środa, 10 maja 2023

Magdalena Kordel – „Wiosna cudów”


 Autor: Magdalena Kordel

Tytuł: „Wiosna cudów”

Cykl: Przystań Śpiących Wiatrów / tom 1

Wydawnictwo: WAB

Rok wydania: 2023 

Liczba stron: 416


Pamiętam dobrze tę chwilę, kiedy w ogóle po raz pierwszy sięgnęłam po powieść Magdaleny Kordel. Przeczytałam i przepadłam. Wiedziałam, że po każdą następną książkę sięgnę w ciemno. Z niecierpliwością wypatrywałam przesyłki z „Wiosną cudów” rozmyślając, czym tym razem zaskoczy mnie autorka. Czy kolejna jej powieść przypadnie mi do serca? 

Spójrz na tę okładkę. Mnie skradła serce – jest po prostu piękna, intrygująca, adekwatna do treści i taka wiosenna. Na pewno ją łatwo wypatrzysz na półce w każdej księgarni i nie będziesz się jej mogła oprzeć. Będziesz musiała ją zakupić.

O czym jest „Wiosna cudów”? Zaraz Ci zdradzę trochę fabuły. Główna bohaterka Stella jest samotną matką, wychowuje bardzo bystrego synka, Franka. Poznajemy ją w momencie, gdy razem z przyjaciółką decyduje się na wspólny interes. Ten krok jednak nie będzie zbyt szczęśliwy dla Stelli. Wkrótce przyjaciółka okaże się intrygantką, a Stella zostanie bez pracy i z ogromnym kredytem. Mało tego Franiem zaczyna się interesować jakiś tajemniczy mężczyzna. Nad głową bohaterki gromadzą się czarne chmury. Jak sobie z tym wszystkim poradzi? Czy uda jej się rozwiązać wszystkie problemy? Kim jest Henryk i Antoni? Dodać też muszę, że akcja powieści toczy się w małej miejscowości o pięknej nazwie Kotkowo. Wiecie, jak to jest w tych małych mieścinach? Tak tam każdy wszystko wie o sobie, a czego nie wie to i tak w krótkim czasie się dowie. W Kotkowie wymiana informacji odbywa się w lokalnej piekarni sióstr Kazimierczakównych, które zawsze są dobrze poinformowane, o tym, co się w miasteczku dzieje. A ostatnimi czasy dzieje się dużo. O tym jednak musisz przekonać się sama. Przeczytaj.

Magdalena Kordel stworzyła kolejną piękną, otulającą niczym kocyk powieść, która na długo pozostanie w mej pamięci. Jej pióro jest lekkie i przyjemne. Po prostu chce się ją czytać. Powieść wciągnęła mnie od pierwszej strony i strasznie trudno było mi się od niej oderwać. Zaczęłam czytać pod wieczór, skończyłam w nocy, ale co tu dużo mówić było warto. Wiosna to pora roku, która budzi wszystko do życia, w powieści wniesie swym przybyciem zamieszanie. Nad głową Stelli zbierają się czarne chmury, kłopoty następują po sobie. Wydaje się, że nie ma rozwiązania. Jednak od czego ma się rodzinę i przyjaciół. Z nimi wszystko staje się możliwe, a rozwiązania są na wyciągnięcie ręki. „Wiosna cudów” porusza wiele wątków, nie tylko problemy Stelli, ale też ukazuje więź między rodzeństwem, cudowną relację z rodzicami, wsparcie, wzajemną pomoc. Nie wszyscy w powieści są krystalicznie czyści, widzimy, do czego prowadzą intrygi, poznajemy fałszywą przyjaźń. Nie zawsze wszyscy mają dobre intencje, niekiedy  nawet wobec przyjaciół. A może nie zawsze ktoś, kogo uważamy za przyjaciela, jest nim naprawdę. W powieści odnajdziecie też problem przemocy wobec starszej osoby. Wstrętne i paskudne znęcanie się nad panią Helenką. Jak ono się skończy? Przeczytasz sama. Jednak takie małe miasteczka mają też jeden plus, potrafią się w większości zjednoczyć i wspólnymi siłami pokonać „wroga”. Jak już mówię o fabule, to nie sposób wspomnieć o tej atmosferze, jaka panuje w piekarni sióstr Kazimierczakównych. Czytając, miałam wrażenie, że bez nich nic się nie dzieje, to one są w centrum wszystkiego i mają decydujący głos. Często podpowiadają rozwiązania. Chciałabym mieć takie siostry i piekarnię z pysznymi wypiekami w moim mieście. Na koniec jest jeszcze „dworek z duszą”, który skrywa wiele tajemnic i przyciąga, przywołuje Stellę do siebie. Wierzysz, że dworki, domy, mogą chcieć, abyś to ty została jego właścicielką? Mogą mieć taką moc? Mam nadzieję, że te wszystkie tajemnice dworku odkryjemy w drugiej części. 

Bohaterowie wspaniale wykreowani. Większość z nich polubiłam z całego serca. Bardzo się z nimi zżyłam. Cieszyłam się wraz z nimi, smuciłam, szczerze śmiałam w niektórych momentach. Siostry Kazimierczakówny, pani Helenka, Stella i mały Franio szczególnie zapadli mi w pamięci. Franio to bystry chłopiec, nie raz mnie zaskoczył. Oczywiście są też i negatywne postacie, lecz nimi nie będę zaprzątać sobie głowy, dość napsuli mi nastrój podczas czytania. 

Podsumowując, jeśli szukasz książki pełnej małych cudów, otulającej, pokazującej, że wszystko jest możliwe, to sięgnij po „Wiosnę cudów”. Polecam! Ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu WAB

oraz Michalinie z Papierowego Bluszczu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz