niedziela, 5 grudnia 2021

Aleksandra Rak „Gwiazdeczka”

 


Autor: Aleksandra Rak

Tytuł: „Gwiazdeczka”

Wydawnictwo: Dragon

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 303


Wiem, że do świąt jeszcze trochę czasu, to jednak w niczym nie przeszkadza, żeby powoli zacząć czytać powieści świąteczne. Zawsze czekam na październik i listopad, bo wtedy każdego roku pojawiają się propozycje wydawnicze, a okładki świąteczne przyciągają mój wzrok. Tworzy się całkiem długa lista do przeczytania. W tym roku lekturę rozpoczęłam od powieści Aleksandry Rak. Jej „Gwiazdeczka” dostarczyła mi mnóstwo wrażeń. Pewnie jesteście ciekawi jakich?

Chyba dla większości z nas, zbliżające się święta stanowią magiczny i radosny czas. Wprawiają w cudowny nastrój. Jednak dla Asi, bohaterki powieści, zbliżające się święta nie jawią się w kolorowych barwach. Wręcz przeciwnie, wszystko jakby magle spada na jej głowę... na dodatek coraz trudniej to udźwignąć. Zmaga się z chorobą mamy,  z więzienia po wielu latach wychodzi jej tata, mąż się od niej oddala, a pewnego dnia ulega wypadkowi. Dodatkowo przyjaciółka nie chce przyjąć jej rad i pomocy. Czy te święta w ogóle mają jakiś sens? Czy Joanna poradzi sobie ze wszystkimi problemami, które wiszą nad nią i nie dają o sobie zapomnieć? Czy wszystko się ułoży?

Z przyjemnością oddałam się lekturze książki, wciągnęła mnie od pierwszych stron. Urzekła, zafascynowała, spowodowała, że bardzo zżyłam się z główną bohaterką. Nie dajcie się zwieść zimowej okładce, bardzo pięknej swoją drogą, powieść ta bowiem wcale nie jest słodka. Skrywa na swych stronach mnóstwo życiowych problemów, z którymi należy się zmierzyć, rozwiązać. Momentami odnosiłam wrażenie, że z każdym dniem Asia ma tych kłopotów coraz więcej, że coraz bardziej ją przytłaczają. Obawiałam się, że w końcu sobie z nimi nie poradzi. Tymczasem bohaterka, mimo chwil zwątpienia, podejmuje wiele słusznych decyzji. „Gwiazdeczka” pokazuje, że kobieta jest silną istotą, która potrafi podołać wszystkiemu, jeśli tylko tego chce. Autorka w swej powieści porusza problem opieki nad chorą matką na Alzheimera. Pokazuje, z czym zmaga się rodzina podczas tej choroby, ile kosztuje ją patrzenie na to, co się dzieje z bliskim. Oprócz tego mamy też ojca, który po wielu latach wychodzi z więzienia. To człowiek zalękniony i wycofany, który obawia się wyjść poza miejsce zamieszkania, chociażby po zakupy. Czy Asi uda się pomóc ojcu w nowej rzeczywistości? Sama też musi zawalczyć o swoje małżeństwo. Jej mąż odsuwa się od niej, mijają się bez słowa. Czy Asi decyzja w sprawie swojego małżeństwa okaże się dobrym rozwiązaniem? Czy zakończy się pomyślnie? A to jeszcze nie koniec... będzie jeszcze o przemocy domowej. Ten temat jest również bardzo ważny, dobrze, że został poruszony. Tak wiele kobiet boryka się z tym problemem w swoim życiu. Mam nadzieję, że czytając o tym, być może niektóre zrozumieją, że ich życie wcale tak nie musi wyglądać, że jest wyjście z takiej sytuacji. Pojawią się również tajemnice, które zostaną wyjaśnione.

Bohaterowie wspaniale wykreowani, mogliby być moimi sąsiadami. Bardzo polubiłam Asię. Podczas czytania zastanawiałam się, ile jeszcze jest w stanie unieść, czy sobie poradzi, jednocześnie jednak bardzo ją podziwiałam, że się nie poddaje. Wierzyłam w nią... Kibicowałam jej, żeby wszystko w jej życiu się ułożyło, aby jej święta były udane i niezapomniane. Powiem Wam, że z jednej strony chętnie poznałabym dalsze losy bohaterów, ale z drugiej strony to zakończenie książkowe jest dobre i może niech tak zostanie.

„Gwiazdeczka” to opowieść pełna ciepła, która wzrusza i wskazuje, co w życiu jest najważniejsze. Uczy trudnej sztuki wybaczania, rozmów z bliskimi, wzajemnego zaufania. Na pewno będziecie nią zafascynowani. Polecam, koniecznie przeczytajcie!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Dragon

czwartek, 2 grudnia 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 


Kochani zapraszam Was na kolejne „Ploteczki u cioteczki”. Dziś moim gościem jest Anna Szczęsna. Autorka powieści: „Gwiazdka z brokatem”, „Jutro pachnie cynamonem”, „Krokodyl w doniczce” i wielu innych, które na pewno doskonale większość z Was zna. Obecnie na grupie pani Ani odbywa się wspólne czytanie jej najnowszej książki „Gwiazdka z brokatem”. Zachęcam Was do dołączenia, jeśli tylko macie swoją powieść.



1. Największa wpadka kulinarna?

Lubię eksperymentować w kuchni i próbować nowych przepisów, ale ich efekty bywają różne. Z tych najbardziej spektakularnych porażek, to gdy robiłam tofurnik jagodowy i do spodu, złożonego z wiórek kokosowych, ziaren słonecznika i oleju kokosowego, należało dodać szczyptę soli. No cóż, moja szczypta okazała się na tyle duża, że ciasto, mimo pięknego wyglądu, nie nadawało się do podania. Innym razem piekłam najzwyklejsze pod słońcem ciasto cytrynowe. Wyjęłam je z piekarnika pięknie wyrośnięte, zarumienione. Niestety po wyjęciu z formy po prostu się rozpłynęło. Tutaj już nic nie dało się uratować.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Nie mam jednego ulubionego deseru. Od czasu do czasu pojawia się ochota na coś konkretnego. Tej jesieni do moich ulubionych należy zwykły budyń posypany borówkami albo z łyżką jakiejś konfitury, najlepiej domowej.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Nie pamiętam. Chyba nikim konkretnym. Za bardzo byłam zajęta czytaniem książek i przeżywaniem przygód bohaterów, żeby zastanawiać się nad przyszłością.

4, Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele)

O tak! Książki! Co chwilę pojawia się jakiś tytuł, który nie tylko muszę przeczytać, ale mieć w swoich zbiorach. Książek nigdy za wiele. A gdy regał się zapełni, przekazuję je dalej.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Nieśpiesznie wypita kawa o poranku, a po południu czytanie. Jeśli te dwie rzeczy uda się zrealizować, to znaczy, że dzień mogę zaliczyć do udanych.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Na plażę na Hawajach albo Karaibach, gdzie mogłabym do syta cieszyć się słońcem, ciepłym, złotym piaskiem pod stopami i relaksować się, słuchając szumu fal. Gdybym dodała do tego jeszcze podziwianie palm i egzotycznych kwiatów, nic więcej nie byłoby mi potrzebne.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Są dni, gdy wszystko 😉, ale najczęściej wyprowadza mnie z równowagi nagła zmiana planów. Nie lubię też być zarzucana znienacka zadaniami, które muszą być zrobione na już.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Bardzo ciekawe pytanie. Na pewno bardzo bym się zdziwiła i spanikowała. Potem zastanowiłabym się, jak to wykorzystać. Może uszczęśliwiłabym wszystkie kobiety wokół, robiąc to, czego zwykle oczekują od facetów kobiety, a oni robią to niechętnie? Wyniosłabym śmieci i obdarowała je kwiatami nie szczędząc przy tym komplementów :D



Pani Aniu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Punkt siódmy to jakbym czytała o sobie :)



Panią Anię możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/anna.szczesna.pisarka

https://www.facebook.com/groups/219977668638079



niedziela, 28 listopada 2021

Beata Zdziarska – „Po drugiej stronie raju”

 


Autor: Beata Zdziarska

Tytuł: „Po drugiej stronie raju”

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 288



Tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć... Mnóstwo myśli mam w głowie. Miałam nadzieję, że przez noc się poukładają i pisanie pójdzie mi gładko. Tymczasem nic z tego... Beata Zdziarska stworzyła świetną powieść, która pokazuje, że nic nie jest nam dane na zawsze. Zmusza do refleksji nad życiem, swoim postępowaniem, zachowaniem, obnaża ludzkie słabości, ale daje też nadzieję. Ta powieść jest inna, od tych które niedawno czytałam. Na bardzo długo zostanie w mojej pamięci. Postaram się Wam przybliżyć jej treść, nie zdradzając zbyt wiele.

Ewa i Mateusz są małżeństwem, wydawać by się mogło, całkiem udanym. Oboje mają pracę, która ich satysfakcjonuje, luksusowy apartament, dwa samochody. Tak naprawdę można by pokusić się o stwierdzenie, że nic im nie brakuje. Życie jednak płata im przykrego figla i to w momencie, kiedy postanawiają „odświeżyć” swoje uczucia. Los obdarza ich czymś, czego raczej nie chcieliby doświadczyć. Jak sobie z tym poradzą? Czy udźwigną brzemię tego ciężaru?

Fabuła książki toczy się swoim własnym rytmem. Wciągnęła mnie w swoje wnętrze od pierwszej, aż do ostatniej strony. Beata Zdziarska stworzyła powieść tak rzeczywistą, że nie można się od niej oderwać. Daje do myślenia, wywołuje mnóstwo emocji. Autorka porusza bardzo ważne tematy, takie jak: nieuleczalna choroba, cierpienie, trudne wybory i ich konsekwencje, opiekę nad starszymi ludźmi w Domu Pogodnej Jesieni, a także śmierć i kres naszego życia. W życiu niczego nie możemy być pewni. Bo czas:

„Czas nie zna przystanków, nie zwolni, nie zawróci, nie da nam drugiej szansy. Czy nie lepiej skupić się na tym, co jest, co będzie?”

O tej nieuleczalnej chorobie, którą poznałam w powieści, nie wiedziałam dotychczas nic. Może gdzieś, kiedyś obiła mi się o uszy jej nazwa, lecz to tylko tyle. Nie miałam pojęcia, że toczeń może uczynić takie spustoszenie w organizmie. Zmaganie się z nim nie jest łatwe i to zarówno dla chorego, jak i bliskiego członka rodziny. Można mieć tylko nadzieję, że nie będzie postępować zbyt szybko i pozwoli normalnie funkcjonować, ale to wszystko jest tylko do czasu. Trudnych decyzji tutaj nie zabraknie. Czy wszystkie będą dobre? Zgodne z sumieniem?

Bardzo ciekawie Autorka przedstawiła również życie pensjonariuszy w Domu Pogodnej Jesieni. I tutaj również nasuwają się kolejne refleksje. Jak łatwo jest wyjechać gdzieś daleko, albo nawet zostać w tym samym mieście i „pozbyć się problemu”, bo w niektórych przypadkach tak właśnie jest, oddać bliskich i o nich zapomnieć... Nie odwiedzać ich... A przecież oni kiedyś poświęcili nam swoje życie, wychowali nas. Oni też mają uczucia i u kresu swych dni chcieliby zobaczyć przy sobie własne dzieci. Jest to dla mnie niezrozumiałe, nie potrafiłabym zapomnieć o swoich bliskich. Nawet ci, którzy już odeszli są w mojej pamięci. Cóż każdy ma wybór. Czy każdy postępuje właściwie? To już jego sumienie.

Treść książki poznajemy z perspektywy trzech osób: Mateusza, Ewy i Zofii – matki Mateusza. Ich rozmyślania, rozterki przeplatają się między sobą. Dzięki temu bardzo dobrze poznałam ich samych, jak i ich charaktery. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Współodczuwałam z nimi ich problemy, ból, radość, śmiech i łzy. Zastanawiałam się, jak ja postąpiłabym na ich miejscu. Jaką ja podjęłabym decyzję. Bardzo polubiłam Zofię, chociaż nie zawsze się z nią zgadzałam. Rozumiałam jej postępowanie, podziwiałam jej pracę ze starszymi osobami i jej radosne chwile. Adam? Adama trzeba umieć zrozumieć, bo jego sytuacja nie była łatwa. Za to Ewkę nie do końca rozumiem, jej decyzje nie zawsze zyskiwały moje uznanie. Nie wszystkie były słuszne. Nie podobało mi się, że potrafiła tak łatwo ranić bliskich. Chociaż patrząc z drugiej strony, nie wiadomo, jak sami byśmy postąpili. Jestem ciekawa, jak Wy po przeczytaniu powieści spojrzycie na jej bohaterów.

„Po drugiej stronie raju” to powieść idealna na długie jesienne dni. Zmusza do własnych przemyśleń i udowadnia, że nic nie jest wieczne, że nasze plany mogą się poplątać, a marzenia nigdy nie spełnić. Nie zabraknie Wam w niej również emocji, ale te odkryjecie sami. Szczerze polecam!



 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




czwartek, 25 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 


Dzisiaj w „Ploteczkach u cioteczki” mam przyjemność gościć Agnieszkę Kazałę, kobietę z duszą artystki. Autorkę powieści dla dorosłych i mądrych, terapeutycznych bajek dla dzieci. Agnieszka jest również ilustratorką wielu bajek wydanych w Wydawnictwie Literackim Białe Pióro, w którym jest również szefową.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Generalnie sama jestem jedną wielką wpadką kulinarną, bo z gotowaniem wciąż na bakier: chcę jajko na twardo – wychodzi na miękko, staram się o puszyste ciasto – wychodzi zakalec, zabieram się za kruche – brakuje mi śmietany, a generalnie zamiast ciast piekę malowaną porcelanę ;) – ta wychodzi pięknie. Standardem u mnie jest zapomnieć o potrzebie dodania cukru do ciasta.

Ale największą wpadką było, gdy z nastawionego wina, zamiast wina wyszło mi 5 litrów octu – z tym cukrem to jednak coś jest nie tak 😜

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Chyba najbardziej sernik, bo nie powoduje takich wyrzutów sumienia jak lody karmelowe i tiramisu – w końcu ser jest zdrowy i potrzebny dla kości 😊

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

W tym wieku bardzo interesowałam się zoologią, chciałam jechać na wyprawę do Afryki albo pracować w ZOO. Bycie zoologiem wydawało się fascynujące. Z tego okresu do dziś zostało mi zamiłowanie do zwierząt, może dlatego o nich są moje bajki. Potem chciałam być konserwatorem zabytków, najlepiej też i archeologiem – siedzieć na pustyni i oddzielać ziarenka piasku od cennych zabytków (a może pragnęłam być Kopciuszkiem?) albo siedzieć na rusztowaniu i przywracać świetność starym rzeczom (ale skutecznie wybiła mi to z głowy chemiczka, stawiając wciąż 3=)

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele)

Buty i torebki – to moja słabość 😊 i jeszcze bransoletki, koraliczki, świeczki z wosku i takie tam – jak to sroczka 😊 I farby, ale ostatnio brakuje czasu na malowanie. Mąż twierdzi, że w razie przeprowadzki potrzebny będzie pociąg ze stoma wagonami na moje rupiecie, ale myślę, że przesadza, wystarczy 5 TIR-ów.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Ledwie otworzę oczy łykam tabletkę na tarczycę, ona pozwala mi wstać, zacząć chodzić i ogólnie żyć.

Od czasu gdy dopadł nas covid i ledwie uszliśmy z życiem mamy z mężem mały rytuał – on wstaje wcześnie do pracy, ja śpię, bo długo pracowałam wieczorem, ale między 10 a 11 obowiązkowo on wraca do domu, ja zamykam laptop i wspólnie robimy i jemy śniadanie, po którym pijemy kawę. Potem znów ruszamy do pracy. Wieczorem siadamy przy surówce, lampce wina lub kubku herbaty. No i spacery - w weekend obowiązkowe. To daje nam poczucie życia razem, nie każde osobno.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Na 100% nad morze, nie ważne jakie, ale koniecznie z mężem, bym się nie zgubiła (kierunki i mapy to dla mnie zagadka, idę przed siebie i podziwiam) i miała do kogo gadać 😜 Szum fal mnie uspokaja, a bezkres daje odpoczynek, no ale trzeba o tym komuś opowiedzieć. Uwielbiam morze.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Chyba... gdy ktoś mi wmawia, że nie znam się na tym, co robię 😛 no i tysiąc innych rzeczy.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Sądzę, że zaczęłabym wrzeszczeć z przerażenia, że mam czegoś za dużo i czegoś za mało 😀 No bo, który facet miałby taką szopę na głowie? A włosy i zęby są najważniejsze! 😛




Agnieszko dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Tez jestem taką sroczką, a świece uwielbiam.








czwartek, 18 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 


W dzisiejszych „Ploteczkach u cioteczki” spotkamy się z Katarzyną Kielecką-Masłocha. Kto z was zna już Kasię i jej twórczość? Na pewno wielu z Was odpowie na to pytanie: znam :) Napiszę krótko, Katarzyna jest autorką powieści obyczajowych i książek dla dzieci. W swych utworach nie boi się poruszać trudnych tematów, dostarcza wielu wzruszeń. Ma cudownego psa Leona.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.



1. Największa wpadka kulinarna?

Chyba nie ma rzeczy, poza wodą, której bym nie zdążyła przypalić. Gotowanie nie jest moją domeną. W tym zakresie oddaję pałeczkę mężowi i córce. Szczyt osiągnęłam, gdy postawiłam plastikowy czajnik elektryczny na kuchni indukcyjnej i zorientowałam się dopiero, kiedy jego dół zmienił stan skupienia na półpłynny.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Ze słodkości największą słabość mam do lodów cytrynowych i tarty z jabłkami. W obu przypadkach idealnie mi pasuje kwaskowy posmak.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Mniej więcej co tydzień „kimś” innym. Pamiętam weterynarza, nauczycielkę, reżyserkę i scenarzystkę przedstawień teatralnych, piosenkarkę (to byłby dramat) i oczywiście pisarkę (a jakże) 😊 Moi rodzice wmawiali mi, że powinnam zostać lekarzem, co uważałam za obrzydliwe, bo lekarz musi grzebać w ludziach, a ludzie mają krew. W przypadku weterynarza jakoś mnie nie  niepokoił ten aspekt 😛

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele)

Jestem do bólu pragmatyczna (nie wiem czy z przymusu, czy z natury, może kiedyś zdołam to rozstrzygnąć) i wykazuję się sporą odpornością na kupowanie sobie rzeczy, bez których mogę się obyć. Dlatego między innymi kocham Legimi, Storytel i tego typu platformy, które dają mi dostęp do tysięcy tytułów, bez konieczności gromadzenia ich w hurtowych ilościach w domu. Gdy dzieci były małe, miałam słabość do kupowania im zabawek i książek. Teraz zwykle ulegam pokusie przy piłeczkach i szarpakach dla psa, a Leon dba o to, by systematycznie wszystkie niszczyć i stwarzać przestrzeń dla nowych nabytków 😉

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Podstawowy to kawa o poranku. Nie ma opcji, żebym inaczej zaczęła dzień. W czasie, gdy ja piję, zwykle przeglądam internet. Zaczynam od portali z wiadomościami z kraju i ze świata, a kończę na Instagramie. Potem mogę zaczynać pracę.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Lista jest długa, ale niech będzie, że wybieram Lofoty. Tylko, proszę, wybierzmy taki dzień, w którym pojawi się zorza polarna.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Bezmyślność i małpia złośliwość.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Podejrzewam, że kawę. Nie sądzę, by zmiana płci zdołała stłamsić to przyzwyczajenie😉



Kasiu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Trochę mało było o moim ulubieńcu – Leonie 😀



czwartek, 11 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 



Kochani zapraszam Was na kolejne „Ploteczki u cioteczki”. Dziś moim gościem jest Zuzanna Arczyńska. Autorka powieści:  „Jak spadek” „Odzyskane dzieciństwo”; „Dziewczyna bez makijażu”, „Niania lekkich obyczajów”. Już wkrótce, bo 26 listopada będzie premiera kolejnej książki pt. „Mimozowe pole”. Przy tej okazji zachęcam Was do zakupu i przeczytania. Jak znam twórczość Zuzy, warto sięgnąć po nią w ciemno.

Tymczasem zapraszam Was na kawę i ploteczki, które Autorka zachciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Moja pierwsza pomidorowa z ryżem, byłam jeszcze nastolatką, dosypywałam tego ryżu i dosypywałam, a zupa wciąż była za mało gęsta. A potem nagle oszalała! Efekt był taki, że była za gęsta nawet do jedzenia widelcem, bo ryż wypił całą zupę, a mimo tego był twardy. Mam też perełkę sprzed kilku lat. Na stronie Świeżo napisane Jagna Rolska i Izabela Frączyk wrzucały fajne i szybkie przepisy. Bardzo chciałam zrobić róże z ciasta francuskiego z jabłkami, takie najprostsze i szybkie do przygotowania. Niestety, nie miałam blachy do muffinek, więc założyłam, że chodzi tylko o oddzielenie od siebie kolejnych porcji i zrobiłam sobie kratkę z kartonu. Weszło w nią sporo sztuk, tak, powiedzmy trzy na cztery. Włożyłam kartonową kratkę z ciastem do piekarnika i jakież było moje zdziwienie, że mój cudowny wynalazek zaczął w piekarniku płonąć. Kratka zjarała się dokumentnie, ciasto się rozlało i było do wyrzucenia, a jedyne ślady tej zbrodni ma gdzieś skitrane Jagna w czeluściach Messengera, bo od razu pochwaliłam się, jak mi nie wyszło.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Najbardziej lubię desery, których przygotowanie nie wymaga czasu. Może być domowe Kinder country. Mogą być lody z owocami. Proste rzeczy dają dużo radości, a nie kradną czasu.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

W drugiej klasie chciałam być zakonnicą, bo one miały ładne zdjęcia z kolorowymi dziećmi w takich ładnych ciuchach, jakich u nas nie było. To moja wersja, ale w rodzinie mówi się, że zawsze chciałam być kierowniczką. Nie ważne czego.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo że masz tego wiele)

Tak, rzeczy do domu. Półki, pierdółki, świeczki. I książki. Czuję stały niedosyt.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Chyba tylko poranną kawę. Chociaż był czas, gdy codziennie rano malowałam rzęsy, chyba muszę do tego wrócić.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Tam, gdzie jest bardzo ciepło, woda do chłodzenia się i rajska plaża.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Głupota, partia rządząca, fundamentaliści katoliccy, wpływ kościoła na życie ludzi, którzy nie chcą mieć z nim niczego wspólnego, nepotyzm, złodziejstwo i rozdawnictwo. A przede wszystkim nienawidzę ludzi, którzy mają czelność mówić innym, jak mają żyć, jakie podejmować decyzje w imię ideałów, które sami udają, że wyznają. To dla mnie ohyda.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Serio? Sprawdziłabym, jak smakuje męski orgazm, tak z ciekawości 😊



Zuza dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Też uwielbiam kupować pierdółki do domu. Właśnie wzbogaciłam się o kolejne dwie świeczki zapachowe :) No, ale jak nie kupić, jak przyzywają zapachem i wyglądem.







Magdalena Kołosowska – „Kiedyś dogonimy Paryż”

 


Autor: Magdalena Kołosowska

Tytuł: „Kiedyś dogonimy Paryż”

Cykl: Pod wspólnym niebem / tom 1

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 352



To moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Kołosowskiej. Pierwsze, ale już wiem, że nie ostatnie. Pióro autorki bardzo przypadło mi do gustu. Chętnie zapoznam się z jej pozostałymi powieściami. Cieszę się na samą myśl, że na półce czeka już na mnie drugi tom tej serii. Tymczasem jednak zostanę przy pierwszym.

Nie lubię zdradzać za dużo z fabuły książek, dlatego też i tym razem tego nie uczynię. Powiem krótko, powieść przedstawia historię Zosi, rozwódki, matki dwóch dorosłych córek – bliźniaczek. Bohaterka po rozwodzie zażyczyła sobie od byłego męża, aby zakupił jej dom. Czy jej żądanie zostanie spełnione? W jej życiu pojawi się również dawny kolega z pracy. Czy coś ich kiedyś łączyło? Czy może coś ich połączy? To już każdy odkryje sam, sięgając po książkę. Mam nadzieję, że Was do tego zachęcę.

„Kiedyś dogonimy Paryż” przeczytałam w jeden wieczór. Powieść tak mnie wciągnęła, że nie mogłam odłożyć książki nawet na chwilę. Od pierwszej strony poczułam do niej ogromny sentyment. Już sam początek wywołał uśmiech na mojej twarzy. Autorka pisze lekko i przyjemnie, tworząc jednocześnie bardzo życiową powieść. Odnajdziemy tutaj wątek przyjaźni internetowej. Czy jest Wam ona znana? Ja z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że mam kilka takich osób, których nie widziałam, a z którymi piszę o każdej porze dnia i nocy. Zosia ma dwie takie przyjaciółki – Dankę i Irminę. Z przyjemnością śledziłam ich rozmowy, rozważania o życiu i zwykłe ploteczki. Niejednokrotnie uśmiałam się przy nich serdecznie i z niecierpliwością ich oczekiwałam. Ta przyjaźń była dobrze wykreowana przez autorkę.

„Uwielbiałam te swoje internetowe przyjaciółki. Zarówno Imka, jak i Danka na żywo niczego ze swojego sieciowego uroku nie traciły. Wręcz przeciwnie. Obydwie miały w sobie pokłady pozytywnej energii, że przebywanie z nimi było przyjemnością".

W powieści pojawia się również wątek z przeszłości, a dokładnie z dzieciństwa Zosi. Czy Zosia sobie z nim poradzi? Będą też tajemnice, bo w końcu jak ma się dorosłe córki, to i one mogą coś ukrywać. Będzie się dużo działo.

Wspaniała fabuła, lekkie pióro autorki, dobrze wykreowani bohaterowie sprawiają, że przy tej książce nie można się nudzić. Życie w niej opisane jest bardzo realne. Moją uwagę szczególnie zwróciła damska część powieści. Ich postawa udowadnia, że kobiety są silne, potrafią podnieść się z każdej sytuacji i odbudować swoje życie, czego dowodem jest Zosia. Nasz los nie musi się kręcić tylko wokół mężczyzn. Chociaż muszę się Wam przyznać, że jakoś nie mogłam rozgryźć Filipa, kolegi Zosi z dawnych lat. Niby wiedział czego chce, a jednak miałam wrażenie, że chyba nie do końca. Troszkę działał mi na nerwy tym swoim dziecinnym zachowaniem.

Tylko to zakończenie... Zbyt szybko się pojawiło i zostawiło niedosyt. Dobrze, że kolejny tom już czeka na mojej półce. Wiem, że spędzę kolejne godziny, chłonąc przygody jej bohaterów.

Koniecznie przeczytajcie „Kiedyś dogonimy Paryż". Nie będziecie żałować czasu, jaki z nim spędzicie. Książka wywołała we mnie mnóstwo pozytywnych emocji. Począwszy od radości i  uśmiechu, poprzez wiarę w szczerą przyjaźń, która dodaje odwagi w walce o swoje szczęście i niezależność, a skończywszy na niezależności i szczęściu, które czeka na końcu nieznanej drogi.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję













czwartek, 4 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”




Kochani na dzisiejsze „Ploteczki u cioteczki” zaprosiłam Darię Skibę, której twórczość wielu z Was bardzo dobrze zna. Autorka napisała kilka powieści i opowiadań zawartych w antologiach, zadebiutowała powieścią „Uwolnij mnie”. Założycielka grupy na FB – znamy-czytamy.pl, która wspiera polskich autorów i ich twórczość. Uwielbia taniec z ogniem i czekoladę, Harry'ego Pottera oraz puzzle.

Dziś poznacie ją jednak z całkiem innej strony.

Zapraszam na kawę i ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Ha! Żeby to była jedna, ile to się obiadów przesoliło lub przypaliło, bo książka była zbyt ciekawa! (śmiech). Raz znajomemu na studiach posoliłam czekoladowo-wiśniową herbatę i kompletnie nie rozumiałam, dlaczego się tak krzywił.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Uwielbiam karpatkę, grysikowiec (znany też jako miodownik lub królewiec o ile się nie mylę), oponki, bo to smak mojego dzieciństwa. Ulubione słodkości, jakie przygotowuje moja babcia. Kocham jogurtowo truskawkową Milkę, gorzką czekoladę z nadzieniem kokosowymi choco bonsy! Z kolei uzależniona jestem od chipsów, ale cii 😉

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Tenisistką! Chociaż nigdy nie miałam rakietki w ręce, haha! Chciałam też być nauczycielką matematyki i panią farmaceutką, bo uwielbiałam zapach aptek.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo że masz tego wiele)

O matko, uwielbiam! Książki i nieważne, że na półkach mam więcej tych do przeczytania, niż przeczytanych. Namiętnie kupuję różne kubki, dekoracje z okazji różnych świąt (w okresie bożonarodzeniowym powinnam mieć zakaz chodzenia po sklepach!), puzzle, świeczki, których nie zapalam, piżamy i kreatywne wynalazki np. malowanie po numerach, diamond painting.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Jeżeli można uznać włączenie choć na chwilę rano przed wyjściem do pracy audiobooka, to mam. Muszę też przesłuchać codziennie kilka ulubionych utworów. Ach, no i oczywiście wyprzytulać córeczkę.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

I tu mnie masz. jestem pewna, że przez większość życia odpowiadałabym, że w piękne słoneczne miejsce. Plaża, czysta woda i błogi spokój. Teraz jestem jednak rozdarta między tym, a odwiedzinami w Polsce. Tęsknię bardzo.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Niesprawiedliwość świata i złość, jaka wylewa się z wielu ludzi.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Cóż, myślę, że obudziłabym się w bardzo atrakcyjnym ciele, więc bardzo chętnie przejrzałabym się w lustrze. Oczywiście po uprzednim zrzuceniu garderoby (śmiech)


Daria dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widzę, że wiele nas łączy, ja też powinnam mieć zakaz sklepowy w okresie Bożego Narodzenia 😀 A już powoli w sklepach pełno ozdób i dekoracji, a jakie kubki świąteczne widziałam.


Darię Skiba możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/DariaSkibaAutorka

https://www.facebook.com/groups/176448692967215

wtorek, 2 listopada 2021

Joanna Nowak – „Już nie ucieknę” [RECENZJA]

 


Autor: Joanna Nowak

Tytuł: „Już nie ucieknę”

Cykl: Siostry z ulicy Wiśniowej / tom 1

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 350



Tegoroczna jesień sprzyja czytaniu, tym bardziej ze nowości nie brakuje. Ostatnio mój wzrok przyciągnęła okładka książki „Już nie ucieknę”. Zaintrygował mnie również jej opis, dlatego postanowiłam zapoznać się z nią jak najszybciej. I powiem Wam, że bardzo się cieszę, iż będą dalsze części. Chętnie poznam historię pozostałych sióstr. Tymczasem jednak nie wybiegajmy w przyszłość, zostańmy przy tomie pierwszym.

Ada – główna bohaterka, przeżywa załamanie nerwowe po odejściu narzeczonego, krótko przed planowanym ślubem. Trudno jej zrozumieć, co się stało, dlaczego nastąpił koniec. Zamyka się w domu, nie chodzi do pracy, nie dba o siebie. Dobrze, że ma kochające siostry, które pomagają jej i próbują ją wyrwać z dołka. Jednak metody Jagny i Sary nie są wystarczające, nie dają efektów. Dlatego w porozumieniu z matką ustalają nowy plan, który ma szansę przywrócić Adę do normalności. Matka, wiedząc, iż córka ma wrażliwe serce, ściąga ją w rodzinne strony, wykorzystując fatalną sytuację  schroniska dla zwierząt, które prowadzi. Co się tam wydarzy? Czy Ada odzyska równowagę emocjonalną? I jaką rolę odegra Adam, jej pierwsza miłość, w jej obecnym życiu?

Nie zdradzę Wam więcej fabuły. Zawsze uważam, iż każdy czytelnik musi ją odkrywać sam na swój własny sposób. Musi po swojemu rozkoszować się słowem pisanym. Powiem Wam tylko, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko, może nawet trochę za szybko, mimo że akcja w książce toczy się powoli. Autorka porusza w swej powieści bardzo istotne sprawy: miłość rodzinną, pokazuje jak istotne są więzi rodzinne i ile dla nich gotowi jesteśmy zrobić. Matka Ady po latach odkrywa, ze kiedyś chyba nie postąpiła dobrze, ingerując w życie swej córki. Czy ten błąd uda się naprawić? Silne więzi rodzinne odkryjecie również w życiu Adama, który próbuje odzyskać swoje rodzeństwo. W powieści poznacie siłę miłości. Odkryjecie, czy prawdziwe jest powiedzenie, że „stara miłość nie rdzewieje”. Razem z bohaterami przeżyjecie wiele przygód i na pewno nie będzie tylko słodko, będzie też intrygująco, wypłyną różne tajemnice. Joanna Nowak w swej powieści porusza również inny ważny problem, jakim jest sytuacja zwierząt w schroniskach. Często schroniska borykają się wieloma trudnościami, takimi jak brak pieniędzy na jedzenie dla zwierząt, na opłaty, brak chętnych na adopcję. Bo przecież większość chce piękne psy, omijając wzrokiem te okaleczone. A przecież to najczęściej z winy człowieka te zwierzaki cierpią. Będziecie mogli przeczytać, jak z sytuacją schroniska poradzi sobie Ada. Jak myślicie, czy uda się jej pomóc matce i zwierzakom? Czy odniesie sukces?

Wspaniale zostali wykreowani bohaterowie, zarówno pierwszoplanowi jaki drugoplanowi. Jet ich bardzo wielu, ale raczej szybko się w tym odnajdziecie i nie sprawi Wam to żadnych problemów. Na pewno się nie pogubicie w treści. Osobiście bardzo polubiłam Adę. Nie przeszkadzało mi to, że jest taka poukładana i zorganizowana. Akurat to chyba było jej atutem. Potrafiła dzięki tym cechom doprowadzić wszystkie sprawy z sukcesem do końca. Jednocześnie jednak jest bardzo wrażliwą dziewczyną, uczynną i miłą. Również Adam wzbudził mój podziw. Jego postawa, walka o rodzeństwo jest godna pochwały. Robił to wszystko nie dlatego, że tak trzeba, a z miłości. Wspólne więzi rodzinne były u nich bardzo widoczne. Autorka często daje nam poznać przemyślenia bohaterów, co jest dużym atutem powieści, na bieżąco bowiem mogłam poznać ich myśli, rozterki i plany. Dzięki temu ta historia nabiera jeszcze większej realności.

Mam nadzieję, że nabraliście ochoty, aby poznać Adę i jej historię. Koniecznie sięgnijcie po książkę.

Polecam Wam z całego serca.


czwartek, 28 października 2021

„Ploteczki u cioteczki"

 



Na dzisiejsze „Ploteczki u cioteczki” zaprosiłam do rozmowy Annę Dąbrowską. Pewnie większość z Was zna Anię bardzo dobrze. Jest autorką dylogii „Kochaj mnie szeptem”, „Zamień mnie w krzyk” oraz wielu innych. W swoich powieściach porusza ważne tematy, dostarczając niezapomnianych emocji, które targają sercami czytelniczek jeszcze długo po skończonej lekturze. Kocha koty i herbatę, fanka zespołu Thirty  Seconds To Mars.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Podanie na obiad dania z kurczaka, który był w środku surowy.

2. jaki deser lubisz i dlaczego?

Uwielbiam sernik nowojorski za jego aksamitną fakturę i boski smak.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Weterynarzem.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować?  ( mimo, że masz tego wiele)

Kubki. Mam ich całkiem sporą kolekcję, ale zawsze znajduję miejsce na nowy :)

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Wieczorami piję dużo herbaty, gdy piszę.

6.Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Pojechałabym do miejsca, gdzie są piękne widoki, egzotyczne rośliny i krystalicznie czysta woda.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Niesprawiedliwość ludzka.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Pobiegłabym do WC sprawdzić, co kryje się w moich majtkach 😂



Aniu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widzę, że mamy wspólną pasję kubkową, też zawsze znajduję dla nich miejsce.



Annę Dąbrowską możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/annadabrowska.autor

https://www.facebook.com/groups/420625138273252

niedziela, 24 października 2021

Kamila Mitek – „Na śniadanie tort szpinakowy”.

 


Autor: Kamila Mitek

Tytuł: „Na śniadanie tort szpinakowy”

Wydawnictwo: Dragon

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 316



Po raz pierwszy mam możliwość zetknąć się z twórczością Kamili Mitek. Oczywiście o autorce już słyszałam, lecz nie miałam przyjemności poznać, jak pisze i o czym. Książka „Na śniadanie tort szpinakowy” ciągle gdzieś przewijała mi się na portalach społecznościowych. Przyciągała wzrok piękną, delikatną okładką, ale i wzbudzała ciekawość swym tytułem. Dlaczego akurat tort szpinakowy? Co on ma do treści? Co oznacza? Jak myślicie, czy odkryłam powiązanie treści z tytułem? Przekonacie się o tym, czytając książkę.

Na kartach książki spotykamy Joannę Lisek, która właśnie jest na życiowym zakręcie. Kilka miesięcy temu rozwiódł się z nią mąż, po prostu zostawił ją dla innej. W pracy czuje się niedoceniona i nie czuje satysfakcji z tego, co robi. W tej sytuacji musi się odnaleźć zarówno w życiu, jak i w roli samotnej matki. Nie jest to takie proste, ale możliwe do zrealizowania. Nasza bohaterka krok po kroku odbudowuje swoje życie. Rozpoczyna od zmiany fryzury, do której zmusiła ją zabawna sytuacja. To dopiero początek – kolejna katastrofa wymusza na niej wizytę w warsztacie samochodowym, w którym spotyka Szramę. Kim jest ten mężczyzna? Co będzie miał wspólnego z Asią? Dowiecie się, jak sami przeczytacie. Nie chcę zdradzać Wam za dużo treści. Powiem wam tylko jeszcze, że w codziennych zmaganiach bohaterka ma wsparcie w przyjaciołach – Saszy i Oli. Dużą pomocą jest też dla niej jej mama. Dzięki nim powoli odzyskuje równowagę i zaczyna panować nad swoim życiem.

Powieść wciągnęła mnie swą treścią od pierwszych stron, nawet nie zauważyłam, kiedy miałam przed oczami zakończenie. Byłam zawiedziona, że to już koniec. Chętnie jeszcze zostałabym w świecie bohaterów. Dużym plusem była też, jak dla mnie, narracja pierwszoosobowa. Kamila Mitek pisze z lekkością, bawi, ale też skłania do głębszych refleksji. Pięknie ukazuje rodzącą się miłość, która opiera się na zaufaniu, powolnym odkrywaniu siebie. Pokazuje to, co w miłości ważne. Szczególnie jeden cytat bardzo utkwił mi w pamięci:

W miłości dobrze jest umieć przyjmować od drugiego człowieka nie tylko to, co przykre i bolesne, ale także to, co dobre i piękne. I chyba właśnie w tym tkwi największa trudność dla nas, kobiet. Potrafimy dawać, ale trudno nam brać i cieszyć się tym, co zostaje nam ofiarowane”.

Jakiż on prawdziwy, prawda? Wiele z kobiet nastawia się na dawanie, a nie umiemy przyjmować. Może warto byłoby się tego nauczyć?


Na naszą uwagę również zasługuje wątek miłości rodzicielskiej – zarówno Joanny do Filipka, jak i Joanny do swojej mamy. Poza tym zobaczycie też siłę przyjaźni. Jednocześnie na kartach powieści odkryjecie siłę kobiecego ducha oraz zachętę do spełnienia swych marzeń. Odkryjecie, że nie warto się męczyć czymś, co nie sprawia satysfakcji, że warto sięgać wyżej, właśnie po swe marzenia. Ale nie będzie tylko tak słodko, będą również tajemnice z życia bohaterów, które autorka stopniowo przed nami odkrywa.

Bohaterowie zostali wspaniale wykreowani. To osoby, które mogłyby mieszkać obok nas. Bardzo polubiłam Joannę, miałam wrażenie, jakbym ją znała od dawna. Mogłaby zostać moją przyjaciółką. Jej historię czytałam z wypiekami na twarzy, śmiałam się z zabawnych sytuacji, trzymałam kciuki, aby wszystko jej się udało. Jej synek, Filip również wzbudzał we mnie podziw. Bardzo rezolutny był z niego 7-latek. Szrama? O nim powiem tylko tyle, że nie można oceniać człowieka po pozorach. Od początku bardzo go polubiłam. Czułam, że to wspaniały, naznaczony przez los człowiek. Jedynymi chyba negatywnymi postaciami w książce, których nie sposób było polubić i którzy byli siebie warci to Grzesiek, były mąż Joanny i Katarzyna jego nowa żona. Może Wy ich akurat polubicie?


Podsumowując: zachęcam Was do sięgnięcia po powieść. Na pewno nie będziecie żałować czasu, jakiego z nią spędzicie. Ta powieść jest życiowa, skłania do przemyśleń, intryguje i zachwyca. Gorąco Wam polecam!














czwartek, 21 października 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 



Kochani, zapraszam Was na kolejne „Ploteczki u cioteczki”. Dzisiaj goszczę u siebie Autorkę, której twórczość większość z Was zna bardzo dobrze. Napisała kilkanaście powieści obyczajowych, zadebiutowała w 2015 r. powieścią pt. „Finezja uczuć”. Autorka  w swej twórczości porusza problemy kobiet, które zmagają się z przeciwnościami losu i trudnymi konsekwencjami dokonanych wyborów. Jest nie tylko pisarką, ale też czytelniczką, ogrodniczką, miłośniczką podróży. 

Poznajcie Anetę Krasińską i jej  „ploteczkowe” odpowiedzi.





1. Największa wpadka kulinarna?

Bardzo lubię gotować i piec, ale jak wiadomo gdy się spieszy, to... podaje się niedopieczone mięso. I nawet jeśli jest to fantastycznie zamarynowane mięsko, to surowe w środku raczej nie kusi :)

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Uwielbiam serniki i nie ma znaczenia, czy jest z sera, czy z serków. Sernik to sernik i mogę go jeść na okrągło.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Od dziecka marzyłam, żeby zostać nauczycielką. Gdy wracałam z przedszkola, sadzałam misie i lalki na podłodze i „uczyłam” je tego, co sama usłyszałam na zajęciach. Moich „uczniów” zapisałam na liście w dzienniku, więc później otrzymywali oceny i mieli zadawane prace domowe.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? ( mimo, że masz tego wiele)

Nie jestem zakupoholiczką, choć przyznam, że lubię kupować ubrania. Muszę się jednak przyznać, że jestem bardzo wybredna, dlatego częściej wychodzę z ubraniami kupionymi dla rodziny niż dla siebie. na szczęście oni uwielbiają, gdy ja robię „takie” zakupy.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Codziennie staram się pić kawę między godz. 10 a 11. Ani później, ani wcześniej tak mi ona nie smakuje.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Uwielbiam widok morza i gór, najlepiej w połączeniu, więc najchętniej przeniosłabym się na Wyspy Kanaryjskie. Niesamowicie niebieski ocean i księżycowy, górski krajobraz. Cudny widok.




Aneta dziękuję Ci za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widzę, że serniki i kawa między 10 a 11 nas łączą :)



Anetę Krasińską możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/krasinskaaneta

https://www.facebook.com/groups/170227143747907






czwartek, 14 października 2021

"Ploteczki u cioteczki"

 



Kochani na dzisiejsze "Ploteczki u cioteczki" zaprosiłam do rozmowy Elżbietę Stępień. Autorka jest laureatką wielu ogólnopolskich konkursów w dziedzinie poezji i prozy. Została nagrodzona między innymi "Piórem Reymonta" w 2005 r. Autorka tomików wierszy, współautorka książki charytatywnej dla dzieci "Gwiezdne marzenia". Jedną z jej powieści jest "Ta kobieta", która dotyczy trudnego tematu przemocy i alkoholizmu. Ela jest romantyczką zbierającą piękne filiżanki.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.



1. Największa wpadka kulinarna?

Hm... Do mojej córki (gdy była w liceum) przyjechała na kilka dni koleżanka. Poczęstowałam ją w pierwszy dzień zupą pieczarkową, zjadła z takim apetytem, ze przyjemnie było patrzeć. Ostatniego dnia pobytu też więc zrobiłam na pierwsze danie zupę pieczarkową. Jakież było moje zdziwienie, gdy córka powiedziała mi potem, że Basia nie może jeść pieczarek! Nie chciała mi zrobić przykrości i zjadła, biedne dziecko. Przez lata to z córką wspominamy.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Jeszcze kilka miesięcy temu powiedziałabym, że na pierwszym miejscu tiramisu, a potem zaraz ciasto drożdżowe, no i lody z owocami, ale zmieniłam sposób żywienia i teraz uwielbiam wszelkie wariacje żywieniowe z mango: musy, koktajle itp. Czasami też tak mam, że zajadam się np. arbuzem, potem faza winogronu (takiego z ogrodu) i truskawki. Dlaczego? Nie wiem, ale chyba tego potrzebuje mój organizm. Jednak zapach ciasta drożdżowego, takiego świeżo upieczonego jest najcudniejszy na świecie.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Zawsze mnie pociągały gwiazdy. marzyłam o podróżach do innych światów (oczywiście wierzyłam, że takie istnieją), chciałam być kosmonautą! Co jest dziwne zważywszy na mój lęk wysokości.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele)

Oprócz książek mam lekkiego bzika na punkcie filiżanek. Mam filiżanki na różne moje humorki i nastroje. Np. wstaję rano w dobrym humorze i decyduję, w której z nich wypiję kawę. Pada deszcz i nagle marzy mi się herbatka w tej a nie innej, z mojego zestawu.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Staram się tak często jak to możliwe, pić kawę na tarasie. Wiadomo, pogoda jest różna. na pewno, lubię odpoczywać przy muzyce. Wyciszam się wtedy i daję się ponieść wyobraźni.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Najpierw pomyślałam, że zabrałabym Was na bezludną wyspę, na której odpoczęlibyśmy od pospiechu i zgiełku, ale wydaje mi się, że w Świecie Dysku Terry'ego  Pratchetta byłoby o wiele ciekawiej, zwłaszcza jeśli towarzyszyłby nam Rincewind, wtedy działyby się magiczne rzeczy. Przyznacie, że przyjemnie byłoby płynąć przez wszechświat na dysku, który spoczywa na grzbietach czterech słoni, stojących na skorupie wielkiego żółwia. Nie? Nie chcielibyście? To pozostaje Hogwart.



Elu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widziałam kilka Twoich filiżanek na zdjęciach, są piękne. 




Elżbietę Stępień możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/ela.poezja.proza











czwartek, 7 października 2021

"Ploteczki u cioteczki"

 



Kochani na dzisiejsze "Ploteczki u cioteczki" zaprosiłam do rozmowy Jolantę Bartoś. Autorkę kryminałów i thrillerów, które od pierwszej do ostatniej strony trzymają czytelnika w napięciu i dostarczają wielu emocji. Jolanta zadebiutowała powieścią pt. „Niepokorna”. W swoim dorobku literackim ma mnóstwo książek m.in. „Jad”; „80 gramów”; „Stalker”... Autorka ma również artystyczną duszę, tworzy piękne rękodzieło.

Dziś poznacie ją jednak z całkiem innej strony.

Zapraszam na kawę i ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Przypuszczam, że za wpadkę rozumiemy przesolone danie, gdy na kolację zapraszamy ważnych gości? Nie, nie miałam takiej wpadki. Owszem, kiedyś „udało” mi się spalić ziemniaki, tak, że cały dom śmierdział od spalenizny, ale wtedy szybko gotowałam od nowa, myśląc, że nikt nie zauważy smrodu, który osiadł wszędzie i za nic nie dało się tego wywietrzyć. Wystawienie garnka za okno też nic nie dało ;)

Ostatnio popsułam obiad, bo mój ukochany dbając, żebym się nie przemęczała w kuchni, kupił sos burrito w słoiku. Wystarczyło dodać do podsmażonego mięsa i podać z ryżem. No i to była katastrofa! Sos okazał się niejadalny, jakby ktoś przyprawił go samym octem. Niestety na obiad został tylko ryż.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Ciężko mi wybrać jeden, bo jestem łasuchem. Uwielbiam dużo rzeczy, więc szybko stworzę taki deser dla Ciebie.

Lody o smaku śmietankowym, czekoladowym, waniliowym i pistacjowym z dużą ilością bitej śmietany, sosem o smaku adwokat, posypany orzeszkami, rodzynkami i daktylami. Do tego wszystkiego rurka waflowa, biszkopcik lekko zanurzony w alkoholu, a na wierzchu oczywiście wisienka oblana czekoladą.

Wciąż chcesz wiedzieć – dlaczego?

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Chciałam pisać. Od zawsze chciałam pisać! To jest marzenie – NAJWIĘKSZE MARZENIE mojego życia.

Jako dziecko, zanim poszłam do szkoły, miałam epizod, że chciałam być Śpiącą Królewną, albo Kopciuszkiem (pod warunkiem, że książę pojawiłby się szybko w moim życiu i nie musiałabym spać stu lat, lub szorować garów w popiele). Ale potem pojawił się na świecie mój braciszek i mogłam wymyślać dla niego bajki. Wtedy już wiedziałam, że będę pisać...

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele?)

Sukienki. Ostatnio mało ich kupuję. W ubiegłym roku nie kupiłam żadnej, w tym roku tylko dwie, ale uwielbiam suknie. Na różne okazje, w różnych kolorach (przeważnie kobaltowym), w piękne kwieciste wzory lub gładkie... Uwielbiam sukienki i nie pytaj ile mam ich w szafie, bo odpowiem krótko, że dużo, ale jeszcze trochę się zmieści :)

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Nie będę oryginalna. Lubię dzień zacząć od kawy, choć ostatnio zaczynam od spaceru wokół bloku, ale to żaden rytuał, tylko dobrowolny przymus. Uwielbiam ciszę w domu, zwłaszcza wieczorem, gdy zanurzam się w życie moich bohaterów. Gaszę światło, pali się tylko lampka na moim biurku, gorąca herbata (miętowa), kocyk i mogę pisać, dopóki nie padnę.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Ostatnio marzy mi się taki dom, pełen książek i różności do rękodzieła, gdzie mogę robić, co tylko dusza zapragnie. Wygodne kanapy, aromatyczna kawa, pełne kosze różności rękodzielniczych i goście, którym mogę opowiedzieć o swoich pasjach i powieściach... Kolejne marzenie do spełnienia ;)

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Oprócz polityki? Chyba nic, bo ogrom głupoty, nienawiści i manipulanctwa, cwaniarstwa został przekroczony w takiej skali, że trudno to ogarnąć...

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Haha! Pewnie to co zwykle, czyli poszłabym do łazienki. Dopiero potem, to byłby szok! Wolę nawet nie myśleć!



Jolu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Chętnie skosztuję tego deseru, który dla mnie zrobisz :)




Jolantę  Bartoś możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/Bartos.Jolanta

https://www.facebook.com/groups/306235773290535

https://www.facebook.com/arabeska.bizuteria.z.koralikow













wtorek, 10 sierpnia 2021

Wywiad z Anną Jakubczak

 

Kochani czas na kolejny wywiad. Dzisiaj na zadane przeze mnie pytania, odpowie Anna Jakubczak.





1. Kim na co dzień jest Anna Jakubczak?

Żywiołem, bezkresnym horyzontem. Ponieważ zawsze wychodzę naprzeciw, każdemu objawowi stagnacji. W moim życiu musi ciągle coś się dziać. Nowe wyzwania, doświadczenia, współprace, podróże. Tak, aby czerpać z życia garściami i ciągle iść o krok dalej. A żywioł też dlatego, że czasem bywa, że ciężko mnie przed czymś powstrzymać. Nawet w chwilach słabości i tak prę do przodu. Ten kto miał okazję ze mną współpracować, doskonale o tym wie. Jestem też zodiakalnym baranem, czyli trygonem ognia, a to mówi o mnie wszystko.

2. Poetka, prozatorka, publicystka, animatorka kultury, copywriterka, założycielka kilku portali, z czego najnowszy to Ukochajsiebie.pl. Jesteś Aniu wszechstronnie uzdolniona. Które z tych zajęć sprawia Ci najwięcej przyjemności?

Po części każde. Ponieważ wszystkie z nich w jakiś sposób mnie kształtują, dają możliwość wyrażania siebie, poznawania nowych ludzi, rozwoju. Poetką i prozatorką jestem z duszy, jako publicystka i copywriterka spełniam się zawodowo, animatorką kultury jestem z pasji, bo kocham organizować i prowadzić wydarzenia, w czym czuję się, jak przysłowiowa ryba w wodzie. Ukochajsiebie.pl, zaś to portal, który niebawem będzie rozwijany. Jest owocem mojej duchowej drogi do lepszego poznania siebie i rozwoju. Ukazania nowej, lepszej wersji mnie samej i moich nowych pasji, do których zaliczyć można choćby Reiki czy Tarot Anielski. Ma być też zachętą dla innych do zmiany siebie, swego rodzaju prowadzeniem.

3. Co zatem było inspiracją do powstania portalu Ukochajsiebie.pl?

Moja własna przemiana, która rozpoczęła się w marcu zeszłego roku. Jak również większa świadomość względem tego, co uznajemy za materialne i duchowe. Ogromny wkład w to miała pandemia, kiedy naocznie mogliśmy dostrzec, jak nam wszystkim brakuje większego i świadomego zagłębienia się w siebie, swoje emocje, wspomnienia, traumy, nie mówiąc już o wewnętrznym dziecku. Czyli wszystkim tym, co tak mocno zagłuszamy w pogoni za materializmem. Lockdowny i początkowa faza strachu pokazała też, jak bardzo oddaliliśmy się od siebie wewnątrz i siebie wzajemnie. Nie wspomnę już o ogromnym braku miłości własnej i tej potrzebnej miłości też do innych. Portal Ukochajsiebie.pl ma przede wszystkim być wskazówką na indywidualnej drodze, każdego z nas.

4. Zapowiada się to naprawdę ciekawie. Jakie tematy będą poruszane na portalu?

Przede wszystkim związane z tematyką pracy nad wewnętrznym dzieckiem, relacjami międzyludzkimi, miłością bezwarunkową, poczuciem wartości, czy leczeniu traumy. Wszystko to oczywiście w oparciu o literaturę fachową oraz porady ekspertów, z którymi kontakty już mam nawiązane. Nie zabraknie też prawdziwych historii czytelników, bo jak wspomniałam, portal ma być miejscem, w którym każdy znajdzie wskazówkę dla siebie. Planuję też, oczywiście przekazywać wiedzę duchową z zakresu uzdrawiania energią, metodą Reiki, medytacji, pracy z czakrami, czy kartami anielskimi. Jednak podstawą na sam początek będzie psychologia.

5. Zatem życzę powodzenia z projektem. Wróćmy teraz do wierszy. Jak to się stało, że zaczęłaś pisać wiersze? Kiedy powstał pierwszy?

Zamiłowanie do literatury, w szczególności do poezji zawdzięczam mamie, która od dziecka wzbudzała we mnie zainteresowanie tą tematyką. Za co jestem jej bardzo wdzięczna. Pierwsze, nieco nieudolne rymowanki powstały oczywiście w okresie dzieciństwa. Te bardziej poprawne warsztatowo w liceum, jednak prawdziwie dojrzałą poezję poczułam, że piszę dopiero na studiach. Poezja dojrzewała i dojrzewa wraz ze mną. To naturalne, że pierwsze poetyckie podrygi różnią się diametralnie od poezji już świadomej i dojrzałej osoby. jedynie co pozostało niezmienne to wrażliwość.

6. Skupmy się teraz na Twoim najnowszym zbiorze poetyckim, który zaprezentowałaś w zeszłym roku w Żyrardowie oraz Krakowie. O czym są tytułowe Rozmowy nocą  i dlaczego akurat taki tytuł?

Zacznę może od tytułu. Tytuł Rozmowy nocą, ponieważ nocą wychodzą na jaw wszystkie tajemnice, które ukrywaliśmy za dnia.. W ciszy dokonujemy monologu z samymi sobą, wracamy do przeszłości, wychodzą na jaw skrywane uczucia czy po prostu poddajemy się namiętności. A słowa nocą, szczególnie w miłosnej rozmowie smakują całkowicie inaczej. Intymniej, dosadniej, czulej. Możemy grać, możemy być sobą, wszystko wedle uznania. Sam tomik, zaś to wszystkie oblicza miłości. Od młodzieńczej i niespełnionej, po miłość wyidealizowaną, niedostępną, trudną, aż po grzeszną, namiętną, wymarzoną i spełnioną. Wszystko wedle uznania. nie brakuje w nim odniesień do mojej ulubionej książki, czyli Mistrza i Małgorzaty. Ale też uwydatnia się nuta humoru i ironii, psychologizacji, astralnych i astrologicznych odniesień, czy jawy we śnie. Widoczna jest też krok po kroku trudna i bolesna metamorfoza miłości od tej niedojrzałej, po bezwarunkową, po którą warto sięgnąć mimo wszystkich przeciwności losu i ludzkich niedoskonałości.

7. Czyli można uznać, że miłość w Rozmowach nocą ma dość szerokie horyzonty.

Zwłaszcza, że wiersze w tomiku mówią o przeżyciach każdego z nas. Pośród perypetii podmiotów lirycznych można odnaleźć własne marzenia, pragnienia, fantazje, trudne wspomnienia, zranienia, rozczarowania, obawy, namiętności czy chwile spełnienia. To też pewnego rodzaju droga podmiotów lirycznych do samych siebie w relacji, ale również i harmonii wewnątrz, czego zwieńczeniem jest spełnienie pragnień o bezwarunkowej miłości.

8. Piszesz o miłości, prowadzisz o tej tematyce portal, można zatem powiedzieć, że wierzysz w miłość?

Miłość jest, tylko my w pogoni za materializmem, poddając się wołaniu ego po prosu wypieramy ją. Do tego dochodzą wszelkiego rodzaju zranienia, strach przed otwarciem, czy inne rozczarowania. A miłość, nie mówię o tej przejaskrawionej rodem z filmów, jest w każdym z nas. Trzeba ją po prostu odkryć, a ścieżka do niej bywa niekiedy usłana cierniami, jednak jak najbardziej warta do przejścia. Nie wierzę też w przysłowiowe dwie połówki, bo nikt inny, poza nami samymi i własną pracą nie wypełni w nas braków. Dwie osoby w związku powinny być nie dwiema połówkami, a dwiema całościami, które uzupełniają się energią i miłością zharmonizowaną, zarówno w sobie i wzajemnie do siebie. Ale niestety to zbyt często się bagatelizuje i ludzie zamiast otwierać się na miłość, zamykają się na nią, błędnie ją pojmując. A dodatkowo chowając się w grubych skorupach, uważając, że nie zasługuje się na bycie kochanym. To błędne myślenie, ponieważ do miłości, nikt nie musi być idealny, ani uważać, że musi na nią zasługiwać. Ona, jak mówiłam, po prostu jest i czeka na odkrycie.

9. Twoje plany na przyszłość? Czy niedługo pojawi się coś nowego w Twojej twórczości?

Tak, we wrześniu tego roku, równo rok po Rozmowach nocą  ukaże się nowy zbiór poetycki Z wnętrza duszy. Zostanie on wydany pod szyldem Związku Literatów Polskich w serii Akcent.

10. Skąd czerpałaś pomysł na tomik?

Przyznam szczerze, że sam pomysł przyszedł spontanicznie. Chociaż powszechnie mówi się, ze nie ma przypadków. Potraktujmy więc ten tomik, jako mój swoisty głos duszy, który chciał wybrzmieć. A inspirację znalazł w czasach pandemii, które stały się momentem globalnego przebudzenia. Głosem duszy każdego z nas, przechodzącego swoją indywidualną drogę pełną doświadczeń i poszukiwania własnych odpowiedzi. Nie będzie to tomik autobiograficzny, ale będący wynikiem moich obserwacji i nowej percepcji świata i zmian, jakie zaszły i zachodzą w ludziach.

11. Planujesz już jakieś spotkania związane z promowaniem nowego tomiku?

Plany mam zawsze, jednak to, czy się powiodą zależy przede wszystkim od sytuacji w kraju. Jeśli się uda, propozycje spotkań mam z Krakowa, Warszawy, Żyrardowa i oczywiście rodzinnego Szczecina. Cudownie byłoby znów spotykać  się z widownią, a nie online. Jednak czasy mamy dość... specyficzne i nieprzewidywalne są wyroki rządu! Dlatego nie wybiegam za bardzo w przyszłość. Mając nadzieję, że w końcu będziemy mieli okazję zobaczyć się na spotkaniu autorskim, by na zywo cieszyć się ze wspólnego obcowania z kulturą.

12. Zatem czekamy na nowy tomik! I na koniec, czego życzyłabyś Aniu naszym czytelnikom?

Świadomości siebie. Dużo miłości własnej i do świata. A przede wszystkim radości korzystania z życia!






Aniu serdecznie dziękuję Ci za poświęcenie mi swojego czasu i za udzielenie odpowiedzi na zadane pytania.



Tomik Anny Jakubczak można nabyć poprzez stronę: