piątek, 30 czerwca 2017

Margarett Borroughdame – "Rozkoszne lato"



Tytuł: "Rozkoszne lato"
Autor: Margarett Borroughdame
Wydawnictwo: MBBOOKS
Data wydania: 2016 r.
Stron: 36



Moje wrażenia:


Za oknem błękitne niebo, słońce mocno grzeje, słychać dokazujące dzieci – jednym słowem lato w całej pełni. Szkoła zakończona, czas wakacji rozpoczęty. Chyba wszyscy uwielbiamy te ciepłe dni. To również moja ulubiona pora roku! Często wracam pamięcią do swoich, minionych letnich dni. Jest co wspominać... Mam co przeglądać, bo w albumach zawarte są te wspomnienia.

"Rozkoszne lato" to zbiór wierszyków ukazujących uroki tej pory roku. Na każdej ze stron, wychyla się ta ciepła, letnia pora. Autorka wspomina w swych wierszykach o gorącym słoneczku, o buziakach rozdawanych przez dzieci, o nenufarach, czy też czterolistnej koniczynce. Pewnie wielu z nas pamięta własne poszukiwania takiej koniczynki.


Jednak to jeszcze nie wszystko, co odkryjecie. Poznacie też smak lata, poprzez hasła wykrzykiwane na plaży "Kuukurydzaa, kuukurydzaa!" Któż ich nie zna? Chyba wszyscy się z nimi spotkaliśmy. Jeśli mowa o plaży to wspomnieć muszę o szumie morza, o wysokich falach, dzieciach baraszkujących w wodzie. Budujących babki te z piasku i te piaskowe. Czym się one różnią? Dowiecie się na pewno, czytając wierszyk "Babki". Lato to też pyszne desery, których smak, zna wielu z nas. To też kalosze noszone w deszczowe dni, to liczne upadki, bo lato jako jedyna chyba pora roku sprzyja otartym kolanom u dzieci.



"Rozkoszne lato" to zbiór wierszyków, który przypadnie do gustu dzieciom, jak również dorosłym. Na długo pozostaną w Waszej pamięci, rozjaśnią dni. Dopełnieniem tych wierszyków są ilustracje Cezarego Powierży oraz zdjęcia Fotolii i samej autorki. Margarett Borroughdame również, podobnie jak w poprzednich książeczkach, pozostawia na końcu, miejsce na kreatywne zadanie dla każdego dziecka.

Serdecznie Wam polecam! Przeczytajcie z Waszymi pociechami.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu MBBOOKS.




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza.

środa, 28 czerwca 2017

Magdalena Kozioł – "52 kolory życia" tom V



Tytuł: "52 kolory życia" tom V
Autor: Magdalena Kozioł
Wydawnictwo: Pociąg do natury
Rok wydania: 2016
Stron: 126




Moje wrażenia:

To już moje kolejne spotkanie z twórczością Magdaleny Kozioł. Bardzo długo zastanawiałam się co napisać o kolejnym tomie "52 kolorów życia". Co Wam zdradzić, a co ukryć... Jak zachęcić Was do lektury? Chociaż w tej chwili może to być trudne, gdyż książek autorki już nigdzie nie kupicie. Chociaż ja bardzo wierzę w to, iż pojawi się wydawnictwo, które wyda je ponownie.

Życie lubi nas zaskakiwać, tak samo czyni Magdalena Kozioł. Historia Sally nabiera tempa, przepełniona jest jak zawsze barwami. W tym tomie towarzyszą jej następujące barwy: srebrna, lawendowa, błękit Thénarda, fuksjowa, waniliowa, kasztanowa, cynamonowa, śliwkowa, czy też żółta. Jak te barwy wpłyną na życie bohaterów? 

Sally i Jacek... Miłość między nimi kwitnie, z każdym dniem jest coraz większa. Życie jednak mnoży przeszkody. Nic nie jest proste, do pełni szczęścia daleka droga. Nasi bohaterowie wiedzą, że nie mogą tego ciągnąć w nieskończoność, że muszą w końcu podjąć decyzję. Tymczasem wszystko się skomplikuje... Coś się wydarzy... Miłość nie zawsze wystarczy, aby zbudować własne szczęście. Będą musieli podjąć trudną decyzję: co dalej? Jaka to będzie decyzja? Co zmieni w ich życiu? Tego powiedzieć Wam nie mogę.

Podobnie, jak w poprzednich częściach i w tej również muszę wspomnieć o bohaterach, którzy zostali wspaniale wykreowani. Nadal bardzo lubię Sally i Jacka. Są mi bardzo bliscy. Obserwuję z zainteresowaniem ich poczynania, niektóre pochwalam, inne neguję. Tutaj jednak dodatkowo pojawia się Staś - synek Jacka, który zwrócił moją szczególną uwagę. Stasiu bardzo kocha swoich rodziców, co widać gołym okiem. Wyczuwa jednak również, iż coś się dzieje, może dlatego jest takim grzecznym dzieckiem. Z kolei Aneta, żona Jacka wzbudza moje współczucie, ciężkie przed nią wybory. Jak sobie poradzi? O tym przeczytacie.

Jak więc widzicie fabuła jest bardzo ciekawa i nabiera tempa. W tej części naprawdę dużo się dzieje. Wiele rozterek i przemyśleń dostarcza Magdalena Kozioł swym bohaterom. Miłość i problemy... Wszystko to napisane, prostym i plastycznym językiem, wtopione w liczne kolory. Bardzo łatwo możemy się wczuć w książkę, wyobraźnia też szybko działa i pokazuje nam liczne obrazki. Dodatkowym atutem tej części są wplecione teksty piosenek i wierszy, które idealnie tworzą całość i odzwierciedlają odczucia bohaterów.

Podsumowując, zachęcam Was do przeczytania "52 kolorów życia", bo naprawdę warto. Książka skłania do refleksji, zaskakuje, wywołuje uśmiech na twarzy. Myślę, że razem z bohaterami spędzicie miły wieczór, nie będziecie się nudzić. Serdecznie polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania, serdecznie dziękuję Autorce.




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza oraz Czytam, bo polskie


niedziela, 18 czerwca 2017

Beata Majewska – "Konkurs na żonę"

PRZYSTOJNY TRZYDZIESTOLATEK SZUKA ŻONY.
CZY PRZY OKAZJI ZNAJDZIE MIŁOŚĆ?


Tytuł: "Konkurs na żonę"
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2017 r.
Stron: 304


Opis:

Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan "Żona".
Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli...



Moje wrażenia:


Za oknem niby czerwiec, a pogoda ciągle w kratkę. W takie dni robię sobie herbatkę, owijam się w kocyk i odpływam w świat książek. W ten weekend przeczytałam dwie wspaniałe książki. Za chwilę przedstawię Wam jedną z nich. Spędziłam przy niej miły wieczór, nie brakowało też emocji. Czy mi się spodobała? Czy polecam Wam? Za chwilę sami się przekonacie...

"Konkurs na żonę" Beaty Majewskiej rozpoczyna się nietypowo. Poznajemy dwóch przyjaciół: Hugo i Adama, którzy dyskutują nad zorganizowaniem konkursu na żonę. Tak, tak... dobrze widzicie... Cóż to za pomysł? Prawda? W dzisiejszych czasach robić konkurs na żonę? A gdzie tu uczucie, wspólna fascynacja. Brzmi to trochę wyrachowanie. Wróćmy jednak do naszych bohaterów... Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik z Krakowa, który musi jak najszybciej zmienić stan cywilny i to jeszcze przed ukończeniem trzydziestu lat. Inaczej majątek, który wujek zapisał mu w testamencie, przejdzie mu koło nosa. Skąd jednak znaleźć żonę? Tu z pomocą przychodzi najlepszy przyjaciel Adam Soliński, wspólnie wpadają na pomysł, aby zorganizować konkurs. Dzięki niemu Hugo poznaje młodziutką, skromną i nieśmiałą studentkę – Łucję Maśnik, wychowaną przez babcię. Babcia jest dla niej wszystkim. Nauczyła ją, iż w życiu ważna jest rodzina, a nie status społeczny i majątek. Dziewczyna bardzo szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny i obdarza go wielkim uczuciem. Myślicie, że wszystko pójdzie po myśli Hugo? Czy jego plan się powiedzie? Czy Łucja odkryje zamiary Hugo? O tym musicie przeczytać już sami... Więcej Wam nic nie napiszę...

"Konkurs na żonę" to książka napisana pięknym stylem i prostym językiem. Swą treścią wciąga czytelnika od pierwszych stron, nie sposób się od niej oderwać. Czytałam, czytałam i nie miałam jej dość, po prostu nie można jej odłożyć. Chce się jak najszybciej poznać zakończenie. Na naszą uwagę zasługują też dialogi – dopracowane, mądre, zabawne, ale i dojrzałe. Jednym słowem powieść wzbudza wiele emocji, tych dobrych i tych złych. Bardzo szybko przy czytaniu pracowała moja wyobraźnia, momentami utożsamiałam się z bohaterami i miałam wrażenie, jakbym była obok nich.

Jeśli już piszę o bohaterach, to chciałabym wspomnieć, że zostali wspaniale wykreowani. Są bardzo wiarygodni, można ich pokochać, albo nie lubić. Cóż na swój sposób polubiłam zarówno Łucję, jak i Hugo. Łucja, co prawda momentami mnie denerwowała swoim płaczem i może zbyt dużą wrażliwością. Mimo to polubiłam ją za szacunek i miłość, jakim darzyła babcię, za jej gadulstwo i "lwi pazur", który również potrafiła niekiedy pokazać. Hugo... och ten Hugo... Był z niego drań, zimny, wyrachowany, ale czy aby na pewno tak do końca pozbawiony uczuć? Nie skreślam go, bo i w nim jest cząstka dobroci. I jeszcze wspomnieć muszę o babci Łucji – Zofii Maśnik, która była ciepłą, rodzinną i bardzo mądrą osobą. 

Podsumowując "Konkurs na żonę" to piękna powieść warta przeczytania. Na pewno spędzicie przy niej mile i czas i będziecie się dobrze bawić, ale oprócz tego skłoni Was również do refleksji. Szczerze Wam polecam! Sama czekam na kontynuację z niecierpliwością.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję autorce i Wydawnictwu Książnica.




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza oraz Czytam, bo polskie


sobota, 17 czerwca 2017

Skarlet i Albert – "A w bałkańskim kociołku...Notatki z z podróży po krańcu Europy"



Wydawnictwo: Ridero
Stron: 199


Kochani rok temu na moim blogu pojawiła się recenzja tej wspaniałej książki, autorstwa Skarlet i Albert. Dziś pragnę Wam ją przypomnieć, jednocześnie chcę Was zachęcić do sięgnięcia po nią. Naprawdę warto, nie będziecie zawiedzeni. Na końcu postu, podam Wam linki, gdzie można się w nią zaopatrzyć.





"Zawsze myślałam, że książki opisujące jakieś kraje, czy miasta są nudne i nie znajdę w nich nic ciekawego. Bardzo się myliłam, albo trafiałam na złe książki. "A w bałkańskim kociołku..." to lektura, obok której nie można przejść obojętnie. Dowiecie się co o nas myślą  i mówią mieszkańcy Bałkanów. Czemu się dziwią, co jedzą i piją (jeśli mowa o jedzeniu, to bardzo spodobały mi się przepisy kulinarne umieszczone w książce). Uważajcie, aby nie wpaść na hrabiego Draculę i koniecznie poznajcie historię jasnowidzki i zielarki - baby Vangi."  

Powyżej możecie zapoznać się z moimi słowami, które umieszczone zostały we wstępie książki. Całą recenzję, możecie przeczytać TUTAJ 




Tutaj możecie zakupić "A w bałkańskim kociołku..." :


Jeszcze raz serdecznie polecam i zachęcam do przeczytania!

niedziela, 4 czerwca 2017

Bruno Kadyna – "Metalowa Dolna"




Tytuł: "Metalowa Dolna"
Autor: Bruno Kadyna
Wydawnictwo: Filologos
Rok wydania: 2015
Stron: 97


Opis:

Głównym bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku, zmagającym się z chorobą żony – rakiem. Nieszczęściem dla niego, wygląda to na ostatnie stadium tej choroby. Każdy dzień jest dla niego walką o ukochaną, ale także o siebie samego. Pomimo przeciwności losu, nie zapomina o tym kim jest, jakie są jego korzenie i dokąd zmierza. Trening ciała jest dla niego ważny, ale nie ważniejszy od żony. Jest swoistą odskocznią, która pozwala mu zapomnieć o tym co się dzieje w świecie otaczającym go rakową świadomością. Wyciskanie kolejnych potów, w piwnicy przystosowanej na potrzeby przydomowej siłowni, pozwalają mu uciec od problemów dnia codziennego. Nie chronią go na zawsze. Tarcza zbudowana na podstawie wysiłku fizycznego, jest tylko pozorna i może ulec szybciej niż się zdaje. Ale działa, przynajmniej do pewnego momentu, kiedy wszystko zostaje stracone. Wtedy też pojawia się Coś, co zupełnie zbija z tropu głównego bohatera. Coś co uświadamia mu, że jego własne uczucia, nie są wcale jego, a świat, który do tej pory był ograniczony sztangami i cierpieniem, został urozmaicony czymś niezrozumiałym. Wszystko za sprawą tajemniczych  istot, skrywających się tuż obok, w Metalowej Dolnej.


Moje wrażenia:

Biorąc, do rąk książkę Bruno Kadyna tak naprawdę nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Tytuł nic a nic do mnie nie przemawiał, nie wiedziałam czego się po nim spodziewać. Do tego dodajmy okładkę, która sprawia ponure wrażenie, a sztangi sugerują, że być może będziemy mieli do czynienia ze sportem. O czym, więc jest ta książka? Czy do mnie przemówiła? Dowiecie się za chwilę.

Głównym bohaterem jest Tomasz, mężczyzna w średnim wieku, u którego boku stoi Kasia. Kasia choruje na raka, jest to prawdopodobnie ostatnie stadium tej choroby. Tomasza poznajemy w jego przydomowej siłowni, umiejscowionej w piwnicy, gdzie codziennie wykonuje swoje treningi. Treningi te pozwalają mu uciec od problemów dnia codziennego. Patrząc na jego zachowanie, na tę ucieczkę można by powiedzieć, że żona dla niego mało znaczy, że zostawia ją słabą w domu, a sam ucieka. Nie jest to jednak do końca prawda. Każdy przeżywa inaczej swoje cierpienie, każdy w czymś innym odnajduje ukojenie swego bólu. Jego dni są ciągłą walką o życie ukochanej. To myśli, że w którymś momencie może jej zabraknąć, że pokona ją rak.

"Rak jest obrzydliwy, ja mam wrażenie, że stał się członkiem rodziny, zasraną, czarną owcą".

I nagle nadchodzi taki moment. Kasia umiera... Każdy z nas dobrze wie, czym jest śmierć, jaki ogromny ból i smutek pozostawia w człowieku. Jak ciężko jest żyć bez tej jedynej i ukochanej.

" Od śmierci Kasi prawie nic nie jem, nie pracuję, nie chce mi się żyć. Myślałem, że wiem jak to jest stracić kogoś bliskiego. Dotkliwie przeżyłem śmierć dziadka, ale to było dawno i w porównaniu z Kasią łatwo to przełknąłem. Klucha w gardle znów eksploduje. Już dość mam płaczu, ale nie mogę przestać".

Jego strata jest ogromna, życie straciło sens. Powrót do morderczych treningów daje mu chwile zapomnienia. Właśnie podczas jednego z nich zauważa coś dziwnego. Jakąś istotę, która przemawia do niego jego głosem. Kim ona jest? Czy to wytwór jego wyobraźni? Czym jest Metalowa Dolna?  O tym już przeczytacie sami, nie mogę zdradzić nic więcej...

"Metalowa Dolna" to debiut literacki Bruna Kadyna. I chociaż książka ta nie jest obszernych rozmiarów, to nie da się o niej szybko zapomnieć. Napisana jest prostym, powściągliwym językiem, pełna emocji skłania czytelnika do refleksji. Jednocześnie uświadamia nam, iż mężczyzna też przeżywa swoją żałobę na swój własny sposób, nie zawsze okazując ją na zewnątrz. 

Podsumowując "Metalowa Dolna" to powieść przepełniona emocjami: miłość, śmierć, ból i strata, powrót do codzienności. Zachęcam Was do przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii na jej temat.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Autorowi.



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, bo polskie oraz Olimpiada czytelnicza

piątek, 19 maja 2017

Margarett Borroughdame – "Wiosna radosna"

ALBUM WIERSZY WIOSENNYCH DLA DZIECI.



Tytuł: "Wiosna radosna"
Autor: Margarett Borroughdame
Wydawnictwo: MBBooks
Rok wydania: 2016
Stron:36



Moje wrażenia:

Kochani, jaka jest Wasza ulubiona pora roku? Ja lubię wszystkie, bo każda z nich ma swój urok. Jednak w tym roku z utęsknieniem czekałam na wiosnę. Wypatrywałam jej pierwszych oznak. Czekałam, kiedy wszystko się zazieleni. Tymczasem ona zmierzała do nas bardzo powoli. W końcu się pojawiła, kolorami przywitała i słonkiem uraczyła.

Zanim jednak do tego doszło, odnalazłam wiosnę w książce Margarett Borroughdame. Autorka w swych rymowanych wierszykach ukazuje nadejście wiosny, jej pierwsze oznaki, takie jak: przebiśniegi. Wspomina o topieniu marzanny. Przedstawia nam wiosnę, jako Radosną, rozkwitającą kolorami.


W twórczości autorki przyszła tak nagle i nieoczekiwanie. Radość wielką nam sprawiła i jest taka jak w tym wierszyku:

Kolory wiosny

Wiosna jest zielona,
wiosna jest magnoliowa,
wiosna jest konwaliowa,
przebiśniegowa i bratkowa,
przylaszczkowa, zawilcowa,
forsycjowa i tulipanowa.
Jest fiołkowa, jest krokusowa,
jest kolorowa i radosna!
Taka jest wiosna!



Na kartach książeczki poczytacie też o wiosennych porządkach, pracach w ogródku i pierwszych plonach gotowych do zbioru. Tyle przecież w przyrodzie się dzieje, że warto się trochę rozejrzeć dookoła. Może zobaczycie pszczółki, które zaspały, poczujecie zapach miodu. Autorka przypomina również, iż "w maju kwitną bzy i kasztany" i ważne święto mają wszystkie Mamy. Nie zapomnijcie o tym kochani, bo to już całkiem niedługo.

Wiosna to radosny czas majówek, to smak pysznych truskawek, które wołają mnie, leżąc spokojnie w misce i czerwieniąc się pod wpływem słońca. Mmm... Rozmarzyłam się. Właśnie takie są te wierszyki, które przypominają dorosłym smak dzieciństwa. Smak wiosny. Smak radości i młodzieńczych lat. Z kolei dzieciom pokażą tę cudowną porę roku, która rozbudza w nas wszystkich pozytywne emocje.


Jak więc widzicie, książeczka jest bardzo ciekawa, sprawi radość dzieciom i dorosłym. A wierszyki na długo zostaną w waszej pamięci. Wspomnieć też muszę, iż na naszą szczególną uwagę zasługują również ilustracje autorstwa Cezarego Powierży oraz zdjęcia Fotolii i samej autorki. Margarett Borroughdame również, podobnie jak w poprzednich książeczkach, zostawiła dla dzieci puste kartki na własny wierszyk i zdjęcie.




Serdecznie Wam polecam! Przeczytajcie z Waszymi pociechami "Wiosnę radosną".




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu MBBOOKS





Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza

czwartek, 4 maja 2017

ZAPOWIEDŹ MAJOWA – KSIĄŻKA, KTÓRĄ CHCE PRZECZYTAĆ


ZAPOWIEDŹ

Agata Czykierda - Grabowska – "Wszystkie twoje marzenia"



Data premiery: 10.05.2017 r
Wydawnictwo: OMGBooks


Opis:

Kiedy Kamil poznaje Maję, ta planuje właśnie wrzucenie swojego starego opla do Wisły. Pełna energii i mająca ogromny apetyt na życie dziewczyna od początku fascynuje przystojnego studenta, ale też od razu wyraźnie stawia granicę: Obiecaj mi, że się nigdy we mnie nie zakochasz.

Początkowo Kamil nie widzi w tym nic złego. Dopiero przeprowadził się do Warszawy, zaczął studia. Mogą być kumplami z akademika. Albo przyjaciółmi. Albo friends with benefits...

Ale czy taka relacja jest w ogóle możliwa? Skoro są tylko przyjaciółmi, to dlaczego Kamil ma ochotę rozszarpać każdego faceta, który zbliży się do Mai? I jaka tajemnica nie pozwala Mai na planowanie przyszłości?



Kochani mam przyjemność być Ambasadorką tej książki. Wkrótce będziecie mogli przeczytać jej recenzję. Zorganizowany zostanie też konkurs, w którym do wygrania będzie egzemplarz "Wszystkie twoje marzenia". Śledźcie uważnie blog i fanpage na fb.

Czy opis zachęcił Was do przeczytania? Sięgniecie po książkę? 

Do premiery już tylko 6 dni!




środa, 3 maja 2017

ZAPOWIEDŹ MAJOWA - KSIĄŻKA, KTÓRĄ CHCĘ PRZECZYTAĆ.

Zapowiedź!

Beata Majewska – "Konkurs na żonę".



Data premiery: 10.05.2017 r.
Wydawnictwo: Książnica


Opis:


Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan "Żona".
Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli...



Co o niej myślicie? Czy opis zachęcił Was do przeczytania? Sięgnięcie po nią?
Premiera książki już za siedem dni.

Zdradzę Wam, że właśnie ją czytam. Wkrótce możecie wypatrywać recenzji.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Diane Rose – "Carpe diem" [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

  
Tytuł: "Carpe diem"
Autor: Diane Rose
Wydawnictwo: Videograf SA
Data wydania: 6 kwietnia 2017 r.
Stron: 464

Opis:


Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem @ szczęśliwa młoda kobieta czekająca już tylko na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to...
Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil...

   

Moje wrażenia:


Kochani, tak naprawdę to od kilku dni zastanawiam się co napisać, jakie słowa zawrzeć w recenzji, które odzwierciedlą tę gamę uczuć, która szaleje w mej głowie. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jakie jest Wasze życie? Tak wielu z nas żyje z dnia na dzień, narzeka na los, użala się nad trudami dnia codziennego. Wielu jest skłóconych z rodziną, przyjaciółmi, żyjemy w ciągłym biegu, zatracając niekiedy to, co najpiękniejsze. Gubimy się w tej naszej rzeczywistości, myślimy, że na wszystko mamy czas. Tylko, czy aby na pewno?
Co byście zrobili, gdybyście usłyszeli, że zostało Wam niecałe dwa lata życia? Jak byście je spędzili? Po przeczytaniu debiutu Diane Rose pt. "Carpe diem" te myśli wciąż krążą w mej głowie. I też pierwszy raz, na początku recenzji zdradzę Wam, iż książka była... albo i nie, poczytajcie dalej.

Rosalie Heart to młoda kobieta, studentka prawa, która dba o linię, biega, ma zaufanych przyjaciół, wspaniałą rodzinę i żyje według zasady carpe diem, czyli chwytaj dzień. Wydawać by się mogło, że wiedzie beztroskie życie. Nic nie jest jednak takie, na jakie wygląda. Przed Rosalie tylko, albo i aż 600 dni życia... Tylko nieliczni wiedzą, że Rosalie ma chore serce, że potrzebny jest dawca i szybki przeszczep. Rosalie zaczyna odliczać każdy przeżyty dzień. Żyje intensywnie, chce jak najwięcej doświadczyć. Jednak nic nie planuje, nie myśli o miłości. I nagle na jej drodze pojawia się Daniel. Umawia się z nim na randkę, miała to być pierwsza i ostatnia randka, tylko jeden wspólny wieczór. Stało się jednak inaczej... Czy Rosalie powie mu o swej chorobie? Czy mają szansę na szczęście?

"Każdy ma prawo przeżyć miłość, każdy. Nieważne ile dni mu zostało."

Debiutancka powieść Diane Rose nie posiada długiego wstępu, autorka od pierwszych stron porusza bardzo trudny temat, czyli zderzenie z okrutną chorobą i czyhającą śmiercią, ale również odnajdziemy w niej miłość i przyjaźń. Do tego wspaniale wykreowani bohaterowie, zarówno postacie pierwszoplanowe, jak i poboczne. Nie sposób ich nie polubić, wielu z nas może się z nimi utożsamiać. Na szczególną uwagę zasługuje też relacja Rosalie i Jamesa, jej brata. Takiego brata i faceta można tylko zazdrościć. Wspaniały brat, mąż i ojciec oraz wyśmienity kucharz. Zawsze był jej wsparciem, do końca wierzył, że wyzdrowieje, nigdy nie stracił nadziei. Jest przy niej w każdej trudnej chwili, opiekuje się nią, widać tę braterską miłość. Razem z nimi są też jej przyjaciele Oliwia i Tomek, którzy potrafią wysłuchać, rozśmieszyć, ale też postawić do pionu. W końcu pojawia się też Daniel, który pod wpływem Rosalie przechodzi małą metamorfozę. Na uwagę zasługuje też to, co lubię najbardziej, czyli pierwszoosobowe narracje Rose i Daniela. Dzięki temu mam możliwość obserwować wydarzenia z perspektywy obu stron, doświadczając przy tym wielu emocji.

Fabuła książki jest bardzo wciągająca, ciągle coś się dzieje. Powieść napisana jest plastycznym i lekkim stylem z zabawnymi dialogami, które często bawiły mnie lub sprawiały, że moje serce z żalu się zaciskało. "Carpe diem" gwarantuje mnóstwo emocji i przeżyć, ale ma też jeden minus. Kochana autorko, to co zrobiłaś, ze mną pod koniec książki jest nie do wybaczenia. Płakałam, szukając chusteczek, nie mogłam uwierzyć w to, co przeczytałam. Przeżyłam prawie zawał, wyzywałam w tych krótkich chwilach, gdy wycierałam oczy. W końcu dotarłam do końca... Tak zakończenie zdecydowanie wbija w fotel. I jedno wiem na pewno, jeszcze wrócę do książki na pewno nie raz.

Podsumowując:





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję autorce Diane Rose oraz wydawnictwu
Videograf




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza oraz Czytam, bo polskie

K. Bromberg – "Hard Beat. Taniec nad otchłanią"

W miłości i na wojnie
wszystkie chwyty dozwolone!



Tytuł: "Hard Beat. Taniec nad otchłanią".
Autor: K. Bromberg
Wydawnictwo: Editio Red
Rok wydania: 2016
Stron: 352





Moje wrażenia:

Myślę, myślę i żadne słowa nie przychodzą mi na myśl. Choć książkę przeczytałam już niemalże miesiąc temu, to nadal nie mogę się zebrać w sobie, by ułożyć odpowiedni ciąg liter, który stworzy recenzję idealnie odzwierciedlającą treść powieści. 
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością K. Bromberg. Bałam się, iż nie odnajdę się w tej lekturze, gdyż wiedziałam, że należy do serii Driven. Jednak mój strach był przedwczesny, autorka zadbała, aby czytelnik miał przyjemność z czytania, nawet jeśli poprzednie części są mu całkowicie nieznane.

Tanner Thomas jest dziennikarzem, pracuje jako korespondent wojenny dla jednej z amerykańskich stacji informacyjnych. Kocha swoją pracę i ryzyko, jakie się z nią wiąże. Spotykamy go w trudnym dla niego momencie. W jednej z takich reporterskich akcji zginęła Stella, jego partnerka, fotografka, z którą współpracował przez ostatnie dziesięć lat. Tanner obwinia siebie za jej śmierć. Przebywa na urlopie. W końcu po kilku miesiącach przymusowej przerwy w pracy przekonuje przełożonych, aby przywrócili go z powrotem i wysłali na kolejną reporterską wyprawę.  Na miejscu rzuca się w wir kolejnych niebezpieczeństw. Tam też poznaje Beaux Croslyn, swą nową partnerkę zawodową, która od początku wzbudza jego pożądanie. BJ to piękna i intrygująca kobieta ze swoimi tajemnicami i przeszłością. Przeszłością, która zagraża ich wzajemnym relacjom, a nawet życiu. Czy Tanner i Beaux mają szansę na szczęście?

"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" to książka przepełniona sekretami, namiętnością i adrenaliną. To opowieść o miłości wbrew regułom, postanowieniom i obietnicom. Do tego wątki sensacyjne i realia wojenne. Zastanawialiście się kiedyś ile niebezpieczeństw, czyha podczas zdobywania informacji dla stacji telewizyjnych? Jak wiele się ryzykuje? Tutaj będziecie mogli się o tym przekonać.

W powieści spotykamy się też z narracją jednoosobową, z perspektywy Tannera. Dzięki temu postać BJ  okryta jest tajemniczością. Z każdą stroną książki odkrywamy o niej coś więcej. Sprawia to, że z niecierpliwością czekamy, co będzie dalej. Warto przy tej okazji wspomnieć coś o samych bohaterach, którzy zostali wspaniale wykreowani. Thomas Tanner to postać o silnym charakterze, nie boi się wyzwań i niebezpieczeństw, zawsze walczy do końca. Praca jest dla niego bardzo ważna, wszystko w swych misjach ma zawsze doprecyzowane. Ma też duszę romantyka, nie boi się okazywać uczuć, jakie nim targają, nieobce są mu łzy. Jest też bardzo opiekuńczy, wie że kobiety na Bliskim Wschodzie nie mogą pozostawać bez ochrony. Z kolei Beaux to pełna tajemnic kobieta i wspaniała fotografka. Nie lubi mówić o sobie, nie zdradza nic ze swej przeszłości. Jest odważna i pyskata, a zarazem intrygująca i seksowna. Razem z Tannerem stanowią istną mieszankę wybuchową. Bardzo ich obu polubiłam.

"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" to powieść, w której odnajdziecie też liczne sceny erotyczne, które ukazane zostały w sposób idealny, bez zbędnych wulgaryzmów. Zostały dopracowane w każdym szczególe, pobudzą Waszą wyobraźnię, wywołają rumieniec na twarzy.

Podsumowując, powieść czyta się przyjemnie i bardzo szybko, nie sposób się od niej oderwać. Intryguje, wzrusza, przyciąga tajemniczością. To opowieść o stracie bliskiej osoby, o bólu i pustce, jaki po niej zostaje, ale też i o pogodzeniu się z losem, o realiach wojennych i niebezpiecznych misjach. Powieść z nutką erotyzmu, dążeniem do szczęścia. Koniecznie przeczytajcie ją sami. Polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Editio Red



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza





środa, 15 marca 2017

Kolejne audiobooki pod moim patronatem.


Kochani zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z kolejnymi audiobookami Wydawnictwa StoryBox.pl, które objęłam patronatem medialnym.



Tytuł: "Na brzegu życia"
Autor: Dorota Schrammek
Czyta: Joanna Gajór


Opis:

Minęło kilka miesięcy... Matylda i Władysław są szczęśliwym małżeństwem. Cieszą się też z wnuczki. Ta pozorna stabilizacja zostaje zakłócona przez nowego mieszkańca Pobierowa, który doprowadza do częstych konfliktów, a po pewnym czasie – do tragedii. Czy można było uniknąć złego losu?
Z kolei Zoja i Ryszard kupują domek na obrzeżach Gostynia. Ta sielska okolica kryje jednak pewną tajemnicę, której początek sięga czasów drugiej wojny światowej. Ryszard nawet się nie spodziewa, jak bardzo zaangażuje się w tę sprawę. Czy uda mu się uporać ze zdobytymi informacjami i rozwikłać narastające problemy?

"Na brzegu życia" to kontynuacja opowieści "Horyzonty uczuć", w której Autorka z właściwą sobie przenikliwością pokazuje barwną i zróżnicowaną panoramę postaci nadmorskiego kurortu.

Trzeci tom pobierowskiej opowieści już wkrótce.



Tytuł: "To się da!"
Autor: Anna Sakowicz
Czyta: Joanna Gajór
Czas trwania: 12:26:00


Opis:

Joanna w trakcie rocznego urlopu dla poratowania zdrowia mieszka na Kociewiu i opiekuje się ciocią Zofią, energiczną starszą panią. Nowe miejsce staje się szansą na pozytywne życiowe zmiany. Wraz z córką Lusią wikła się w historię z przeszłości i próbuje odnaleźć tajemniczego Henryka z młodości cioci Zosi. Nastolatka wierzy, że miłość może przetrwać kilkadziesiąt lat. Czy faktycznie jest to możliwe?

Autorka stawia główną bohaterkę przed ważnymi decyzjami życiowymi. Każe jej wybierać pomiędzy stabilizacją zawodową a namiętnością, utartymi schematami a porywami serca. Ponadto zmusza ją do walki o nadzieję dla chorej na białaczkę Szpilki.

"To się da!" jest opowieścią napisaną z dużym poczuciem humoru. Anna Sakowicz rozśmiesza, wzrusza, ale i pobudza do refleksji, dając słuchaczowi  sporą dawkę pozytywnej energii. Audiobook jest kontynuacją "Złodziejki marzeń", jednak można ją słuchać bez znajomości pierwszego tomu. Trzeci tom kociewskiej opowieści ukaże się w 2017 roku.



Tytuł: "3 razy R"
Autor: Hanna Cygler
Czyta Joanna Domańska
Czas trwania: 9:45:00


Opis:

Lata dziewięćdziesiąte – polskie realia czasu transformacji. Opowieść o Klaudii, Lidce i Oldze, trzech młodych kobietach, które połączył wspólny biznes. Każda z nich zmaga się ze swoimi życiowymi problemami, od wspomnień po nieudanym małżeństwie, po zazdrość męża. Za sprawą nieoczekiwanych wydarzeń ich przyjaźń zostanie wystawiona na ciężką próbę. Czy przetrwa?



Tytuł: "Czarci krąg"
Autor: Iwona Banach
Czyta: Magda Karel


Opis:

Hanka jest detektywem w biurze matrymonialnym. Pewnego dnia od swojej szefowej otrzymuje zadanie specjalne. Udaje się więc do małego miasteczka, by tam przeprowadzić śledztwo. Okazuje się, że w Zagubinie niedawno odkryto szkielet pogrzebany w pochówku wampirycznym. Mieszkańcy wykorzystują to do zorganizowania Wampiriady. W niesamowitych i zaskakujących  wydarzeniach prym wiodą: zezowaty pies Zyzol, szalony profesor ufologii, Hanka i policjant Maciek. Jakie tajemnice skrywa miasteczko? Jaką rolę w tym szaleństwie odgrywa "czarci krąg"?
"Czarci krąg" to zgrabne połączenie kilku gatunków literackich, co w sumie daje pełną temperamentu, wciągającą opowieść. Czarny humor i wartka akcja gwarantują słuchaczom dobrą zabawę.



Wszystkie przedstawione audiobooki ukazały się nakładem Wydawnictwa


niedziela, 5 marca 2017

Diane Rose – "Carpe diem" [zapowiedź]


Muszę się z Wami podzielić wspaniałą wiadomością. Spieszę Wam ogłosić, iż zostałam Ambasadorką powieści "Carpe diem" autorstwa Diane Rose. Jest mi niezmiernie miło z tego powodu. Do premiery pozostało już tylko 23 dni. Myślę drodzy Czytelnicy, iż nadszedł już czas, abym zdradziła Wam o czym będzie ta książka. Jesteście ciekawi? Może oczekujecie na nią z niecierpliwością?


Tytuł: "Carpe diem"
Autor: Diane Rose
Wydawnictwo: Videograf
Stron: 368
Data premiery: 28.03.2017 r.


Opis:


Rosalie Heart ma 22 lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem – szczęśliwa młoda kobieta czekająca już tylko na miłość. Jednak za nim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to. Rosalie zostało już tylko 600 dni życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich przyjaciół i rodzinę. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Jednak pewnego dnia Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil...



I co o tym myślicie? Jak Wam podoba się okładka? Przeczytacie razem ze mną?



Tymczasem dziękuję za zaufanie Autorce i Wydawnictwu Videograf.

niedziela, 26 lutego 2017

Steena Holmes – "Dziecko wspomnień".

NIEZWYKŁA OPOWIEŚĆ
O MIŁOŚCI I STRACIE, JAKĄ PRZYNOSI LOS




Tytuł: "Dziecko wspomnień"
Autor: Steena Holmes
Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2016
Stron: 240


Opis:


Kiedy Brian dowiaduje się, że jego żona Diane jest w ciąży, nie posiada się ze szczęścia. Czekał na tę chwilę aż dwanaście lat. Z kolei Diane, choć bardzo pragnie dziecka, boi się macierzyństwa z powodu mrocznej przeszłości swojej rodziny. Moment, w którym na świat ma przyjść jej pierwsze dziecko, również nie jest zbyt fortunny – Brian właśnie awansował i musi wyjechać do Londynu, gdzie ma nadzorować otwarcie nowej filii swojej firmy.

Mija rok. Macierzyństwo przyniosło Diane szczęście, jakiego wcześniej nawet sobie nie wyobrażała. Kobieta jest absolutnie zakochana w swojej córeczce Grace. Niestety nie wszystko układa się pomyślnie. Brian nadal nie wrócił z Londynu, a kobieta obsesyjnie boi się zostawić dziecko samo. Wokół Diane dzieją się niepokojące rzeczy, które sugerują, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.

Czy można zaspokoić pragnienie szczęścia, które staje się niemal obsesją?



Moje wrażenia:


Tak naprawdę sięgając po tę książkę, nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Przede wszystkim do jej przeczytania zachęciła mnie okładka i opis. Zapowiadał się bardzo ciekawie i intrygująco. Czy taka właśnie była ta powieść? Czy spełniła moje oczekiwania? O tym już za chwilkę.

Na kartach książki poznajemy małżeństwo Diane i Briana. Są już z sobą od 12 lat, bardzo się kochają i realizują swoje marzenia. Oboje mają świetną pracę. Wydawać by się mogło, że niczego im nie brakuje. Czy na pewno? Brian marzy o własnym dziecku, chciałby sprawdzić się w roli ojca. Diane nie chce o tym słyszeć, boi się zajść w ciążę, bardzo dobrze pamięta tragiczne wydarzenia z życia swej matki. I nagle będąc u szczytu swej kariery, spodziewając się awansu, Diane dowiaduje się, iż jest w ciąży. Nie jest z tego powodu szczęśliwa, nie skacze z radości. Przepełniają ją leki i obawy, które próbuje rozproszyć Brian. Łatwo się bowiem domyślić, iż Brian szaleje ze szczęścia. Troszczy się o żonę i nienarodzone maleństwo. Postanawia kupić większy dom, organizuje przeprowadzkę. Jednak tuż przed porodem dostaje awans, który wiąże się z krótkim wyjazdem do Londynu. Wierzy, że przed porodem wróci.

Mija rok. Diane wychowuje małą Grace z pomocą niani. Briana nadal nie ma. Sytuacja uległa zmianie, tak jak dawniej bohaterka nie chciała dziecka, tak teraz jest przykładną mamą. Młoda mama kocha bezgranicznie swoją córeczkę. Nie wyobraża sobie życia bez niej, praktycznie nie opuszcza jej na krok. Jest ciągle obok niej. Jednak zaczyna też dostrzegać dziwne rzeczy, które się wokół niej dzieją. Gdzie jest Brian? Dlaczego jeszcze nie ma go przy niej? Dlaczego jeszcze nie wraca z Londynu, czemu nie dzwoni? Czy nie chce zobaczyć swej córeczki, nie kocha jej? Do kogo tak często dzwoni niania? Czemu Diane boi się zostawić córeczkę samą?

Mnóstwo pytań nasuwa się w trakcie czytania, na wszystkie na pewno znajdziecie odpowiedzi. Wszystkie wydarzenia poznajemy raz z perspektywy Diane, a następnie z perspektywy Briana. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Diane opowiada o swoim życiu po narodzinach Grace i oczekiwaniu na powrót męża. Brian natomiast wspomina czas ciąży i przygotowywanie się do rodzicielstwa. Czytając mamy jednak wrażenie, że coś tu nie gra. Coraz bardziej wszystko robi się zagmatwane, ma się wrażenie, że wszyscy coś przed Diane ukrywają. Atmosfera robi się coraz gęstsza. Powstaje coraz więcej niedomówień...tajemnic...

Więcej o fabule książki nic nie zdradzę, to trzeba przeczytać samemu.  Jedno jest pewne, dostarczy Wam ona mnóstwo emocji, wzruszeń, wywoła refleksje. Czytając, niejednokrotnie zastanawiałam się, czemu tak się dzieje, że niektóre kobiety pragną być matkami, a nie mogą. Z kolei te, co mogą, zachodzą w ciążę i staje się to dla nich tragedią. Dlaczego w naszym życiu kariera jest najważniejsza? Czemu dla niektórych rodzicielstwo jest złem koniecznym? Takie myśli i jeszcze wiele innych krążyło mi po głowie podczas tej lektury. Steena Holmes wiedziała jak nas zaintrygować, jakie wzbudzić w nas emocje. Podczas czytania pojawia się cała gama uczuć od złości, po wzruszenie. Każdy rozdział dostarcza nowych emocji.

Na naszą uwagę zasługują też bohaterowie. Są oni bardzo dobrze wykreowani. Po prostu autentyczni. Od samego początku spodobał mi się Brian. Ambitny i inteligentny mężczyzna, jednocześnie kochający i troskliwy mąż. Postać Diane z kolei początkowo działała mi na nerwy. Dopiero później coś w moim odbiorze jej osoby się zmieniło. Poczułam do niej sympatię, ale też było mi jej żal. Nie mogę też pominąć postaci niani, która przez cały czas była obecna, która cały czas wspierała naszą bohaterkę. Tak naprawdę to początkowo nie wiedziałam jaką rolę odgrywa niania, działała mi na nerwy. Ona i jej notesik, w którym ciągle coś notowała. Cóż taka była jej rola...

Co jeszcze mogę Wam zdradzić? Może to, iż zakończenie mnie zaskoczyło. Wbiło mnie w kanapę, kiedy je przeczytałam. Wiedziałam, że wokół Diane i Briana jest jakaś aura tajemniczości, jednak tego się nie spodziewałam. Autorka na sam koniec dała mi ogromne emocje, zmusiła do refleksji, do zadumy nad naszym życiem.

Książkę czyta się bardzo szybko, z każdym rozdziałem rośnie nasze zaciekawienie. Nie można jej na długo odłożyć, bo w głowie szaleją myśli. Jest po prostu wciągająca i intrygująca. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie. Zachęcam Was do sięgnięcia po "Dziecko wspomnień". Na pewno nie będziecie żałować czasu, jaki na nią przeznaczycie. Polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję: Wydawnictwo Kobiece






Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza






Stephanie Garber – "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ".

Zanim zatracisz się w magicznym
świecie Caravalu,
zapamiętaj: TO TYLKO GRA!


Tytuł: "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ".
Autor: Stephanie Garber
Wydawnictwo: OMG Books
Data wydania: 2017 r.
Stron: 415


Opis: 


Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już małżeństwo Scarlett.Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a dziewczyna nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia.

Jednak szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy despotycznego ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Choć Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, stopniowo ulega jego urokowi. Jednak szybko okazuje się, że Legenda uprowadził Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry.

Czy Scarlett wygra i uratuje siostrę?

Czy zainteresowanie Juliana jest prawdziwe, czy to tylko część rozgrywki?


Moje wrażenia:


Ostatnio dotarła do mnie niespodziewana przesyłka od wydawnictwa OMG Books. Kiedy ją rozpakowałam, ujrzałam książkę Stephanie Garber  pt. "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ". Pierwsze co przykuło moją uwagę po rozpakowaniu to okładka. Okładka klimatyczna, tajemnicza, w pewien sposób magiczna. Kobieta w białej sukni przedzierająca się przez zmrok przyciąga nasz wzrok. Do tego opis książki, który spowodował, iż poczułam się zaintrygowana. Zaczęłam czytać i ... Co było dalej, dowiecie się za chwilę.

Autorka w swej książce przedstawiła nam historię dwóch sióstr Scarlett i Telli, które całe swoje życie spędziły na maleńkiej wyspie pod czujnym okiem despotycznego ojca. Ojca, który już zaaranżował małżeństwo Scarlett z hrabią, którego nigdy nie widziała. Ba, nawet nie zna jego imienia, dowie się dopiero w dniu ślubu. Dotychczas pisze z nim tylko listy. Straszne, prawda? Bohaterki całe życie, marzą o ucieczce z wyspy, pragną wziąć udział w tajemniczej grze, w której nagrodą jest spełnienie jednego marzenia. Co roku wysyłają listy do Legendy, w zwycięstwie widzą szansę na wolność i szczęśliwe życie. I nagle tuż przed planowanym ślubem Scarlett otrzymuje trzy zaproszenia do gry, mało tego  mają być gośćmi honorowymi Mistrza Legendy. Obie siostry mają odmienne zdania co do zaproszeń, inne plany. W tym momencie pojawia się też Julian – tajemniczy żeglarz. Kim on jest tak naprawdę? Dlaczego uprowadza Scarlett i pomaga jej wejść w świat Legendy? Czy Scarlett uratuje siostrę, która została uprowadzona przez Legendę i jej życie zależy od wyniku rozgrywki? Czy uczucie rodzące się między Scarlett a Julianem jest prawdziwe? Na wszystkie pytania znajdziecie odpowiedzi.

Powieść przenosi nas w świat magii, gdzie nie wiadomo co jest prawdą, z co kłamstwem. Tutaj rzeczywistość miesza się z iluzją, trzeba uważać na siebie na każdym kroku, pilnować, żeby nie doprowadzić się do szaleństwa. Czas płynie tutaj dwa razy szybciej, aby czegoś się dowiedzieć, oddajesz jakiś swój sekret w zamian. Gra jest pełna niespodzianek i wielu tajemnic, zagadek i czarów. Nic nie jest proste, jakby się mogło wydawać. Trzeba niejednokrotnie wykazać się sprytem i odwagą, należy mieć oczy szeroko otwarte. Mało tego nie wiadomo, komu można zaufać, kto tutaj jest przyjacielem a kto wrogiem. Czytając, niejednokrotnie miałam z tym problem. Sama byłam ogłupiona, gra pochłonęła mnie do tego stopnia, że nie interesowało mnie nic poza książką.

Stephanie Garber, świetnie dopracowała fabułę książki. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Magiczna gra pochłania czytelnika, nie pozwalając oderwać się od książki.  Napisana jest prostym i łatwym w odbiorze stylem, niezwykle plastycznym językiem, a zarazem bardzo magicznym. Obrazy przedstawione w książce są tak barwne, że działają na naszą wyobraźnię. Czułam się, jakbym znajdowała się wraz z bohaterami na stronach książki. Jeśli jesteśmy, już przy bohaterach to uważam, iż zostali wspaniale wykreowani. Przedstawieni w taki sposób, że można ich było lubić, bądź nie. Tella i Scarlett dwie siostry, każda inna z charakteru. Tella – odważna, często działająca pod wpływem impulsu, pewna siebie. Niczego się nie boi i dąży do postawionego sobie celu. Scarlett jest jej całkowitym przeciwieństwem. Druga z sióstr jest delikatna, honorowa, nadopiekuńcza, dla siostry gotowa byłaby poświęcić wszystko:

"Dla Telli jednak zrobiłaby wszystko, nawet gdyby musiała zrezygnować z realizacji największego marzenia".

Jednak bywa też irytująca, drażniła mnie niekiedy swoim zachowaniem. Sprawiała niekiedy wrażenie, jakby sama nie umiała podjąć decyzji, rozmyślała nad każdą najdrobniejszą sytuacją. Jednak podczas gry przeszła metamorfozę. Zrozumiała też w końcu, że podporządkowanie i postępowanie z wolą ojca nie da jej szczęścia. Kto może jej to szczęście zapewnić? Może Julian? Właśnie Julian, był chyba taką postacią, która najbardziej mi się spodobała. Tajemniczy żeglarz, służący radą, wprowadzający Scarlett w świat Carvalu, odważny, zadziorny. Tylko, czy na pewno jest tym, za kogo się podaje? Czy Scarlett go pokocha? Czy mają szansę być razem?

O tym musicie przekonać się sami. Z każdym rozdziałem dowiecie się więcej, będziecie zaskoczeni.

Podsumowując "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" to połączenie literatury młodzieżowej z fantasy, która na pewno porwie wielu z Was. Nawet nie będziecie wiedzieć, kiedy dotrzecie do jej ostatniej strony. Tam czekać będzie na Was zaskakujące zakończenie. Zakończenie, które daje nadzieje na kontynuację. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się następna część.

Przyjmijcie więc zaproszenie i weźcie udział w grze. Sięgnijcie po książkę, wejdźcie w świat magii o pomóżcie odnaleźć Telle. Pamiętajcie tylko o jednym: to tylko gra!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu OMG Books




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza









środa, 22 lutego 2017

Zapowiedź marcowa Wydawnictwa Psychoskok


Powoli zbliża się miesiąc marzec. Wydawnictwo Psychoskok ma dla Was na ten miesiąc następujące propozycje:



Tytuł: "Serniki słodkie i wytrawne"
Autor: Renata Czelny-Kawa
Data premiery: 24.03.2017 r.
Stron: 128


W książce "Serniki słodkie i wytrawne" znajdziemy całą galerię przepisów na serniki słodkie, ale także i na te w wersji słonej. Autorka – od dziecka zakochana w sernikowych słodkościach – raczy nasze oczy sernikami o zaskakujących połączeniach smakowych. Są tu serniki owocowe, kawowe, z kajmakiem, z lawendą, z kasztanami i chilli, cytrusowe, z włoskim mascarpone i ricottą. Do najbardziej wyszukanych należą z pewnością serniki wytrawne – z kalafiorem i łososiem, brokułowy na zimno czy z marchewką i groszkiem. Do wyboru i do koloru!

Autorka wychodzi naprzeciw piekącym serniki. Jeśli ktoś czuje się początkujący w ich pieczeniu, zbawienne zapewne okażą się rady autorki zebrane w krótkie "sernikowe ABC" na końcu książki.

Oprócz niebanalnych przepisów na apetyczne serowce autorka zabiera swojego Czytelnika do świata swojego dzieciństwa. W krótkich, osobistych rozdziałach poznajemy osoby bliskie jej sercu, razem z nią spędzamy wakacje w podkarpackiej wsi, obserwujemy pierwsze kuchenne zakusy, pierwsze eksperymenty kulinarne, pierwsze kroki z apetycznym, słodkim blogiem... i pierwsze poczynania jako debiutującej pisarki.



Tytuł: "Ptaki – cudaki i inne zwierzaki"
Autor: Adam Cichy
Data premiery: 07.03.2017 r.
Stron: 48


"Ptaki – cudaki i inne zwierzaki" to zbiór trzech bajek dla dzieci w każdym wieku. Ich bohaterami są ptaki, które występują w naszym kraju. Różnią się nie tylko wyglądem i zwyczajami, ale też charakterem. Mają różne wady i zalety, borykają się z problemami i sytuacjami, które spotykają nas na co dzień. I tak na przykład czytelnik pozna marzenia i tęsknoty wróbelka, którego największym pragnieniem była podróż do Afryki oraz dowie się co wynikło z jego planów. Wśród ptaków mamy wielu utalentowanych śpiewaków, ale któremu należy się palma pierwszeństwa? Który z ptasich bohaterów jest nieznośnym gadułą, a który największym milczkiem? Kto jest najlepszym lotnikiem, a kto zapalonym wędkarzem? Który z ptaków jest pilnym uczniem, a któremu w głowie tylko figle i psoty? Książka bawi i uczy, a każda z opowiastek zakończona jest morałem.


Co Wy na to? Czy któryś z tytułów Was zainteresował? Mnie zaciekawiły obydwie książki.

czwartek, 16 lutego 2017

S. M. Borowiecky – "Która jego jest" [zapowiedź wydawnicza]



W monachijskim kościele pada strzał. Ksiądz Adolf Rielke, powiązany z nazistami i organizacją Stille Hilfe, zostaje zamordowany. Tymczasem Anna Braun, wnuczka Adolfa Hitlera, pragnie jednego – odzyskać władzę odebraną jej dziadkowi. Demony przeszłości wychodzą z cienia. Jeszcze chwila, a hasło "Odyn zamiast Jezusa", może stać się rzeczywistością...

Młoda Amerykanka Zoja Pietrowna i Serge Magdi, badacz prawosławnych ikon powiązany z tajemnym Bractwem Chryzmonu, mają coraz mniej czasu,Ścigani przez dwie największe agencje wywiadowcze świata, muszą odnaleźć mityczną Ewangelię Apostolic, zanim będzie za późno.

Czy Jezus i Maria Magdalena byli potomkami królewskiego rodu Dawida? Czy Protoewangelia jest przepowiednią, która spełnia się na naszych oczach? Czy na terenie Watykanu znajduje się kościół nazistów? I jaką rolę w tym wszystkim odgrywają amerykański i niemiecki wywiad?

Druga część kontrowersyjnej książki "Ani Żadnej Rzeczy" to brawurowe połączenie thrillera, sensacji i powieści przygodowej. Symbole i szyfry, prowadzą w głąb historii, splatając się ze Starym Testamentem, kabałą i germańskimi mitami. Wszystkie drogi prowadzą do Izraela i grobu pewnego świętego, w którym ukryte są tajemnice kościoła, których pragną wszyscy...




Jeszcze kilka słów o autorce:


S. M. Borowiecky – to Sandra Borowiecka. Rocznik 1988. Dziennikarka, autorka scenariuszy. Współpracowała min. z Radiem Kolor, TVN, TTV, Superstacją, Polsat News Dwa, Super Expressem, Gazetą Bankową, Uważam Rze. Po ogólnopolskim sukcesie reportażu "Wyzysk Polski" w 2013 roku, przekształciła reporterskiego bloga w niezależny magazyn reporterski Szpalta.com i wydawnictwo, które dziś wchodzą w skład Grupy Medialnej Szpalta. Obecnie pracuje nad reporterską książką na temat restytucji mienia żydowskiego w Polsce po 1997 roku.



Zachęcam Was również do przeczytania pierwszej części:










sobota, 11 lutego 2017

Monika Magoska – Suchar, Sylwia Dubielecka – "Klątwa przeznaczenia" [recenzja przedpremierowa]


Premiera: 08.03.2017 r.


Tytuł: "Klątwa przeznaczenia"
Autor: Monika Magoska – Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017 r.
Stron: 810


Opis:


Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do Czarnej Twierdzy, siedziby Związku – bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego, czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję.



Moje wrażenia:


Napisałam, moje wrażenia i myślę co napisać dalej. To nie to, że nie wiem co napisać, to po prostu myśli kłębią mi się w głowie i nie chcą się ułożyć w ładną całość. Może spróbuję od początku... Kiedy padła propozycja przeczytania książki, usłyszałam tylko, że należy do gatunku fantasy i do cienkich nie należy. Nie wystraszyło mnie to wcale, bo i fantasy lubię i grubsze książki również. Tymczasem, jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, iż książka ma ponad osiemset stron. Dużo prawda? Troszkę się przeraziłam, nie ilości stron, co to, to nie, lecz tego, czy na tych stronach znajdę coś, co mnie tak wciągnie, że przebrnę przez nią do ostatniej kropki końcowej. I muszę Wam powiedzieć, że jestem pełna podziwu dla autorek, że stworzyły taką książkę. Mało tego jest to ich debiut. Czy udany? Czy "Klątwa przeznaczenia" wywarła na mnie wrażenie? Jeśli tak... to jakie? O tym już za chwilę.

Arienne to młoda czarodziejka, która zmuszona jest schronić się przed zagrażającym jej niebezpieczeństwem w Czarnej Twierdzy, będącej siedzibą Związku, gdzie gwałty, związki pozamałżeńskie, morderstwa, czary, knowania przeciw sobie są na porządku dziennym. Dziwne prawda? Inteligentna dziewczyna i takie miejsce. Wszystko co się dzieje to Przeznaczenie, a i ona prócz schronienia przed niebezpieczeństwem, ma zadanie do wykonania. Będzie ciężko, gdyż tutaj rządy sprawowane są twardą męską ręką. Kobiety nie posiadają żadnych praw, są podporządkowane swemu Mistrzowi. Arienne tymczasem już na samym początku pokazuje swój charakterek, ośmieszając przed zgromadzeniem jednego z mężczyzn. I to nie koniec jej brawury... Wkrótce jednak i ona trafia pod protektorat swego Mistrza. Kim on jest?
Jest nim Severo – Mistrz walk, którego symbolem jest lew. Jest niestrudzony, bardzo waleczny i wierny zasadom Związku. Z jednej strony kat, z drugiej romantyk. Ma w sobie wielką, magiczną moc, która cały czas musi być tłumiona. Muszę też dodać jeszcze, iż Severo to obiekt westchnień wszystkich kobiet w Twierdzy oraz na wszystkich dworach. Wkrótce jednak jego sercem zawładnie Milady. Zobaczycie sami, co mężczyzna potrafi zrobić dla swej kobiety.

W "Klątwie przeznaczenia" odnajdziecie wszystko, co zawiera gatunek fantasy, czyli zamki, magię, miecz, przelew krwi, intrygi, nienawiść, rywalizację, zemstę, ale też i miłość, przeznaczenie i zapisany los. Do tego dodajmy wartką i ciekawą akcję, która ani na chwilę nie pozwala się nam nudzić. Jest nieprzewidywalna, dostarcza nam wielu emocjonujących chwil. Wspomnieć też trzeba o wspaniałych dialogach, które potrafią rozbawić, ale też i zasmucić. Autorki wplotły też w swą powieść sceny erotyczne, które przedstawione zostały odważnie, ale bez zbędnej wulgarności, za co daję duży plus.
Na naszą uwagę, zasługuje też narracja. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową, od czasu do czasu pojawia się też narracja trzecioosobowa. Nie sprawiło mi to większych kłopotów, nie przeszkadzało w czytaniu. Powiem Wam, iż lubię wnikać w myśli bohaterów, dlatego podobało mi się, iż wiem, o czym myśli i co czuje Arienne, czy Severo oraz pozostali bohaterowie. Jeśli jesteśmy przy bohaterach, to jestem pod ogromnym wrażeniem, bo było ich bardzo wielu, każdy z nich jednak jest inny. Wielu z nich bardzo polubiłam. Jednym słowem bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani.

Do jednego tylko muszę się przyczepić... mianowicie zaskakujące zakończenie. Drogie Autorki, jak mogłyście, nam czytelnikom coś takiego zrobić. Dlaczego, ja się pytam? Tak nie wolno... Teraz pozostaje mi z niecierpliwością czekać na kontynuację. Tak, tak kochani, dobrze słyszycie. Będzie druga część... Już na nią czekam.

"Klątwa przeznaczenia" to naprawdę bardzo udany debiut literacki. Dajcie porwać się temu, co stworzyły Autorki. Przeczytajcie i przekonajcie się, czy i Was porwie Przeznaczenie. Poznajcie świat pełen magii, rządów mężczyzn, tajemniczości, świat, w którym kobiety nie mają praw. Zobaczcie, jak rodzi się zakazana miłość. Po prostu jednym słowem koniecznie przeczytajcie. Nie będziecie żałować. Polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Autorkom oraz Wydawnictwu Novae Res.





Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania; Zaczytajmy się; Olimpiada czytelnicza; Czytam, bo polskie