niedziela, 13 czerwca 2021

Wywiad z Darią Skiba

 

Kochani usiądźcie wygodnie i przeczytajcie kolejny wywiad. Tym razem swoje pytania zadałam Darii, zobaczcie jak sobie poradziła z odpowiedziami. 




1. Kim jest na co dzień Daria Skiba?

Szczęśliwą mamą, to przede wszystkim. Polką, zamieszkującą Zieloną Wyspę – Irlandię. Romantyczną marzycielką twardo stąpającą po ziemi.

2. Jak rozpoczęło się Twoje pisanie? Skąd czerpiesz pomysły na swoje powieści?

Kiedy przeprowadziłam się do Irlandii, szukałam sobie zajęcia. Po urodzeniu córeczki zaczęłam prowadzić bloga recenzenckiego, nawiązałam nieliczoną ilość nowych znajomości i tak też trafiłam na pewne wydarzenie książkowe, w ramach którego musiałam napisać krótkie opowiadanie. Napisałam, spodobało się pozostałym uczestnikom, a historia i jej bohaterowie nie dawali mi spokoju, dlatego też pewnego późnego wieczoru usiadłam na łóżku ze słuchawkami na uszach i zaczęłam pisać dalej. Tak powstała moja pierwsza powieść. A skąd czerpię pomysły? Z otaczającego nas świata. Kiedy poczuję napływ emocji związanych z jakimś epizodem, mogę zacząć pisać.

3. Ile czasu zajmuje Ci napisanie nowej powieści?

Ciężko podać średnią. Jeśli naprawdę czuję historię i wpadnę w regularny cykl pisania, zajmuje mi to około dwóch miesięcy. Jednak w przypadku najnowszej książki „Pokaż mi swój świat” było zupełnie inaczej. Miałam bardzo długą przerwę od pisania, więc łącznie zajęło mi to półtora roku.

4. Miesiąc temu, a dokładnie 11 maja miała premierę Twoja najnowsza książka „Pokaż mi swój świat”. Czy nadal czujesz te emocje z dnia premiery? Czy już opadły?

Mam wrażenie, że moja premiera trwała znacznie dłużej niż tylko jeden dzień. Cały okres około premierowy był niesamowity! I choć minęło już trochę czasu, nadal odczuwam te emocje. Szczególnie gdy widzę kolejną opinię o mojej powieści. To jest niesamowicie ekscytujące!

5. Czy dzień premiery Cię czymś zaskoczył?

Oczywiście, że tak! Jak i wspomniany już cały czas około premierowy! Moje patronki przechodziły same siebie z pomysłami na promowanie powieści! Powstał trailer zwiastujący fabułę, krótkie zabawne, acz bardzo interesujące filmiki, a nawet piosenka o książce! W dniu premiery dostałam masę powiadomień, gdzie czytelnicy i znajomi pokazywali nam swój świat i do dziś bawimy się w tę zabawę na mojej grupie na facebooku. Również na spotkanie online poprowadzone przez moją cudowną redaktorkę Annę Seweryn dotarło wielu czytelników, co bardzo mnie zaskoczyło!

6. Jak zachęciłabyś czytelników do przeczytania „Pokaż mi swój świat”? Przede wszystkim tych, którzy nie znają jeszcze twojej twórczości (bo myślę, że tych, co znają nie trzeba namawiać)

Każdy czytelnik jest dla mnie wyjątkowy, zarówno ten, który jest ze mną od początku i sięga już po moje teksty „w ciemno”, jak i nowy, taki, który dopiero zaczyna przygodę z moją twórczością. Powiedziałabym, że to, czego może być pewien w moich powieściach, to emocje, które zawsze staram się wlać w historię prosto z własnego serca. Staram się dotykać ważnych tematów, ale też nie przytłaczać czytelnika. Piszę o historiach, które mogą zdarzyć się każdemu z nas, bez względu na wiek, zainteresowania. Piszę od serca, dla serca.

7. Który z bohaterów premierowej powieści jest Ci bliższy i dlaczego?

„Pokaż mi swój świat” to moja czwarta powieść i chyba nauczyłam się całkowicie oddzielać świat bohaterów od mojego, choć oczywiście i w tej historii znajdziecie wiele z mojego życia, jak chociażby moją rodzinną miejscowość, jaką jest Stronie Śląskie. Dlatego też nie mam najbliższego bohatera w tej powieści, ale jeśli musiałabym wybrać jednego, który stał się najbliższy mojemu sercu, byłaby to sześcioletnia Martynka, która na skutek tragicznego wypadku straciła najbliższych, ale i wzrok. Uwielbiam ja i wierzę, ze i Wy pokochacie tę cudowną dziewczynkę.

8. Co o Twoim pisaniu mówią najbliżsi (rodzina)? Czy są zachwyceni Twoimi książkami, dumni z Ciebie i z tego, co piszesz?

Ciężko na to pytanie odpowiedzieć mi jednoznacznie, ponieważ moja rodzina nie ma takiego bzika na punkcie książek jak ja (śmiech). Wiem jednak, że są ze mnie bardzo dumni i mocno mi kibicują!

9. Napisałaś cztery powieści, jeden duet i trzy opowiadania do antologii. To całkiem duży dorobek literacki. Chciałabym, abyś zdradziła nam, czy któraś z twoich czterech powieści jest Ci najbliższa?

Nie, każda z moich książek ma szczególne miejsce w moim sercu, podobnie jak opowiadania, czy duet. To tak, jakby matka miała wybrać „ulubione” dziecko. Nie potrafię. Każda na swój sposób jest wyjątkowa.

10. Czy pamiętasz jeszcze, jakie emocje towarzyszyły Ci przy debiucie powieści „Uwolnij mnie”?

Oczywiście, że tak! Tego nie da się zapomnieć. Ale również nie da się opisać. Moment, w którym odebrałam pierwszy telefon od wydawcy, pierwszego maila, gdy dotknęłam po raz pierwszy egzemplarza książki. Pierwsze opinie i cały szum, jaki się wokół tej książki zrobił. Ach, cudowne wspomnienia, które mogę śmiało powiedzieć, że powstają przy każdej kolejnej premierze.

11. Jak Ty to robisz, że poprzez powieść potrafisz wzbudzić w czytelniku tyle emocji?

Nie wiem! (śmiech). Naprawdę! Za każdym razem, gdy tworzę nową historię, mam wrażenie, że nie ma w niej emocji, na których tak bardzo mi zależy. Wtedy właśnie zaczynam marudzić, że dana opowieść nie jest dobra. Mam wątpliwości, że się nie spodoba. A później okazuje się, że te emocje są i to bardzo namacalne. Bardzo mi na tym zależy, by moi czytelnicy odczuli emocje, które staram się przenieść na karty powieści podczas jej pisania.

12. Czy masz jakiś temat, którego nie potrafiłabyś poruszyć w swojej powieści?

Myślę, że takich tematów mogłoby się sporo nazbierać. Na pewno nigdy nie ruszę horrorów, czy książek typu science fiction. To nie są kompletnie moje klimaty. A jeśli chodzi o tematy w literaturze, której się obracam... Każdy można zrealizować pod warunkiem, że się do niego odpowiednio przygotuję.

13. Co czyta Daria Skiba, jako czytelniczka? Masz swoją ulubioną autorkę/a?

Bardzo lubię zmieniać gatunki, które czytam, choć pomijam wspomniane powyżej. Nienawidzę się bać! Lubię romanse, obyczajówki, dobre powieści młodzieżowe, thrillery, kryminały. Nie mam jednego ulubionego autora, to jest niemożliwe, ale w swoich social mediach polecam wielu!

14. Jakie masz plany na przyszłość? Czy możesz nam zdradzić, co teraz piszesz i kiedy możemy się spodziewać kolejnej książki?

Nie mam planów, żyję chwilą i staram się czerpać z życia garściami. A co piszę i kiedy będzie? Niech to będzie moją słodką, niczym wypieki Rafała z najnowszej powieści, tajemnicą.



Daria serdecznie Ci dziękuję za udzielenie mi odpowiedzi na pytania i za poświęcenie mi swojego czasu. Czekam z niecierpliwością na Twoją kolejną powieść.

Wanda Szymanowska – „Tęczowe trampki” [ZAPOWIEDŹ PATRONACKA]

 


PREMIERA: 25.06.2021 


Kochani jest mi niezmiernie miło ogłosić, że mój blog objął patronatem medialnym najnowszą książkę Tęczowe trampki Wandy Szymanowskiej.

Zapoznajcie się z poniższym opisem powieści i zobaczcie, o czym przeczytacie tym razem.


OPIS:

W Ruczaju Dolnym rewolucja społeczno-obyczajowa przybiera na sile za sprawą trzech miejscowych muszkieterek. Wkrótce dołącza do nich czwarta. W powieści Dumasa, wbrew tytułowi, też było czterech muszkieterów. A co na to wójt?

"Wójt miał to wszystko w nosie. Siedział sobie na rzeźbionym tronie w swoim gabinecie, stawiał pasjanse, popijał kawkę i adorował śliczną Beatkę. Na wnioski i pytania petentów odpowiadał nie wiem, nie można, w żadnym wypadku, nic nie poradzę. Niektórzy zaczęli podejrzewać, że zainstalowano mu potajemnie w mózgu chip o właściwościach negujących".

Muszkieterki doradzą wójtowi co powinien zrobić.

" - Rynek umarł, bo pan go dobił. Nie ma drzew, nie ma ławek, nie ma sklepów, nie ma nic. Gdyby ktoś chciał się stąd wyrwać i poszukać rozrywki w mieście, nie ma czym się wyrwać, bo pan odciął miasteczko od świata. Trzeba je jak najprędzej z powrotem przyłączyć. 
- Ale jak? - Wójt nadal nie rozumiał rozwścieczonej Kaśki.
- Potrząsnąć tym klubem Monthy Pythona! - wrzasnęła.
- Czym?
- Nie czym, tylko kim. Radnymi potrząsnąć! A teraz niech sobie już pan idzie, bo nie ręczę za siebie - rozkazała kategorycznie, dysząc ze złości".

Czy wójt posłucha rad, czy ucieknie gdzie pieprz rośnie?




I co Wy na to, drodzy czytelnicy? 
Ja jestem ciekawa, co będzie dalej i jak się to skończy. A Wy sięgniecie razem ze mną po książkę? Przeczytacie?


 



środa, 26 maja 2021

Dzień Matki




26.05.2021 – kolejny rok, kolejna kartka w kalendarzu. Dzisiejszy dzień nie jest jednak zwykłym dniem. Dziś jak co roku o tej porze obchodzimy ważne święto – Dzień Matki. 

Wiecie, że przed wojną to święto było ruchome? Dopiero w 1923 roku pojawiła się, stała data, która pozostała do dzisiaj. Drugą ciekawostką, na którą natrafiłam, to to, że Polska jest jedynym krajem, który Dzień Matki obchodzi 26 maja. W tym dniu dzieci w przedszkolach, w młodszych klasach szkoły przygotowują akademie, laurki, wierszyki, którymi później obdarowują swoje mamy. Starsi biegną po kwiaty i drobne upominki. 




Dla każdego Mama jest najważniejsza. Długo zastanawiałam się, co o tym dniu mogłabym napisać...na usta ciśnie się tyle słów... W końcu Mama to jedna z najważniejszych osób mojego życia: ona mnie przez dziewięć miesięcy nosiła pod swym sercem,  urodziła... Niejedną noc nie przespała, gdy byłam mała. Nauczyła mnie tylu rzeczy... Wychowała na dobrego, wrażliwego człowieka. Nauczyła szacunku do drugiego człowieka. Była wzorem, z którego korzystałam w najmłodszych latach. Podbieraliście  mamie rzeczy? Ja pamiętam, jak miałam z sześć lat i cichaczem zakładałam Mamy buty na obcasach :) , aby przez chwilę być taką dorosłą, jak Mama... Mogłabym pisać tak bez końca... Chociaż wiecie, nie zawsze jest tak idealnie :) Zdarza nam się też na jakieś tematy pospierać. Pewnie nie raz ją zdenerwuję swoimi poglądami, bo jednak w tym się trochę różnimy. Ale tak to już jest w życiu... 

Sama jestem Mamą i widzę, ze nie zawsze chcę, aby moje dziecko dorosło... Też zdarza mi się, dorosłą już córkę pouczać, na różne sprawy mamy inne zdanie. Niekiedy jest burzowo. Ale po każdej burzy wychodzi zawsze słońce. I dla niej gotowa jestem zrobić wszystko. Miłość Matki jest potężna, potrafi góry przenosić.

Kochani pamiętajcie o swych Mamach, one na Was zawsze czekają. Nie tylko dziś, ale też każdego dnia w roku. 




 
Przeczytajcie również, co o swych Mamach pisze Jolanta, Grażyna, Bożena, Monika i Grażyna.

Moja Mama

Moja Mama urodziła się 24 grudnia, tuż po kolacji wigilijnej. Gdy miała trzy lata, zmarła jej mama. Może właśnie dlatego każdą chwilę swojego życia poświęcała dzieciom. W domu było nas czworo. Zawsze, gdy wracaliśmy ze szkoły, Mama czekała na nas z ciepłym obiadem. Nigdy nie myślała o karierze. Poświęcała się rodzinie. Dbała, żeby każde z nas miało szczęśliwe życie. Zawsze mogę na Nią liczyć. Wiem, że gdy płaczę, Ona mnie przytuli, wysłucha, pocieszy. Gdy odwiedzam rodziców, Ona czeka, wyglądając przez okno, czy już idę, a później wita mnie z ciepłym uśmiechem ściskając. A gdy odjeżdżam stoi na balkonie i macha mi na pożegnanie. Moja Mama zawsze potrafi wybaczyć, wysłuchać, zawsze w jej oczach widzę miłość. Dziewięć lat temu straciła najmłodsze dziecko. Mój ukochany braciszek odszedł, pozostawiają w Jej sercu ogromną ranę. Zawsze, gdy go wspominamy, w Jej oczach widzę łzy. Moja Mama jest bardzo chora. Idąc do Kościoła kilkakrotnie odpoczywa, ale nigdy się nie skarży. Uwielbia czytać. Nie znam nikogo, kto przeczytał tyle książek. Czasami, gdy zamykam oczy, widzę Ją czytającą kolejną powieść. Jedyne miejsca, do których chodzi to kościół i cmentarz. Staje tam przy grobie brata i modli się w ciszy. A na koniec mówi „Zostań z Bogiem Syneczku” i ociera łzy, które same płyną. Moja Kochana Mama, najlepsza na świecie miała czworo dzieci, ma już ośmioro wnucząt i pięcioro prawnuków. Kocham Cię Mamusiu 💓

Jolanta Bartoś

 ******

Mama to dla mnie cudowna osoba, która obdarowała mnie największym z możliwych darów – życiem. To jej poniekąd zawdzięczam to, kim dzisiaj jestem i jakie mam maniery. To osoba, która zawsze mnie wspiera, chociaż pewnie nie raz zaszłam jej za skórę.

Grażyna Wróbel

******

Mama powinna pachnieć mamą, pieczonymi bułeczkami i pierogami z jagodami. Mama powinna być, jak księżniczka, piękna i zadbana, a nie wiecznie zmęczona i zabiegana. Mama powinna wysłuchać, zrozumieć i do serca przytulić. Mama czasami musi zak... (przekląć :) ) i ciśnienie upuścić. Mama powinna być sobą, czyli kobietą.

Bożena Meja

******

Mama – zapach ciasta w kuchni i jej śmiech, który sprawia, że największe smutki idą w zapomnienie. Mama – przyjaciel, który zawsze ma czas dla Ciebie bez względu na to, co właśnie robi, nic wówczas nie jest ważne. Mama – latarnia morska, która sprawia, że zawsze wie, gdzie jest Twoje miejsce bez względu na to czy masz lat dwa, czy sto. Mama – oczy pełne miłości nawet gdy słyszy słowa powodujące, że jej serce rozpada się na miliony kawałków. Mama – anioł zesłany na ziemię.

Monika

******

Mama jedyna taka osoba na świecie. Czasami mniej, innym razem bardziej kochana. Każdy z nas ma inne doświadczenia i miał inne dzieciństwo. Moja Mama... była... Już jej tu nie ma... Ale w moim sercu jest nadal. Nadal żyje. I będzie ze mną do końca mego świata. Wciąż zabiegana i zatroskana... o dzieci, o dom. O męża, z którym tak często się mijała. Kiedy z pracy wracała, mój Tata wychodził do pracy. Oboje na zmiany pracowali. Moja Mama zawsze o nas dbała. O czyste i całe ubrania i aby chociaż zupa po powrocie ze szkoły na nas na kuchni czekała. Moja Mama wciąż pracowała. Wciąż o dom i o nas dbała. O sobie nigdy nie myślała. Nawet, jak czekoladkę czy inną słodycz od kuracjuszki dostała, w serwetce chowała i nam w domu dawała. Nigdy o piękne, czy modne stroje nie dbała. Dla niej rodzina tylko istniała. Dla niej się spalała. Nikogo słuchać nie chciała. Wszystko sama robić chciała... chyba za bardzo nas oboje, mnie i mojego brata kochała. Zawsze była. Zawsze istniała. A kiedy zabrakło...świat posmutniał i zrobił się mniej kolorowy. Ona nareszcie odpoczywała. Chociaż... nawet kiedy odeszła czułam, że nad nami czuwała, że z Niebios nad nami czuwała. I nawet będąc tam, tak mało wymagała. Pracowita, skromna, a tyle w życiu wycierpiała. I nawet na koniec w bólu ten świat zostawiała. Ale spokojna. Pogodzona. Już Jej nie zatrzymywałam. Chciałam, aby wreszcie odpoczywała. Już tak bardzo się napracowała. I wciąż wracam myślami. I wspominam swe życie... Mamo, jak dobrze, że Ciebie miałam. Jak dobrze, że kochać Cię umiałam. Jak dobrze... dzisiaj jest Twoje święto. Nadal jesteś i nadal w pamięci mej żyjesz. W pamięci i sercu. Dziękuję 🌹

Grażyna Stando


A Wy jakie macie wspomnienia? Z czym kojarzy się Wam Mama?

środa, 28 kwietnia 2021

Wywiad z Zuzanną Arczyńską

 



1. Kim jest na co dzień Zuzanna Arczyńska?

Najprościej byłoby napisać: mamą. Wiele z nas czuje się po pierwsze matkami, a dopiero na kolejnych miejscach występują inne role. Jako matka, jestem wiadomo, kobietą wielu ról, od pielęgniarki, przez kierowcę, po kucharkę, ale naprawdę to lubię, bycie pisarką jest raczej gdzieś na kolejnym planie.

2. Jak rozpoczęło się Twoje pisanie? Skąd czerpiesz pomysły na swoje powieści?

Zaczęłam pisać kiedy miałam maleńką starszą córkę, więc jakieś szesnaście lat temu. Wymyśliłam, że to będzie dobry sposób na na dorobienie, bo wiesz jak to u nas było, na macierzyńskim przez cztery miesiące sto procent a potem na wychowawczym 400 zł na utrzymanie matki i dziecka.
Pomysły czerpię z życia, ale czasem też ze snów, z historii różnych ludzi i obserwacji. Nawet nie wiesz, ile scenariuszy można wymyślić, na zakończenie podsłuchanego w kolejce do lekarza dialogu. Życie jest najlepszym pomysłem na powieść.

3. Ile czasu zajmuje Ci napisanie powieści?

Nie umiem precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, bo to raczej zmienna, niż stała. Za dużo rzeczy wpływa na moją pracę, żebym mogła sobie zaplanować, że dziś zaczynam i za dwa miesiące, tygodnie, czy kwartał postawię ostatnią kropkę. Zdarzyło mi się napisać powieść w trzy tygodnie, ale to raczej wypadek przy pracy i konieczność wyrzucenia z siebie jakiejś opowieści, niż coś, co robię zwykle. Lubię rozmyślać nad tym, co chcę napisać, zastanawiać się, kreować postacie, nosić w sobie ten wolno układający się chaos, zanim go z siebie wyrzucę.

4. Czy pamiętasz uczucia, jakie towarzyszyły Ci przy debiucie?

Niestety nie. Ale wydanie każdej książki jest trochę jak debiut, bo zawsze się zastanawiam, jak ludzie odbiorą tę historię i czy bardzo będą chcieli mnie za nią zamordować.

5. Ostatnio wydałaś „Nianię lekkich obyczajów”, czy możesz przybliżyć czytelnikowi, co go czeka podczas czytania (nie zdradzając oczywiście za bardzo treści)

Niania to historia, która gdyby była prawdziwa, rozpoczęłaby się jakiś rok temu. Jest covid, zamknięto szkoły i mieszkające po sąsiedzku samotne matki szukają kogoś, kto zajmie się ich pozostającymi w domu dziećmi. Na pomoc przychodzi im kobieta lekkich obyczajów i nie tylko dziećmi się zajmuje, resztę sprawdźcie sami.

6. Czytelnicy znają Twoje trzy powieści „Odzyskane dzieciństwo”, „Dziewczynę bez makijażu” oraz „Nianię lekkich obyczajów”, ja jednak pamiętam również (miałam nawet okazję zrecenzować) „Jak spadek”. Powiedz mi, czy masz względem niej jakieś plany wydawnicze? Czy pojawi się może kiedyś w wersji papierowej?

Właściwie to pytanie do wydawcy, a nie do mnie. Wysłałam taką propozycję do Dlaczemu, poczekam na decyzję Ani, która jest wymarzoną szefową.

7. Który z bohaterów Twoich powieści jest Ci najbliższy?

Często lubię bohaterów swoich powieści. Usłyszałam niedawno od mojego brata ciotecznego, że mam w końcu zejść z facetów, bo co książka, to się do nich... mocno przyczepiam. Ale to nie tak. Daję słowo. Lubię Świszcza z „Odzyskanego dzieciństwa”, Budynia i Ostrowskiego. Lubię też Eugeniusza Topolowa i Grzybka, lubię nawet Ewelinę – nianię, bo wymyślone postacie łatwo jest lubić, łatwo też ich nie znosić, w końcu nie są prawdziwe.

8. Jakie masz plany na przyszłość? Czy możesz nam zdradzić, co teraz piszesz i kiedy możemy spodziewać się kolejnej książki?

Kolejna książka będzie jesienią, prawdopodobnie w październiku i mój roboczy tytuł dla niej to Mimozowe pole.
Obecnie piszę historię z interesującym wątkiem historycznym dotyczącym wykopalisk archeologicznych z epoki brązu na terenie Sulęcina.
Mam plan wydawać dwie, a może nawet trzy książki rocznie. Napisałam też opowiadanie do wakacyjnej antologii erotycznej, więc przed kolejną powieścią dostaniecie jeszcze opowiadanie.

9. Czy jako czytelniczka masz swoją ulubioną pisarkę (pisarza)?

Nie mam. Ja uwielbiam literaturę, właściwie nie czytam tylko poradników, bo nie znoszę, kiedy ktoś mi mówi, jak mam żyć. Przekrój tego, co pochłaniam jest tak szeroki, że gdybym miała wymieniać, na pewno opuściłabym kogoś ważnego. Uważam, że warto czytać, a nie warto skupiać się na tym, kto co wybiera i dlaczego.






Serdecznie dziękuję Autorce za udzielenie odpowiedzi na pytania i za poświęcenie mi swojego czasu.




          

środa, 14 kwietnia 2021

Daria Skiba – „Pokaż mi swój świat” [ZAPOWIEDŹ]

 


PREMIERA: 11.05.2021


Kochani znacie twórczość Darii? Co już czytaliście? 

Jeśli jeszcze nic, to zachęcam Was do sięgnięcia po jej książki. Już wkrótce będziecie mieli okazję poznać najnowszą, czyli  „Pokaż mi swój świat”. Przeczytajcie koniecznie poniższy opis.


OPIS:

Justyna, dwudziestojednoletnia studentka psychologii, w ramach zaliczenia zajęć musi przygotować projekt pod tytułem Pokaż mi swój świat. Długo zastanawia się, jak zabrać się za ten pozornie łatwy, choć bardzo intrygujący temat. Wtedy z pomocą przychodzi przypadek – w ulubionej cukierni spotyka Rafała, który na oczach klientów dekoruje tort. Chwilę później odbiera telefon od nieznajomej kobiety z prośbą, by podjęła się pracy z sześcioletnią dziewczynką, która na skutek tragicznego wypadku straciła wzrok.

Justyna dostrzega w mężczyźnie ogromną pasję do wykonywanej pracy. Postanawia, że to on i Martynka odegrają główne role w jej projekcie na studia. Jednak Rafał skrywa wiele tajemnic i kiedy między nim a Justyną zaczyna iskrzyć, mroczne sekrety wychodzą na jaw, gasząc tlący się ogień wzajemnej fascynacji. Czy dziewczynie uda się dokończyć studencki projekt? Jak w całej sytuacji zachowa się przystojny cukiernik i jaką rolę naprawdę odegra Martynka?

Powieść przepełniona jest ogromnymi emocjami i nagłymi zwrotami akcji – nic nie jest takie, jakim mogłoby się wydawać, nic nie jest oczywiste, nic nie jest proste. Justyna i Rafał zostaną wystawieni na próbę, która na zawsze ich odmieni.

Chodź, pokażę Ci mój świat.






niedziela, 29 listopada 2020

Aneta Krasińska – „Gdy opadły emocje”

 



Kochani, dzisiaj zapraszam Was do przeczytania mojej opinii o powieści „Gdy opadły emocje” Anety Krasińskiej. Jest to pierwsza część trylogii, która przeniesie wielu z Was do klasowych ławek, przypomni lata szkolne, upragnione dzwonki na przerwę i nauczycieli. Nie myślcie jednak, że będzie tak całkiem beztrosko i przyjemnie. Przecież każdy z nas wie, że we wszystkim jest ukryte jakieś drugie dno. Co odkryjemy w powieści? Czym autorka nas zaskoczy? O tym już za chwilę...

W pierwszej części trylogii poznajemy  Marcelinę. To kobieta ułożona, spokojna, ale chyba nie do końca zadowolona ze swojego życia. Mężatka, której mąż często przebywa poza domem z racji wykonywanej pracy oraz  matka nastoletnich bliźniąt. Pomimo że nie brakuje jej niczego do szczęścia, to momentami widać, iż nie potrafi cieszyć się ze swojego życia. Czuje się zmęczona i przygnębiona codziennością. Typowa domatorka, najlepiej odpoczywa w zaciszu domowym. Tymczasem spotykamy ją w momencie, kiedy szykuje się do udziału w imprezie zorganizowanej dwadzieścia lat po maturze. Wiadomo, najchętniej zostałaby w domu i w ogóle nie szła na klasowe spotkanie. Pilnowana jednak przez córkę i przyjaciółkę udaje się na imprezę. Spotkanie przebiega w miłej atmosferze, przewijają się wspomnienia i opowieści. Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. Brakuje tylko jednej osoby... Wkrótce jednak i on się pojawia – Emil. Kim jest Emil? Co ma wspólnego z Marceliną i Magdą?  Co wydarzyło się w przeszłości w życiu tej trójki? Czy ma to jakiś wpływ na ich teraźniejszość? Jakie emocje towarzyszą im w tym spotkaniu? Czy wszystko jest w porządku? Nie napiszę wam już nic więcej na temat treści. Książka liczy  tylko 236 stron, więc sami w jeden wieczór, szybko możecie się przekonać, co się wydarzyło w przeszłości.

Fabuła książki wciąga do tego stopnia, że nawet nie wiem, kiedy pojawiła się ostatnia strona. Występuje tutaj wiele postaci, ale najważniejsze są chyba trzy osoby – paczka z lat szkolnych, czyli Marcelina, Magda i Emil. To oni mają sobie wiele do powiedzenia i do wyjaśnienia. Autorka prowadzi narrację dwutorową. Jesteśmy z bohaterami na spotkaniu klasowym, a równocześnie poprzez ich wspomnienia  przenosimy się w przeszłość. Dowiadujemy się z niej, co się wydarzyło i czy miało to wpływ na ich rzeczywistość. Odkrywamy ich lęki, marzenia, sekrety i tajemnice. I to wszystko praktycznie dzieje się w jedną noc. Aneta Krasińska poruszyła w swej powieści również kilka istotnych problemów. Jednym z nich jest na przykład brak tolerancji dla homoseksualistów. Ogromnym zaskoczeniem, było również  dla mnie zakończenie. Spodziewałam się, że będzie całkiem inne...

Dodatkowym plusem powieści są wspaniale wykreowani bohaterowie. Nie są przerysowani, są tacy jak my. Można mieć wrażenie, że stoją obok nas, wciągają nas w swój świat, każą nam uczestniczyć w swoim życiu. No i dużym plusem jest tutaj postać wychowawczyni klasy IV B, pani profesor Ewy Węglińskiej, o której klasa mówiła z taką życzliwością i która była takim dobrym duchem tego spotkania.  Tacy nauczyciele to skarb.

Podsumowując, Gdy opadły emocje to powieść, która przypomni Wam Wasze lata szkolne, dostarczy wielu emocji, pozwoli z bohaterami odkryć tajniki przeszłości, ale jednocześni uzmysłowi, co w życiu jest najważniejsze. Ta historia czyta się po prostu sama. Polecam!


Anna Jakubczak – „Rozmowy nocą” [Recenzja/Patronat medialny]

 



Tym razem nie przychodzę do Was z żadną opinią, czy recenzją powieści. Dzisiaj porozmawiajmy o liryce. Czy wśród moich czytelników są osoby, które kochają poezję? Zaczytujecie się w wierszach? Odnajdujecie w nich coś tylko dla siebie?

Ja lubię od czasu do czasu dać się porwać lirycznemu światu. Dostarcza mi on wielu emocji i refleksji. Ciągle odkrywam coś nowego i intrygującego. Fantastyczne jest też to, iż zdaję sobie sprawę, że każdy z nas może odbierać wiersze zupełnie inaczej. Każdy z nas ma inne spojrzenie, czy odbiór rzeczywistości. Ile ludzi, tyle odsłon lirycznych.

„Rozmowy nocą” Anny Jakubczak ukazują obraz miłości – a dokładnie jej różne oblicza. To zbiór wierszy, gdzie mamy jeden lub kilka podmiotów lirycznych, którzy prowadzą wewnętrzne monologi, bądź dialogi. Tomik został podzielony na trzy części. W pierwszej poznajemy Dana i Sarę. Obserwujemy ich rozstanie z dzieciństwem, które jest częścią dorastania. Widzimy przejście od marzeń do rzeczywistości. Poznajemy ich młodzieńczą miłość – jeszcze z lekka naiwną, przepełnioną tęsknotą, marzeniami... Miłość niespełnioną, która nie miała szans się udać i zaowocować.

W kolejnej części bohaterami są Ivan i Maria. Z wierszy można wyczytać, że ich relacja jest już dojrzalsza. Wyraźnie widzimy ich uczucia, przemyślenia, codzienne gesty, radości, mentalne rozstania i powroty. Anna Jakubczak bardzo pięknie to wszystko ukazała i opisała. Zresztą przeczytajcie poniżej sami.

Niezdecydowanie

Ivan stwierdził, ze pozwoli mi odejść,

Stał się samowystarczalny

i nie musi mi już czesać włosów.


Mówi, ze nie będzie tęsknił,

nawet za bezsennością.

Może teraz wyć do księżyca

i słuchać bluesa przy kolacji.


Zarzeka się, wychodzi...

i wciąż

wraca.


Przypinka

Z Marią jest już lepiej

chociaż wciąż dodaje soli do herbaty

ubiera skarpety nie do pary

wychodzi

ze strefy dys-komfortu


Ma ochotę tańczyć

bez muzyki do taktu 

własnej upartości w dążeniu

do zdzierania kolan


Powoli rosną Marii włosy

będę zaplatać jej warkocze

o długości wspomnień

wpinać spinki

z własnych kości


na pamiątkę

że żyłem gdzieś obok


W trzeciej części każdy odnajdzie coś dla siebie, a może i nawet cząstkę samego siebie. Tutaj przewija się miłość, tęsknota, są wyznania i uniesienia. Jest też fascynacja sobą, po prostu codzienne życie, przepełnione nie tylko drobnymi gestami.

Jeśli tylko znajdziecie trochę czasu, koniecznie sięgnijcie po „Rozmowy nocą” i przekonajcie się, co do Was powiedzą. Polecam!


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Wydawnictwu Acomitam oraz autorce – Annie Jakubczak