czwartek, 26 maja 2016

Skarlet i Albert "W bałkańskim kociołku" (PRZEDPREMIEROWO)


Premiera: nieznana dokładna data


Tytuł: "W bałkańskim kociołku"
Autor: Skarlet i Albert
Wydawnictwo: ?
Rok wydania: 2016
Stron: 193



Moje wrażenia:


Na samym początku przyznam się Wam do czegoś :) Zawsze myślałam, że książki opisujące jakieś kraje, czy miasta są nudne i nie znajdę w nic w nich ciekawego, co by mnie zainteresowało. Bardzo się myliłam albo trafiałam na złe książki. W każdym razie nigdy więcej już tak nie powiem. Co więcej, będę chętniej po nie sięgać.

"W bałkańskim kociołku" to książka, obok której nie można przejść obojętnie. Zabiera nas w podróż po Bułgarii. Bułgaria dotychczas była mi całkowicie nieznana. Nigdy tam nie byłam.  Kto tam był, wie jak, jest pięknie. Czy wiecie wszystko? Na pewno nie, przecież najczęściej odwiedzamy te najbardziej znane kurorty. Jadąc, do Bułgarii warto odkryć nieco więcej, poznać jej historię.

Bułgaria to nie tylko kraj Traków i odkryć archeologicznych. To piękne Morze Czarne, kolorowe klify, wodospady, złote plaże i rezerwaty przyrody. Warto poznać lokalne legendy, zwyczaje i obrzędy, o których Bułgarzy chętnie opowiadają.Spodobało mi się ich przywiązanie do ziemi i tradycji. Wiecie, zdradzę Wam coś jeszcze, Bułgarzy kochają muzykę i taniec, nazywany horo, który odgrywa dużą rolę w ich życiu. 



Tylko nie myślcie, że oni tylko się bawią. Też mają swoje problemy.Bo przecież kto ich dzisiaj nie ma? Potrafią jednak oderwać się od kłopotów. Umieją wygospodarować wolny czas na odpoczynek i spotkania.

"Obowiązuje nie pisana zasada: jest czas dla rodziny, czas na pracę, czas na stres i czas na relaks".
         

Prawda, że piękna ta zasada. Mnie ona bardzo przypadła do gustu. Postaram się, ją dobrze zapamiętać. Nasz naród raczej tak nie potrafi, a szkoda. Za bardzo gonimy za pieniędzmi, pracą, która niektórym przysłania rodzinę... Mogłabym tak trochę wymieniać... Jednak zostawię to, Wam czytelnikom do rozstrzygnięcia.

Tymczasem wędrujmy dalej. Tyle jeszcze ciekawostek w książce przed nami. Oczywiście nie zdradzę Wam wszystkiego. Kontynuując, wędrówkę uważajcie, aby nie wpaść na hrabiego Draculę, zapoznajcie się za to, z tajnikami medycyny ludowej, skosztujcie wina i obejrzyjcie winnice. I koniecznie poznajcie historię baby Vangi. Chętnie bym ją poznała. Proponuję też, udać się na spacer do źródeł, którym przypisuje się właściwości lecznicze. W książce ukazane zostały też różnice kulturowe. Przeczytajcie koniecznie, dowiecie się co o nas myślą i mówią. Czemu się dziwią, co jedzą i piją. Jeśli mowa o jedzeniu, to bardzo spodobały mi się przepisy kulinarne umieszczone w książce. Kuchnia bułgarska ma wiele do zaoferowania np. tort "garasz", wino grzane, chałwę, kebabcze i wiele, wiele innych. Niektóre z nich zamierzam wkrótce wypróbować.




Jak więc widzicie Bułgaria ma wiele do zaoferowania. "W bałkańskim kociołku" to książka która przybliży Wam uroki Bułgarii, zaczynając od historii, poprzez kulturę, legendy i zwyczaje tego kraju. Poznacie Bułgarię, jaką na pewno nie znacie. Pomogą Wam w tym również liczne fotografie, których w książce nie brakuje. Naprawdę zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po tę pozycję, bo jest warta poznania.



Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.


niedziela, 15 maja 2016

Katarzyna Gacek, Agnieszka Szczepańska "Zabójczy spadek uczuć"




Tytuł: "Zabójczy spadek uczuć"
Autor: Katarzyna Gacek, Agnieszka Szczepańska
Wydawnictwo: Nowy Świat
Rok wydania: 2008
Stron: 301


Opis:

Kiedy śmiertelnie zakochana kobieta przygotowuje się do ślubu z zabójczo przystojnym narzeczonym, a najlepsza przyjaciółka do upadłego zaklina, by z nim zerwać, to historia może się skończyć albo sakramentalnym "tak" albo... trupem!

"Zabójczy spadek uczuć" to porywający kobiecy kryminał, osadzony we współczesnych realiach wielkiego miasta, pełen zaskakujących zwrotów akcji, barwnych postaci i humoru. Świetnie dozowane napięcie, romantyczne komplikacje i błyskotliwy dowcip zadowolą najbardziej wymagających wielbicieli kryminalnych zagadek z miłością w tle.


Moje wrażenia:


W sumie, nie wiem od czego zacząć... I nie dlatego, że zabrakło mi słów... Po prostu mam mieszane uczucia co do tej książki. Powieść czytało mi się lekko i przyjemnie, spędziłam z nią niedzielne przedpołudnie. Powiedzieć, że jest to kryminał, to byłoby z mojej strony trochę na wyrost... Powieść bardziej przypomina mi literaturę kobiecą z tajemnicą, dreszczykiem i intrygą. Intrygą, którą bardzo szybko samemu można rozwiązać.

Poznajemy główną bohaterkę Beatę i jej przyjaciółkę Monikę. Ich przyjaźń trwa już od wielu lat Beata to kobieta delikatna i bardzo naiwna. Wkrótce ma wyjść za mąż za swego idealnego narzeczonego Pawła, w którym nie dostrzega żadnych wad. Jest on dla niej chodzącym ideałem. Paweł przyszły mąż Beatki, to postać tajemnicza, o nieznanej przeszłości i dominującym sposobie bycia, dla którego los nie zawsze jest łaskawy. Fatalny zbieg okoliczności sprawi, że Beatka zobaczy go z piękną kobietą, o której nigdy nie powinna się dowiedzieć. Dojdzie do ciekawych i intrygujących sytuacji. Wszystkie te sytuacje obudzą czujność w Monice, która na własną rękę poprowadzi śledztwo dotyczące Pawła. Monika odkryje między innymi, dlaczego Beata jest dla niego taka wartościowa... Będzie próbowała nie dopuścić do ślubu... Dlaczego? O co w tym wszystkim chodzi? I czy dojdzie do ślubu? Musicie przekonać się sami.

Muszę Wam powiedzieć, że już dawno żadna z głównych bohaterek, podczas czytania, nie działała mi tak na nerwy, jak Beatka. Jej naiwność i uległość, całkowite oddanie, podporządkowanie się Pawłowi wyprowadzało mnie z równowagi. Miałam ochotę jej przyłożyć. Miłość naprawdę potrafi być ślepa. Nigdy nie zrozumiem takiego zachowania. I tutaj jakoby do kompletu znienawidzonych bohaterów dołącza Paweł - oślizgły typ, dążący do celu po trupach. Wymuszający zachowania u innych. Dobrze, że była jeszcze Monika. Dziewczyna z głową na karku, dzięki której doczytałam książkę do końca.

Podsumowując jest to lekka lektura na deszczowy dzień. Na pewno długo nie będzie gościć w mych myślach. Nie będę Was zachęcać, ani zniechęcać :) Decyzja, czy przeczytać należy do Was.



Ocena:
Treść: 3/6
Okładka: 3/6






piątek, 13 maja 2016

Wanda Szymanowska "Czerwone szpilki" (PRZEDPREMIEROWO)





Tytuł: "Czerwone szpilki"
Autor: Wanda Szymanowska
Wydawnictwo: Literackie Białe Pióro
Rok wydania: 2016
Stron: 137



Opis:
  

"Czerwone szpilki" to ostatnia część trylogii obuwniczej Wandy Szymanowskiej, traktującej nie o obuwiu, ale o stanie ducha kobiety po przejściach. Główna bohaterka - Antonina, kobieta w wieku dojrzałym, poszukuje swojego szczęścia. Czy znajdzie je wreszcie? Czy wyzwoli się z sideł przeszłości?
Zielone kalosze... Niebieskie sandały...
A może to właśnie Czerwone szpilki okażą się najwygodniejsze w drodze do siebie samej?


Moje wrażenia:


Kochani, chociaż nie czytałam poprzednich dwóch książek, z dużą przyjemnością zapraszam Was na ostatnią już część trylogii obuwniczej pani Wandy Szymanowskiej pt, "Czerwone szpilki". Pewnie zastanawiacie się o czym, ona będzie? Jeśli ktoś czytał, to już wie, że nie będzie ona o szpilkach, chociaż tytułowe obuwie przewinie się przez książkę wiele razy.

"Czerwone szpilki" to kontynuacja losów Antoniny, rozwódki, pochodzącej z małej miejscowości Ruczaj Dolny. Spotykamy ją akurat w momencie jej powrotu ze słonecznego Egiptu. W Ruczaju czeka już na nią przyjaciółka Stenia (swoją drogą bardzo energiczna kobieta :) ) i mnóstwo pracy oraz zabawnych sytuacji. Antonina ma swoje pasje, marzenia, rozterki sercowe, chętnie również pomaga innym. Po prostu taka "dobra dusza". Mimo że jest dojrzałą kobietą ciągle poszukuje swojego ja. Nie jest do końca szczęśliwa. Czy odnajdzie to szczęście? Nie powiem Wam...

Autorka bardzo ciekawie wplotła w powieść problemy życia codziennego: przemoc w rodzinie, alkoholizm, bezrobocie, ludzką zawiść. Część z tych kobiet, które poznajemy, jest po przejściach. Wiedzą co to ból i strach, znają pięść i siłę mężowskiej ręki. Godzą się na takie życie, bo wstyd im się przyznać do tego, co dzieje się w ich czterech ścianach.

     " - Wolicie siedzieć nieszczęśliwe w czterech ścianach, być na każde zawołanie męża, który i tak ma nas w nosie? Cieszą was kartki spadające z kalendarza? Przecież im więcej ich spada, tym mniej waszego czasu zostaje. Nie buntujecie się? Nie skarżycie się na swój los? No tak! Bo co ludzie powiedzą? Bo to wstyd przyznać się do przegranej? Siedzicie w domu i oglądacie seriale dla zabicia czasu? Nie wolno zabijać czasu, bo to zabijanie siebie!"

Cytat ten pokazuje, jak bardzo wstydzimy się do czegoś przyznać, jak nie umiemy prosić o pomoc. Wegetujemy w domach, bojąc się zrobić ten pierwszy krok. Nie powinnam osądzać, bo nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, ale nie rozumiem kobiet, które dają się zamknąć w domu, rezygnują ze swych marzeń. Dla których mąż, partner jest panem i władcą. On decyduje, a kobiety są jak marionetki. Pozwalają się zniewolić, zastraszyć... A jeszcze niech dojdzie alkohol i rękoczyny... Już gorzej wtedy być nie może. Radziłabym tylko uciekać, zostawić przeszłość za sobą. Kto raz podniesie rękę na kobietę, zrobi to samo jeszcze raz. Pierwszy cios niesie zawsze kolejne. Tyle się o tym słyszy w dzisiejszych czasach... Czy nie lepiej uciec i zawalczyć o szczęście? Zawsze znajdzie się jakiś "anioł" który chętnie pomoże.
Dowodem na to może być powieściowa Kasia, która mimo przeciwności, odmieniła swój los. Odważyła się zrobić "krok do przodu", wykorzystała swoją szansę. Co zrobiła Kasia? Sami przeczytajcie. Wszystko w życiu jest możliwe.

Bardzo mi się też spodobało, jak autorka ukazała nam Mundka - alkoholika, którego nie interesowało nic poza piciem. A jednak nadchodzi taki dzień, że i on odmienia diametralnie swoje życie. Zaimponował mi bardzo mocno swą postawą. Oby takich osób było więcej w naszym świecie.

Podsumowując książka napisana jest prostym językiem, łatwa w odbiorze. Czyta się ją bardzo przyjemnie. Zachęcam Was do sięgnięcia po nią. Na pewno nie będziecie się nudzić... Da Wam do myślenia, zachęci do zastanowienia się nad swoim życiem. Może niektórych popchnie do działania, do podjęcia trudnych decyzji, do zmiany w swoim życiu. "Czerwone szpilki" są dowodem na to, że nawet człowiek po przejściach może odnaleźć siebie i swoje szczęście. Przeczytajcie sami.


Moja ocena:
Treść: 5/6
Okładka 5/6



       Za możliwość przeczytania i zrecenzowania bardzo dziękuję autorce, pani Wandzie Szymanowskiej.


sobota, 30 kwietnia 2016

KsiążkoweLove - tag poznawczy.


Witajcie!


Dziś troszkę nietypowo, nie będzie recenzji. Zostałam nominowana przez Kraina Książką Zwana (za co serdecznie dziękuję) do udzielenia odpowiedzi na kilka pytań. Dzięki temu, będziecie też mieli okazję lepiej mnie poznać. W takim razie zaczynam!


1. Ulubiona książka z dzieciństwa?

Pewnie się zdziwicie, ale nie pamiętam tej pierwszej ulubionej książki z dzieciństwa ( szybciej w tym miejscu mogłabym podać taką książkę z dzieciństwa mojej córki :) ). Dopiero taką książkę kojarzę, gdy skończyłam 11 lat. Była to"Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery, którą darzę ogromnym sentymentem do dnia dzisiejszego.


2. Czym jest dla Ciebie książka?

Książka jest dla mnie wszystkim. Moją przyjaciółką, kiedy potrzebuję pocieszenia. Moim powietrzem, oddechem, radością i smutkiem, oderwaniem się od rzeczywistości i dnia codziennego. Jednym słowem jest całym moim światem. Nie wyobrażam sobie życia bez książek.


3. Książka, która wywołała u Ciebie największe emocje, która zakotwiczyła się w Twoim sercu i umyśle do dziś?

Bardzo trudne pytanie... Takich książek, które wywołały duże emocje w moim sercu i umyśle było kilka. I na pewno jeszcze wiele takich przede mną.  Jedna z nich to "Skazani na ból" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej.


4. Co sądzisz o ekranizacjach książek? Która według Ciebie była najbardziej udana, a która najgorsza?

Oczywiście jestem za ekranizacją książek. Uważam jednak, że najpierw warto przeczytać książkę, a później obejrzeć film. Wiele razy bowiem powieść jest lepsza od filmu. Na drugą część pytania nie odpowiem, bo ja tak rzadko oglądam telewizję, iż ciężko mi to ocenić.


5. Najciekawszy Twoim zdaniem bohater literacki, to ?

Każdy bohater literacki ma w sobie "to coś" , co czyni go ciekawym. Każdy czegoś nas uczy, coś wskazuje. Przykładem może nam tu, posłużyć Mały Książę, który uczy miłości i przyjaźni.


6. Co Cię skłoniło do założenia bloga? Czym był dla Ciebie na początku, a czym jest teraz?

Od wielu lat marzyłam o założeniu własnego bloga, gdzie mogłabym pisać o czym czytam. Ciągle jednak brakowało mi odwagi. Aż w końcu w marcu tego roku, odważyłam się. Jest dla mnie taką małą odskocznią od dnia codziennego. Jeszcze "raczkuję", ale mam nadzieję, że będziecie mimo wszystko, mnie tu odwiedzać i dzielić się ze mną swymi przemyśleniami na temat książek (i na inne tematy też).


7. W jakim miejscu najbardziej lubisz czytać? Jak wyobrażasz sobie idealne miejsce, w którym mogłabyś się znaleźć ze swoimi książkami?

Czytam wszędzie, gdzie tylko mogę - w pociągu w drodze do Zakopanego, w autobusie, na leżaczku przed domem... Książka towarzyszy mi wszędzie. Najbardziej jednak uwielbiam czytać kiedy jestem sama w domu. Czy Wy też tak macie, że jak bierzecie książkę do ręki, to domownicy chcą akurat wtedy z Wami najwięcej dyskutować? Bo u mnie taka sytuacja jest na porządku dziennym :). Moje marzenie- to pokoik biblioteka z fotelem bujanym, sofą i biurkiem. I kluczem, żeby zamknąć się od środka. :)


8. Opisz kilka swoich cech charakteru za pomocą tytułów, bohaterów lub tego, co kojarzy Ci się z książkowym światem :)

"To się da!", "Mały książę" , "Ania z Zielonego Wzgórza" ,"Dotrzymana obietnica" - i jeszcze kilka innych by się znalazło :)

9. Dziś spotkało mnie coś bardzo przyjemnego. Jedna z moich czytelniczek napisała mi, że dzięki recenzji książki "Wszystkie kształty uczuć", którą u mnie przeczytała, sięgnęła po książkę i jest z niej bardzo zadowolona. Często Wam się zdarzają takie sytuacje? Jakie to dla Was uczucie?

Zdarzają mi się takie sytuacje, To wspaniałe uczucie, gdy dzięki recenzji uda się zachęcić kogoś do przeczytania książki. Dodaje mi to skrzydeł i motywuje do działania. Upewnia mnie, że warto dzielić się swą pasją czytania z innymi.


Odpowiedziałam już na wszystkie pytania :) Myślę, że teraz wiecie o mnie troszkę więcej. Dziękuję za uwagę, a ponieważ weekend majowy ciągle przed nami, nie będę nikogo nominowała. Odpoczywajcie, bawcie się i czytajcie.






niedziela, 24 kwietnia 2016

Iga Wiśniewska - "5 minut".




Tytuł: "Pięć minut"
Autor: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Lucky
Rok wydania: 2014
Stron: 176


Opis:

5 minut
300 sekund
720 uderzeń serca

          Jak wiele może się zmienić w ciągu pięciu minut? Bardzo wiele. Całe życie.

Jedni psycholodzy doradzali mi, żebym pisała pamiętnik, inni twierdzili, że jeśli podzielę się z kimś swoimi przeżyciami, poczuję się lepiej - nawet jeśli tym kimś okaże się kartka papieru. Do tej pory ignorowałam ich rady. Może i mieli dyplomy wyższych uczelni, ale nie przeżyli, tego co ja, więc nie mogli mnie zrozumieć.
Co sprawiło, że zmieniłam zdanie? Prosta rzecz - nadzieja. Po raz pierwszy od długiego czasu pozwoliłam sobie wierzyć, ze mogę znowu prowadzić normalne życie. Ale żeby to zrobić, musiałam wyrzucić z siebie to wszystko, co nagromadziło się przez długie lata...

Pięć minut to wzruszająca opowieść o potrzebie przebaczenia i o tym, jak ciężko ruszyć dalej, gdy się go nie uzyska



Moje wrażenia:



Z twórczością Igi Wiśniewskiej spotkałam się po raz pierwszy. Wstyd się przyznać, ale dotychczas o autorce nie słyszałam. Jej powieść pt. "Pięć minut" na pierwszy rzut oka wydała mi się niepozorną książeczką. Zaczęłam jednak czytać. Po kilku stronach stwierdziłam, ze to książka dla nastolatek, a nie dla mnie. Mimo wszystko kontynuowałam czytanie. Każdej książce daję swoją szansę. I nie żałuję, bo zawarte jest w niej przesłanie dla rodziców.

Powieść podzielona została na trzy etapy o sugestywnych tytułach. W pierwszym poznajemy główną bohaterkę - Dianę. Jest to typowa nastolatka jakich wiele. Pochodzi z sytuowanej rodziny, mieszka w bogatej dzielnicy. Ma wspaniałą przyjaciółkę, zgraną klasę w szkole, dobre oceny, swoje zainteresowania. Rodzice niczego jej nie odmawiają. A ona sama nie jest rozpuszczona , ani rozkapryszona. Po prostu ułożona dziewczyna. Wydawać by się mogło, że jest szczęśliwa i ma wszystko, czego pragnie. Nic bardziej mylnego... Nie posiada tego, czego najbardziej potrzebuje - miłości i zainteresowania rodziców. Rodzice skupieni na pracy, często zapominają o niej. Sytuacja ulega zmianie w drugiej części, gdy na świat przychodzi Bartek - braciszek Diany. Tylko, czy na lepsze? Według mnie nie.  Jest chyba jeszcze gorzej. Tak samo czuje też Diana, która ciągle pozostaje na drugim planie. Aż w końcu w ostatniej części, następuje to pięć minut, które zmienia wszystko. Jeden wypadek niszczy życie... całej rodziny.

Polubiłam główną bohaterkę, miałam wrażenie, że dobrze ją znam. Przeżywałam wszystko bardzo silnie jak ona. Za to, za nic nie mogłam się utożsamić z jej rodzicami. Sama jestem matką, więc nie mogę zrozumieć, jak można zostawiać dziecko całymi dniami samemu sobie. Bez ciepłego posiłku, bez nadzoru, bez okazywania miłości rodzicielskiej. Jak można nie zauważyć, że to dziecko za nimi tęskni. Ale z drugiej strony, w dzisiejszych czasach tak właśnie jest w wielu domach. Niestety... Pewnie wielu z nas też zna takie rodziny. Przykre, ale prawdziwe. Mimo to, Diana nie schodzi na złą drogę. Jest dobrą córką, może momentami troszkę zbuntowaną. Na imprezie z okazji 12 - nastych urodzin próbuje pierwszy raz alkohol, nikt tego nawet nie zauważa. Takie sytuacje mają miejsce nie tylko na kartach książki. W życiu codziennym przecież też to widzimy. Więc właściwie czemu o tym piszę? Dlatego, że ja nie rozumiem, gdzie są rodzice. Co robią w tym czasie, że tego nie widzą? Co jest ważniejsze od ich dziecka? Może, niech każdy odpowie,sobie na to sam...

Jednak, nie to w książce wzburzyło mnie najbardziej. Największe emocje, a nawet łzy wywołał we mnie wypadek - to pięć minut, które zniszczyło rodzinę Diany. Nie mogłam znieść cierpienia bohaterki. Zachowanie jej rodziców jest dla mnie niezrozumiałe. Ich okrucieństwo i bezduszność wprawiło mnie w osłupienie. Jak można całą winę zrzucić tylko na dziecko? Jak można odrzucić je i nie pomóc? Zostawić je z tak ogromnym poczuciem winy. No jak?! Pytam co z nich za rodzice? To jest dla mnie nie do zaakceptowania. Był to najbardziej szokujący moment książki. Osobiście nie mogę tego pojąć. Jeszcze teraz na samą myśl o tym targają mną emocje. Chciałabym potrząsnąć, tymi rodzicami, aby zrozumieli, jak wielką krzywdę robią swojemu dziecku. A wystarczyłaby rozmowa, wspólna terapia, wybaczenie... Czy takie rodziny są obok nas? Pewnie tak... O tym głośno nikt nie mówi...  Chociaż wolałabym, żeby ich nie było.

Naprawdę polecam wszystkim tę pozycję. Warto ją przeczytać. Wciągnęła mnie, nie pozwoliła się oderwać od czytania. Uważam, że "Pięć minut" to nie tylko książka dla nastolatków, ale również dla rodziców. Jest ona przestrogą dla nas, abyśmy skupili się na dzieciach, okazali im swoje zainteresowanie i poświęcili swój czas. Bo w życiu najważniejsza jest miłość i poczucie bezpieczeństwa. I pamiętajmy dziecko zawsze jest tylko dzieckiem. Książka ta, na długo pozostanie w mej pamięci. Przeczytajcie sami.
A może ktoś już czytał i podzieli się z nami swoimi odczuciami.



Moja ocena:
Treść: 5/6
Okładka: 5/6

czwartek, 21 kwietnia 2016

Jarosław Wilk - "P@n Wilk i Tajemnice Tajemnic".





Tytuł: "P@n Wilk i tajemnice tajemnic"
Autor: Jarosław Wilk
Wydawnictwo: Pro-Wizja
Rok wydania: 2015
Stron: 301


Opis:

               Autor książki "P@n Wilk i kobiety" długo nie kazał na siebie czekać. Dokładnie rok po jego debiucie do rąk Czytelniczek trafia druga z kolei powieść o przygodach Wilka. "P@n Wilk i Tajemnice Tajemnic" to nie tylko świetna kontynuacja pierwszej książki, która na stałe już wryła się w pamięć i serca kilku tysięcy kobiet w Polsce, ale także kapitalny wstęp do przygotowywanej przez autora trzeciej części wilczej trylogii.
               Jarosław Wilk porywa do świata naładowanego emocjami, zmysłami, uczuciami i poczuciem humoru. Każdy, kto twierdził, że wie, jaka będzie jego druga książka, z przyjemnością odkryje, że się mylił.
               Jarosław Wilk jest pisarzem nieprzewidywalnym. Od pierwszych wersów zabiera nas w podróż bez granic, z biletem tylko w jedną stronę. A z wyprawy z Wilkiem nikt nie wraca normalnym.


Moje wrażenia:


               Po pierwszej części nadszedł czas, abym zapoznała się z dalszymi losami Wilka. Książka kusiła mnie z półki swą okładką i tytułem - "P@n Wilk i Tajemnice Tajemnic". Ciekawość pchała mnie do czytania, bo jakież to tajemnice może mieć Wilk?
Z uśmiechem na ustach (bo myślałam,że wiem, co się będzie działo w drugiej części) wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Tymczasem przeżyłam szok, niedowierzanie, strach... po pierwszych kilku zdaniach. Nie tego się spodziewałam. Autor powalił mnie po prostu na kolana.

               Wilk, jakiego poznajemy w tej części, nadal lubi kobiety, gotowanie i dobre wino. Jego córka, jak na kochającego ojca przystało, jest w centrum jego uwagi. Prowadzi z nią rozmowy, daje jej odczuć, iż jest dla niego najważniejsza. Jednak w życiu samego bohatera dochodzi do przemiany. Nie baluje tak jak kiedyś, zlikwidował profil na portalu randkowym, nie rzuca się już w przelotne romanse. Czyżby związane to było z jego wiekiem? W końcu ma już 44 lata. Szybko odkrywamy, że szuka czegoś głębszego. Rozmyśla, wspomina swoje partnerki, przyjaciół, wyciąga wnioski. Odczuwa potrzebę bliskości drugiej osoby, dostrzega u kobiet cechy, których dawniej nie widział. Naradza się w nim pragnienie przeżycia prawdziwej miłości, która niestety nie nadchodzi. Uświadamia sobie, że jest samotnym mężczyzną. Sam przeżywa swoje smutki i radości. A dobrze wiemy z życia, jaka samotność może być przykra. Wilk zdaje sobie sprawę, że życie nie jest wieczne, tylko kruche i nieprzewidywalne.

W poprzedniej części ważnym elementem książki był kot Mruk, (którego mimo wszystko, brakowało mi na kartach powieści) w tej pojawiają się anioły... Anioły, które obserwują Wilka, śledzą jego poczynania, komentują postępowanie. Dają nam też do zrozumienia, że dzieci są naszym najważniejszym sensem życia.

               Jednym słowem książkę czytało się lekko i przyjemnie. Był strach, obawa, radość, momenty zaskoczenia, złości, ale i również wzruszenie, łzy. Powieść skłoniła mnie do refleksji nad przemijaniem, zastanowieniem się nad samym sobą i otaczającym światem. Mamy cieszyć się z każdego dnia. Bo nie wiemy, co nam los pisze,nie wiemy, ile życia nam pozostało...
      
     "Najważniejszy dzień w życiu człowieka to dzisiaj, Wczoraj już było, jutra jeszcze nie ma, a każde dzisiaj może być ostatnim".

Zastanawia, mnie również ile z autora, jest w Panu Wilku? Co jest prawdą, a co fikcją? A może wszystko jest tak dobrze wymyślone i z życia autora nie ma nic? Tylko sam autor zna odpowiedzi na te pytania.
Na pewno każdy z Was odbierze odbierze tę książkę inaczej, dlatego zachęcam do sięgnięcia po nią. Ja tymczasem z niecierpliwością czekam na kolejną część...


Moja ocena:
Treść: 6/6
Okładka: 6/6



                    Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi.













poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Kontakt / współpraca

Jestem otwarta na współpracę z wydawnictwami i autorami. Można się ze mną skontaktować poprzez email:
meg766@wp.pl         


Moje logo: