wtorek, 10 sierpnia 2021

Wywiad z Anną Jakubczak

 

Kochani czas na kolejny wywiad. Dzisiaj na zadane przeze mnie pytania, odpowie Anna Jakubczak.





1. Kim na co dzień jest Anna Jakubczak?

Żywiołem, bezkresnym horyzontem. Ponieważ zawsze wychodzę naprzeciw, każdemu objawowi stagnacji. W moim życiu musi ciągle coś się dziać. Nowe wyzwania, doświadczenia, współprace, podróże. Tak, aby czerpać z życia garściami i ciągle iść o krok dalej. A żywioł też dlatego, że czasem bywa, że ciężko mnie przed czymś powstrzymać. Nawet w chwilach słabości i tak prę do przodu. Ten kto miał okazję ze mną współpracować, doskonale o tym wie. Jestem też zodiakalnym baranem, czyli trygonem ognia, a to mówi o mnie wszystko.

2. Poetka, prozatorka, publicystka, animatorka kultury, copywriterka, założycielka kilku portali, z czego najnowszy to Ukochajsiebie.pl. Jesteś Aniu wszechstronnie uzdolniona. Które z tych zajęć sprawia Ci najwięcej przyjemności?

Po części każde. Ponieważ wszystkie z nich w jakiś sposób mnie kształtują, dają możliwość wyrażania siebie, poznawania nowych ludzi, rozwoju. Poetką i prozatorką jestem z duszy, jako publicystka i copywriterka spełniam się zawodowo, animatorką kultury jestem z pasji, bo kocham organizować i prowadzić wydarzenia, w czym czuję się, jak przysłowiowa ryba w wodzie. Ukochajsiebie.pl, zaś to portal, który niebawem będzie rozwijany. Jest owocem mojej duchowej drogi do lepszego poznania siebie i rozwoju. Ukazania nowej, lepszej wersji mnie samej i moich nowych pasji, do których zaliczyć można choćby Reiki czy Tarot Anielski. Ma być też zachętą dla innych do zmiany siebie, swego rodzaju prowadzeniem.

3. Co zatem było inspiracją do powstania portalu Ukochajsiebie.pl?

Moja własna przemiana, która rozpoczęła się w marcu zeszłego roku. Jak również większa świadomość względem tego, co uznajemy za materialne i duchowe. Ogromny wkład w to miała pandemia, kiedy naocznie mogliśmy dostrzec, jak nam wszystkim brakuje większego i świadomego zagłębienia się w siebie, swoje emocje, wspomnienia, traumy, nie mówiąc już o wewnętrznym dziecku. Czyli wszystkim tym, co tak mocno zagłuszamy w pogoni za materializmem. Lockdowny i początkowa faza strachu pokazała też, jak bardzo oddaliliśmy się od siebie wewnątrz i siebie wzajemnie. Nie wspomnę już o ogromnym braku miłości własnej i tej potrzebnej miłości też do innych. Portal Ukochajsiebie.pl ma przede wszystkim być wskazówką na indywidualnej drodze, każdego z nas.

4. Zapowiada się to naprawdę ciekawie. Jakie tematy będą poruszane na portalu?

Przede wszystkim związane z tematyką pracy nad wewnętrznym dzieckiem, relacjami międzyludzkimi, miłością bezwarunkową, poczuciem wartości, czy leczeniu traumy. Wszystko to oczywiście w oparciu o literaturę fachową oraz porady ekspertów, z którymi kontakty już mam nawiązane. Nie zabraknie też prawdziwych historii czytelników, bo jak wspomniałam, portal ma być miejscem, w którym każdy znajdzie wskazówkę dla siebie. Planuję też, oczywiście przekazywać wiedzę duchową z zakresu uzdrawiania energią, metodą Reiki, medytacji, pracy z czakrami, czy kartami anielskimi. Jednak podstawą na sam początek będzie psychologia.

5. Zatem życzę powodzenia z projektem. Wróćmy teraz do wierszy. Jak to się stało, że zaczęłaś pisać wiersze? Kiedy powstał pierwszy?

Zamiłowanie do literatury, w szczególności do poezji zawdzięczam mamie, która od dziecka wzbudzała we mnie zainteresowanie tą tematyką. Za co jestem jej bardzo wdzięczna. Pierwsze, nieco nieudolne rymowanki powstały oczywiście w okresie dzieciństwa. Te bardziej poprawne warsztatowo w liceum, jednak prawdziwie dojrzałą poezję poczułam, że piszę dopiero na studiach. Poezja dojrzewała i dojrzewa wraz ze mną. To naturalne, że pierwsze poetyckie podrygi różnią się diametralnie od poezji już świadomej i dojrzałej osoby. jedynie co pozostało niezmienne to wrażliwość.

6. Skupmy się teraz na Twoim najnowszym zbiorze poetyckim, który zaprezentowałaś w zeszłym roku w Żyrardowie oraz Krakowie. O czym są tytułowe Rozmowy nocą  i dlaczego akurat taki tytuł?

Zacznę może od tytułu. Tytuł Rozmowy nocą, ponieważ nocą wychodzą na jaw wszystkie tajemnice, które ukrywaliśmy za dnia.. W ciszy dokonujemy monologu z samymi sobą, wracamy do przeszłości, wychodzą na jaw skrywane uczucia czy po prostu poddajemy się namiętności. A słowa nocą, szczególnie w miłosnej rozmowie smakują całkowicie inaczej. Intymniej, dosadniej, czulej. Możemy grać, możemy być sobą, wszystko wedle uznania. Sam tomik, zaś to wszystkie oblicza miłości. Od młodzieńczej i niespełnionej, po miłość wyidealizowaną, niedostępną, trudną, aż po grzeszną, namiętną, wymarzoną i spełnioną. Wszystko wedle uznania. nie brakuje w nim odniesień do mojej ulubionej książki, czyli Mistrza i Małgorzaty. Ale też uwydatnia się nuta humoru i ironii, psychologizacji, astralnych i astrologicznych odniesień, czy jawy we śnie. Widoczna jest też krok po kroku trudna i bolesna metamorfoza miłości od tej niedojrzałej, po bezwarunkową, po którą warto sięgnąć mimo wszystkich przeciwności losu i ludzkich niedoskonałości.

7. Czyli można uznać, że miłość w Rozmowach nocą ma dość szerokie horyzonty.

Zwłaszcza, że wiersze w tomiku mówią o przeżyciach każdego z nas. Pośród perypetii podmiotów lirycznych można odnaleźć własne marzenia, pragnienia, fantazje, trudne wspomnienia, zranienia, rozczarowania, obawy, namiętności czy chwile spełnienia. To też pewnego rodzaju droga podmiotów lirycznych do samych siebie w relacji, ale również i harmonii wewnątrz, czego zwieńczeniem jest spełnienie pragnień o bezwarunkowej miłości.

8. Piszesz o miłości, prowadzisz o tej tematyce portal, można zatem powiedzieć, że wierzysz w miłość?

Miłość jest, tylko my w pogoni za materializmem, poddając się wołaniu ego po prosu wypieramy ją. Do tego dochodzą wszelkiego rodzaju zranienia, strach przed otwarciem, czy inne rozczarowania. A miłość, nie mówię o tej przejaskrawionej rodem z filmów, jest w każdym z nas. Trzeba ją po prostu odkryć, a ścieżka do niej bywa niekiedy usłana cierniami, jednak jak najbardziej warta do przejścia. Nie wierzę też w przysłowiowe dwie połówki, bo nikt inny, poza nami samymi i własną pracą nie wypełni w nas braków. Dwie osoby w związku powinny być nie dwiema połówkami, a dwiema całościami, które uzupełniają się energią i miłością zharmonizowaną, zarówno w sobie i wzajemnie do siebie. Ale niestety to zbyt często się bagatelizuje i ludzie zamiast otwierać się na miłość, zamykają się na nią, błędnie ją pojmując. A dodatkowo chowając się w grubych skorupach, uważając, że nie zasługuje się na bycie kochanym. To błędne myślenie, ponieważ do miłości, nikt nie musi być idealny, ani uważać, że musi na nią zasługiwać. Ona, jak mówiłam, po prostu jest i czeka na odkrycie.

9. Twoje plany na przyszłość? Czy niedługo pojawi się coś nowego w Twojej twórczości?

Tak, we wrześniu tego roku, równo rok po Rozmowach nocą  ukaże się nowy zbiór poetycki Z wnętrza duszy. Zostanie on wydany pod szyldem Związku Literatów Polskich w serii Akcent.

10. Skąd czerpałaś pomysł na tomik?

Przyznam szczerze, że sam pomysł przyszedł spontanicznie. Chociaż powszechnie mówi się, ze nie ma przypadków. Potraktujmy więc ten tomik, jako mój swoisty głos duszy, który chciał wybrzmieć. A inspirację znalazł w czasach pandemii, które stały się momentem globalnego przebudzenia. Głosem duszy każdego z nas, przechodzącego swoją indywidualną drogę pełną doświadczeń i poszukiwania własnych odpowiedzi. Nie będzie to tomik autobiograficzny, ale będący wynikiem moich obserwacji i nowej percepcji świata i zmian, jakie zaszły i zachodzą w ludziach.

11. Planujesz już jakieś spotkania związane z promowaniem nowego tomiku?

Plany mam zawsze, jednak to, czy się powiodą zależy przede wszystkim od sytuacji w kraju. Jeśli się uda, propozycje spotkań mam z Krakowa, Warszawy, Żyrardowa i oczywiście rodzinnego Szczecina. Cudownie byłoby znów spotykać  się z widownią, a nie online. Jednak czasy mamy dość... specyficzne i nieprzewidywalne są wyroki rządu! Dlatego nie wybiegam za bardzo w przyszłość. Mając nadzieję, że w końcu będziemy mieli okazję zobaczyć się na spotkaniu autorskim, by na zywo cieszyć się ze wspólnego obcowania z kulturą.

12. Zatem czekamy na nowy tomik! I na koniec, czego życzyłabyś Aniu naszym czytelnikom?

Świadomości siebie. Dużo miłości własnej i do świata. A przede wszystkim radości korzystania z życia!






Aniu serdecznie dziękuję Ci za poświęcenie mi swojego czasu i za udzielenie odpowiedzi na zadane pytania.



Tomik Anny Jakubczak można nabyć poprzez stronę:

 

piątek, 25 czerwca 2021

Wanda Szymanowska – „Tęczowe trampki” [PATRONAT MEDIALNY/RECENZJA PREMIEROWA]

 



Kochani nawet nie wiecie, z jaką przyjemnością i radością wracam ponownie do Ruczaju Dolnego. Bardzo stęskniłam się za naszymi bohaterami kolekcji bucikowej. Wiadomość o kolejnej części była dla mnie niczym miód na serce. Nie będę też ukrywać, że uwielbiam wszystko, co wychodzi spod pióra Wandy Szymanowskiej. I chociaż może nie powinnam tego pisać już na samym początku, to zachęcam Was do sięgnięcia po powieści autorki.

Tymczasem jednak powróćmy do Ruczaju Dolnego. Zanim jednak tam dotrzemy, spotykamy się z Tosią, która wraz z Edkiem gości u swojej córki w Berlinie. Tam otrzymuje nietypową wiadomość od Doroty. Dorota prosi, aby szybko wróciła do domu, bo „w Stenię diabeł wstąpił”. Na taką wiadomość nie ma, co odwlekać wyjazdu, tylko trzeba wracać do Ruczaju Dolnego. A tam faktycznie dzieje się, oj dzieje. Stenia jakaś odmieniona, w jej domu pojawił się Ariel. Kim on jest? Co on tam robi? Jaką rolę odegra? Cisną się pytania na usta, ale o tym przeczytacie sami. Przed Muszkieterkami trudne zadania. Szykuje się kolejna rewolucja społeczno-obyczajowa. Muszkieterki nie są zadowolone z rządów wójta, który zamiast tchnąć w Ruczaj życie, doprowadza do jego upadku. 

„ Rynek umarł, bo pan go dobił. Nie ma drzew, nie ma ławek, nie ma sklepów, nie ma nic. Gdyby ktoś chciał się stąd wyrwać i poszukać rozrywki w mieście, nie ma czym się wyrwać, bo pan odciął miasteczko od świata”.

Czy wójt naprawi swoje błędy? Doprowadzi do rozkwitu życia społecznego, czy może wybierze inne rozwiązanie. Co postanowią Muszkieterki? Do jakich zmian doprowadzą w tej części? I czemu akurat będą biegać w tęczowych trampkach? Musicie koniecznie przeczytać sami... Ja wam fabuły zdradzać nie będę.

Powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie, nawet nie zauważycie, kiedy pojawi się ostatnia strona. Może będziecie zawiedzeni podobnie jak ja, że to już koniec. Chciałoby się odwlec czytanie, aby dłużej pobyć z bohaterami, ale uwierzcie, że się nie da. Próbowałam, ale ciekawość co dalej pchała mnie do dalszego czytania. I teraz czuję niedosyt... Koniecznie chcę kolejne buciki. Kochana Autorko nie można zostawić czytelnika w niewiedzy, co dalej będzie ze Stenią? Jak sobie poradzi z nowymi zadaniami? Co odpowie na jej propozycję Ariel? Liczę na dalszy ciąg...

Czytając, „Tęczowe trampki” na pewno na nudę nie będziecie narzekać. Akcja powieści jest płynna i dynamiczna, ciągle coś się dzieje. Dodatkowo powieść jest pełna dobrego humoru i zabawnych dialogów, skłania też do przemyśleń pewnych istotnych zachowań i postępowań ludzkich. Autorka jak zawsze porusza też ważne problemy społeczne, nie tylko nieudolność rządzenia wójta, ale i też mamy elementy profilaktyki zdrowotnej, elementy działalności opieki społecznej oraz orientacji seksualnej. Wanda Szymanowska uzmysławia czytelnikowi, iż każdy jest człowiekiem, nie ważne, jakiej byłby orientacji, należy mu się szacunek. Każdy ma prawo wyboru, jak chce żyć i kim być. Z tego tytułu nie należy się od takich osób odwracać, bądź krytykować stylu ich życia. Warto o tym pamiętać. Chociaż nasze społeczeństwo jeszcze musi się tego nauczyć. Potrafimy być roszczeniowi, potrafimy myśleć, że wszystko się nam należy za darmo (pięknie to jest opisane w pewnym momencie książki – w sklepie u Kasi). Umiemy krytykować... Należy pamiętać, że nieważne jest to, co mówią inni. Ważne jest to, co my myślimy sami.

Na naszą uwagę zasługują też bohaterowie, którzy zostali wspaniale wykreowani. To takie postacie, które jak się dobrze rozejrzycie, znajdziecie gdzieś obok siebie. Mamy zarówno bohaterów pozytywnych, jak i tych trochę negatywnych, którzy się pogubili. Oczywiście takim czarnym charakterem, którym chętnie bym potrząsnęła, jest wójt. Oprócz wójta trochę też zdziwiła mnie postawa Doroty, kiedy dowiedziała się, kim jest Ariel. Nie myślałam, że tak zareaguje. Jak już piszę o Arielu, to zdradzę Wam, że fajny z niego bohater. W Ruczaju początkowo traktowany jest jak celebryta, kobiety chętnie wodzą za nim wzrokiem. Oczywiście numerem jeden nadal jest dla mnie Stenia. Uwielbiam ją, dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi zdziałać cuda i wszystko załatwić. Chociaż w tej części wysoko postawiła jej autorka poprzeczkę.

Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po „Tęczowe trampki”. Ta powieść skłoni Was do przemyśleń, otworzy oczy na niektóre problemy społeczne, a czas spędzony z nią na pewno nie będzie czasem straconym. Koniecznie przeczytajcie. Polecam!


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce –Wandzie Szymanowskiej oraz



niedziela, 13 czerwca 2021

Wywiad z Darią Skiba

 

Kochani usiądźcie wygodnie i przeczytajcie kolejny wywiad. Tym razem swoje pytania zadałam Darii, zobaczcie jak sobie poradziła z odpowiedziami. 




1. Kim jest na co dzień Daria Skiba?

Szczęśliwą mamą, to przede wszystkim. Polką, zamieszkującą Zieloną Wyspę – Irlandię. Romantyczną marzycielką twardo stąpającą po ziemi.

2. Jak rozpoczęło się Twoje pisanie? Skąd czerpiesz pomysły na swoje powieści?

Kiedy przeprowadziłam się do Irlandii, szukałam sobie zajęcia. Po urodzeniu córeczki zaczęłam prowadzić bloga recenzenckiego, nawiązałam nieliczoną ilość nowych znajomości i tak też trafiłam na pewne wydarzenie książkowe, w ramach którego musiałam napisać krótkie opowiadanie. Napisałam, spodobało się pozostałym uczestnikom, a historia i jej bohaterowie nie dawali mi spokoju, dlatego też pewnego późnego wieczoru usiadłam na łóżku ze słuchawkami na uszach i zaczęłam pisać dalej. Tak powstała moja pierwsza powieść. A skąd czerpię pomysły? Z otaczającego nas świata. Kiedy poczuję napływ emocji związanych z jakimś epizodem, mogę zacząć pisać.

3. Ile czasu zajmuje Ci napisanie nowej powieści?

Ciężko podać średnią. Jeśli naprawdę czuję historię i wpadnę w regularny cykl pisania, zajmuje mi to około dwóch miesięcy. Jednak w przypadku najnowszej książki „Pokaż mi swój świat” było zupełnie inaczej. Miałam bardzo długą przerwę od pisania, więc łącznie zajęło mi to półtora roku.

4. Miesiąc temu, a dokładnie 11 maja miała premierę Twoja najnowsza książka „Pokaż mi swój świat”. Czy nadal czujesz te emocje z dnia premiery? Czy już opadły?

Mam wrażenie, że moja premiera trwała znacznie dłużej niż tylko jeden dzień. Cały okres około premierowy był niesamowity! I choć minęło już trochę czasu, nadal odczuwam te emocje. Szczególnie gdy widzę kolejną opinię o mojej powieści. To jest niesamowicie ekscytujące!

5. Czy dzień premiery Cię czymś zaskoczył?

Oczywiście, że tak! Jak i wspomniany już cały czas około premierowy! Moje patronki przechodziły same siebie z pomysłami na promowanie powieści! Powstał trailer zwiastujący fabułę, krótkie zabawne, acz bardzo interesujące filmiki, a nawet piosenka o książce! W dniu premiery dostałam masę powiadomień, gdzie czytelnicy i znajomi pokazywali nam swój świat i do dziś bawimy się w tę zabawę na mojej grupie na facebooku. Również na spotkanie online poprowadzone przez moją cudowną redaktorkę Annę Seweryn dotarło wielu czytelników, co bardzo mnie zaskoczyło!

6. Jak zachęciłabyś czytelników do przeczytania „Pokaż mi swój świat”? Przede wszystkim tych, którzy nie znają jeszcze twojej twórczości (bo myślę, że tych, co znają nie trzeba namawiać)

Każdy czytelnik jest dla mnie wyjątkowy, zarówno ten, który jest ze mną od początku i sięga już po moje teksty „w ciemno”, jak i nowy, taki, który dopiero zaczyna przygodę z moją twórczością. Powiedziałabym, że to, czego może być pewien w moich powieściach, to emocje, które zawsze staram się wlać w historię prosto z własnego serca. Staram się dotykać ważnych tematów, ale też nie przytłaczać czytelnika. Piszę o historiach, które mogą zdarzyć się każdemu z nas, bez względu na wiek, zainteresowania. Piszę od serca, dla serca.

7. Który z bohaterów premierowej powieści jest Ci bliższy i dlaczego?

„Pokaż mi swój świat” to moja czwarta powieść i chyba nauczyłam się całkowicie oddzielać świat bohaterów od mojego, choć oczywiście i w tej historii znajdziecie wiele z mojego życia, jak chociażby moją rodzinną miejscowość, jaką jest Stronie Śląskie. Dlatego też nie mam najbliższego bohatera w tej powieści, ale jeśli musiałabym wybrać jednego, który stał się najbliższy mojemu sercu, byłaby to sześcioletnia Martynka, która na skutek tragicznego wypadku straciła najbliższych, ale i wzrok. Uwielbiam ja i wierzę, ze i Wy pokochacie tę cudowną dziewczynkę.

8. Co o Twoim pisaniu mówią najbliżsi (rodzina)? Czy są zachwyceni Twoimi książkami, dumni z Ciebie i z tego, co piszesz?

Ciężko na to pytanie odpowiedzieć mi jednoznacznie, ponieważ moja rodzina nie ma takiego bzika na punkcie książek jak ja (śmiech). Wiem jednak, że są ze mnie bardzo dumni i mocno mi kibicują!

9. Napisałaś cztery powieści, jeden duet i trzy opowiadania do antologii. To całkiem duży dorobek literacki. Chciałabym, abyś zdradziła nam, czy któraś z twoich czterech powieści jest Ci najbliższa?

Nie, każda z moich książek ma szczególne miejsce w moim sercu, podobnie jak opowiadania, czy duet. To tak, jakby matka miała wybrać „ulubione” dziecko. Nie potrafię. Każda na swój sposób jest wyjątkowa.

10. Czy pamiętasz jeszcze, jakie emocje towarzyszyły Ci przy debiucie powieści „Uwolnij mnie”?

Oczywiście, że tak! Tego nie da się zapomnieć. Ale również nie da się opisać. Moment, w którym odebrałam pierwszy telefon od wydawcy, pierwszego maila, gdy dotknęłam po raz pierwszy egzemplarza książki. Pierwsze opinie i cały szum, jaki się wokół tej książki zrobił. Ach, cudowne wspomnienia, które mogę śmiało powiedzieć, że powstają przy każdej kolejnej premierze.

11. Jak Ty to robisz, że poprzez powieść potrafisz wzbudzić w czytelniku tyle emocji?

Nie wiem! (śmiech). Naprawdę! Za każdym razem, gdy tworzę nową historię, mam wrażenie, że nie ma w niej emocji, na których tak bardzo mi zależy. Wtedy właśnie zaczynam marudzić, że dana opowieść nie jest dobra. Mam wątpliwości, że się nie spodoba. A później okazuje się, że te emocje są i to bardzo namacalne. Bardzo mi na tym zależy, by moi czytelnicy odczuli emocje, które staram się przenieść na karty powieści podczas jej pisania.

12. Czy masz jakiś temat, którego nie potrafiłabyś poruszyć w swojej powieści?

Myślę, że takich tematów mogłoby się sporo nazbierać. Na pewno nigdy nie ruszę horrorów, czy książek typu science fiction. To nie są kompletnie moje klimaty. A jeśli chodzi o tematy w literaturze, której się obracam... Każdy można zrealizować pod warunkiem, że się do niego odpowiednio przygotuję.

13. Co czyta Daria Skiba, jako czytelniczka? Masz swoją ulubioną autorkę/a?

Bardzo lubię zmieniać gatunki, które czytam, choć pomijam wspomniane powyżej. Nienawidzę się bać! Lubię romanse, obyczajówki, dobre powieści młodzieżowe, thrillery, kryminały. Nie mam jednego ulubionego autora, to jest niemożliwe, ale w swoich social mediach polecam wielu!

14. Jakie masz plany na przyszłość? Czy możesz nam zdradzić, co teraz piszesz i kiedy możemy się spodziewać kolejnej książki?

Nie mam planów, żyję chwilą i staram się czerpać z życia garściami. A co piszę i kiedy będzie? Niech to będzie moją słodką, niczym wypieki Rafała z najnowszej powieści, tajemnicą.



Daria serdecznie Ci dziękuję za udzielenie mi odpowiedzi na pytania i za poświęcenie mi swojego czasu. Czekam z niecierpliwością na Twoją kolejną powieść.

Wanda Szymanowska – „Tęczowe trampki” [ZAPOWIEDŹ PATRONACKA]

 


PREMIERA: 25.06.2021 


Kochani jest mi niezmiernie miło ogłosić, że mój blog objął patronatem medialnym najnowszą książkę Tęczowe trampki Wandy Szymanowskiej.

Zapoznajcie się z poniższym opisem powieści i zobaczcie, o czym przeczytacie tym razem.


OPIS:

W Ruczaju Dolnym rewolucja społeczno-obyczajowa przybiera na sile za sprawą trzech miejscowych muszkieterek. Wkrótce dołącza do nich czwarta. W powieści Dumasa, wbrew tytułowi, też było czterech muszkieterów. A co na to wójt?

"Wójt miał to wszystko w nosie. Siedział sobie na rzeźbionym tronie w swoim gabinecie, stawiał pasjanse, popijał kawkę i adorował śliczną Beatkę. Na wnioski i pytania petentów odpowiadał nie wiem, nie można, w żadnym wypadku, nic nie poradzę. Niektórzy zaczęli podejrzewać, że zainstalowano mu potajemnie w mózgu chip o właściwościach negujących".

Muszkieterki doradzą wójtowi co powinien zrobić.

" - Rynek umarł, bo pan go dobił. Nie ma drzew, nie ma ławek, nie ma sklepów, nie ma nic. Gdyby ktoś chciał się stąd wyrwać i poszukać rozrywki w mieście, nie ma czym się wyrwać, bo pan odciął miasteczko od świata. Trzeba je jak najprędzej z powrotem przyłączyć. 
- Ale jak? - Wójt nadal nie rozumiał rozwścieczonej Kaśki.
- Potrząsnąć tym klubem Monthy Pythona! - wrzasnęła.
- Czym?
- Nie czym, tylko kim. Radnymi potrząsnąć! A teraz niech sobie już pan idzie, bo nie ręczę za siebie - rozkazała kategorycznie, dysząc ze złości".

Czy wójt posłucha rad, czy ucieknie gdzie pieprz rośnie?




I co Wy na to, drodzy czytelnicy? 
Ja jestem ciekawa, co będzie dalej i jak się to skończy. A Wy sięgniecie razem ze mną po książkę? Przeczytacie?


 



środa, 26 maja 2021

Dzień Matki




26.05.2021 – kolejny rok, kolejna kartka w kalendarzu. Dzisiejszy dzień nie jest jednak zwykłym dniem. Dziś jak co roku o tej porze obchodzimy ważne święto – Dzień Matki. 

Wiecie, że przed wojną to święto było ruchome? Dopiero w 1923 roku pojawiła się, stała data, która pozostała do dzisiaj. Drugą ciekawostką, na którą natrafiłam, to to, że Polska jest jedynym krajem, który Dzień Matki obchodzi 26 maja. W tym dniu dzieci w przedszkolach, w młodszych klasach szkoły przygotowują akademie, laurki, wierszyki, którymi później obdarowują swoje mamy. Starsi biegną po kwiaty i drobne upominki. 




Dla każdego Mama jest najważniejsza. Długo zastanawiałam się, co o tym dniu mogłabym napisać...na usta ciśnie się tyle słów... W końcu Mama to jedna z najważniejszych osób mojego życia: ona mnie przez dziewięć miesięcy nosiła pod swym sercem,  urodziła... Niejedną noc nie przespała, gdy byłam mała. Nauczyła mnie tylu rzeczy... Wychowała na dobrego, wrażliwego człowieka. Nauczyła szacunku do drugiego człowieka. Była wzorem, z którego korzystałam w najmłodszych latach. Podbieraliście  mamie rzeczy? Ja pamiętam, jak miałam z sześć lat i cichaczem zakładałam Mamy buty na obcasach :) , aby przez chwilę być taką dorosłą, jak Mama... Mogłabym pisać tak bez końca... Chociaż wiecie, nie zawsze jest tak idealnie :) Zdarza nam się też na jakieś tematy pospierać. Pewnie nie raz ją zdenerwuję swoimi poglądami, bo jednak w tym się trochę różnimy. Ale tak to już jest w życiu... 

Sama jestem Mamą i widzę, ze nie zawsze chcę, aby moje dziecko dorosło... Też zdarza mi się, dorosłą już córkę pouczać, na różne sprawy mamy inne zdanie. Niekiedy jest burzowo. Ale po każdej burzy wychodzi zawsze słońce. I dla niej gotowa jestem zrobić wszystko. Miłość Matki jest potężna, potrafi góry przenosić.

Kochani pamiętajcie o swych Mamach, one na Was zawsze czekają. Nie tylko dziś, ale też każdego dnia w roku. 




 
Przeczytajcie również, co o swych Mamach pisze Jolanta, Grażyna, Bożena, Monika i Grażyna.

Moja Mama

Moja Mama urodziła się 24 grudnia, tuż po kolacji wigilijnej. Gdy miała trzy lata, zmarła jej mama. Może właśnie dlatego każdą chwilę swojego życia poświęcała dzieciom. W domu było nas czworo. Zawsze, gdy wracaliśmy ze szkoły, Mama czekała na nas z ciepłym obiadem. Nigdy nie myślała o karierze. Poświęcała się rodzinie. Dbała, żeby każde z nas miało szczęśliwe życie. Zawsze mogę na Nią liczyć. Wiem, że gdy płaczę, Ona mnie przytuli, wysłucha, pocieszy. Gdy odwiedzam rodziców, Ona czeka, wyglądając przez okno, czy już idę, a później wita mnie z ciepłym uśmiechem ściskając. A gdy odjeżdżam stoi na balkonie i macha mi na pożegnanie. Moja Mama zawsze potrafi wybaczyć, wysłuchać, zawsze w jej oczach widzę miłość. Dziewięć lat temu straciła najmłodsze dziecko. Mój ukochany braciszek odszedł, pozostawiają w Jej sercu ogromną ranę. Zawsze, gdy go wspominamy, w Jej oczach widzę łzy. Moja Mama jest bardzo chora. Idąc do Kościoła kilkakrotnie odpoczywa, ale nigdy się nie skarży. Uwielbia czytać. Nie znam nikogo, kto przeczytał tyle książek. Czasami, gdy zamykam oczy, widzę Ją czytającą kolejną powieść. Jedyne miejsca, do których chodzi to kościół i cmentarz. Staje tam przy grobie brata i modli się w ciszy. A na koniec mówi „Zostań z Bogiem Syneczku” i ociera łzy, które same płyną. Moja Kochana Mama, najlepsza na świecie miała czworo dzieci, ma już ośmioro wnucząt i pięcioro prawnuków. Kocham Cię Mamusiu 💓

Jolanta Bartoś

 ******

Mama to dla mnie cudowna osoba, która obdarowała mnie największym z możliwych darów – życiem. To jej poniekąd zawdzięczam to, kim dzisiaj jestem i jakie mam maniery. To osoba, która zawsze mnie wspiera, chociaż pewnie nie raz zaszłam jej za skórę.

Grażyna Wróbel

******

Mama powinna pachnieć mamą, pieczonymi bułeczkami i pierogami z jagodami. Mama powinna być, jak księżniczka, piękna i zadbana, a nie wiecznie zmęczona i zabiegana. Mama powinna wysłuchać, zrozumieć i do serca przytulić. Mama czasami musi zak... (przekląć :) ) i ciśnienie upuścić. Mama powinna być sobą, czyli kobietą.

Bożena Meja

******

Mama – zapach ciasta w kuchni i jej śmiech, który sprawia, że największe smutki idą w zapomnienie. Mama – przyjaciel, który zawsze ma czas dla Ciebie bez względu na to, co właśnie robi, nic wówczas nie jest ważne. Mama – latarnia morska, która sprawia, że zawsze wie, gdzie jest Twoje miejsce bez względu na to czy masz lat dwa, czy sto. Mama – oczy pełne miłości nawet gdy słyszy słowa powodujące, że jej serce rozpada się na miliony kawałków. Mama – anioł zesłany na ziemię.

Monika

******

Mama jedyna taka osoba na świecie. Czasami mniej, innym razem bardziej kochana. Każdy z nas ma inne doświadczenia i miał inne dzieciństwo. Moja Mama... była... Już jej tu nie ma... Ale w moim sercu jest nadal. Nadal żyje. I będzie ze mną do końca mego świata. Wciąż zabiegana i zatroskana... o dzieci, o dom. O męża, z którym tak często się mijała. Kiedy z pracy wracała, mój Tata wychodził do pracy. Oboje na zmiany pracowali. Moja Mama zawsze o nas dbała. O czyste i całe ubrania i aby chociaż zupa po powrocie ze szkoły na nas na kuchni czekała. Moja Mama wciąż pracowała. Wciąż o dom i o nas dbała. O sobie nigdy nie myślała. Nawet, jak czekoladkę czy inną słodycz od kuracjuszki dostała, w serwetce chowała i nam w domu dawała. Nigdy o piękne, czy modne stroje nie dbała. Dla niej rodzina tylko istniała. Dla niej się spalała. Nikogo słuchać nie chciała. Wszystko sama robić chciała... chyba za bardzo nas oboje, mnie i mojego brata kochała. Zawsze była. Zawsze istniała. A kiedy zabrakło...świat posmutniał i zrobił się mniej kolorowy. Ona nareszcie odpoczywała. Chociaż... nawet kiedy odeszła czułam, że nad nami czuwała, że z Niebios nad nami czuwała. I nawet będąc tam, tak mało wymagała. Pracowita, skromna, a tyle w życiu wycierpiała. I nawet na koniec w bólu ten świat zostawiała. Ale spokojna. Pogodzona. Już Jej nie zatrzymywałam. Chciałam, aby wreszcie odpoczywała. Już tak bardzo się napracowała. I wciąż wracam myślami. I wspominam swe życie... Mamo, jak dobrze, że Ciebie miałam. Jak dobrze, że kochać Cię umiałam. Jak dobrze... dzisiaj jest Twoje święto. Nadal jesteś i nadal w pamięci mej żyjesz. W pamięci i sercu. Dziękuję 🌹

Grażyna Stando


A Wy jakie macie wspomnienia? Z czym kojarzy się Wam Mama?

środa, 28 kwietnia 2021

Wywiad z Zuzanną Arczyńską

 



1. Kim jest na co dzień Zuzanna Arczyńska?

Najprościej byłoby napisać: mamą. Wiele z nas czuje się po pierwsze matkami, a dopiero na kolejnych miejscach występują inne role. Jako matka, jestem wiadomo, kobietą wielu ról, od pielęgniarki, przez kierowcę, po kucharkę, ale naprawdę to lubię, bycie pisarką jest raczej gdzieś na kolejnym planie.

2. Jak rozpoczęło się Twoje pisanie? Skąd czerpiesz pomysły na swoje powieści?

Zaczęłam pisać kiedy miałam maleńką starszą córkę, więc jakieś szesnaście lat temu. Wymyśliłam, że to będzie dobry sposób na na dorobienie, bo wiesz jak to u nas było, na macierzyńskim przez cztery miesiące sto procent a potem na wychowawczym 400 zł na utrzymanie matki i dziecka.
Pomysły czerpię z życia, ale czasem też ze snów, z historii różnych ludzi i obserwacji. Nawet nie wiesz, ile scenariuszy można wymyślić, na zakończenie podsłuchanego w kolejce do lekarza dialogu. Życie jest najlepszym pomysłem na powieść.

3. Ile czasu zajmuje Ci napisanie powieści?

Nie umiem precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, bo to raczej zmienna, niż stała. Za dużo rzeczy wpływa na moją pracę, żebym mogła sobie zaplanować, że dziś zaczynam i za dwa miesiące, tygodnie, czy kwartał postawię ostatnią kropkę. Zdarzyło mi się napisać powieść w trzy tygodnie, ale to raczej wypadek przy pracy i konieczność wyrzucenia z siebie jakiejś opowieści, niż coś, co robię zwykle. Lubię rozmyślać nad tym, co chcę napisać, zastanawiać się, kreować postacie, nosić w sobie ten wolno układający się chaos, zanim go z siebie wyrzucę.

4. Czy pamiętasz uczucia, jakie towarzyszyły Ci przy debiucie?

Niestety nie. Ale wydanie każdej książki jest trochę jak debiut, bo zawsze się zastanawiam, jak ludzie odbiorą tę historię i czy bardzo będą chcieli mnie za nią zamordować.

5. Ostatnio wydałaś „Nianię lekkich obyczajów”, czy możesz przybliżyć czytelnikowi, co go czeka podczas czytania (nie zdradzając oczywiście za bardzo treści)

Niania to historia, która gdyby była prawdziwa, rozpoczęłaby się jakiś rok temu. Jest covid, zamknięto szkoły i mieszkające po sąsiedzku samotne matki szukają kogoś, kto zajmie się ich pozostającymi w domu dziećmi. Na pomoc przychodzi im kobieta lekkich obyczajów i nie tylko dziećmi się zajmuje, resztę sprawdźcie sami.

6. Czytelnicy znają Twoje trzy powieści „Odzyskane dzieciństwo”, „Dziewczynę bez makijażu” oraz „Nianię lekkich obyczajów”, ja jednak pamiętam również (miałam nawet okazję zrecenzować) „Jak spadek”. Powiedz mi, czy masz względem niej jakieś plany wydawnicze? Czy pojawi się może kiedyś w wersji papierowej?

Właściwie to pytanie do wydawcy, a nie do mnie. Wysłałam taką propozycję do Dlaczemu, poczekam na decyzję Ani, która jest wymarzoną szefową.

7. Który z bohaterów Twoich powieści jest Ci najbliższy?

Często lubię bohaterów swoich powieści. Usłyszałam niedawno od mojego brata ciotecznego, że mam w końcu zejść z facetów, bo co książka, to się do nich... mocno przyczepiam. Ale to nie tak. Daję słowo. Lubię Świszcza z „Odzyskanego dzieciństwa”, Budynia i Ostrowskiego. Lubię też Eugeniusza Topolowa i Grzybka, lubię nawet Ewelinę – nianię, bo wymyślone postacie łatwo jest lubić, łatwo też ich nie znosić, w końcu nie są prawdziwe.

8. Jakie masz plany na przyszłość? Czy możesz nam zdradzić, co teraz piszesz i kiedy możemy spodziewać się kolejnej książki?

Kolejna książka będzie jesienią, prawdopodobnie w październiku i mój roboczy tytuł dla niej to Mimozowe pole.
Obecnie piszę historię z interesującym wątkiem historycznym dotyczącym wykopalisk archeologicznych z epoki brązu na terenie Sulęcina.
Mam plan wydawać dwie, a może nawet trzy książki rocznie. Napisałam też opowiadanie do wakacyjnej antologii erotycznej, więc przed kolejną powieścią dostaniecie jeszcze opowiadanie.

9. Czy jako czytelniczka masz swoją ulubioną pisarkę (pisarza)?

Nie mam. Ja uwielbiam literaturę, właściwie nie czytam tylko poradników, bo nie znoszę, kiedy ktoś mi mówi, jak mam żyć. Przekrój tego, co pochłaniam jest tak szeroki, że gdybym miała wymieniać, na pewno opuściłabym kogoś ważnego. Uważam, że warto czytać, a nie warto skupiać się na tym, kto co wybiera i dlaczego.






Serdecznie dziękuję Autorce za udzielenie odpowiedzi na pytania i za poświęcenie mi swojego czasu.




          

środa, 14 kwietnia 2021

Daria Skiba – „Pokaż mi swój świat” [ZAPOWIEDŹ]

 


PREMIERA: 11.05.2021


Kochani znacie twórczość Darii? Co już czytaliście? 

Jeśli jeszcze nic, to zachęcam Was do sięgnięcia po jej książki. Już wkrótce będziecie mieli okazję poznać najnowszą, czyli  „Pokaż mi swój świat”. Przeczytajcie koniecznie poniższy opis.


OPIS:

Justyna, dwudziestojednoletnia studentka psychologii, w ramach zaliczenia zajęć musi przygotować projekt pod tytułem Pokaż mi swój świat. Długo zastanawia się, jak zabrać się za ten pozornie łatwy, choć bardzo intrygujący temat. Wtedy z pomocą przychodzi przypadek – w ulubionej cukierni spotyka Rafała, który na oczach klientów dekoruje tort. Chwilę później odbiera telefon od nieznajomej kobiety z prośbą, by podjęła się pracy z sześcioletnią dziewczynką, która na skutek tragicznego wypadku straciła wzrok.

Justyna dostrzega w mężczyźnie ogromną pasję do wykonywanej pracy. Postanawia, że to on i Martynka odegrają główne role w jej projekcie na studia. Jednak Rafał skrywa wiele tajemnic i kiedy między nim a Justyną zaczyna iskrzyć, mroczne sekrety wychodzą na jaw, gasząc tlący się ogień wzajemnej fascynacji. Czy dziewczynie uda się dokończyć studencki projekt? Jak w całej sytuacji zachowa się przystojny cukiernik i jaką rolę naprawdę odegra Martynka?

Powieść przepełniona jest ogromnymi emocjami i nagłymi zwrotami akcji – nic nie jest takie, jakim mogłoby się wydawać, nic nie jest oczywiste, nic nie jest proste. Justyna i Rafał zostaną wystawieni na próbę, która na zawsze ich odmieni.

Chodź, pokażę Ci mój świat.