sobota, 30 listopada 2019

ZAPOWIEDŹ




Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do zapoznania się z zapowiedzią książeczki Agnieszki Antosiewicz pt. „Mądre bajki – pozytywne myślenie”. Książeczki są serią, która liczy 64 strony. Będziecie mogli wkrótce zamówić je na stronie Wydawnictwa Greg.

Poniżej przedstawię Wam krótki opis książeczek, ich okładki i dwa fragmenty.



Opis:

Gdzie się podziała piłka Jasia? Na co zachorował pan Kumek z Kryształowego jeziora? Dlaczego Klementynka postanowiła wyjechać na wakacje i jakie były tego konsekwencje?

Mądre bajki – pozytywne myślenie to barwne opowieści dla dzieci o ludziach oraz zwierzętach przeżywających przygody, które wymagają... pozytywnego myślenia! Bohaterowie zmagają się z sytuacjami i przeszkodami, które mogą spotkać każdego z nas. Mądre bajki... podszeptują najlepsze z możliwych rozwiązań.

Przyjaźń, samodzielność, wybaczanie, szacunek dla innych, nauka, rozmowa, rodzina –oto klucze do szczęśliwego życia!








Jak myślicie, czy książeczka zainteresuje Wasze pociechy? Ja na pewno wkrótce ją przeczytam i przedstawię Wam swoje przemyślenia na jej temat. 

niedziela, 6 października 2019

Bianka Kunicka-Chudzikowska – „Najprawdziwsza fikcja”




OPIS:

Mam na imię Zofia. 

Jestem postacią fikcyjną. W pewnym sensie powstałam tu i teraz. Urodziłam się bez bólu, już dorosła, z bagażem doświadczeń moich, choć przeze mnie nieprzeżytych. Istnieję, dysponując wspomnieniami z własnego niebytu. Ból za to pewnie zrodzi się później wraz z kreowaniem przyszłości. Moją osobowość, z góry narzuconą przeszłość i czekającą mnie przyszłość dokładnie poznam wkrótce...

Najprawdziwsza fikcja to niezwykła opowieść o ludzkim trudzie wyłaniania się z niebytu i odkrywaniu własnej tożsamości.



MOJE WRAŻENIA:


Pierwszy raz spotykam się z tak napisaną książką. Pewnie teraz myślicie, o co mi chodzi. Przecież książka to książka, jak ma być napisana. Tutaj muszę Was troszkę zaskoczyć, ponieważ sama bohaterka powieści mówi o sobie, iż jest postacią fikcyjną. Cóż to znaczy? 

Wyobrażacie sobie przyjść na świat, jako dorosła osoba z bagażem doświadczeń?  Nie wiedząc, co było w przeszłości i co czeka na Was w przyszłości? Nie wiedząc, czy jesteście dobrzy, czy źli? Nasza bohaterka została właśnie postawiona w takiej sytuacji. 

Kim jest Zofia? Ona sama początkowo tego nie wie. Wie, jak ma na imię, zdaje sobie sprawę, że jest czterdziestoletnią singielką, chociaż sama o sobie mówi, że jest starą panną. Wykształcona, niezależna finansowo. Mieszka we Wrocławiu. Pewnego dnia zostaje zaproszona na wernisaż dawnej koleżanki Elżbiety. Tam spotyka Wiktora, swoją dawną miłość. Obecnie Wiktor jest mężem Elżbiety. Los przedziwnie splata ich los i komplikuje życie. Co z tego wszystkiego wyniknie? Co jeszcze się wydarzy?

Akcja powieści toczy się bardzo szybko, intryguje i zaskakuje. Musiałam się bardzo skupić na czytaniu, aby niczego nie pominąć. Wciąga niesamowicie. Zaskakująca była dla mnie rozmowa naszej bohaterki z autorką. Często się z sobą ścierały, wykłócały o to, co ma być dalej. Momentami ciężko było się połapać, która co mówi. Rzeczywistość miesza się z fikcją. Książka zmusza do refleksji, ukazuje jakie konsekwencje mogą mieć nasze słowa i czyny, do czego może doprowadzić igranie z uczuciami. Zaskakujące zakończenie, wcale się tego nie spodziewałam. W sumie jestem też bardzo ciekawa, jak potoczyły się dalsze losy Zosi.

Bohaterowie bardzo realistycznie wykreowani, inteligentni, ale też często irytujący. Zosia jest pełna sprzeczności. Raz inteligentna, czuła, spokojna, rodzinna, a za chwilę wulkan energii. Pyskata i zadziorna, często świadomie rani siebie i innych. Momentami doprowadzała mnie do szewskiej pasji, zresztą podobnie jak i Wiktor.

Podsumowując, jest to powieść, która porusza i skłania do refleksji. Wspaniale ukazuje świat fikcji i teraźniejszości. Jeśli będziecie mieć okazję, zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję.


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Autorce. 
Za udostępnienie pliku do recenzji dziękuję Iwonie Niezgodzie organizatorce niezależnego plebiscytu na polską książkę roku „Brakująca Litera” 2018

Agnieszka Kazała, Halina Kowalczuk – „Apetyt na życie”







OPIS:

W tej opowieści nikt nie zginął, nikt nie został zamordowany, nikt się nie zakochał i nie zmarniał z tęsknoty. To opowieść o tym, że warto żyć i cieszyć się każdą chwilą, którą możemy spędzić z kimś bliskim. Cieszyć się tym, co mamy i tym , co możemy przeżywać. Łapać każdą chwilę i rozkoszować się nią zanim zniknie. I chociaż postacie bohaterek nie do końca są prawdziwe, trochę wyimaginowane i trochę przekoloryzowane, to jednak podobne do każdego z nas, kto chciałby spróbować czasem czegoś innego, czegoś nowego. Czy to potrawy, czy podróży, czy rozmowy z drugim człowiekiem. Czasem brakuje nam odwagi, ale wystarczy szczery uśmiech, aby przełamać lody i wyjść naprzeciw prawdziwej przygodzie, jaką jest życie. I brać je z prawdziwym apetytem. Apetytem na życie. I smakować!



MOJE WRAŻENIA:

Od dawna ukradkiem zerkałam na tę pozycję, wiedziałam, że prędzej czy później na pewno po nią sięgnę. Zachęcała mnie do tego okładka, ale i również opis w tyle. Okazja przeczytania nadarzyła się całkiem niespodziewanie. Pani Jolanta Bartoś wraz z autorką Agnieszką Kazała, zorganizowały Book Tour, w którym chętnie wzięłam udział. Musiałam osobiście przekonać się, czy książka jest tak dobra, jak dyktowała mi intuicja. Jak myślicie, czy jestem zadowolona z lektury? Czy spełniła moje oczekiwania? O tym już za chwilkę.

Na początku książki poznajemy Halinkę, która mieszka w Pobierowie. Jest autorką książki, wkrótce czeka ją spotkanie autorskie, na które przybywa z Warszawy jej przyjaciółka Aga, aby ją wesprzeć, ale też i przy okazji spędzić kilka dni urlopu. Spotkanie autorskie Halinki przebiega w miłej atmosferze, kończy się sukcesem. I pewnie wielu z Was teraz pomyślało i co dalej? Dalej jest bardzo ciekawie, ponieważ podróżujemy na kartach książki po kraju i świecie. Halinka i Aga uwielbiają podróże i chętnie o nich opowiadają sobie nawzajem. Razem z nimi zwiedzicie zakątki Pobierowa, Zakopanego, ale też i Egiptu, Barcelony, czy Paryża. Do tego autorki podają przepisy, które każdy z Was może przygotować i wypróbować w domowym zaciszu.

„Apetyt na życie” czyta się szybko. Nawet powiedziałabym za szybko. Powieść tak mnie wciągnęła,  że nawet nie wiedziałam, kiedy pojawiła się ostatnia strona. Chętnie poczytałabym jeszcze. Wojaże naszych bohaterek zostały przedstawione od strony organizacyjnej, praktycznie od podstaw poprzez zwiedzanie, upamiętnianie wspomnień w kadr aparatu. Poznajemy razem z nimi legendy, oglądamy ich oczyma zabytki oraz poznajemy mentalność innych ludzi. To wszystko okraszone jest dużą dawką humoru. Podczas czytania uśmiech nie schodził mi w twarzy. Jest tylko jeden mały minus – jeśli jesteście łasuchami, to jest duże prawdopodobieństwo, że będziecie podczas czytania głodni. Naprawdę... Wprost czułam zapachy tych wszystkich potraw. Na pewno niektóre z tych przepisów wypróbuję.

Wspaniale wykreowane bohaterki, które od samego początku bardzo polubiłam. Czułam się jakbym była cały czas obok nich. Rozumiem strach Halinki przed lataniem. No cóż, mam podobnie, lubię wszystkie środki lokomocji prócz samolotu. Halinka i Aga przypomniały mi też o czymś ważnym i istotnym, a mianowicie o tym, że z życia trzeba czerpać garściami i cieszyć się z najdrobniejszej rzeczy. Wszystko może być powodem do uśmiechu.

„Nie narzekaj, ciesz się tymi chwilami, które są, które ci się akurat przytrafiają, muszą ci wystarczyć”.

Kochani, jeśli tylko będziecie mieć okazję, sięgnijcie po tę książkę. Na pewno nie będziecie się przy niej nudzić, uśmiech nie będzie Wam schodził z twarzy, towarzyszyć będą Wam piękne miejsca i smakowite zapachy. Polecam!



Za możliwość przeczytania dziękuję organizatorce Book Tour Jolancie Bartoś oraz autorce Agnieszce Kazała.

piątek, 4 października 2019

Piotr Jastrzębski – "Z dna"








MOJE WRAŻENIA:

Troszkę czasu upłynęło od przeczytania książki, ale musiałam pozbierać swoje myśli. Zastanowić się co Wam przekazać, jak oddać jej treść. Tematyka w niej zawarta nie jest wcale taka łatwa do interpretacji. W sumie rzadko sięgam po takie książki. Wiem teraz jednak, że warto dać im szansę na poznanie. 

Czym dla was jest dno? Z czym Wam się kojarzy? Potraficie odpowiedzieć na to pytanie? Dno... dno... Ja kojarzę je najczęściej ze stoczeniem się z obranej dobrej drogi w nałogi. To właśnie najczęściej alkoholicy, narkomani, bezdomni uznawani są za ludzi, którzy stoczyli się na dno. Nie widzimy dla nich ratunku, nie ukrywajmy, że patrzymy też na nich z obrzydzeniem, wyzywamy ich od żuli. Komentujemy tak na dobrą sprawę to, co aktualnie widzimy. Myślimy, są słabi, piją, ćpają, nie są nic warci. Nikt się raczej nie zastanawia, co ich pchnęło na to dno. Tymczasem za tym upadkiem stoją ludzkie błędy i dramaty, które niejednokrotnie popychają do sięgnięcia po alkohol, narkotyki...

„Z dna” to opowieść opowiadająca o losach samego autora. Losach ciężkich i bardzo trudnych. Człowiek z wyższym wykształceniem zostaje nagle pozbawiony rodziny, bezpieczeństwa, swego kąta. Tuła się po mieście, zbiera puszki, wypatruje choćby złotówki na ulicy, żebra, dopuszcza się kradzieży. W tym swoim dnie ma jednak swych wiernych kompanów od kieliszka, z nimi pije denaturat, czyli popularną dyktę. Pije, bo musi... Pije, żeby nie wpaść w delirkę... Pije, by nie czuć się okropnie... Najlepiej to odzwierciedla poniższy cytat:

„Kiedyś tak było, piło się, bo było fajnie, było wesoło. Teraz trochę inaczej. Mam takie wrażenie, że najpierw piłem, żeby było fajnie, miło, trochę wariacko. Dla poprawy samopoczucia, dla odwagi w towarzystwie. Potem zacząłem zapijać kaca. Kolejny etap to picie, żeby nie było źle, tragicznie, koszmarnie. Nie ma to już nic wspólnego z frajdą. To jest picie, by nie czuć się okropnie. I tak dalej. W końcu pijesz i jesteś w piekle. W jakimś koszmarze, w odmętach czarnego dymu. Do trzeźwości droga zamknięta”.

Autor bardzo sugestywnie ukazuje nam, jak wygląda życie ludzi na dnie. Jakie są konsekwencje trafienia tam. Jaka jest ich codzienna walka o przetrwanie. Widzimy ich utraty świadomości, nieprzytomności, ale też i myśli o śmierci. Nie będę wam zdradzać więcej fabuły, tę książkę trzeba przeczytać samemu.

Nie jest to lektura łatwa, na pewno jednak zasługuje na Waszą uwagę. Przeczytajcie ją bardzo uważnie, wyciągnijcie własne wnioski, zastanówcie się chwilę nad poruszonym w niej tematem. Temat ten jest bardzo ważny. Po przeczytaniu książki wiem już, że nie należy zbyt pochopnie oceniać innych. Zwróćcie też uwagę, że trafić na dno można szybko, ale wyrwać się z niego jest trudniej. Nie jest to jednak niewykonalne, czego przykładem jest nasz bohater.

„Z dna” to książka, która pozostanie w Waszej pamięci na długo. Zmusi Was do przemyśleń, a także być może ostrzeże przed tym problemem i jego konsekwencjami. Przeczytajcie koniecznie!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Autorowi, a także Iwonie Niezgodzie za udostępnienie pliku do recenzji.

wtorek, 10 września 2019

Wanda Szymanowska – "Czarne lakierki." [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]




OPIS:

Puenta do tryptyku obuwniczego traktującego nie o obuwiu, ale o stanie ducha kobiety po przejściach.
Antonina, kobieta w wieku dojrzałym, znów zaskakuje. Zielone kalosze... Niebieskie sandały... Czerwone szpilki... To już nosiła.
Czas na Czarne lakierki. Czy będą najwygodniejsze?


MOJE WRAŻENIA:

Drogi czytelniku czy zdążyłeś już poznać twórczość Wandy Szymanowskiej? Jeśli tak, to bardzo się z tego cieszę, a jeśli nie to zachęcam Cię, abyś to szybko nadrobił. Dziś pragnę przedstawić ci kolejną książkę autorki. Jeśli obserwujesz mój blog, to na pewno zauważyłeś, iż książki Wandy Szymanowskiej są mi szczególnie bliskie. Mam przyjemność być ich patronką. Po powieści autorki sięgam w ciemno, nie trzeba mnie namawiać do ich czytania. Wiem, że nigdy się na nich nie zawiodę i nigdy się przy nich nie będę nudzić. 

Myślę, że więcej pisać już nie muszę, czas najwyższy, abym przedstawiła Wam "Czarne lakierki".

W książce ponownie spotykamy się z Antoniną, Stenią oraz społecznością wiejską. Akcja książki toczy się w wiosce Ruczaj Dolny. Przypomnę jeszcze tylko, że obie przyjaciółki w poprzedniej części szczęśliwie wyszły za mąż. Właśnie Stenia i Mundek wrócili ze swojej podróży poślubnej, o której opowiadają Antoninie i Edkowi podczas kolacji w domu Steni. Stenia i Antonina to dwie przyjaciółki, które najczęściej spotykamy wszędzie razem. To takie działaczki wiejskie, umiejące wszystko załatwić i zorganizować. W tej części, Wanda Szymanowska również obarczyła je zadaniami do wykonania, Nie będę się rozpisywać o treści książki, bo zdradziłabym Wam za dużo. Musicie poznać Ruczaj Dolny sami, aby móc wyrobić sobie o nim własną opinię.

Autorka bardzo ciekawie wplotła w powieść problemy życia codziennego: alkoholizm, przemoc w rodzinie, ciemnotę i zawiść ludzką, brak pomocy ze strony urzędników oraz to, że za pomocą znajomości załatwić można wszystko. "Czarne lakierki" ukazują nam, iż życie na wsi nie jest wcale takie łatwe. 


"Wiejskie uroczystości mają to do siebie, że tylko na wstępie są eleganckie. Z każdym wychylonym kielichem ulatnia się zapach  krochmalonych koszul, perfum i czar koronek, ustępując miejsca smrodowi trawionych trunków. A na wsi każda okoliczność wymaga opicia – narodziny, śmierć, sukces, porażka, zmiana, nuda, bezrobocie i monotonia."


Tam każdy każdego zna, nic się nie ukryje przed oczyma innych. Pojawienie się w wiejskiej społeczności nowej osoby, zawsze wywołuje zaciekawienie. Przykładem na to może być Lorena, nowa mieszkanka lecząca ludzi ziołami. Tylko czy to leczenie jest bezpieczne? Czy wyjdzie mieszkańcom na zdrowie? Czy nawet twardo stąpająca po ziemi Stenia uwierzy w jej metody leczenia?

Niestety życie to nie bajka, każdego dosięgają jakieś problemy. Nie wszystko przychodzi z łatwością, niekiedy o coś trzeba zawalczyć. I to bardzo dokładnie ukazuje treść książki. Przeczytałam ją bardzo szybko, ponieważ nie idzie się od niej oderwać. Wywołała we mnie mnóstwo refleksji, które na bardzo długo pozostaną w mej pamięci. Śmiem twierdzić, że przedstawione problemy są obecne w życiu dzisiejszym i to nie tylko na wsi, ale też i w mieście. Tylko większość z nas tego nie dostrzega lub nie chce widzieć. Z kolei ta pokrzywdzona część, często boi się prosić o pomoc. Brakuje w życiu codziennym takich bohaterek jak Stenia. 

Na naszą uwagę zasługują też bohaterowie, którzy zostali wspaniale wykreowani. W tej części prym wiedzie Stenia. To ona jest główną postacią, która steruje wioską, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi wszystko załatwić, nie dopuszcza do siebie, że coś się może nie udać. Jest wszędzie tam, gdzie wymaga tego sytuacja. Nawet w urzędzie, dzięki swojej niewyparzonej buzi potrafi postawić wszystkich na nogi, włącznie z wójtem. Antonia z kolei dzielnie jej pomaga, lecz pozostaje jakoby w tle. Bardzo polubiłam Stenię. Swoimi działaniami wywoływała uśmiech na mej twarzy. Mam cichą nadzieję, że autorka jeszcze coś dla niej wymyśli i może stworzy kolejną bucikową książkę.

"Czarne lakierki" to kolejna pozycja godna waszej uwagi. Napisana z humorem i dystansem nie pozwoli Wam się nudzić. Da Wam do myślenia, skłoni do refleksji, zapewni uśmiech na twarzy. Koniecznie przeczytajcie. Polecam!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce oraz 


niedziela, 8 września 2019

Katarzyna Wycisk –"Falcon. Na ścieżce kłamstw."




OPIS:

Kiedy całe życie nagle się zmienia, a wszystko, co do tej pory znaliśmy, okazuje się być wielkim kłamstwem.

Byli niczym maszyny, marionetki spełniające rozkazy. Pozbawieni przeszłości. Bez rodzin, bez przyjaciół, bez tożsamości.
Zabrano im wolną wolę, zakazano podejmowania własnych decyzji. Nie pozostawiono nawet imion, w zamian poczęstowano cyframi.
Ich oczy były puste, a spojrzenia zimne jak lód.
Bezwzględni, brutalni, nielitościwi. Wolni od wyrzutów sumienia, obdarci z emocji i uczuć.

W drodze do domu, Alex jest świadkiem makabrycznego zdarzenia.
Widzi grupkę ludzi, których ciała płoną żywcem. Po ich środku stoi nieznajomy chłopak władający śmiercionośnym ogniem.
Incydent jest tak potworny i niewytłumaczalny, że dziewczyna zastanawia się, czy nie są to halucynacje lub wytwór jej wybujałej wyobraźni.
Cała teoria szybko lega w gruzach, kiedy następnego dnia staje twarzą w twarz z tajemniczym chłopakiem.


MOJE WRAŻENIA:

Przeczytałam... Teraz trzeba napisać kilka słów... Ostatnimi czasy bardzo lubię sięgać po fantastykę, dobrze niekiedy oderwać się od codzienności i poznać inny wymiar. Ta powieść właśnie mi na to pozwoliła. Swą fabułą wciągnęła mnie w swój świat, dostarczyła wielu wrażeń. Czy były one pozytywne? Czy może negatywne? O tym już za chwilę...

Główną bohaterką jest Alex. Dziewczyna straciła bardzo wcześnie rodziców, ze których stratą nie może się pogodzić. Obecnie mieszka razem z babcią, o którą się bardzo troszczy. Pracuje w kawiarni, dorabia w ten sposób, aby móc opłacić domowe rachunki. Wiedzie trochę samotnicze życie, nie lubi imprez, woli zacisze domowe. Pewnego dnia wracając, z pracy jest świadkiem makabrycznego zdarzenia. Zdarzenia, które zmusza ją do zastanawiania się, czy to, co widziała, jest prawdą, czy halucynacją. Czy faktycznie widziała tajemniczego chłopaka, władającego ogniem? Wkrótce okazuje się, że to nie była fikcja, a rzeczywistość. Kim jest tajemniczy chłopak? Dokąd ją zaprowadzi? Co się jeszcze wydarzy? Myślę, że powinniście koniecznie przeczytać sobie sami.

Widzieliście wyżej okładkę? Mam nadzieję, że spojrzeliście na nią... Intrygujące są te oczy, prawda? Mój wzrok przyciągnęły od razu, a szczególnie te dwukolorowe. Do kogo one będą należeć? Zobaczycie sami.

Książkę przeczytałam bardzo szybko, ciężko było mi się od niej oderwać. Przez moją głowę przebiegła nawet myśl "dopiero zaczęłam, a już koniec". Fabuła, jak więc widzicie bardzo wciągająca. Rzeczywistość przeplata się z przeszłością, liczne tajemnice, życie niektórych jest wielkim kłamstwem. Poznacie ludzi pozbawionych przeszłości, swych imion. Nazywani są cyframi. Poznacie Jeden, Dwa, Trzy, Cztery i kilku innych. Kim oni są? Co im zrobiono w siedzibie Falconu? Czym jest Falcon? Dla mnie Falcon to zło. Coś, co nie powinno nigdy powstać. Bo czy chcielibyście, aby porwano , zabrano wam dzieci i zrobiono z nich marionetki do zabijania? Na pewno nie...

Akcja powieści biegnie szybko. Jedno wydarzenie goni kolejne, nie sposób się przy czytaniu nudzić. Co więcej, do ostatniej strony towarzyszą nam liczne emocje od radości po obawę, strach, przerażenie. Katarzyna Wycisk pisze lekko i przyjemnie, stworzyła dobre dialogi i nawet wszystkie opisy czytałam z przyjemnością. Tylko przyczepić się muszę do zakończenia... No jak można tak zakończyć? Nie można tego robić czytelnikowi, to powinno być zakazane. Jedno co mnie powstrzymuje przed większym narzekaniem na zakończenie, to myśl, że mogę sięgnąć po dalszą część.  

Bohaterowie wspaniale wykreowani i ciekawie ukazani. Alex od razu mi się spodobała, jej bezpośredniość, brak zahamowań. Często szybciej mówi niż myśli, co niekiedy może wywołać kłopoty. Często jej zachowanie wywoływała uśmiech na mej twarzy. Bardzo zaintrygowali mnie Jeden i Trzy. Kim są tak naprawdę? Co czują? Bardzo chętnie śledziłam ich losy, ciekawiło mnie ich zachowanie. Myślę, że jeszcze namieszają w życiu Alex, tym bardziej że i jej oni nie są chyba obojętni. Ciekawe, czy przyjdzie jej, któregoś z nich wybierać...

Podsumowując, jeśli szukacie ciekawej lektury na jesienne dni, jeśli lubicie fantastykę, to koniecznie sięgnijcie po "Falcon. Na ścieżce kłamstwa." Nie będziecie żałować." Polecam!

Obiecuję też, że jak przeczytam, dalszą część to się z Wami podzielę wrażeniami.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce – Katarzynie Wycisk.













ZAPOWIEDŹ PATRONACKA


WANDA SZYMANOWSKA – "CZARNE LAKIERKI"



Kochani jest mi bardzo miło poinformować Was, iż po raz kolejny mogę patronować książce Pani Wandy Szymanowskiej. 20 Września seria obuwnicza  powiększy się o "Czarne lakierki". Już dziś zachęcam Was do sięgnięcia po nią.


O czym będzie?

Kilka słów o książce:
Puenta do tryptyku obuwniczego traktującego nie o obuwiu, ale o stanie ducha kobiety po przejściach.
Antonina, kobieta w wieku dojrzałym, znów zaskakuje. Zielone kalosze... Niebieskie sandały... Czerwone szpilki... To już nosiła.
Czas na czarne lakierki. Czy będą najwygodniejsze?


Skusicie się? Przeczytacie?