środa, 21 lutego 2018

Stefan Jaksch – "Okruchy życia"




Tytuł: "Okruchy życia"
Autor: Stefan Jaksch
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2016
Stron: 232



Opis:


Okruchy życia to powieść o losach bohatera, którego wzorcem był ojciec, znany chirurg, całkowicie oddany swej pracy. Dorastając w tym klimacie, zamierza kontynuować rodzinną tradycję, czego los mu nie ułatwia. Lata szkolne to różne interesujące sytuacje, w których dominuje jego pierwsza miłość i związane z nią intymne doznania. Poznajemy kręte ścieżki życia bohatera, z których wychodzi na prostą, osiągając życiowy i zawodowy sukces. Zostaje cenionym lekarzem. Po kolejnym rozczarowaniu, znajduje miłość swojego życia, ale i tym razem los go nie oszczędza.



Moje wrażenia:



Książkę przeczytałam jakiś czas temu, długo trwało, zanim dojrzałam do napisania z niej recenzji. Musiałam pozbierać myśli i teraz mogę  ubrać to w słowa.

Życie jest nieprzewidywalne, dla każdego pisze własne scenariusze. Los nie zawsze jest łaskawy, stawia nas często przed trudnymi wyborami, zmusza do podejmowania wielu decyzji. Nikt nie powiedział, że to wszystko będzie łatwe, że nasze życie będzie tylko usłane różami. Często popełniamy błędy, szukamy prawdy, spotyka nas ból i zwątpienie, dążymy niejednokrotnie do odnalezienia swego szczęścia, miłości. Wszystko to kształtuje naszą osobowość oraz osobowość naszego bohatera. Okruchy życia  to powieść o życiu i jego krętych ścieżkach. Dokąd zaprowadzą one naszego bohatera? Czy osiągnie upragnione szczęście? Czy mimo wielu przeciwności odniesie sukces życiowy i zawodowy? O tym już za chwilę...

Głównego bohatera – Piotra Wrońskiego poznajemy w momencie jego przeprowadzki do Warszawy, gdzie jego ojciec, ceniony chirurg dostał propozycję pracy. Towarzyszymy mu w jego życiu od czasów nastoletnich aż do momentu, kiedy osiąga dojrzałość i staje się dorosłym mężczyzną. Razem z nim przeżywamy śmierć jego ojca, a co za tym idzie wyprowadzkę do Wrocławia. We Wrocławiu obserwujemy poczynania Piotra w szkole, jego pierwsze uczucie do Matyldy, pierwszy stosunek seksualny, sukcesy i przyjaźnie, niektóre na całe życie. Nasz bohater przeżywa szczęśliwe chwile, ma marzenia, plany na przyszłość. Chwile szczęścia przeplatają się również z licznymi rozczarowaniami, tragedią rodzinną, która na krótki czas zmienia jego plany na przyszłość. Marzenia jednak się spełniają i po wielu trudach, Piotr zostaje znakomitym chirurgiem. Co się dzieje w tym czasie w jego życiu osobistym? Czy odnajduje w końcu szczęście w miłości? Czy znajduje odpowiedzi na wszystkie stawiane sobie pytania? Musicie przeczytać sami.

Według mnie Stefan Jaksch bardzo trafnie podzielił życie Piotra i przedstawił je w pięciu rozdziałach. W pierwszym poznajemy Piotra i jego rodzinę, następny przedstawia nam czasy szkolne i miłość do Matyldy. Później pojawia się zafascynowanie teatrem, aby w końcu dojść do zdobycia specjalizacji i rzucenia się w wir pracy. Ostatni rozdział z kolei wyjaśnia nam wszystko. Nasz bohater został dobrze wykreowany, Jest dobrym synem, uczniem, a na końcu wspaniałym chirurgiem. Przebija przez niego pewność siebie. Momentami jednak jego życie jest troszkę monotonne. Piotr Wroński to taki zwykły człowiek, który w sumie nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia.

Autor ciekawie ukazał, nam pracę Piotra w szpitalu. Przeprowadzane przez niego operacje są opisane bardzo profesjonalnie i dużo wnoszą do książki. W swej powieści poruszył również rozważania na temat wiary, istnienia Boga. Piotr jest ateistą, który w pewnym momencie życia rozpoczyna poszukiwania i dąży do poznania prawdy. Poszukuje odpowiedzi na swoje pytania. Autor nie narzuca nam niczego, a wręcz nawet pokazuje odmienne poglądy na ten temat. Rozważania te zostały bardzo umiejętnie wplecione w treść powieści. Do końca jednak nie wiadomo w jakich czasach toczy się akcja książki, co jest małym minusem. Dopiero na sam koniec dowiadujemy się o wprowadzonym stanie wojennym i o tym, że książka osadzona jest w surowych czasach PRL-u. Przy okazji nie sposób wspomnieć, że dostrzegłam mały bałagan w dialogach. Momentami bardzo trudno się czytało, ponieważ nie było wiadomo, kto wypowiada daną kwestię, brakowało znaków interpunkcyjnych. Było to bardzo niewygodne.

Podsumowując, początkowo książka mnie nie zainteresowała, troszkę mnie zaczynała nudzić, do tego ten mały chaos z dialogami nie zachęcał do kontynuacji czytania. Każda książka zasługuje jednak na szansę. Myślę, że warto ją przeczytać, bo porusza ciekawe tematy i ma zaskakujące zakończenie. Autor bardzo trafnie odzwierciedlił codzienne życie przeciętnego człowieka i  nieprzewidywalność losu. Czy polecam? Przeczytajcie sami i oceńcie.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.





Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza, Dziecięce poczytania, Czytam, bo polskie











piątek, 9 lutego 2018

Janina Lesiak – "Miłosna kareta Anny J".




Tytuł: "Miłosna kareta Anny J"
Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2016
Stron: 224



Opis: 


Anna Jagiellonka to władczyni, o której wiemy sporo, i kobieta, o której nie wiemy prawie nic... Miłosna kareta Anny J to opowieść o siostrze,narzeczonej, żonie i ciotce czterech polskich królów, czyli o pokerowej karecie, którą miała w ręce Anna J. To także opowieść o kochanych przez nia królach: jej bracie Zygmuncie Auguście, niedoszłym mężu Henryku Walecznym, faktycznym mężu Stefanie Batorym i siostrzeńcu Zygmuncie I Wazie.

Grała z mistrzami, więc ten królewski poker nie mógł się dla niej dobrze skończyć! Anna J. to kolejna bohaterka sprzed stuleci przypominająca się współczesnym czytelnikom i licząca na to, że zrozumieją oni jej walkę o siebie i o miłość, lepiej ją poznają i może polubią...



Moje wrażenia: 


W zeszłym roku miałam przyjemność zrecenzować dla Was debiut autorki, czyli powieść pt. "Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej". Dziś nadszedł czas na kolejne spotkanie z twórczością autorki, tym razem będzie to "Miłosna kareta Anny J." Historia jest mi szczególnie bliska, był to  mój ulubiony przedmiot w czasach licealnych. Z chęcią sięgnęłam po tę pozycję, aby lepiej poznać sylwetkę kolejnej polskiej kobiety, która na pewno dla wielu z nas jest mało znana.

Cóż, pewnie i wy pamiętacie, jak za dziecka chcieliście być królową, księżniczką, każda marzyła o swym królewiczu... Wszystko wtedy wydawało się takie proste, piękne i przyjemne. Tymczasem, jak wygląda to naprawdę? Jakie życie wiodła Anna Jagiellonka? Czy była szczęśliwa? Czy odnalazła miłość swojego życia? Czytając książkę, odkrywamy rzeczywistość tamtych czasów.

Kim jest Anna? Jaką rolę odegrała? Anna Jagiellonka to córka królowej Bony i Zygmunta Jagiellona, zwanego Starym, oprócz tego siostra Izabeli, Zofii, Katarzyny i Zygmunta. Kobieta niezbyt urodziwa, ale wrażliwa. Czekająca, chociaż na odrobinę miłości. Chciała kochać i być kochaną. Tymczasem los nie był dla niej łaskawy. Już od najmłodszych lat była odsunięta na dalszy plan.  Autorka  przedstawia nam jej życie w czterech rozdziałach porównanych do karety pokerowej. Każdy z nich przyporządkowany został osobie, która odegrała znaczącą rolę w życiu Anny. Pierwszy dotyczy króla trefl, czyli jej brata Zygmunta. Kochała go siostrzaną miłością, chodziła za nim krok w krok. Była po prostu zapatrzona w niego. On tymczasem podobnie, jak matka, w ogóle jej nie dostrzegał. W dalszym jej życiu wcale nie było lepiej. Pojawił się król pik. Została odrzucona i upokorzona przez Henryka Walezego, jej narzeczonego, który ostatecznie uciekł przed nią jeszcze przed ślubem. W końcu została poślubiona Stefanowi Batoremu (król kier), jednak to małżeństwo szczęścia jej nie dało. Spędziła z nim tylko trzy noce w alkowie, następnie on jej unikał. Anna bezskutecznie zabiegała o jego względy, niejednokrotnie ośmieszając przy tym siebie. Po jego śmierci całkowicie poświęciła się siostrzeńcowi – Zygmuntowi III Wazie (król karo). Pokochała go jak syna. Każda z tych czterech miłości była inna. Jedno tylko ciągle było takie same – osamotnienie, które odczuwała. Przeczytajcie i przekonajcie się o tym sami.

Oprócz Anny Jagiellonki i osób z jej otoczenia możemy zaobserwować, jak wszystko funkcjonowało na dworach. Liczne spiski, bogate stroje, utworzone stronnictwa, liczne intrygi, rozpusta, a co za tym idzie i choroby weneryczne. Życie na dworze nie było takie piękne, jak się nam wydaje. 

Janina Lesiak całą historię przedstawiła w zbeletryzowany sposób, dzięki czemu czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. Napisana została pięknym językiem, w przystępny sposób dla każdego. Nie sposób się przy niej nudzić. Każdy znajdzie tutaj coś, co go zainteresuje. Bohaterowie są prawdziwi i wspaniale wykreowani. Momentami czułam się, jakbym tam była. Współczułam królowej, przeżywałam razem z nią jej życie. Podążanie jej śladami, pozwoliło mi spojrzeć na XVI-wieczną rzeczywistość z punktu widzenia kobiety. 

Na zakończenie dodam tylko, że warto zaznajomić się z losami królowej Anny. Zachęcam Was do sięgnięcia po "Miłosną karetę Anny J." Przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić. Może nawet, podobnie jak ja, zechcecie sięgnąć po kolejną powieść Joanny Lesiak. Polecam!





Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG





Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
Czytam, bo polskie i Olimpiada czytelnicza

czwartek, 1 lutego 2018

Dawid Waszak - "Czerwień obłędu"

Zobacz jak rodzi się obłęd


Tytuł: "Czerwień obłędu"
Autor: Dawid Waszak
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Stron: 175


Opis:

Dorian miał wszystko - młodą i piękną żonę, dom w dobrej dzielnicy Jarocina, zdolnego syna, udany seks, ciekawą pracę i poukładane życie.

Nagle jego świat legł w gruzach - runęło wszystko, co do tej pory było dla niego ważne. I nie spowodował tego żaden kataklizm, a samospełniające się wizje, które wtargnęły w jego uporządkowany świat.

Spokojny dotąd mężczyzna uwikłany zostaje w pasmo nieprzewidzianych sytuacji, które zapowiadają tragedię. Co z tym wszystkim ma wspólnego kobieta w czerwonej sukni?



Moje wrażenia:


Właśnie zauważyłam, że na blogu najczęściej pojawiają się recenzje książek autorek. Dziś dla odmiany zagości autor, Dawid Waszak i jego książka "Czerwień obłędu". Jednocześnie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Jakie ono było? Czy książka mnie zachwyciła? Spełniła moje oczekiwania? O tym już za chwilę...

Na "Czerwień obłędu" trafiłam zupełnie przypadkowo, zgłosiłam się do Book Tour organizowanego przez Kasię z Poligon Domowy. Wcześniej nic o książce nie słyszałam. Widziałam tylko pojawiające się recenzje, do których nie zaglądałam, ponieważ lubię sobie sama wyrobić opinię o książce. W końcu nadszedł ten dzień... Listonosz dostarczył przesyłkę. Z koperty wyłoniła się okładka przyciągająca wzrok (tajemnicza kobieta w czerwonej sukni), do tego intrygujący opis na tylnej stronie.

Główny bohater – Dorian tak naprawdę ma wszystko. Dom w dobrej dzielnicy Jarocina, piękną żonę, zdolnego synka, dobrą pracę, udany seks i poukładane życie, które przebiega według ustalonego schematu. Dorian ma wszystko zaplanowane co do minuty, każdą czynność wykonuje codziennie o tej samej porze. Każdy jego dzień wygląda od wielu lat tak samo. Do czasu... Jeden poranek był inny... Może też macie kochani, niekiedy takie uczucie, że coś się kiedyś już wydarzyło. Myślicie, ja to już przeżyła/em? Właśnie takiego uczucia deja vu doznał Dorian Zajda. Od tego momentu wszystko w jego życiu się zmienia, a wizje pojawiają się coraz częściej, mieszają się z rzeczywistością. Dokąd doprowadzą naszego bohatera? Czy popadnie w obłęd? Czy może zażywanie w nadmiarze tabletek od bólu głowy ma coś z tym wspólnego? Kim jest kobieta w czerwonej sukni? Co przedstawiają rysunki syna? O tym, musicie przeczytać już sami.

Książka rozpoczyna się całkiem zwyczajnie, bohater mówi nam o sobie, przedstawia swój dzień. Przypomina to trochę pamiętnik. Przyznam się Wam, że początek mnie nie zachwycił, denerwowały mnie te szczegółowe opisy. Myślałam, że nie dotrwam do końca, że to nie dla mnie. Postanowiłam jednak dać książce szansę i nie żałuję. Z każdą czytaną stroną Dorian wciągał mnie do swojego świata. Świata, w którym nic do końca nie było pewne, gdzie rzeczywistość mieszała się wizjami. Było tajemniczo i groźnie. W oczy zaglądał obłęd, to było istne szaleństwo. Autor ukazał nam, jak cienka jest granica między rzeczywistością, a obłędem. Opisy przestały mi całkowicie przeszkadzać. Sam bohater wywarł we mnie mieszane uczucia, momentami działał mi na nerwy, w następnej chwili mu współczułam. Do tego dochodzi jeszcze problem uzależnień i postawa rodziny. Trochę żałuję, że postacie drugoplanowe są słabo wykreowane, nie do końca rozumiem, dlaczego kochająca żona nagle staje się obca, ale może tak miało być.  I nie sposób też wspomnieć o zakończeniu... Jak można tak skończyć? Autor nie dał mi żadnej podpowiedzi, czuję niedosyt... Myślę, że to był celowy zabieg autora. Być może powstanie kiedyś druga część?

Podsumowując "Czerwień obłędu" napisana jest lekkim, prostym językiem. Przeczytacie tę książkę w jeden wieczór, ponieważ kiedy wciągnie was swą treścią, trudno będzie się wam od niej oderwać. Zaintryguje i wprowadzi Was w świat, który zapewne mało komu jest znany. Przeczytajcie i przekonajcie się sami.





Za możliwość przeczytania, jeszcze raz dziękuję Kasi z Poligon Domowy, która zorganizowała Book Tour z książką.




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza, Dziecięce poczytania oraz czytam, bo polskie.




piątek, 29 grudnia 2017

Skarlet - "2 w 1. Z podróży do świata retro" [PATRONAT]



Tytuł: "2 w 1. Z podróży do świata retro"
Autor: Skarlet
Wydawnictwo: Ridero
Rok wydania: 2017
Stron: 215



Moje wrażenia:


Kto z was lubi podróżować? Pewnie większość odpowie na to pytanie twierdząco. Nie ma nic lepszego, jak wsiąść w pociąg, czy samochód i udać się daleko  w podróż marzeń. czy tylko tak możemy poznawać i zwiedzać? Oczywiście, że nie... Niekiedy wystarczy usiąść w fotelu i wziąć książkę do ręki, aby wyruszyć w wymarzone miejsca.

Właśnie, czy pamiętacie jeszcze naszą wspólną podróż do świata retro? Mam nadzieję, że chociaż część z was pamięta. Mam dobrą wiadomość, bowiem teraz "Z podróży do świata retro" powróciła jako jedna książka. Co oznacza, że znajdziecie w niej to wszystko, co zawarte było w pierwszej i drugiej części.




To co? Porywam was jeszcze raz do świata retro... Przypomnijmy sobie wspólnie, fragmenty poprzednich recenzji.

Oto co napisałam o pierwszej i drugiej części:

"...Autorka porwała mnie w podróż do świata retro. Razem z nią przeniosłam się do lat 60-tych XIX wieku, gdzie wirtualnie na kartkach książki odkryłam świat mody i kuchni. Poznałam jak być damą oraz ówczesne historie z dreszczykiem..."

"...Przy okazji dowiecie się jak dbać o cerę, przetłuszczone włosy, jak unikać słońca, a nawet jak "dodać sobie okrągłości", czyli jak przytyć. Poznacie również kilka rad dotyczących mody."





"A moda w tym czasie zafundowała paniom prawdziwą rewolucję, o czym koniecznie musicie przeczytać sami. Zwróćcie też baczną uwagę na "Szyk" – poradnik dla kobiet, który ukazuje porady, jak się ubierać, jakie kroje i desenie są dobre dla każdej sylwetki. Jednak strój to nie wszystko, istotną rolę odgrywa też piękna fryzura."






Byłabym zapomniała o najważniejszym – są też przepisy kulinarne. Drogie Panie możecie z nich korzystać ile chcecie, a nawet jest specjalny rozdział o przygotowaniu retro-wigilii, a w nim przepis na barszcz, na uszka z grzybów... i wiele innych. Może zechcecie wypróbować? 


Jeśli zaciekawiłam Was chociaż troszkę, to całość recenzji znajdziecie klikając w poniższe linki:



Podsumowując, jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, to serdecznie Was zachęcam do zapoznania się z nią. Podróż po świecie retro jest bardzo ciekawa i zajmująca. Uroku książce dodają fotografie. Jestem przekonana, że każdy z Was odnajdzie tutaj coś dla siebie: coś co zachwyci, wywoła uśmiech na twarzy, zaciekawi. Panie domu odnajdą wspaniałe przepisy kulinarne. Polecam!



Książkę możecie nabyć w wersji papierowej na http://alimero.pl/2-w1-zpodrozy-doswiata-retro-179788.html



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce.











poniedziałek, 18 grudnia 2017

"Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą"

Podaruj najbliższym historie, które niczym zapach
świątecznego piernika
magicznie wypełnią wasze serca...



Tytuł: "Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą"
Autor: Joanna Dorota Bujak
Małgorzata Falkowska
Anna Harłukowicz-Niemczynow
Joanna Jax
Patrycja May
Carla Mori
Joanna Pypłacz
Diane Rose
Beata Schoenmakers
Łucja Wilewska
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 22 listopad 2017 
Stron: 341



Opis:

Zbiór dziesięciu ciepłych opowieści, których tematyka związana jest ze świętami Bożego Narodzenia. Współautorkami są głównie pisarki reprezentujące szeroko pojętą literaturę obyczajową (Małgorzata Falkowska, Anna Harłukowicz-Niemczynow, Joanna Jax, Patrycja May, Diane Rose, Beata Schoenmakers, Łucja Wilewska), ale także pisarki kojarzone dotąd z literaturą grozy, które zaprezentują swą twórczość w nowej odsłonie (Joanna Dorota Bujak, Carla Mori, Joanna Pypłacz). Te czasem zabawne, czasem nostalgiczne historie pokazują z różnych perspektyw i w odmiennych stylistykach magię towarzyszącą świętom. Choć nie zawsze są one pasmem jedynie szczęśliwych chwil, z pewnością jest to czas cudów, kiedy wszystko może się odmienić.



Moje wrażenia:


Coraz bliżej Święta... Czas Bożego Narodzenia to czas magiczny. Każdy przeżywa je na swój sposób, jedni narzekają, iż za szybko ta magia pojawia się w sklepach, inni się cieszą niczym dzieci, że to już... Wielu z nas wpada w szał sprzątania...inni podchodzą do tego inaczej... Ile ludzi, tyle wzorców. Myślę Kochani, że jest to czas, w którym warto zwolnić i zastanowić się co jest ważne...

Spójrzcie na okładkę książki... przyciąga wzrok, prawda? Jest cudowna w swej prostocie, tytuł też piękny, a środek jeszcze lepszy. 
"Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą" to zbiór dziesięciu opowiadań świątecznych, napisanych przez nasze polskie pisarki. Niektóre z nich znam, ich twórczość nie jest mi obca, inne miałam przyjemność dopiero poznać i zobaczyć ich styl pisania. Każde z tych opowiadań jest inne, odrębne, nie znajdziecie tutaj wspólnych bohaterów, tych samych akcji. Jedno co łączy te opowiadania to czas Bożego Narodzenia.

Wigilia to taki magiczny czas, gdy wszystkie spory idą w niepamięć, gdzie wszyscy stają się dla siebie mili. Radość mieszka w każdym z nas. Spotykamy się przy rodzinnym stole, rodzina przyjeżdża nawet z daleka. Pamiętamy o tradycji, o pustym talerzu dla wędrowca, o łamaniu się opłatkiem, o wybaczeniu. To czas cudów, kiedy nawet najbardziej zatwardziałe serca potrafią stopnieć. No i nie zapominajmy o światełku z Betlejem. Czy do Waszych miast ono też dociera? Właśnie to wszystko znajdziecie w tych pięknych opowiadaniach. Nie raz podczas czytania, uśmiech zagości na Waszych twarzach, ale i łezki wzruszenia też Wam będą towarzyszyć.

Nie opiszę Wam wszystkich opowiadań szczegółowo, bo warto, abyście się z nimi sami zapoznali. Wszystkie są piękne, lecz mi utkwiło w pamięci opowiadanie Małgosi Falkowskiej pt "Bieda bogactwem zwana." Głównym bohaterem jest mężczyzna ciężko doświadczony przez los, dla którego nic i nikt się nie liczy. Osobista tragedia zmieniła go w głaz... Zatracił magię świąt. I nagle na jego drodze staje mały chłopiec, który swym zaproszeniem na wieczerzę wigilijną budzi go do życia. Przeczytajcie koniecznie sami, co się wydarzyło. Oprócz tego cudowne jest też opowiadanie Diane Rose, gdzie w pamięć zapadły mi słowa małej Alicji:

"Mówiłam ci, że to dorośli wszystko bez sensu komplikują. A w świętach nie ma żadnej filozofii - dodała z uśmiechem. - Trzeba się cieszyć i dużo jeść, to tyle." 

Niestety, dużo w tym prawdy, że sami sobie wszystko komplikujemy. Może więc w tym roku po prostu cieszmy się otaczającą nas magią.

Podsumowując, jeśli jeszcze nie czytaliście "Czasu cudów, czyli opowieści pod jemiołą", to koniecznie przeczytajcie. Naprawdę warto przygotować się dobrze do świąt, a te opowiadania pokazują nam, co jest w nich najważniejsze. Wprowadzają w klimat świąteczny... A jeśli nie macie pomysłu na prezent, to będzie idealna pozycja dla każdego molika książkowego. Polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Videograf.








Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, bo polskie; Dziecięce poczytania

poniedziałek, 13 listopada 2017

Mia Sheridan - "Calder. Narodziny odwagi".

NIE BÓJ SIĘ SPEŁNIAĆ MARZEŃ!



Tytuł: "Calder. Narodziny odwagi".
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Helion
Rok wydania: 2016
Stron: 373



Opis:

Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać życiu nowy sens.

Calder. Narodziny odwagi to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światłość miłości potrafi rozświetlić największe mroki...


Moje wrażenia:

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mia Sheridan. Tyle o niej wszędzie słyszałam, że w końcu i ja postanowiłam sięgnąć po jej książki. Pewnie jesteście ciekawi, jakie są moje odczucia? Sama nie wiem jak je do końca sprecyzować, mam mieszane uczucia. Przyznam się Wam, że bardzo ciężko czytało mi się początkowe rozdziały. Już prawie chciałam ją odłożyć na półkę, lecz w końcu postanowiłam dać jej szansę. Może to i dobrze, bo jakoś od połowy wciągnęła mnie jej treść. Z czym mamy tutaj do czynienia? O czym jest ta książka? Zaraz troszkę Wam przybliżę.

Zanim jednak to nastąpi, spójrzcie na okładkę. Przyciąga wzrok, prawda? Młody, piękny mężczyzna o przenikliwym spojrzeniu może zawrócić kobietom w głowie. Czyżby taki był nasz główny bohater? Kim jest Calder?

Kiedy go poznajemy, jest dziesięcioletnim chłopcem, który przebywa wraz z rodzicami w Arkadii. Jest synem  robotników i zajmuje się dostarczaniem wody ze świętego źródła swojej wspólnocie. Dobro wspólnoty jest dla niego najważniejsze, nigdy nie łamie ustalonych zakazów. Czy tak będzie zawsze? W jego życiu najważniejsza jest dla niego rodzina, szczególnie bliska jest mu młodsza siostra, której stan zdrowia ciągle się pogarsza. I nagle jego życie ulega zmianie, w Arkadii pojawia się ośmioletnia dziewczynka o imieniu Eden. Dziewczynka, która wzbudza w nim uczucia, jakich nie powinien czuć, gdyż ona przeznaczona jest na żonę przywódcy Arkadii.
Eden niewiele pamięta ze swego dzieciństwa, przygotowuje się do roli żony Hektora. Nie darzy go jednak żadnym uczuciem. Jej również zaczyna się podobać Calder. Czy zawalczą o własne marzenia?  Czy ich uczucie ma szansę się rozwinąć? Jak zakończy się ich historia? 

Muszę Wam powiedzieć, że mimo iż początkowo nie byłam zachwycona książką, później czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Treść wciągnęła mnie i pochłonęła, z zainteresowaniem śledziłam poczynania naszych bohaterów, w miejscu, w którym niełatwo jest żyć. Miejsce akcji w ogóle zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Arkadia bowiem to takie prymitywne miejsce, w którym nie ma nic ze współczesności, tam wszystko jest zakazane. To chyba moja pierwsza przeczytana książka, która ukazuje życie w sekcie, gdzie wszyscy podporządkowują się jednemu szaleńcowi, który każe się nazywać przywódcą. Przywódcą ustalającym reguły, których łamać nie należy. Z jednej strony Mia Sheridian przypomniała mi, że temat sekty we współczesnym świecie nie jest czymś niezwykłym, z drugiej strony zastanawiam się, jak można tak ślepo ufać i podporządkować się bezgranicznie jednej osobie. Mówi się, że zasady są niekiedy po to, żeby je łamać. Jesteście ciekawi, czy i tu zostały złamane? Czy nasi bohaterowie mieli tyle odwagi? Tego fragmentu fabuły na pewno wam nie zdradzę.

Wróćmy do Caldera i Eden. Ich losy pisane są w narracji pierwszoosobowej, w której raz poznajemy opowieść od strony Caldera, raz od strony Eden. Dzięki temu zabiegowi łatwiej jest nam zrozumieć pewne sytuacje, a wszystko jednocześnie wspaniale się dopełnia. Zarówno postać Eden, jak i Caldera jest wspaniale wykreowana. Autorka wspaniale ukazała początkową wzajemną dziecięcą fascynację, która wraz z ich dojrzewaniem przerodziła się w miłość. Calder ujął mnie swoją odwagą, męstwem i determinacją. Z kolei Eden swoją delikatnością i siłą ducha. Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe. Bardzo polubiłam Xandera, przyjaciela Caldera, na którego zawsze mógł liczyć. Często i on wykazywał się sprytem i odwagą. Z kolei Hektor niestety do moich ulubionych postaci nie należy. To taki czarny charakter, który wywołuje negatywne uczucia. Jednym słowem wraz z bohaterami przeżywałam ich radości i smutki, drżałam o ich życie, złościłam się na niesprawiedliwość, nienawidziłam Hektora. Wiele doznań czeka Was na kartach książki.

I jeszcze to emocjonujące zakończenie, które pozostawia nas z wieloma pytaniami. I zachęca do sięgnięcia po kontynuację, po kolejną część.

Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po książkę. "Calder. Narodziny odwagi" to powieść o walce dobra ze złem, o męstwie i strachu, ale też o pokonywaniu przeciwności, o walce o własną godność i miłość. Miłość, która potrafi rozjaśnić mrok i pokonać wszystkie trudności. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to koniecznie przeczytajcie w jakiś jesienny wieczór. Polecam! 







Książka bierze udział w wyzwaniu:
dziecięce poczytania i Olimpiada czytelnicza.



poniedziałek, 6 listopada 2017

Wanda Szymanowska – "Zaina" [PATRONAT]



Tytuł: "Zaina"
Autor: Wanda Szymanowska
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Rok wydania: 2017
Stron:51



Moje wrażenia:

Drogi czytelniku czy znasz twórczość pani Wandy Szymanowskiej? Jeśli tak, to nie muszę Cię zachęcać do przeczytania kolejnej pozycji. Jeśli natomiast nic jeszcze nie czytałeś, to koniecznie to nadrób. Wanda Szymanowska to autorka trylogii obuwniczej ("Zielone kalosze", "Niebieskie sandały", "Czerwone szpilki"); pamiętnika grubaski ("Lardżelka"). Z kolei w "Kim, do diabła, jest Anita?" autorka porusza temat starości. Ma w swoim dorobku również utwór dla dzieci pt. "Ciapek". A dziś chciałabym Was zachęcić do przeczytania mojego patronatu –"Zaina". O czym jest ta książeczka, licząca zaledwie 52 strony? Zaraz Wam powiem...

Często zastanawiam się nad tym, co się dookoła nas dzieje, gdzie niektórzy zatracili szacunek do drugiego człowieka? Dlaczego już dzieci w szkole potrafią być okrutne i wyśmiewają się z innych, przezywają. Czy tylko dlatego, że ktoś nie zna języka danego kraju, czy ma inny kolor skóry, to jest od razu gorszy? Nie! To nie jest prawda. Każdy z nas musi być człowiekiem i powinien traktować drugiego człowieka, tak jakby sam chciał, aby go traktowano.

Nasza bohaterka Zaina jest małą dziewczynką, która ze względu na toczącą się wojnę w jej kraju – Syrii, zmuszona była wraz z rodzicami stamtąd uciec. Przybywa do Polski, do Warszawy. Spotykamy ją, kiedy trafia do szkoły. Staje przed całą klasą, nikogo nie zna i nie wie, co ją czeka. Tymczasem czeka ją wiele miłych, ale i też przykrych chwil. Nie dość, że musi na nowo uczyć się żyć w nowym kraju, całkiem dla niej obcym, to jeszcze nie jest przez wszystkich akceptowana. Już pierwszego dnia szkoły, Jadzia koleżanka z klasy wyśmiewa się z niej i szydzi. Śmieje się z jej ubioru i przyborów szkolnych. Nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządza małej Syryjce. Ale to nie tak, że wszyscy są przeciwko niej. Jest też Wojtek, który od początku ma dla niej dobre słowo, pozyskuje jej sympatię. Poznaje rodziców i babcię Zainy, zaznajamia się z kulturą i rytuałami, jakie panują w jej rodzinie. Spędza z nią wiele czasu, służy pomocą. Bardzo dokładnie poznajemy losy Zainy z jej dziecięcego punktu widzenia.

Więcej na temat fabuły nic nie napiszę. Musicie koniecznie przeczytać sami. Ta historia na pewno podbije Wasze serca. Bo ta niewielka książeczka jest nie tylko dla dzieci. Wielu dorosłych również może się z niej dużo nauczyć. Bohaterka jest doskonale wykreowana, razem z nią odczuwamy, to co ją spotyka. Współczujemy jej, złościmy się, kiedy spotyka ją przykrość. Podziwiamy, że mimo wszystko dobrze sobie radzi. Bardzo polubiłam tą małą, ale jakże dzielną i wrażliwą dziewczynkę. Myślę, że wielu z Was ją polubi...

Czytając, zastanawiamy się, jak to możliwe, że świat jest taki nietolerancyjny, że kolor skóry może być powodem do szykan. Gdzie szacunek i zrozumienie dla drugiego człowieka? Gdzie miłość do bliźniego? Jest to bardzo mądra i skłaniająca do refleksji książka. Warto przeczytać ją z dziećmi, bo dzięki niej będziecie mogli wspólnie o tym podyskutować.

Podsumowując "Zaina" to książeczka, którą przeczytacie bardzo szybko. Nawet nie będziecie wiedzieć, kiedy pojawi się ostatnia strona. Zawiera w sobie przesłanie, skłania nas do refleksji. To historia, która uczy i pokazuje, jak zachowywać się nie należy. Z całego serca polecam! Koniecznie przeczytajcie.






Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce oraz:




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam,bo polskie; Olimpiada czytelnicza oraz Dziecięce poczytania.