czwartek, 18 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 


W dzisiejszych „Ploteczkach u cioteczki” spotkamy się z Katarzyną Kielecką-Masłocha. Kto z was zna już Kasię i jej twórczość? Na pewno wielu z Was odpowie na to pytanie: znam :) Napiszę krótko, Katarzyna jest autorką powieści obyczajowych i książek dla dzieci. W swych utworach nie boi się poruszać trudnych tematów, dostarcza wielu wzruszeń. Ma cudownego psa Leona.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.



1. Największa wpadka kulinarna?

Chyba nie ma rzeczy, poza wodą, której bym nie zdążyła przypalić. Gotowanie nie jest moją domeną. W tym zakresie oddaję pałeczkę mężowi i córce. Szczyt osiągnęłam, gdy postawiłam plastikowy czajnik elektryczny na kuchni indukcyjnej i zorientowałam się dopiero, kiedy jego dół zmienił stan skupienia na półpłynny.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Ze słodkości największą słabość mam do lodów cytrynowych i tarty z jabłkami. W obu przypadkach idealnie mi pasuje kwaskowy posmak.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Mniej więcej co tydzień „kimś” innym. Pamiętam weterynarza, nauczycielkę, reżyserkę i scenarzystkę przedstawień teatralnych, piosenkarkę (to byłby dramat) i oczywiście pisarkę (a jakże) 😊 Moi rodzice wmawiali mi, że powinnam zostać lekarzem, co uważałam za obrzydliwe, bo lekarz musi grzebać w ludziach, a ludzie mają krew. W przypadku weterynarza jakoś mnie nie  niepokoił ten aspekt 😛

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele)

Jestem do bólu pragmatyczna (nie wiem czy z przymusu, czy z natury, może kiedyś zdołam to rozstrzygnąć) i wykazuję się sporą odpornością na kupowanie sobie rzeczy, bez których mogę się obyć. Dlatego między innymi kocham Legimi, Storytel i tego typu platformy, które dają mi dostęp do tysięcy tytułów, bez konieczności gromadzenia ich w hurtowych ilościach w domu. Gdy dzieci były małe, miałam słabość do kupowania im zabawek i książek. Teraz zwykle ulegam pokusie przy piłeczkach i szarpakach dla psa, a Leon dba o to, by systematycznie wszystkie niszczyć i stwarzać przestrzeń dla nowych nabytków 😉

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Podstawowy to kawa o poranku. Nie ma opcji, żebym inaczej zaczęła dzień. W czasie, gdy ja piję, zwykle przeglądam internet. Zaczynam od portali z wiadomościami z kraju i ze świata, a kończę na Instagramie. Potem mogę zaczynać pracę.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Lista jest długa, ale niech będzie, że wybieram Lofoty. Tylko, proszę, wybierzmy taki dzień, w którym pojawi się zorza polarna.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Bezmyślność i małpia złośliwość.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Podejrzewam, że kawę. Nie sądzę, by zmiana płci zdołała stłamsić to przyzwyczajenie😉



Kasiu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Trochę mało było o moim ulubieńcu – Leonie 😀



czwartek, 11 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 



Kochani zapraszam Was na kolejne „Ploteczki u cioteczki”. Dziś moim gościem jest Zuzanna Arczyńska. Autorka powieści:  „Jak spadek” „Odzyskane dzieciństwo”; „Dziewczyna bez makijażu”, „Niania lekkich obyczajów”. Już wkrótce, bo 26 listopada będzie premiera kolejnej książki pt. „Mimozowe pole”. Przy tej okazji zachęcam Was do zakupu i przeczytania. Jak znam twórczość Zuzy, warto sięgnąć po nią w ciemno.

Tymczasem zapraszam Was na kawę i ploteczki, które Autorka zachciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Moja pierwsza pomidorowa z ryżem, byłam jeszcze nastolatką, dosypywałam tego ryżu i dosypywałam, a zupa wciąż była za mało gęsta. A potem nagle oszalała! Efekt był taki, że była za gęsta nawet do jedzenia widelcem, bo ryż wypił całą zupę, a mimo tego był twardy. Mam też perełkę sprzed kilku lat. Na stronie Świeżo napisane Jagna Rolska i Izabela Frączyk wrzucały fajne i szybkie przepisy. Bardzo chciałam zrobić róże z ciasta francuskiego z jabłkami, takie najprostsze i szybkie do przygotowania. Niestety, nie miałam blachy do muffinek, więc założyłam, że chodzi tylko o oddzielenie od siebie kolejnych porcji i zrobiłam sobie kratkę z kartonu. Weszło w nią sporo sztuk, tak, powiedzmy trzy na cztery. Włożyłam kartonową kratkę z ciastem do piekarnika i jakież było moje zdziwienie, że mój cudowny wynalazek zaczął w piekarniku płonąć. Kratka zjarała się dokumentnie, ciasto się rozlało i było do wyrzucenia, a jedyne ślady tej zbrodni ma gdzieś skitrane Jagna w czeluściach Messengera, bo od razu pochwaliłam się, jak mi nie wyszło.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Najbardziej lubię desery, których przygotowanie nie wymaga czasu. Może być domowe Kinder country. Mogą być lody z owocami. Proste rzeczy dają dużo radości, a nie kradną czasu.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

W drugiej klasie chciałam być zakonnicą, bo one miały ładne zdjęcia z kolorowymi dziećmi w takich ładnych ciuchach, jakich u nas nie było. To moja wersja, ale w rodzinie mówi się, że zawsze chciałam być kierowniczką. Nie ważne czego.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo że masz tego wiele)

Tak, rzeczy do domu. Półki, pierdółki, świeczki. I książki. Czuję stały niedosyt.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Chyba tylko poranną kawę. Chociaż był czas, gdy codziennie rano malowałam rzęsy, chyba muszę do tego wrócić.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Tam, gdzie jest bardzo ciepło, woda do chłodzenia się i rajska plaża.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Głupota, partia rządząca, fundamentaliści katoliccy, wpływ kościoła na życie ludzi, którzy nie chcą mieć z nim niczego wspólnego, nepotyzm, złodziejstwo i rozdawnictwo. A przede wszystkim nienawidzę ludzi, którzy mają czelność mówić innym, jak mają żyć, jakie podejmować decyzje w imię ideałów, które sami udają, że wyznają. To dla mnie ohyda.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Serio? Sprawdziłabym, jak smakuje męski orgazm, tak z ciekawości 😊



Zuza dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Też uwielbiam kupować pierdółki do domu. Właśnie wzbogaciłam się o kolejne dwie świeczki zapachowe :) No, ale jak nie kupić, jak przyzywają zapachem i wyglądem.







Magdalena Kołosowska – „Kiedyś dogonimy Paryż”

 


Autor: Magdalena Kołosowska

Tytuł: „Kiedyś dogonimy Paryż”

Cykl: Pod wspólnym niebem / tom 1

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 352



To moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Kołosowskiej. Pierwsze, ale już wiem, że nie ostatnie. Pióro autorki bardzo przypadło mi do gustu. Chętnie zapoznam się z jej pozostałymi powieściami. Cieszę się na samą myśl, że na półce czeka już na mnie drugi tom tej serii. Tymczasem jednak zostanę przy pierwszym.

Nie lubię zdradzać za dużo z fabuły książek, dlatego też i tym razem tego nie uczynię. Powiem krótko, powieść przedstawia historię Zosi, rozwódki, matki dwóch dorosłych córek – bliźniaczek. Bohaterka po rozwodzie zażyczyła sobie od byłego męża, aby zakupił jej dom. Czy jej żądanie zostanie spełnione? W jej życiu pojawi się również dawny kolega z pracy. Czy coś ich kiedyś łączyło? Czy może coś ich połączy? To już każdy odkryje sam, sięgając po książkę. Mam nadzieję, że Was do tego zachęcę.

„Kiedyś dogonimy Paryż” przeczytałam w jeden wieczór. Powieść tak mnie wciągnęła, że nie mogłam odłożyć książki nawet na chwilę. Od pierwszej strony poczułam do niej ogromny sentyment. Już sam początek wywołał uśmiech na mojej twarzy. Autorka pisze lekko i przyjemnie, tworząc jednocześnie bardzo życiową powieść. Odnajdziemy tutaj wątek przyjaźni internetowej. Czy jest Wam ona znana? Ja z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że mam kilka takich osób, których nie widziałam, a z którymi piszę o każdej porze dnia i nocy. Zosia ma dwie takie przyjaciółki – Dankę i Irminę. Z przyjemnością śledziłam ich rozmowy, rozważania o życiu i zwykłe ploteczki. Niejednokrotnie uśmiałam się przy nich serdecznie i z niecierpliwością ich oczekiwałam. Ta przyjaźń była dobrze wykreowana przez autorkę.

„Uwielbiałam te swoje internetowe przyjaciółki. Zarówno Imka, jak i Danka na żywo niczego ze swojego sieciowego uroku nie traciły. Wręcz przeciwnie. Obydwie miały w sobie pokłady pozytywnej energii, że przebywanie z nimi było przyjemnością".

W powieści pojawia się również wątek z przeszłości, a dokładnie z dzieciństwa Zosi. Czy Zosia sobie z nim poradzi? Będą też tajemnice, bo w końcu jak ma się dorosłe córki, to i one mogą coś ukrywać. Będzie się dużo działo.

Wspaniała fabuła, lekkie pióro autorki, dobrze wykreowani bohaterowie sprawiają, że przy tej książce nie można się nudzić. Życie w niej opisane jest bardzo realne. Moją uwagę szczególnie zwróciła damska część powieści. Ich postawa udowadnia, że kobiety są silne, potrafią podnieść się z każdej sytuacji i odbudować swoje życie, czego dowodem jest Zosia. Nasz los nie musi się kręcić tylko wokół mężczyzn. Chociaż muszę się Wam przyznać, że jakoś nie mogłam rozgryźć Filipa, kolegi Zosi z dawnych lat. Niby wiedział czego chce, a jednak miałam wrażenie, że chyba nie do końca. Troszkę działał mi na nerwy tym swoim dziecinnym zachowaniem.

Tylko to zakończenie... Zbyt szybko się pojawiło i zostawiło niedosyt. Dobrze, że kolejny tom już czeka na mojej półce. Wiem, że spędzę kolejne godziny, chłonąc przygody jej bohaterów.

Koniecznie przeczytajcie „Kiedyś dogonimy Paryż". Nie będziecie żałować czasu, jaki z nim spędzicie. Książka wywołała we mnie mnóstwo pozytywnych emocji. Począwszy od radości i  uśmiechu, poprzez wiarę w szczerą przyjaźń, która dodaje odwagi w walce o swoje szczęście i niezależność, a skończywszy na niezależności i szczęściu, które czeka na końcu nieznanej drogi.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję













czwartek, 4 listopada 2021

„Ploteczki u cioteczki”




Kochani na dzisiejsze „Ploteczki u cioteczki” zaprosiłam Darię Skibę, której twórczość wielu z Was bardzo dobrze zna. Autorka napisała kilka powieści i opowiadań zawartych w antologiach, zadebiutowała powieścią „Uwolnij mnie”. Założycielka grupy na FB – znamy-czytamy.pl, która wspiera polskich autorów i ich twórczość. Uwielbia taniec z ogniem i czekoladę, Harry'ego Pottera oraz puzzle.

Dziś poznacie ją jednak z całkiem innej strony.

Zapraszam na kawę i ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Ha! Żeby to była jedna, ile to się obiadów przesoliło lub przypaliło, bo książka była zbyt ciekawa! (śmiech). Raz znajomemu na studiach posoliłam czekoladowo-wiśniową herbatę i kompletnie nie rozumiałam, dlaczego się tak krzywił.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Uwielbiam karpatkę, grysikowiec (znany też jako miodownik lub królewiec o ile się nie mylę), oponki, bo to smak mojego dzieciństwa. Ulubione słodkości, jakie przygotowuje moja babcia. Kocham jogurtowo truskawkową Milkę, gorzką czekoladę z nadzieniem kokosowymi choco bonsy! Z kolei uzależniona jestem od chipsów, ale cii 😉

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Tenisistką! Chociaż nigdy nie miałam rakietki w ręce, haha! Chciałam też być nauczycielką matematyki i panią farmaceutką, bo uwielbiałam zapach aptek.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo że masz tego wiele)

O matko, uwielbiam! Książki i nieważne, że na półkach mam więcej tych do przeczytania, niż przeczytanych. Namiętnie kupuję różne kubki, dekoracje z okazji różnych świąt (w okresie bożonarodzeniowym powinnam mieć zakaz chodzenia po sklepach!), puzzle, świeczki, których nie zapalam, piżamy i kreatywne wynalazki np. malowanie po numerach, diamond painting.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Jeżeli można uznać włączenie choć na chwilę rano przed wyjściem do pracy audiobooka, to mam. Muszę też przesłuchać codziennie kilka ulubionych utworów. Ach, no i oczywiście wyprzytulać córeczkę.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

I tu mnie masz. jestem pewna, że przez większość życia odpowiadałabym, że w piękne słoneczne miejsce. Plaża, czysta woda i błogi spokój. Teraz jestem jednak rozdarta między tym, a odwiedzinami w Polsce. Tęsknię bardzo.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Niesprawiedliwość świata i złość, jaka wylewa się z wielu ludzi.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Cóż, myślę, że obudziłabym się w bardzo atrakcyjnym ciele, więc bardzo chętnie przejrzałabym się w lustrze. Oczywiście po uprzednim zrzuceniu garderoby (śmiech)


Daria dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widzę, że wiele nas łączy, ja też powinnam mieć zakaz sklepowy w okresie Bożego Narodzenia 😀 A już powoli w sklepach pełno ozdób i dekoracji, a jakie kubki świąteczne widziałam.


Darię Skiba możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/DariaSkibaAutorka

https://www.facebook.com/groups/176448692967215

wtorek, 2 listopada 2021

Joanna Nowak – „Już nie ucieknę” [RECENZJA]

 


Autor: Joanna Nowak

Tytuł: „Już nie ucieknę”

Cykl: Siostry z ulicy Wiśniowej / tom 1

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 350



Tegoroczna jesień sprzyja czytaniu, tym bardziej ze nowości nie brakuje. Ostatnio mój wzrok przyciągnęła okładka książki „Już nie ucieknę”. Zaintrygował mnie również jej opis, dlatego postanowiłam zapoznać się z nią jak najszybciej. I powiem Wam, że bardzo się cieszę, iż będą dalsze części. Chętnie poznam historię pozostałych sióstr. Tymczasem jednak nie wybiegajmy w przyszłość, zostańmy przy tomie pierwszym.

Ada – główna bohaterka, przeżywa załamanie nerwowe po odejściu narzeczonego, krótko przed planowanym ślubem. Trudno jej zrozumieć, co się stało, dlaczego nastąpił koniec. Zamyka się w domu, nie chodzi do pracy, nie dba o siebie. Dobrze, że ma kochające siostry, które pomagają jej i próbują ją wyrwać z dołka. Jednak metody Jagny i Sary nie są wystarczające, nie dają efektów. Dlatego w porozumieniu z matką ustalają nowy plan, który ma szansę przywrócić Adę do normalności. Matka, wiedząc, iż córka ma wrażliwe serce, ściąga ją w rodzinne strony, wykorzystując fatalną sytuację  schroniska dla zwierząt, które prowadzi. Co się tam wydarzy? Czy Ada odzyska równowagę emocjonalną? I jaką rolę odegra Adam, jej pierwsza miłość, w jej obecnym życiu?

Nie zdradzę Wam więcej fabuły. Zawsze uważam, iż każdy czytelnik musi ją odkrywać sam na swój własny sposób. Musi po swojemu rozkoszować się słowem pisanym. Powiem Wam tylko, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko, może nawet trochę za szybko, mimo że akcja w książce toczy się powoli. Autorka porusza w swej powieści bardzo istotne sprawy: miłość rodzinną, pokazuje jak istotne są więzi rodzinne i ile dla nich gotowi jesteśmy zrobić. Matka Ady po latach odkrywa, ze kiedyś chyba nie postąpiła dobrze, ingerując w życie swej córki. Czy ten błąd uda się naprawić? Silne więzi rodzinne odkryjecie również w życiu Adama, który próbuje odzyskać swoje rodzeństwo. W powieści poznacie siłę miłości. Odkryjecie, czy prawdziwe jest powiedzenie, że „stara miłość nie rdzewieje”. Razem z bohaterami przeżyjecie wiele przygód i na pewno nie będzie tylko słodko, będzie też intrygująco, wypłyną różne tajemnice. Joanna Nowak w swej powieści porusza również inny ważny problem, jakim jest sytuacja zwierząt w schroniskach. Często schroniska borykają się wieloma trudnościami, takimi jak brak pieniędzy na jedzenie dla zwierząt, na opłaty, brak chętnych na adopcję. Bo przecież większość chce piękne psy, omijając wzrokiem te okaleczone. A przecież to najczęściej z winy człowieka te zwierzaki cierpią. Będziecie mogli przeczytać, jak z sytuacją schroniska poradzi sobie Ada. Jak myślicie, czy uda się jej pomóc matce i zwierzakom? Czy odniesie sukces?

Wspaniale zostali wykreowani bohaterowie, zarówno pierwszoplanowi jaki drugoplanowi. Jet ich bardzo wielu, ale raczej szybko się w tym odnajdziecie i nie sprawi Wam to żadnych problemów. Na pewno się nie pogubicie w treści. Osobiście bardzo polubiłam Adę. Nie przeszkadzało mi to, że jest taka poukładana i zorganizowana. Akurat to chyba było jej atutem. Potrafiła dzięki tym cechom doprowadzić wszystkie sprawy z sukcesem do końca. Jednocześnie jednak jest bardzo wrażliwą dziewczyną, uczynną i miłą. Również Adam wzbudził mój podziw. Jego postawa, walka o rodzeństwo jest godna pochwały. Robił to wszystko nie dlatego, że tak trzeba, a z miłości. Wspólne więzi rodzinne były u nich bardzo widoczne. Autorka często daje nam poznać przemyślenia bohaterów, co jest dużym atutem powieści, na bieżąco bowiem mogłam poznać ich myśli, rozterki i plany. Dzięki temu ta historia nabiera jeszcze większej realności.

Mam nadzieję, że nabraliście ochoty, aby poznać Adę i jej historię. Koniecznie sięgnijcie po książkę.

Polecam Wam z całego serca.


czwartek, 28 października 2021

„Ploteczki u cioteczki"

 



Na dzisiejsze „Ploteczki u cioteczki” zaprosiłam do rozmowy Annę Dąbrowską. Pewnie większość z Was zna Anię bardzo dobrze. Jest autorką dylogii „Kochaj mnie szeptem”, „Zamień mnie w krzyk” oraz wielu innych. W swoich powieściach porusza ważne tematy, dostarczając niezapomnianych emocji, które targają sercami czytelniczek jeszcze długo po skończonej lekturze. Kocha koty i herbatę, fanka zespołu Thirty  Seconds To Mars.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Podanie na obiad dania z kurczaka, który był w środku surowy.

2. jaki deser lubisz i dlaczego?

Uwielbiam sernik nowojorski za jego aksamitną fakturę i boski smak.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Weterynarzem.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować?  ( mimo, że masz tego wiele)

Kubki. Mam ich całkiem sporą kolekcję, ale zawsze znajduję miejsce na nowy :)

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Wieczorami piję dużo herbaty, gdy piszę.

6.Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Pojechałabym do miejsca, gdzie są piękne widoki, egzotyczne rośliny i krystalicznie czysta woda.

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Niesprawiedliwość ludzka.

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Pobiegłabym do WC sprawdzić, co kryje się w moich majtkach 😂



Aniu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widzę, że mamy wspólną pasję kubkową, też zawsze znajduję dla nich miejsce.



Annę Dąbrowską możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/annadabrowska.autor

https://www.facebook.com/groups/420625138273252

niedziela, 24 października 2021

Kamila Mitek – „Na śniadanie tort szpinakowy”.

 


Autor: Kamila Mitek

Tytuł: „Na śniadanie tort szpinakowy”

Wydawnictwo: Dragon

Rok wydania: 2021 r.

Stron: 316



Po raz pierwszy mam możliwość zetknąć się z twórczością Kamili Mitek. Oczywiście o autorce już słyszałam, lecz nie miałam przyjemności poznać, jak pisze i o czym. Książka „Na śniadanie tort szpinakowy” ciągle gdzieś przewijała mi się na portalach społecznościowych. Przyciągała wzrok piękną, delikatną okładką, ale i wzbudzała ciekawość swym tytułem. Dlaczego akurat tort szpinakowy? Co on ma do treści? Co oznacza? Jak myślicie, czy odkryłam powiązanie treści z tytułem? Przekonacie się o tym, czytając książkę.

Na kartach książki spotykamy Joannę Lisek, która właśnie jest na życiowym zakręcie. Kilka miesięcy temu rozwiódł się z nią mąż, po prostu zostawił ją dla innej. W pracy czuje się niedoceniona i nie czuje satysfakcji z tego, co robi. W tej sytuacji musi się odnaleźć zarówno w życiu, jak i w roli samotnej matki. Nie jest to takie proste, ale możliwe do zrealizowania. Nasza bohaterka krok po kroku odbudowuje swoje życie. Rozpoczyna od zmiany fryzury, do której zmusiła ją zabawna sytuacja. To dopiero początek – kolejna katastrofa wymusza na niej wizytę w warsztacie samochodowym, w którym spotyka Szramę. Kim jest ten mężczyzna? Co będzie miał wspólnego z Asią? Dowiecie się, jak sami przeczytacie. Nie chcę zdradzać Wam za dużo treści. Powiem wam tylko jeszcze, że w codziennych zmaganiach bohaterka ma wsparcie w przyjaciołach – Saszy i Oli. Dużą pomocą jest też dla niej jej mama. Dzięki nim powoli odzyskuje równowagę i zaczyna panować nad swoim życiem.

Powieść wciągnęła mnie swą treścią od pierwszych stron, nawet nie zauważyłam, kiedy miałam przed oczami zakończenie. Byłam zawiedziona, że to już koniec. Chętnie jeszcze zostałabym w świecie bohaterów. Dużym plusem była też, jak dla mnie, narracja pierwszoosobowa. Kamila Mitek pisze z lekkością, bawi, ale też skłania do głębszych refleksji. Pięknie ukazuje rodzącą się miłość, która opiera się na zaufaniu, powolnym odkrywaniu siebie. Pokazuje to, co w miłości ważne. Szczególnie jeden cytat bardzo utkwił mi w pamięci:

„W miłości dobrze jest umieć przyjmować od drugiego człowieka nie tylko to, co przykre i bolesne, ale także to, co dobre i piękne. I chyba właśnie w tym tkwi największa trudność dla nas, kobiet. Potrafimy dawać, ale trudno nam brać i cieszyć się tym, co zostaje nam ofiarowane”.

Jakiż on prawdziwy, prawda? Wiele z kobiet nastawia się na dawanie, a nie umiemy przyjmować. Może warto byłoby się tego nauczyć?


Na naszą uwagę również zasługuje wątek miłości rodzicielskiej – zarówno Joanny do Filipka, jak i Joanny do swojej mamy. Poza tym zobaczycie też siłę przyjaźni. Jednocześnie na kartach powieści odkryjecie siłę kobiecego ducha oraz zachętę do spełnienia swych marzeń. Odkryjecie, że nie warto się męczyć czymś, co nie sprawia satysfakcji, że warto sięgać wyżej, właśnie po swe marzenia. Ale nie będzie tylko tak słodko, będą również tajemnice z życia bohaterów, które autorka stopniowo przed nami odkrywa.

Bohaterowie zostali wspaniale wykreowani. To osoby, które mogłyby mieszkać obok nas. Bardzo polubiłam Joannę, miałam wrażenie, jakbym ją znała od dawna. Mogłaby zostać moją przyjaciółką. Jej historię czytałam z wypiekami na twarzy, śmiałam się z zabawnych sytuacji, trzymałam kciuki, aby wszystko jej się udało. Jej synek, Filip również wzbudzał we mnie podziw. Bardzo rezolutny był z niego 7-latek. Szrama? O nim powiem tylko tyle, że nie można oceniać człowieka po pozorach. Od początku bardzo go polubiłam. Czułam, że to wspaniały, naznaczony przez los człowiek. Jedynymi chyba negatywnymi postaciami w książce, których nie sposób było polubić i którzy byli siebie warci to Grzesiek, były mąż Joanny i Katarzyna jego nowa żona. Może Wy ich akurat polubicie?


Podsumowując: zachęcam Was do sięgnięcia po powieść. Na pewno nie będziecie żałować czasu, jakiego z nią spędzicie. Ta powieść jest życiowa, skłania do przemyśleń, intryguje i zachwyca. Gorąco Wam polecam!