piątek, 29 grudnia 2017

Skarlet - "2 w 1. Z podróży do świata retro" [PATRONAT]



Tytuł: "2 w 1. Z podróży do świata retro"
Autor: Skarlet
Wydawnictwo: Ridero
Rok wydania: 2017
Stron: 215



Moje wrażenia:


Kto z was lubi podróżować? Pewnie większość odpowie na to pytanie twierdząco. Nie ma nic lepszego, jak wsiąść w pociąg, czy samochód i udać się daleko  w podróż marzeń. czy tylko tak możemy poznawać i zwiedzać? Oczywiście, że nie... Niekiedy wystarczy usiąść w fotelu i wziąć książkę do ręki, aby wyruszyć w wymarzone miejsca.

Właśnie, czy pamiętacie jeszcze naszą wspólną podróż do świata retro? Mam nadzieję, że chociaż część z was pamięta. Mam dobrą wiadomość, bowiem teraz "Z podróży do świata retro" powróciła jako jedna książka. Co oznacza, że znajdziecie w niej to wszystko, co zawarte było w pierwszej i drugiej części.




To co? Porywam was jeszcze raz do świata retro... Przypomnijmy sobie wspólnie, fragmenty poprzednich recenzji.

Oto co napisałam o pierwszej i drugiej części:

"...Autorka porwała mnie w podróż do świata retro. Razem z nią przeniosłam się do lat 60-tych XIX wieku, gdzie wirtualnie na kartkach książki odkryłam świat mody i kuchni. Poznałam jak być damą oraz ówczesne historie z dreszczykiem..."

"...Przy okazji dowiecie się jak dbać o cerę, przetłuszczone włosy, jak unikać słońca, a nawet jak "dodać sobie okrągłości", czyli jak przytyć. Poznacie również kilka rad dotyczących mody."





"A moda w tym czasie zafundowała paniom prawdziwą rewolucję, o czym koniecznie musicie przeczytać sami. Zwróćcie też baczną uwagę na "Szyk" – poradnik dla kobiet, który ukazuje porady, jak się ubierać, jakie kroje i desenie są dobre dla każdej sylwetki. Jednak strój to nie wszystko, istotną rolę odgrywa też piękna fryzura."






Byłabym zapomniała o najważniejszym – są też przepisy kulinarne. Drogie Panie możecie z nich korzystać ile chcecie, a nawet jest specjalny rozdział o przygotowaniu retro-wigilii, a w nim przepis na barszcz, na uszka z grzybów... i wiele innych. Może zechcecie wypróbować? 


Jeśli zaciekawiłam Was chociaż troszkę, to całość recenzji znajdziecie klikając w poniższe linki:



Podsumowując, jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, to serdecznie Was zachęcam do zapoznania się z nią. Podróż po świecie retro jest bardzo ciekawa i zajmująca. Uroku książce dodają fotografie. Jestem przekonana, że każdy z Was odnajdzie tutaj coś dla siebie: coś co zachwyci, wywoła uśmiech na twarzy, zaciekawi. Panie domu odnajdą wspaniałe przepisy kulinarne. Polecam!



Książkę możecie nabyć w wersji papierowej na http://alimero.pl/2-w1-zpodrozy-doswiata-retro-179788.html



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce.











poniedziałek, 18 grudnia 2017

"Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą"

Podaruj najbliższym historie, które niczym zapach
świątecznego piernika
magicznie wypełnią wasze serca...



Tytuł: "Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą"
Autor: Joanna Dorota Bujak
Małgorzata Falkowska
Anna Harłukowicz-Niemczynow
Joanna Jax
Patrycja May
Carla Mori
Joanna Pypłacz
Diane Rose
Beata Schoenmakers
Łucja Wilewska
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 22 listopad 2017 
Stron: 341



Opis:

Zbiór dziesięciu ciepłych opowieści, których tematyka związana jest ze świętami Bożego Narodzenia. Współautorkami są głównie pisarki reprezentujące szeroko pojętą literaturę obyczajową (Małgorzata Falkowska, Anna Harłukowicz-Niemczynow, Joanna Jax, Patrycja May, Diane Rose, Beata Schoenmakers, Łucja Wilewska), ale także pisarki kojarzone dotąd z literaturą grozy, które zaprezentują swą twórczość w nowej odsłonie (Joanna Dorota Bujak, Carla Mori, Joanna Pypłacz). Te czasem zabawne, czasem nostalgiczne historie pokazują z różnych perspektyw i w odmiennych stylistykach magię towarzyszącą świętom. Choć nie zawsze są one pasmem jedynie szczęśliwych chwil, z pewnością jest to czas cudów, kiedy wszystko może się odmienić.



Moje wrażenia:


Coraz bliżej Święta... Czas Bożego Narodzenia to czas magiczny. Każdy przeżywa je na swój sposób, jedni narzekają, iż za szybko ta magia pojawia się w sklepach, inni się cieszą niczym dzieci, że to już... Wielu z nas wpada w szał sprzątania...inni podchodzą do tego inaczej... Ile ludzi, tyle wzorców. Myślę Kochani, że jest to czas, w którym warto zwolnić i zastanowić się co jest ważne...

Spójrzcie na okładkę książki... przyciąga wzrok, prawda? Jest cudowna w swej prostocie, tytuł też piękny, a środek jeszcze lepszy. 
"Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą" to zbiór dziesięciu opowiadań świątecznych, napisanych przez nasze polskie pisarki. Niektóre z nich znam, ich twórczość nie jest mi obca, inne miałam przyjemność dopiero poznać i zobaczyć ich styl pisania. Każde z tych opowiadań jest inne, odrębne, nie znajdziecie tutaj wspólnych bohaterów, tych samych akcji. Jedno co łączy te opowiadania to czas Bożego Narodzenia.

Wigilia to taki magiczny czas, gdy wszystkie spory idą w niepamięć, gdzie wszyscy stają się dla siebie mili. Radość mieszka w każdym z nas. Spotykamy się przy rodzinnym stole, rodzina przyjeżdża nawet z daleka. Pamiętamy o tradycji, o pustym talerzu dla wędrowca, o łamaniu się opłatkiem, o wybaczeniu. To czas cudów, kiedy nawet najbardziej zatwardziałe serca potrafią stopnieć. No i nie zapominajmy o światełku z Betlejem. Czy do Waszych miast ono też dociera? Właśnie to wszystko znajdziecie w tych pięknych opowiadaniach. Nie raz podczas czytania, uśmiech zagości na Waszych twarzach, ale i łezki wzruszenia też Wam będą towarzyszyć.

Nie opiszę Wam wszystkich opowiadań szczegółowo, bo warto, abyście się z nimi sami zapoznali. Wszystkie są piękne, lecz mi utkwiło w pamięci opowiadanie Małgosi Falkowskiej pt "Bieda bogactwem zwana." Głównym bohaterem jest mężczyzna ciężko doświadczony przez los, dla którego nic i nikt się nie liczy. Osobista tragedia zmieniła go w głaz... Zatracił magię świąt. I nagle na jego drodze staje mały chłopiec, który swym zaproszeniem na wieczerzę wigilijną budzi go do życia. Przeczytajcie koniecznie sami, co się wydarzyło. Oprócz tego cudowne jest też opowiadanie Diane Rose, gdzie w pamięć zapadły mi słowa małej Alicji:

"Mówiłam ci, że to dorośli wszystko bez sensu komplikują. A w świętach nie ma żadnej filozofii - dodała z uśmiechem. - Trzeba się cieszyć i dużo jeść, to tyle." 

Niestety, dużo w tym prawdy, że sami sobie wszystko komplikujemy. Może więc w tym roku po prostu cieszmy się otaczającą nas magią.

Podsumowując, jeśli jeszcze nie czytaliście "Czasu cudów, czyli opowieści pod jemiołą", to koniecznie przeczytajcie. Naprawdę warto przygotować się dobrze do świąt, a te opowiadania pokazują nam, co jest w nich najważniejsze. Wprowadzają w klimat świąteczny... A jeśli nie macie pomysłu na prezent, to będzie idealna pozycja dla każdego molika książkowego. Polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Videograf.








Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, bo polskie; Dziecięce poczytania

poniedziałek, 13 listopada 2017

Mia Sheridan - "Calder. Narodziny odwagi".

NIE BÓJ SIĘ SPEŁNIAĆ MARZEŃ!



Tytuł: "Calder. Narodziny odwagi".
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Helion
Rok wydania: 2016
Stron: 373



Opis:

Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać życiu nowy sens.

Calder. Narodziny odwagi to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światłość miłości potrafi rozświetlić największe mroki...


Moje wrażenia:

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mia Sheridan. Tyle o niej wszędzie słyszałam, że w końcu i ja postanowiłam sięgnąć po jej książki. Pewnie jesteście ciekawi, jakie są moje odczucia? Sama nie wiem jak je do końca sprecyzować, mam mieszane uczucia. Przyznam się Wam, że bardzo ciężko czytało mi się początkowe rozdziały. Już prawie chciałam ją odłożyć na półkę, lecz w końcu postanowiłam dać jej szansę. Może to i dobrze, bo jakoś od połowy wciągnęła mnie jej treść. Z czym mamy tutaj do czynienia? O czym jest ta książka? Zaraz troszkę Wam przybliżę.

Zanim jednak to nastąpi, spójrzcie na okładkę. Przyciąga wzrok, prawda? Młody, piękny mężczyzna o przenikliwym spojrzeniu może zawrócić kobietom w głowie. Czyżby taki był nasz główny bohater? Kim jest Calder?

Kiedy go poznajemy, jest dziesięcioletnim chłopcem, który przebywa wraz z rodzicami w Arkadii. Jest synem  robotników i zajmuje się dostarczaniem wody ze świętego źródła swojej wspólnocie. Dobro wspólnoty jest dla niego najważniejsze, nigdy nie łamie ustalonych zakazów. Czy tak będzie zawsze? W jego życiu najważniejsza jest dla niego rodzina, szczególnie bliska jest mu młodsza siostra, której stan zdrowia ciągle się pogarsza. I nagle jego życie ulega zmianie, w Arkadii pojawia się ośmioletnia dziewczynka o imieniu Eden. Dziewczynka, która wzbudza w nim uczucia, jakich nie powinien czuć, gdyż ona przeznaczona jest na żonę przywódcy Arkadii.
Eden niewiele pamięta ze swego dzieciństwa, przygotowuje się do roli żony Hektora. Nie darzy go jednak żadnym uczuciem. Jej również zaczyna się podobać Calder. Czy zawalczą o własne marzenia?  Czy ich uczucie ma szansę się rozwinąć? Jak zakończy się ich historia? 

Muszę Wam powiedzieć, że mimo iż początkowo nie byłam zachwycona książką, później czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Treść wciągnęła mnie i pochłonęła, z zainteresowaniem śledziłam poczynania naszych bohaterów, w miejscu, w którym niełatwo jest żyć. Miejsce akcji w ogóle zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Arkadia bowiem to takie prymitywne miejsce, w którym nie ma nic ze współczesności, tam wszystko jest zakazane. To chyba moja pierwsza przeczytana książka, która ukazuje życie w sekcie, gdzie wszyscy podporządkowują się jednemu szaleńcowi, który każe się nazywać przywódcą. Przywódcą ustalającym reguły, których łamać nie należy. Z jednej strony Mia Sheridian przypomniała mi, że temat sekty we współczesnym świecie nie jest czymś niezwykłym, z drugiej strony zastanawiam się, jak można tak ślepo ufać i podporządkować się bezgranicznie jednej osobie. Mówi się, że zasady są niekiedy po to, żeby je łamać. Jesteście ciekawi, czy i tu zostały złamane? Czy nasi bohaterowie mieli tyle odwagi? Tego fragmentu fabuły na pewno wam nie zdradzę.

Wróćmy do Caldera i Eden. Ich losy pisane są w narracji pierwszoosobowej, w której raz poznajemy opowieść od strony Caldera, raz od strony Eden. Dzięki temu zabiegowi łatwiej jest nam zrozumieć pewne sytuacje, a wszystko jednocześnie wspaniale się dopełnia. Zarówno postać Eden, jak i Caldera jest wspaniale wykreowana. Autorka wspaniale ukazała początkową wzajemną dziecięcą fascynację, która wraz z ich dojrzewaniem przerodziła się w miłość. Calder ujął mnie swoją odwagą, męstwem i determinacją. Z kolei Eden swoją delikatnością i siłą ducha. Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe. Bardzo polubiłam Xandera, przyjaciela Caldera, na którego zawsze mógł liczyć. Często i on wykazywał się sprytem i odwagą. Z kolei Hektor niestety do moich ulubionych postaci nie należy. To taki czarny charakter, który wywołuje negatywne uczucia. Jednym słowem wraz z bohaterami przeżywałam ich radości i smutki, drżałam o ich życie, złościłam się na niesprawiedliwość, nienawidziłam Hektora. Wiele doznań czeka Was na kartach książki.

I jeszcze to emocjonujące zakończenie, które pozostawia nas z wieloma pytaniami. I zachęca do sięgnięcia po kontynuację, po kolejną część.

Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po książkę. "Calder. Narodziny odwagi" to powieść o walce dobra ze złem, o męstwie i strachu, ale też o pokonywaniu przeciwności, o walce o własną godność i miłość. Miłość, która potrafi rozjaśnić mrok i pokonać wszystkie trudności. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to koniecznie przeczytajcie w jakiś jesienny wieczór. Polecam! 







Książka bierze udział w wyzwaniu:
dziecięce poczytania i Olimpiada czytelnicza.



poniedziałek, 6 listopada 2017

Wanda Szymanowska – "Zaina" [PATRONAT]



Tytuł: "Zaina"
Autor: Wanda Szymanowska
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Rok wydania: 2017
Stron:51



Moje wrażenia:

Drogi czytelniku czy znasz twórczość pani Wandy Szymanowskiej? Jeśli tak, to nie muszę Cię zachęcać do przeczytania kolejnej pozycji. Jeśli natomiast nic jeszcze nie czytałeś, to koniecznie to nadrób. Wanda Szymanowska to autorka trylogii obuwniczej ("Zielone kalosze", "Niebieskie sandały", "Czerwone szpilki"); pamiętnika grubaski ("Lardżelka"). Z kolei w "Kim, do diabła, jest Anita?" autorka porusza temat starości. Ma w swoim dorobku również utwór dla dzieci pt. "Ciapek". A dziś chciałabym Was zachęcić do przeczytania mojego patronatu –"Zaina". O czym jest ta książeczka, licząca zaledwie 52 strony? Zaraz Wam powiem...

Często zastanawiam się nad tym, co się dookoła nas dzieje, gdzie niektórzy zatracili szacunek do drugiego człowieka? Dlaczego już dzieci w szkole potrafią być okrutne i wyśmiewają się z innych, przezywają. Czy tylko dlatego, że ktoś nie zna języka danego kraju, czy ma inny kolor skóry, to jest od razu gorszy? Nie! To nie jest prawda. Każdy z nas musi być człowiekiem i powinien traktować drugiego człowieka, tak jakby sam chciał, aby go traktowano.

Nasza bohaterka Zaina jest małą dziewczynką, która ze względu na toczącą się wojnę w jej kraju – Syrii, zmuszona była wraz z rodzicami stamtąd uciec. Przybywa do Polski, do Warszawy. Spotykamy ją, kiedy trafia do szkoły. Staje przed całą klasą, nikogo nie zna i nie wie, co ją czeka. Tymczasem czeka ją wiele miłych, ale i też przykrych chwil. Nie dość, że musi na nowo uczyć się żyć w nowym kraju, całkiem dla niej obcym, to jeszcze nie jest przez wszystkich akceptowana. Już pierwszego dnia szkoły, Jadzia koleżanka z klasy wyśmiewa się z niej i szydzi. Śmieje się z jej ubioru i przyborów szkolnych. Nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządza małej Syryjce. Ale to nie tak, że wszyscy są przeciwko niej. Jest też Wojtek, który od początku ma dla niej dobre słowo, pozyskuje jej sympatię. Poznaje rodziców i babcię Zainy, zaznajamia się z kulturą i rytuałami, jakie panują w jej rodzinie. Spędza z nią wiele czasu, służy pomocą. Bardzo dokładnie poznajemy losy Zainy z jej dziecięcego punktu widzenia.

Więcej na temat fabuły nic nie napiszę. Musicie koniecznie przeczytać sami. Ta historia na pewno podbije Wasze serca. Bo ta niewielka książeczka jest nie tylko dla dzieci. Wielu dorosłych również może się z niej dużo nauczyć. Bohaterka jest doskonale wykreowana, razem z nią odczuwamy, to co ją spotyka. Współczujemy jej, złościmy się, kiedy spotyka ją przykrość. Podziwiamy, że mimo wszystko dobrze sobie radzi. Bardzo polubiłam tą małą, ale jakże dzielną i wrażliwą dziewczynkę. Myślę, że wielu z Was ją polubi...

Czytając, zastanawiamy się, jak to możliwe, że świat jest taki nietolerancyjny, że kolor skóry może być powodem do szykan. Gdzie szacunek i zrozumienie dla drugiego człowieka? Gdzie miłość do bliźniego? Jest to bardzo mądra i skłaniająca do refleksji książka. Warto przeczytać ją z dziećmi, bo dzięki niej będziecie mogli wspólnie o tym podyskutować.

Podsumowując "Zaina" to książeczka, którą przeczytacie bardzo szybko. Nawet nie będziecie wiedzieć, kiedy pojawi się ostatnia strona. Zawiera w sobie przesłanie, skłania nas do refleksji. To historia, która uczy i pokazuje, jak zachowywać się nie należy. Z całego serca polecam! Koniecznie przeczytajcie.






Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce oraz:




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam,bo polskie; Olimpiada czytelnicza oraz Dziecięce poczytania.

czwartek, 2 listopada 2017

Artur Urbanowicz – "Grzesznik"



Tytuł: "Grzesznik"
Autor: Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: GMORK
Rok wydania: 2017
Stron: 743




Opis:


Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.

Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie...

Marek Suchocki, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka...

Poznaj zaskakujące, niespotykane dotąd połączenie horroru i opowieści gangsterskiej w klimacie Chłopców z ferajny!




Moje wrażenia:


Siedzę, myślę i nie wiem, od czego zacząć... Książkę przeczytałam już jakiś czas temu... Wiecie, dlaczego mam taki dylemat? Chyba dlatego, że w zeszłym roku przeczytałam debiut autora pt. "Gałęziste". Debiut, który bardzo mocno zapadł mi w pamięci. Do dziś wyraźnie pamiętam jego fabułę, ten dreszczyk emocji, który towarzyszył mi wtedy podczas czytania. Kiedy więc otrzymałam "Grzesznika" nastawiłam się na podobne wrażenia. Tymczasem Artur Urbanowicz mnie zaskoczył. Czy w takim razie książka spełniła moje oczekiwania? Czy jest równie dobra i pozostanie na długo w mej pamięci? O tym już za chwilkę

Głównym bohaterem książki jest Marek Suchocki "Suchy", boss suwalskiego półświatka, który rządzi twardą ręką całymi Suwałkami z pomocą swoich zaufanych ludzi. Potrafi być bezwzględny i okrutny, nie boi się nikogo i niczego. Ma żonę i dwójkę dzieci, siostrę i specyficzną mamuśkę. Jest też i kochanka. W życiu raczej niczego mu nie brakuje, wygodę zapewnia mu całkiem spory majątek, który posiada. Jednak pewnego dnia wszystko zaczyna się powoli zmieniać. Suchy otrzymuje informację, iż z więzienia wyszedł były boss przejętego przez Marka półświatka. Jest nim Grzegorz Samielewicz, zwany Samiel bądź Grzesznik. Co to oznacza dla Suchego? Czyżby ustąpienie miejsca?

Suchy nie chce się tak łatwo poddać i ustąpić. Bierze sprawy w swoje ręce, chce wyraźnie zaznaczyć, kto teraz tu rządzi. Postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Te porachunki gangsterskie kończą się tragicznie. Suchy spada ze schodów i doznaje wstrząsu mózgu. Po wybudzeniu się ze śpiączki dowiaduje się, że jego zaufani współpracownicy przeszli na stronę Samiela. To jeszcze nie wszystkie złe wiadomości. Odkrywa również, że wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności znikły. Mało tego Grzesznik okazuje się inteligentnym psychopatą, który stawia mu warunek – albo ustąpi, albo zostanie mu zabrane wszystko, co kiedykolwiek go cieszyło. Co zrobi Suchy? Jak postąpi? Mało tego po wypadku, w życiu Suchego zdarzają się dziwne wydarzenia, bohater traci wiarę we własne zmysły. Co się z nim tak naprawdę dzieje?

Początkowo książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Zostajemy zapoznani z działalnością i rodziną Suchego. Nie dzieje się nic takiego co mogłoby czytelnika przerazić. Zabawne dialogi wywołują uśmiech na twarzy, a jednocześnie usypiają naszą czujność. Nie dajcie się zwieść, po autorze można spodziewać się wszystkiego. Potrafi dobrze manipulować. I zastosował to też w "Grzeszniku". Im dalej zagłębicie się w lekturze, tym bardziej będzie zagęszczać się atmosfera. Nic już nie będzie takie proste. Zacznie się Wam w końcu wydawać, że razem z bohaterem tracicie zmysły. Towarzyszyć będzie Wam lęk i groza. Otoczy Was mrok. Będziecie mieć omamy. Nie będziecie wiedzieć co jest prawdą, a co fikcją. Będzie Was intrygować, co dalej... Będzie się działo. Co? Przeczytajcie sami.

Również bohaterowie zostali wspaniale wykreowani. Są to postacie z krwi i kości, wykreowani z najmniejszymi detalami. Co najważniejsze, bardzo realni. Zdawać by się mogło, że gdzieś po świecie błąkają się ich pierwowzory. Jedni bawią, przyciągają sympatię czytelnika, z kolei drudzy wzbudzają pogardę i strach, czyli jest tak, jak być powinno, albo i lepiej. Psychika głównego bohatera ukazana została bardzo realistycznie. To człowiek, który ma swój charakterek i wady, ludzkie ułomności, ale im lepiej go poznawałam, tym lepiej go rozumiałam. Nawet mu współczułam. Wiecie, w końcu gangster też człowiek.

Podsumowując, książkę czyta się bardzo szybko, nie wiadomo nawet, kiedy mijają kolejne rozdziały. I tym razem Artur Urbanowicz mnie nie zawiódł, dostarczył mi swą książką mnóstwo emocji, dał do myślenia. Uwierzcie, warto sięgnąć po "Grzesznika". Koniecznie przeczytajcie i oceńcie sami. Jeśli ktoś z Was nie czytał też "Gałęziste" to zachęcam do sięgnięcia również po tę pozycję. Ja z niecierpliwością będę czekać na kolejną książkę autora.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Autorowi.



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, bo polskie, Olimpiada czytelnicza, Dziecięce poczytania


poniedziałek, 30 października 2017

Jolanta Bartoś – "Niepokorna"



Tytuł: "Niepokorna"
Autor: Jolanta Bartoś
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Rok wydania: 2016
Stron: 198



Opis:


Anna to piękna pani mecenas, której życie nie szczędziło goryczy. Osierocona w wypadku samochodowym, trafia pod opiekę wujostwa. Molestowana, musi szybko dorosnąć, by móc wyrwać się z toksycznej rodziny. Nad jej życiem ktoś jednak czuwa. Oschły i zasadniczy mecenas Tomasz, przyjaciel zmarłego ojca, sprawia, że Anna kończy studia prawnicze, po których może podjąć pracę w jego kancelarii. Wydawałoby się, że oprócz męża u boku nie potrzeba jej wiele do szczęścia. Na ślubie przyjaciół Anna poznaje przystojnego i tajemniczego Kacpra. Ujęta jego czułością zakochuje się.

Pewnego dnia otrzymuje tajemniczą kopertę ze zdjęciami. Ktoś ją śledzi. Tylko po co?




Moje wrażenia:


Pewnie jak już sami zauważyliście, na moim blogu dominują recenzje książek naszych polskich autorek i autorów. Niektórych znam już bardzo dobrze, ich twórczość jest mi bardzo bliska, a po ich książki mogę sięgać w ciemno. Są jednak i tacy, o których nie słyszałam i nic ich nie czytałam. Właśnie ostatnio przez przypadek, odkryłam panią Jolantę.

Pani Jolanta Bartoś urodziła się 29 sierpnia 1969 r. w Jarocinie, przez większość lat mieszkanka Krotoszyna, obecnie związana z Lesznem. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, gdzie uzyskała tytuł magistra PR. Artystyczna dusza wyczulona na piękno. Przygodę z literaturą rozpoczęły bajki opowiadane młodszemu bratu, potem liczne historie pisane do szuflady. Znajdzie się w nich niejeden wątek sensacyjny i kryminalny. Obecnie publikuje na łamach portalu glosleszna.pl (źródło: okładka książki "Niepokorna")

Swoją przygodę z twórczością autorki rozpoczęłam od jej debiutu – książki pt. "Niepokorna". Jakie wywarła na mnie wrażenie? Zaraz Wam powiem...

Główna bohaterka Anna jest piękną młodą kobietą, którą życie nie szczędziło. We wczesnym dzieciństwie straciła rodziców w wypadku samochodowym. Sama trafiła pod opiekę wujostwa, gdzie była molestowana i źle traktowana. Musiała szybko dorosnąć, aby wyrwać się z tej toksycznej rodziny. Ukończyła studia prawnicze, została panią mecenas. Pracuje w kancelarii wuja Tomasza, adwokata i przyjaciela jej zmarłego ojca. Spędza tam większość swego czasu. Czy praca daje jej spełnienie? Ania często czuje się osamotniona, pragnie być kochana, założyć rodzinę i poczuć się w końcu bezpiecznie. Myśli o tym coraz więcej, gdyż zbliża się ślub jej przyjaciółki Kasi, a ona nie ma z kim pójść na niego. Pewnego dnia razem z Kasią i jej narzeczonym udaje się do pubu, gdzie poznaje Kacpra. Od tej chwili jej życie się zmienia. Anna zakochuje się w nim. Czy ta miłość będzie wieczna? Kim tak naprawdę jest Kacper? Kto przysyła jej tajemnicze koperty ze zdjęciami? Jaką rolę odegra w tym wszystkim wuj Tomasz? A to tylko część pytań, dotyczących fabuły.

Książkę przeczytałam w jeden wieczór, wystarczyły mi trzy godzinki i już wszystkie pytania znalazły swoją odpowiedź. Przez cały czas mam w głowie obraz Anny, kobiety doświadczonej przez los. To, co spotkało Annę, równie dobrze mogłoby spotkać każdego z nas. Autorka ukazała nam bardzo wiarygodną fabułę, która wciąga od pierwszych stron wartką akcją i żywymi dialogami. Nie ma tutaj, żadnych zbędnych opisów. Fabuła porusza ważne problemy: ból po stracie rodziców i brata, przemoc, molestowanie seksualne, gwałty, zastraszenie i handel kobietami. Tak, tak ... dobrze widzicie. Sytuacje opisane w książce mogłyby wydarzyć się w życiu każdej z nas. Mówi się, że miłość jest ślepa, coś w tym jest. Zakochana kobieta nie dostrzega wielu rzeczy. Podobnie było z Anną, nie zauważyła wielu elementów, miłość przysłoniła jej początkowo wszystko. Wierzyła we wszystko, co mówił jej Kacper, nic nie wzbudzało jej podejrzeń. Trochę mnie jej postawa dziwiła, pani mecenas powinna być ostrożniejsza, w końcu sama prowadziła i widziała wiele spraw. W tym wypadku jednak nie dostrzegła nic. Kacper potrafił ją dobrze zmanipulować. Dużym plusem jest to, iż kiedy wszystko wyszło na jaw, Anna potrafiła spojrzeć prawdzie w oczy. Bardzo ją polubiłam. Współczułam jej, że los tak ciężko ją doświadczył, że musiała się zmagać ciągle z życiem. Kibicowałam jej i wierzyłam, że w jej życiu mimo wszystko pojawią się piękne chwile. Czy tak się stało? Musicie się sami przekonać. Za to Kacpra nie cierpiałam, jak dla mnie był takim oślizgłym typem, którego lepiej unikać. Prawda jest jednak taka, że takich Kacprów niestety możemy w dzisiejszych czasach spotkać na swej drodze. Na uwagę w książce zasługuje również pan Antoni i Karol. Kim oni byli? Musicie przeczytać sami.

Jak więc widzicie "Niepokorna" to książka z ciekawą fabułą, napisana niesamowicie lekkim piórem z dobrze wykreowanymi bohaterami. Nic tylko wziąć ją w rękę i samemu oddać się lekturze.

Podsumowując, książka ta łączy w sobie wątki miłosne, psychologiczne i kryminalne. "Niepokorna" ukazuje nam maski, jakie potrafią założyć ludzie, przestrzega nas przed manipulacją innych, nie każe we wszystko wierzyć i bezgranicznie ufać. Skłania do refleksji i wyciągnięcia z niej wniosków. Uświadamia kobietom jakie niebezpieczeństwa na nie czyhają. Naprawdę warto ją przeczytać. Szczerze Wam polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Autorce.


Książka bierze udział w wydarzeniu:
Czytam, bo polskie, Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza





środa, 25 października 2017

CZAROMAROWNIK 2018



Tytuł: CzaroMarownik
Autor: Praca zbiorowa
Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2017
Stron: 448



Moje wrażenia:


Kochani tego na pewno o mnie nie wiecie... Uwielbiam kalendarze! Raz do roku udaję się do księgarń, na pocztę, jednym słowem wszędzie tam, gdzie mogę zobaczyć kalendarze na przyszły rok. I wtedy się zaczyna... Wybrzydzanie, marudzenie, aż w końcu trafię na ten jedyny, który spełnia moje wymagania.

W tym roku jeszcze nie rozpoczęłam swych poszukiwań i wcale już nie muszę szukać tego jedynego. Wszystko to zawdzięczam Wydawnictwu Kobiecemu. Ich CzaroMarownik po prostu zawładnął mym sercem. Żałuję, że nie poznałam go we wcześniejszych edycjach. To kalendarz dla każdej kobiety. Cieszę się, że poznałam jego wnętrze. Jednocześnie mam też nadzieję, że zachęcę Was do zaopatrzenia się w niego. Jesteście ciekawi, co skrywa wewnątrz jego piękna okładka? Zaraz troszkę Wam opowiem.

Na początku, jak w większości kalendarzy, jest strona na której możecie wpisać swoje dane, wszelkie ważne informacje o sobie. Następnie słów kilka od redakcji:


Kto z Was uwielbia horoskopy? Pewnie wiele kobiet się w nich zaczytuje. Ja sama ciągle powtarzam, że w nie, nie wierzę, a i tak ciągle do nich zaglądam. CzaroMarownik też zawiera magiczny horoskop na 2018 rok. Mój znak zodiaku to waga, oczywiście już przeczytałam, co mi przyszły rok przyniesie. Pozostaje mi tylko czekać, czy rzeczywiście tak będzie.


Horoskop to jednak nie wszystko. W tym  cudownym kalendarzu przeczytacie również wiele porad. Poznacie bliżej magię świec, dowiecie się jakie owoce uznane są za afrodyzjaki, jak urządzić mieszkanie w stylu skandynawskim, poczytacie o kosmetykach, medycynie ludowej, o przesądach. Jest to tylko część tego, co kalendarz ma nam do zaofiarowania.

Lubicie planować sobie każdy dzień? Zapisywać, co macie do zrobienia? Dla mnie, kiedy szukam kalendarza do zakupu, jest to pozycja numer jeden. I to jest kolejny plus CzaroMarownika, miejsca na planowanie na pewno mi nie zabraknie. Każdy dzień jest na osobnej kartce. Mało tego, przy każdym dniu znajdziecie motywujące cytaty. Tak, zdecydowanie to jest wymarzony kalendarz dla każdej kobiety.



Podsumowując, z całego serca zachęcam Was do zaopatrzenia się w niego. Na pewno nie będziecie żałować. Jego twarda oprawa gwarantuje, że nie zniszczy się Wam i może Wam towarzyszyć na co dzień. Jest jednocześnie funkcjonalny i przyjemny. Dzięki niemu nigdy o niczym nie zapomnicie, a jeszcze wiele się dowiecie. Nie masz kalendarza na przyszły rok? Kup szybko CzaroMarownik!




Za udostępnienie egzemplarza dziękuję