czwartek, 21 października 2021

„Ploteczki u cioteczki”

 



Kochani, zapraszam Was na kolejne „Ploteczki u cioteczki”. Dzisiaj goszczę u siebie Autorkę, której twórczość większość z Was zna bardzo dobrze. Napisała kilkanaście powieści obyczajowych, zadebiutowała w 2015 r. powieścią pt. „Finezja uczuć”. Autorka  w swej twórczości porusza problemy kobiet, które zmagają się z przeciwnościami losu i trudnymi konsekwencjami dokonanych wyborów. Jest nie tylko pisarką, ale też czytelniczką, ogrodniczką, miłośniczką podróży. 

Poznajcie Anetę Krasińską i jej  „ploteczkowe” odpowiedzi.





1. Największa wpadka kulinarna?

Bardzo lubię gotować i piec, ale jak wiadomo gdy się spieszy, to... podaje się niedopieczone mięso. I nawet jeśli jest to fantastycznie zamarynowane mięsko, to surowe w środku raczej nie kusi :)

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Uwielbiam serniki i nie ma znaczenia, czy jest z sera, czy z serków. Sernik to sernik i mogę go jeść na okrągło.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Od dziecka marzyłam, żeby zostać nauczycielką. Gdy wracałam z przedszkola, sadzałam misie i lalki na podłodze i „uczyłam” je tego, co sama usłyszałam na zajęciach. Moich „uczniów” zapisałam na liście w dzienniku, więc później otrzymywali oceny i mieli zadawane prace domowe.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? ( mimo, że masz tego wiele)

Nie jestem zakupoholiczką, choć przyznam, że lubię kupować ubrania. Muszę się jednak przyznać, że jestem bardzo wybredna, dlatego częściej wychodzę z ubraniami kupionymi dla rodziny niż dla siebie. na szczęście oni uwielbiają, gdy ja robię „takie” zakupy.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Codziennie staram się pić kawę między godz. 10 a 11. Ani później, ani wcześniej tak mi ona nie smakuje.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Uwielbiam widok morza i gór, najlepiej w połączeniu, więc najchętniej przeniosłabym się na Wyspy Kanaryjskie. Niesamowicie niebieski ocean i księżycowy, górski krajobraz. Cudny widok.




Aneta dziękuję Ci za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widzę, że serniki i kawa między 10 a 11 nas łączą :)



Anetę Krasińską możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/krasinskaaneta

https://www.facebook.com/groups/170227143747907






czwartek, 14 października 2021

"Ploteczki u cioteczki"

 



Kochani na dzisiejsze "Ploteczki u cioteczki" zaprosiłam do rozmowy Elżbietę Stępień. Autorka jest laureatką wielu ogólnopolskich konkursów w dziedzinie poezji i prozy. Została nagrodzona między innymi "Piórem Reymonta" w 2005 r. Autorka tomików wierszy, współautorka książki charytatywnej dla dzieci "Gwiezdne marzenia". Jedną z jej powieści jest "Ta kobieta", która dotyczy trudnego tematu przemocy i alkoholizmu. Ela jest romantyczką zbierającą piękne filiżanki.

Zapraszam na ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.



1. Największa wpadka kulinarna?

Hm... Do mojej córki (gdy była w liceum) przyjechała na kilka dni koleżanka. Poczęstowałam ją w pierwszy dzień zupą pieczarkową, zjadła z takim apetytem, ze przyjemnie było patrzeć. Ostatniego dnia pobytu też więc zrobiłam na pierwsze danie zupę pieczarkową. Jakież było moje zdziwienie, gdy córka powiedziała mi potem, że Basia nie może jeść pieczarek! Nie chciała mi zrobić przykrości i zjadła, biedne dziecko. Przez lata to z córką wspominamy.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Jeszcze kilka miesięcy temu powiedziałabym, że na pierwszym miejscu tiramisu, a potem zaraz ciasto drożdżowe, no i lody z owocami, ale zmieniłam sposób żywienia i teraz uwielbiam wszelkie wariacje żywieniowe z mango: musy, koktajle itp. Czasami też tak mam, że zajadam się np. arbuzem, potem faza winogronu (takiego z ogrodu) i truskawki. Dlaczego? Nie wiem, ale chyba tego potrzebuje mój organizm. Jednak zapach ciasta drożdżowego, takiego świeżo upieczonego jest najcudniejszy na świecie.

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Zawsze mnie pociągały gwiazdy. marzyłam o podróżach do innych światów (oczywiście wierzyłam, że takie istnieją), chciałam być kosmonautą! Co jest dziwne zważywszy na mój lęk wysokości.

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele)

Oprócz książek mam lekkiego bzika na punkcie filiżanek. Mam filiżanki na różne moje humorki i nastroje. Np. wstaję rano w dobrym humorze i decyduję, w której z nich wypiję kawę. Pada deszcz i nagle marzy mi się herbatka w tej a nie innej, z mojego zestawu.

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Staram się tak często jak to możliwe, pić kawę na tarasie. Wiadomo, pogoda jest różna. na pewno, lubię odpoczywać przy muzyce. Wyciszam się wtedy i daję się ponieść wyobraźni.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Najpierw pomyślałam, że zabrałabym Was na bezludną wyspę, na której odpoczęlibyśmy od pospiechu i zgiełku, ale wydaje mi się, że w Świecie Dysku Terry'ego  Pratchetta byłoby o wiele ciekawiej, zwłaszcza jeśli towarzyszyłby nam Rincewind, wtedy działyby się magiczne rzeczy. Przyznacie, że przyjemnie byłoby płynąć przez wszechświat na dysku, który spoczywa na grzbietach czterech słoni, stojących na skorupie wielkiego żółwia. Nie? Nie chcielibyście? To pozostaje Hogwart.



Elu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Widziałam kilka Twoich filiżanek na zdjęciach, są piękne. 




Elżbietę Stępień możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/ela.poezja.proza











czwartek, 7 października 2021

"Ploteczki u cioteczki"

 



Kochani na dzisiejsze "Ploteczki u cioteczki" zaprosiłam do rozmowy Jolantę Bartoś. Autorkę kryminałów i thrillerów, które od pierwszej do ostatniej strony trzymają czytelnika w napięciu i dostarczają wielu emocji. Jolanta zadebiutowała powieścią pt. „Niepokorna”. W swoim dorobku literackim ma mnóstwo książek m.in. „Jad”; „80 gramów”; „Stalker”... Autorka ma również artystyczną duszę, tworzy piękne rękodzieło.

Dziś poznacie ją jednak z całkiem innej strony.

Zapraszam na kawę i ploteczki, które Autorka zechciała mi zdradzić.




1. Największa wpadka kulinarna?

Przypuszczam, że za wpadkę rozumiemy przesolone danie, gdy na kolację zapraszamy ważnych gości? Nie, nie miałam takiej wpadki. Owszem, kiedyś „udało” mi się spalić ziemniaki, tak, że cały dom śmierdział od spalenizny, ale wtedy szybko gotowałam od nowa, myśląc, że nikt nie zauważy smrodu, który osiadł wszędzie i za nic nie dało się tego wywietrzyć. Wystawienie garnka za okno też nic nie dało ;)

Ostatnio popsułam obiad, bo mój ukochany dbając, żebym się nie przemęczała w kuchni, kupił sos burrito w słoiku. Wystarczyło dodać do podsmażonego mięsa i podać z ryżem. No i to była katastrofa! Sos okazał się niejadalny, jakby ktoś przyprawił go samym octem. Niestety na obiad został tylko ryż.

2. Jaki deser lubisz i dlaczego?

Ciężko mi wybrać jeden, bo jestem łasuchem. Uwielbiam dużo rzeczy, więc szybko stworzę taki deser dla Ciebie.

Lody o smaku śmietankowym, czekoladowym, waniliowym i pistacjowym z dużą ilością bitej śmietany, sosem o smaku adwokat, posypany orzeszkami, rodzynkami i daktylami. Do tego wszystkiego rurka waflowa, biszkopcik lekko zanurzony w alkoholu, a na wierzchu oczywiście wisienka oblana czekoladą.

Wciąż chcesz wiedzieć – dlaczego?

3. Kim chciałaś być, gdy miałaś 8-10 lat?

Chciałam pisać. Od zawsze chciałam pisać! To jest marzenie – NAJWIĘKSZE MARZENIE mojego życia.

Jako dziecko, zanim poszłam do szkoły, miałam epizod, że chciałam być Śpiącą Królewną, albo Kopciuszkiem (pod warunkiem, że książę pojawiłby się szybko w moim życiu i nie musiałabym spać stu lat, lub szorować garów w popiele). Ale potem pojawił się na świecie mój braciszek i mogłam wymyślać dla niego bajki. Wtedy już wiedziałam, że będę pisać...

4. Czy jest coś, co lubisz kupować? (mimo, że masz tego wiele?)

Sukienki. Ostatnio mało ich kupuję. W ubiegłym roku nie kupiłam żadnej, w tym roku tylko dwie, ale uwielbiam suknie. Na różne okazje, w różnych kolorach (przeważnie kobaltowym), w piękne kwieciste wzory lub gładkie... Uwielbiam sukienki i nie pytaj ile mam ich w szafie, bo odpowiem krótko, że dużo, ale jeszcze trochę się zmieści :)

5. Czy masz jakieś swoje codzienne rytuały?

Nie będę oryginalna. Lubię dzień zacząć od kawy, choć ostatnio zaczynam od spaceru wokół bloku, ale to żaden rytuał, tylko dobrowolny przymus. Uwielbiam ciszę w domu, zwłaszcza wieczorem, gdy zanurzam się w życie moich bohaterów. Gaszę światło, pali się tylko lampka na moim biurku, gorąca herbata (miętowa), kocyk i mogę pisać, dopóki nie padnę.

6. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieść się w dowolne miejsce, gdzie trafimy?

Ostatnio marzy mi się taki dom, pełen książek i różności do rękodzieła, gdzie mogę robić, co tylko dusza zapragnie. Wygodne kanapy, aromatyczna kawa, pełne kosze różności rękodzielniczych i goście, którym mogę opowiedzieć o swoich pasjach i powieściach... Kolejne marzenie do spełnienia ;)

7. Co Cię najbardziej denerwuje?

Oprócz polityki? Chyba nic, bo ogrom głupoty, nienawiści i manipulanctwa, cwaniarstwa został przekroczony w takiej skali, że trudno to ogarnąć...

8. Co byś zrobiła, jako pierwsze po obudzeniu się w ciele mężczyzny?

Haha! Pewnie to co zwykle, czyli poszłabym do łazienki. Dopiero potem, to byłby szok! Wolę nawet nie myśleć!



Jolu dziękuję za poświęcony czas i naszą rozmowę. Chętnie skosztuję tego deseru, który dla mnie zrobisz :)




Jolantę  Bartoś możecie znaleźć tutaj:

https://www.facebook.com/Bartos.Jolanta

https://www.facebook.com/groups/306235773290535

https://www.facebook.com/arabeska.bizuteria.z.koralikow













wtorek, 10 sierpnia 2021

Wywiad z Anną Jakubczak

 

Kochani czas na kolejny wywiad. Dzisiaj na zadane przeze mnie pytania, odpowie Anna Jakubczak.





1. Kim na co dzień jest Anna Jakubczak?

Żywiołem, bezkresnym horyzontem. Ponieważ zawsze wychodzę naprzeciw, każdemu objawowi stagnacji. W moim życiu musi ciągle coś się dziać. Nowe wyzwania, doświadczenia, współprace, podróże. Tak, aby czerpać z życia garściami i ciągle iść o krok dalej. A żywioł też dlatego, że czasem bywa, że ciężko mnie przed czymś powstrzymać. Nawet w chwilach słabości i tak prę do przodu. Ten kto miał okazję ze mną współpracować, doskonale o tym wie. Jestem też zodiakalnym baranem, czyli trygonem ognia, a to mówi o mnie wszystko.

2. Poetka, prozatorka, publicystka, animatorka kultury, copywriterka, założycielka kilku portali, z czego najnowszy to Ukochajsiebie.pl. Jesteś Aniu wszechstronnie uzdolniona. Które z tych zajęć sprawia Ci najwięcej przyjemności?

Po części każde. Ponieważ wszystkie z nich w jakiś sposób mnie kształtują, dają możliwość wyrażania siebie, poznawania nowych ludzi, rozwoju. Poetką i prozatorką jestem z duszy, jako publicystka i copywriterka spełniam się zawodowo, animatorką kultury jestem z pasji, bo kocham organizować i prowadzić wydarzenia, w czym czuję się, jak przysłowiowa ryba w wodzie. Ukochajsiebie.pl, zaś to portal, który niebawem będzie rozwijany. Jest owocem mojej duchowej drogi do lepszego poznania siebie i rozwoju. Ukazania nowej, lepszej wersji mnie samej i moich nowych pasji, do których zaliczyć można choćby Reiki czy Tarot Anielski. Ma być też zachętą dla innych do zmiany siebie, swego rodzaju prowadzeniem.

3. Co zatem było inspiracją do powstania portalu Ukochajsiebie.pl?

Moja własna przemiana, która rozpoczęła się w marcu zeszłego roku. Jak również większa świadomość względem tego, co uznajemy za materialne i duchowe. Ogromny wkład w to miała pandemia, kiedy naocznie mogliśmy dostrzec, jak nam wszystkim brakuje większego i świadomego zagłębienia się w siebie, swoje emocje, wspomnienia, traumy, nie mówiąc już o wewnętrznym dziecku. Czyli wszystkim tym, co tak mocno zagłuszamy w pogoni za materializmem. Lockdowny i początkowa faza strachu pokazała też, jak bardzo oddaliliśmy się od siebie wewnątrz i siebie wzajemnie. Nie wspomnę już o ogromnym braku miłości własnej i tej potrzebnej miłości też do innych. Portal Ukochajsiebie.pl ma przede wszystkim być wskazówką na indywidualnej drodze, każdego z nas.

4. Zapowiada się to naprawdę ciekawie. Jakie tematy będą poruszane na portalu?

Przede wszystkim związane z tematyką pracy nad wewnętrznym dzieckiem, relacjami międzyludzkimi, miłością bezwarunkową, poczuciem wartości, czy leczeniu traumy. Wszystko to oczywiście w oparciu o literaturę fachową oraz porady ekspertów, z którymi kontakty już mam nawiązane. Nie zabraknie też prawdziwych historii czytelników, bo jak wspomniałam, portal ma być miejscem, w którym każdy znajdzie wskazówkę dla siebie. Planuję też, oczywiście przekazywać wiedzę duchową z zakresu uzdrawiania energią, metodą Reiki, medytacji, pracy z czakrami, czy kartami anielskimi. Jednak podstawą na sam początek będzie psychologia.

5. Zatem życzę powodzenia z projektem. Wróćmy teraz do wierszy. Jak to się stało, że zaczęłaś pisać wiersze? Kiedy powstał pierwszy?

Zamiłowanie do literatury, w szczególności do poezji zawdzięczam mamie, która od dziecka wzbudzała we mnie zainteresowanie tą tematyką. Za co jestem jej bardzo wdzięczna. Pierwsze, nieco nieudolne rymowanki powstały oczywiście w okresie dzieciństwa. Te bardziej poprawne warsztatowo w liceum, jednak prawdziwie dojrzałą poezję poczułam, że piszę dopiero na studiach. Poezja dojrzewała i dojrzewa wraz ze mną. To naturalne, że pierwsze poetyckie podrygi różnią się diametralnie od poezji już świadomej i dojrzałej osoby. jedynie co pozostało niezmienne to wrażliwość.

6. Skupmy się teraz na Twoim najnowszym zbiorze poetyckim, który zaprezentowałaś w zeszłym roku w Żyrardowie oraz Krakowie. O czym są tytułowe Rozmowy nocą  i dlaczego akurat taki tytuł?

Zacznę może od tytułu. Tytuł Rozmowy nocą, ponieważ nocą wychodzą na jaw wszystkie tajemnice, które ukrywaliśmy za dnia.. W ciszy dokonujemy monologu z samymi sobą, wracamy do przeszłości, wychodzą na jaw skrywane uczucia czy po prostu poddajemy się namiętności. A słowa nocą, szczególnie w miłosnej rozmowie smakują całkowicie inaczej. Intymniej, dosadniej, czulej. Możemy grać, możemy być sobą, wszystko wedle uznania. Sam tomik, zaś to wszystkie oblicza miłości. Od młodzieńczej i niespełnionej, po miłość wyidealizowaną, niedostępną, trudną, aż po grzeszną, namiętną, wymarzoną i spełnioną. Wszystko wedle uznania. nie brakuje w nim odniesień do mojej ulubionej książki, czyli Mistrza i Małgorzaty. Ale też uwydatnia się nuta humoru i ironii, psychologizacji, astralnych i astrologicznych odniesień, czy jawy we śnie. Widoczna jest też krok po kroku trudna i bolesna metamorfoza miłości od tej niedojrzałej, po bezwarunkową, po którą warto sięgnąć mimo wszystkich przeciwności losu i ludzkich niedoskonałości.

7. Czyli można uznać, że miłość w Rozmowach nocą ma dość szerokie horyzonty.

Zwłaszcza, że wiersze w tomiku mówią o przeżyciach każdego z nas. Pośród perypetii podmiotów lirycznych można odnaleźć własne marzenia, pragnienia, fantazje, trudne wspomnienia, zranienia, rozczarowania, obawy, namiętności czy chwile spełnienia. To też pewnego rodzaju droga podmiotów lirycznych do samych siebie w relacji, ale również i harmonii wewnątrz, czego zwieńczeniem jest spełnienie pragnień o bezwarunkowej miłości.

8. Piszesz o miłości, prowadzisz o tej tematyce portal, można zatem powiedzieć, że wierzysz w miłość?

Miłość jest, tylko my w pogoni za materializmem, poddając się wołaniu ego po prosu wypieramy ją. Do tego dochodzą wszelkiego rodzaju zranienia, strach przed otwarciem, czy inne rozczarowania. A miłość, nie mówię o tej przejaskrawionej rodem z filmów, jest w każdym z nas. Trzeba ją po prostu odkryć, a ścieżka do niej bywa niekiedy usłana cierniami, jednak jak najbardziej warta do przejścia. Nie wierzę też w przysłowiowe dwie połówki, bo nikt inny, poza nami samymi i własną pracą nie wypełni w nas braków. Dwie osoby w związku powinny być nie dwiema połówkami, a dwiema całościami, które uzupełniają się energią i miłością zharmonizowaną, zarówno w sobie i wzajemnie do siebie. Ale niestety to zbyt często się bagatelizuje i ludzie zamiast otwierać się na miłość, zamykają się na nią, błędnie ją pojmując. A dodatkowo chowając się w grubych skorupach, uważając, że nie zasługuje się na bycie kochanym. To błędne myślenie, ponieważ do miłości, nikt nie musi być idealny, ani uważać, że musi na nią zasługiwać. Ona, jak mówiłam, po prostu jest i czeka na odkrycie.

9. Twoje plany na przyszłość? Czy niedługo pojawi się coś nowego w Twojej twórczości?

Tak, we wrześniu tego roku, równo rok po Rozmowach nocą  ukaże się nowy zbiór poetycki Z wnętrza duszy. Zostanie on wydany pod szyldem Związku Literatów Polskich w serii Akcent.

10. Skąd czerpałaś pomysł na tomik?

Przyznam szczerze, że sam pomysł przyszedł spontanicznie. Chociaż powszechnie mówi się, ze nie ma przypadków. Potraktujmy więc ten tomik, jako mój swoisty głos duszy, który chciał wybrzmieć. A inspirację znalazł w czasach pandemii, które stały się momentem globalnego przebudzenia. Głosem duszy każdego z nas, przechodzącego swoją indywidualną drogę pełną doświadczeń i poszukiwania własnych odpowiedzi. Nie będzie to tomik autobiograficzny, ale będący wynikiem moich obserwacji i nowej percepcji świata i zmian, jakie zaszły i zachodzą w ludziach.

11. Planujesz już jakieś spotkania związane z promowaniem nowego tomiku?

Plany mam zawsze, jednak to, czy się powiodą zależy przede wszystkim od sytuacji w kraju. Jeśli się uda, propozycje spotkań mam z Krakowa, Warszawy, Żyrardowa i oczywiście rodzinnego Szczecina. Cudownie byłoby znów spotykać  się z widownią, a nie online. Jednak czasy mamy dość... specyficzne i nieprzewidywalne są wyroki rządu! Dlatego nie wybiegam za bardzo w przyszłość. Mając nadzieję, że w końcu będziemy mieli okazję zobaczyć się na spotkaniu autorskim, by na zywo cieszyć się ze wspólnego obcowania z kulturą.

12. Zatem czekamy na nowy tomik! I na koniec, czego życzyłabyś Aniu naszym czytelnikom?

Świadomości siebie. Dużo miłości własnej i do świata. A przede wszystkim radości korzystania z życia!






Aniu serdecznie dziękuję Ci za poświęcenie mi swojego czasu i za udzielenie odpowiedzi na zadane pytania.



Tomik Anny Jakubczak można nabyć poprzez stronę:

 

piątek, 25 czerwca 2021

Wanda Szymanowska – „Tęczowe trampki” [PATRONAT MEDIALNY/RECENZJA PREMIEROWA]

 



Kochani nawet nie wiecie, z jaką przyjemnością i radością wracam ponownie do Ruczaju Dolnego. Bardzo stęskniłam się za naszymi bohaterami kolekcji bucikowej. Wiadomość o kolejnej części była dla mnie niczym miód na serce. Nie będę też ukrywać, że uwielbiam wszystko, co wychodzi spod pióra Wandy Szymanowskiej. I chociaż może nie powinnam tego pisać już na samym początku, to zachęcam Was do sięgnięcia po powieści autorki.

Tymczasem jednak powróćmy do Ruczaju Dolnego. Zanim jednak tam dotrzemy, spotykamy się z Tosią, która wraz z Edkiem gości u swojej córki w Berlinie. Tam otrzymuje nietypową wiadomość od Doroty. Dorota prosi, aby szybko wróciła do domu, bo „w Stenię diabeł wstąpił”. Na taką wiadomość nie ma, co odwlekać wyjazdu, tylko trzeba wracać do Ruczaju Dolnego. A tam faktycznie dzieje się, oj dzieje. Stenia jakaś odmieniona, w jej domu pojawił się Ariel. Kim on jest? Co on tam robi? Jaką rolę odegra? Cisną się pytania na usta, ale o tym przeczytacie sami. Przed Muszkieterkami trudne zadania. Szykuje się kolejna rewolucja społeczno-obyczajowa. Muszkieterki nie są zadowolone z rządów wójta, który zamiast tchnąć w Ruczaj życie, doprowadza do jego upadku. 

„ Rynek umarł, bo pan go dobił. Nie ma drzew, nie ma ławek, nie ma sklepów, nie ma nic. Gdyby ktoś chciał się stąd wyrwać i poszukać rozrywki w mieście, nie ma czym się wyrwać, bo pan odciął miasteczko od świata”.

Czy wójt naprawi swoje błędy? Doprowadzi do rozkwitu życia społecznego, czy może wybierze inne rozwiązanie. Co postanowią Muszkieterki? Do jakich zmian doprowadzą w tej części? I czemu akurat będą biegać w tęczowych trampkach? Musicie koniecznie przeczytać sami... Ja wam fabuły zdradzać nie będę.

Powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie, nawet nie zauważycie, kiedy pojawi się ostatnia strona. Może będziecie zawiedzeni podobnie jak ja, że to już koniec. Chciałoby się odwlec czytanie, aby dłużej pobyć z bohaterami, ale uwierzcie, że się nie da. Próbowałam, ale ciekawość co dalej pchała mnie do dalszego czytania. I teraz czuję niedosyt... Koniecznie chcę kolejne buciki. Kochana Autorko nie można zostawić czytelnika w niewiedzy, co dalej będzie ze Stenią? Jak sobie poradzi z nowymi zadaniami? Co odpowie na jej propozycję Ariel? Liczę na dalszy ciąg...

Czytając, „Tęczowe trampki” na pewno na nudę nie będziecie narzekać. Akcja powieści jest płynna i dynamiczna, ciągle coś się dzieje. Dodatkowo powieść jest pełna dobrego humoru i zabawnych dialogów, skłania też do przemyśleń pewnych istotnych zachowań i postępowań ludzkich. Autorka jak zawsze porusza też ważne problemy społeczne, nie tylko nieudolność rządzenia wójta, ale i też mamy elementy profilaktyki zdrowotnej, elementy działalności opieki społecznej oraz orientacji seksualnej. Wanda Szymanowska uzmysławia czytelnikowi, iż każdy jest człowiekiem, nie ważne, jakiej byłby orientacji, należy mu się szacunek. Każdy ma prawo wyboru, jak chce żyć i kim być. Z tego tytułu nie należy się od takich osób odwracać, bądź krytykować stylu ich życia. Warto o tym pamiętać. Chociaż nasze społeczeństwo jeszcze musi się tego nauczyć. Potrafimy być roszczeniowi, potrafimy myśleć, że wszystko się nam należy za darmo (pięknie to jest opisane w pewnym momencie książki – w sklepie u Kasi). Umiemy krytykować... Należy pamiętać, że nieważne jest to, co mówią inni. Ważne jest to, co my myślimy sami.

Na naszą uwagę zasługują też bohaterowie, którzy zostali wspaniale wykreowani. To takie postacie, które jak się dobrze rozejrzycie, znajdziecie gdzieś obok siebie. Mamy zarówno bohaterów pozytywnych, jak i tych trochę negatywnych, którzy się pogubili. Oczywiście takim czarnym charakterem, którym chętnie bym potrząsnęła, jest wójt. Oprócz wójta trochę też zdziwiła mnie postawa Doroty, kiedy dowiedziała się, kim jest Ariel. Nie myślałam, że tak zareaguje. Jak już piszę o Arielu, to zdradzę Wam, że fajny z niego bohater. W Ruczaju początkowo traktowany jest jak celebryta, kobiety chętnie wodzą za nim wzrokiem. Oczywiście numerem jeden nadal jest dla mnie Stenia. Uwielbiam ją, dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi zdziałać cuda i wszystko załatwić. Chociaż w tej części wysoko postawiła jej autorka poprzeczkę.

Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po „Tęczowe trampki”. Ta powieść skłoni Was do przemyśleń, otworzy oczy na niektóre problemy społeczne, a czas spędzony z nią na pewno nie będzie czasem straconym. Koniecznie przeczytajcie. Polecam!


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce –Wandzie Szymanowskiej oraz



niedziela, 13 czerwca 2021

Wywiad z Darią Skiba

 

Kochani usiądźcie wygodnie i przeczytajcie kolejny wywiad. Tym razem swoje pytania zadałam Darii, zobaczcie jak sobie poradziła z odpowiedziami. 




1. Kim jest na co dzień Daria Skiba?

Szczęśliwą mamą, to przede wszystkim. Polką, zamieszkującą Zieloną Wyspę – Irlandię. Romantyczną marzycielką twardo stąpającą po ziemi.

2. Jak rozpoczęło się Twoje pisanie? Skąd czerpiesz pomysły na swoje powieści?

Kiedy przeprowadziłam się do Irlandii, szukałam sobie zajęcia. Po urodzeniu córeczki zaczęłam prowadzić bloga recenzenckiego, nawiązałam nieliczoną ilość nowych znajomości i tak też trafiłam na pewne wydarzenie książkowe, w ramach którego musiałam napisać krótkie opowiadanie. Napisałam, spodobało się pozostałym uczestnikom, a historia i jej bohaterowie nie dawali mi spokoju, dlatego też pewnego późnego wieczoru usiadłam na łóżku ze słuchawkami na uszach i zaczęłam pisać dalej. Tak powstała moja pierwsza powieść. A skąd czerpię pomysły? Z otaczającego nas świata. Kiedy poczuję napływ emocji związanych z jakimś epizodem, mogę zacząć pisać.

3. Ile czasu zajmuje Ci napisanie nowej powieści?

Ciężko podać średnią. Jeśli naprawdę czuję historię i wpadnę w regularny cykl pisania, zajmuje mi to około dwóch miesięcy. Jednak w przypadku najnowszej książki „Pokaż mi swój świat” było zupełnie inaczej. Miałam bardzo długą przerwę od pisania, więc łącznie zajęło mi to półtora roku.

4. Miesiąc temu, a dokładnie 11 maja miała premierę Twoja najnowsza książka „Pokaż mi swój świat”. Czy nadal czujesz te emocje z dnia premiery? Czy już opadły?

Mam wrażenie, że moja premiera trwała znacznie dłużej niż tylko jeden dzień. Cały okres około premierowy był niesamowity! I choć minęło już trochę czasu, nadal odczuwam te emocje. Szczególnie gdy widzę kolejną opinię o mojej powieści. To jest niesamowicie ekscytujące!

5. Czy dzień premiery Cię czymś zaskoczył?

Oczywiście, że tak! Jak i wspomniany już cały czas około premierowy! Moje patronki przechodziły same siebie z pomysłami na promowanie powieści! Powstał trailer zwiastujący fabułę, krótkie zabawne, acz bardzo interesujące filmiki, a nawet piosenka o książce! W dniu premiery dostałam masę powiadomień, gdzie czytelnicy i znajomi pokazywali nam swój świat i do dziś bawimy się w tę zabawę na mojej grupie na facebooku. Również na spotkanie online poprowadzone przez moją cudowną redaktorkę Annę Seweryn dotarło wielu czytelników, co bardzo mnie zaskoczyło!

6. Jak zachęciłabyś czytelników do przeczytania „Pokaż mi swój świat”? Przede wszystkim tych, którzy nie znają jeszcze twojej twórczości (bo myślę, że tych, co znają nie trzeba namawiać)

Każdy czytelnik jest dla mnie wyjątkowy, zarówno ten, który jest ze mną od początku i sięga już po moje teksty „w ciemno”, jak i nowy, taki, który dopiero zaczyna przygodę z moją twórczością. Powiedziałabym, że to, czego może być pewien w moich powieściach, to emocje, które zawsze staram się wlać w historię prosto z własnego serca. Staram się dotykać ważnych tematów, ale też nie przytłaczać czytelnika. Piszę o historiach, które mogą zdarzyć się każdemu z nas, bez względu na wiek, zainteresowania. Piszę od serca, dla serca.

7. Który z bohaterów premierowej powieści jest Ci bliższy i dlaczego?

„Pokaż mi swój świat” to moja czwarta powieść i chyba nauczyłam się całkowicie oddzielać świat bohaterów od mojego, choć oczywiście i w tej historii znajdziecie wiele z mojego życia, jak chociażby moją rodzinną miejscowość, jaką jest Stronie Śląskie. Dlatego też nie mam najbliższego bohatera w tej powieści, ale jeśli musiałabym wybrać jednego, który stał się najbliższy mojemu sercu, byłaby to sześcioletnia Martynka, która na skutek tragicznego wypadku straciła najbliższych, ale i wzrok. Uwielbiam ja i wierzę, ze i Wy pokochacie tę cudowną dziewczynkę.

8. Co o Twoim pisaniu mówią najbliżsi (rodzina)? Czy są zachwyceni Twoimi książkami, dumni z Ciebie i z tego, co piszesz?

Ciężko na to pytanie odpowiedzieć mi jednoznacznie, ponieważ moja rodzina nie ma takiego bzika na punkcie książek jak ja (śmiech). Wiem jednak, że są ze mnie bardzo dumni i mocno mi kibicują!

9. Napisałaś cztery powieści, jeden duet i trzy opowiadania do antologii. To całkiem duży dorobek literacki. Chciałabym, abyś zdradziła nam, czy któraś z twoich czterech powieści jest Ci najbliższa?

Nie, każda z moich książek ma szczególne miejsce w moim sercu, podobnie jak opowiadania, czy duet. To tak, jakby matka miała wybrać „ulubione” dziecko. Nie potrafię. Każda na swój sposób jest wyjątkowa.

10. Czy pamiętasz jeszcze, jakie emocje towarzyszyły Ci przy debiucie powieści „Uwolnij mnie”?

Oczywiście, że tak! Tego nie da się zapomnieć. Ale również nie da się opisać. Moment, w którym odebrałam pierwszy telefon od wydawcy, pierwszego maila, gdy dotknęłam po raz pierwszy egzemplarza książki. Pierwsze opinie i cały szum, jaki się wokół tej książki zrobił. Ach, cudowne wspomnienia, które mogę śmiało powiedzieć, że powstają przy każdej kolejnej premierze.

11. Jak Ty to robisz, że poprzez powieść potrafisz wzbudzić w czytelniku tyle emocji?

Nie wiem! (śmiech). Naprawdę! Za każdym razem, gdy tworzę nową historię, mam wrażenie, że nie ma w niej emocji, na których tak bardzo mi zależy. Wtedy właśnie zaczynam marudzić, że dana opowieść nie jest dobra. Mam wątpliwości, że się nie spodoba. A później okazuje się, że te emocje są i to bardzo namacalne. Bardzo mi na tym zależy, by moi czytelnicy odczuli emocje, które staram się przenieść na karty powieści podczas jej pisania.

12. Czy masz jakiś temat, którego nie potrafiłabyś poruszyć w swojej powieści?

Myślę, że takich tematów mogłoby się sporo nazbierać. Na pewno nigdy nie ruszę horrorów, czy książek typu science fiction. To nie są kompletnie moje klimaty. A jeśli chodzi o tematy w literaturze, której się obracam... Każdy można zrealizować pod warunkiem, że się do niego odpowiednio przygotuję.

13. Co czyta Daria Skiba, jako czytelniczka? Masz swoją ulubioną autorkę/a?

Bardzo lubię zmieniać gatunki, które czytam, choć pomijam wspomniane powyżej. Nienawidzę się bać! Lubię romanse, obyczajówki, dobre powieści młodzieżowe, thrillery, kryminały. Nie mam jednego ulubionego autora, to jest niemożliwe, ale w swoich social mediach polecam wielu!

14. Jakie masz plany na przyszłość? Czy możesz nam zdradzić, co teraz piszesz i kiedy możemy się spodziewać kolejnej książki?

Nie mam planów, żyję chwilą i staram się czerpać z życia garściami. A co piszę i kiedy będzie? Niech to będzie moją słodką, niczym wypieki Rafała z najnowszej powieści, tajemnicą.



Daria serdecznie Ci dziękuję za udzielenie mi odpowiedzi na pytania i za poświęcenie mi swojego czasu. Czekam z niecierpliwością na Twoją kolejną powieść.

Wanda Szymanowska – „Tęczowe trampki” [ZAPOWIEDŹ PATRONACKA]

 


PREMIERA: 25.06.2021 


Kochani jest mi niezmiernie miło ogłosić, że mój blog objął patronatem medialnym najnowszą książkę Tęczowe trampki Wandy Szymanowskiej.

Zapoznajcie się z poniższym opisem powieści i zobaczcie, o czym przeczytacie tym razem.


OPIS:

W Ruczaju Dolnym rewolucja społeczno-obyczajowa przybiera na sile za sprawą trzech miejscowych muszkieterek. Wkrótce dołącza do nich czwarta. W powieści Dumasa, wbrew tytułowi, też było czterech muszkieterów. A co na to wójt?

"Wójt miał to wszystko w nosie. Siedział sobie na rzeźbionym tronie w swoim gabinecie, stawiał pasjanse, popijał kawkę i adorował śliczną Beatkę. Na wnioski i pytania petentów odpowiadał nie wiem, nie można, w żadnym wypadku, nic nie poradzę. Niektórzy zaczęli podejrzewać, że zainstalowano mu potajemnie w mózgu chip o właściwościach negujących".

Muszkieterki doradzą wójtowi co powinien zrobić.

" - Rynek umarł, bo pan go dobił. Nie ma drzew, nie ma ławek, nie ma sklepów, nie ma nic. Gdyby ktoś chciał się stąd wyrwać i poszukać rozrywki w mieście, nie ma czym się wyrwać, bo pan odciął miasteczko od świata. Trzeba je jak najprędzej z powrotem przyłączyć. 
- Ale jak? - Wójt nadal nie rozumiał rozwścieczonej Kaśki.
- Potrząsnąć tym klubem Monthy Pythona! - wrzasnęła.
- Czym?
- Nie czym, tylko kim. Radnymi potrząsnąć! A teraz niech sobie już pan idzie, bo nie ręczę za siebie - rozkazała kategorycznie, dysząc ze złości".

Czy wójt posłucha rad, czy ucieknie gdzie pieprz rośnie?




I co Wy na to, drodzy czytelnicy? 
Ja jestem ciekawa, co będzie dalej i jak się to skończy. A Wy sięgniecie razem ze mną po książkę? Przeczytacie?