poniedziałek, 23 listopada 2020

Anna M. Brengos –„Nigdy nie będziesz mną”

 



Książkę „Nigdy nie będziesz mną” przeczytałam dzięki Book Tour, który zorganizowała Zaczytana Ewelka. Do sięgnięcia po nią zachęcił mnie opis – krótki, ale bardzo treściwy. Szczególnie jedno zdanie przykuło moją uwagę: Lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców. Byłam nim zaintrygowana. Przed rozpoczęciem czytania, zastanawiałam się, co ta powieść może wnieść w życie rodziców? I powiem Wam, że bardzo dużo... Może uratować wiele relacji na przestrzeni rodzic – dziecko. O czym już za chwilę się przekonacie.

W powieści spotykamy się z Julią i Karoliną. To one stanowią główne tło tej historii. Julia to matka Karoliny. Została wychowana w biedzie, w dzieciństwie wszystkiego jej brakowało. Nie miała pięknych zabawek, nowych ubrań, książek. Już wtedy narastał w niej bunt. Chciała w przyszłości być kimś, mieć pieniądze, rodzinę, piękny dom. I to się jej udało. Dzięki swej pracowitości zdobyła wykształcenie, stała się kimś. Ma kochającego męża, dom, bogactwo i córkę Karolinę. Dla niej gotowa jest na wszystko. Organizuje jej życie i mnóstwo zajęć pozalekcyjnych. Jest pewna, że córka daleko zajdzie, bo ma dobry start. Bo ma to, czego ona nigdy nie miała. Stara się, aby Karolinie niczego nie zabrakło. Tylko, czy Karolina też tego chce? Czy może matka zrzuca na nią zbyt dużo obowiązków? Ma zbyt wiele wymagań? Czy to nie jest czasem tak, że poprzez córkę realizuje swoje ambicje? Dlaczego Karolina się nie sprzeciwia? I podstawowe pytanie, gdzie w tym wszystkim jest mąż Julki? Czemu się nie odzywa? Dużo tych pytań... ale na wszystkie znajdziecie odpowiedź.

Nie chcę zdradzać Wam fabuły książki, bo uważam, że akurat tę powieść należy przeczytać samemu. Dawkowałam sobie jej treść, analizowałam, starałam się zrozumieć Julię. Jednak nie mogłam się pogodzić z jej postępowaniem. Każdy rodzic, który ma dzieci, chce dla nich jak najlepiej. Chcemy zapewnić dzieciom lesze życie i lepszą przyszłość. Jesteśmy gotowi do poświęceń. Jednocześnie jednak musimy pamiętać, aby spełniać oczekiwania dzieci, a nie realizować swoje cele i ambicje, których nie udało się nam wykonać. Nie możemy tego przerzucać na dzieci. Dzieci trzeba wysłuchać i wspólnie realizować zamierzenia. Nie można im narzucać kółek zainteresowań, jeśli one tego nie chcą. A niestety prawda jest taka, iż można spotkać rodziny, gdzie zdanie dziecka w ogóle się nie liczy. Tak jak miało to miejsce u Julki i Karoliny. Do czego to doprowadziło? Czy miało szczęśliwe zakończenie?

Autorka wspaniale wykreowała swoich bohaterów, są tacy, jak my. Mogliby być naszymi sąsiadami.  Może nawet są, może znacie takie rodziny... Bardzo polubiłam Karolinkę, jednocześnie było mi jej żal. Tak dużo było na jej głowie, tak mało miała czasu dla siebie... Dobrze, że gdzieś obok miała babcię. Julią chętnie bym potrząsnęła, zamówiła jej wizytę u psychologa, bo to, co robiła, nie było dla mnie normalne. Podczas czytania zastanawiałam się, czemu ojciec Karoliny nie potrafił się przeciwstawić żonie? Dlaczego nikt tego nie potrafił?

Ta powieść wywołała we mnie wiele emocji, dała do myślenia i na długo pozostanie w mej pamięci. Nikt z nas nie jest rodzicem idealnym, wszyscy popełniamy jakieś błędy, dlatego tak ważne jest, abyśmy umieli słuchać, co dzieci mówią do nas.

Koniecznie przeczytajcie Nigdy nie będziesz mną, to naprawdę dobra lektura dla nas – rodziców. Polecam!

niedziela, 15 listopada 2020

Sylwia Trojanowska – „Wigilijna przystań”

 



Odwiedź wyjątkową przystań nad Bałtykiem i przeżyj niezapomniane Święta!

Chciałoby się rzec: coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... Nadszedł więc czas na czytanie książek świątecznych. Pierwsza już za mną. Przychodzę do Was z moją krótką opinią o książce Sylwii Trojanowskiej pt. „Wigilijna przystań”.  

Zawsze myślałam, że takie prawdziwe magiczne święta mogą być tylko w mych ukochanych górach. Tymczasem autorka w swej książce, na miesiąc przed wigilią zabiera nas nad morze i to nie byle gdzie, bo do Niechorza, które jest mi bardzo dobrze znane. Czy byłam tym zaskoczona? Trochę na pewno. Zaczynając czytać, zastanawiałam się, jak to wszystko się potoczy. Czy święta nad morzem mnie oczarują?

„Wigilijna przystań” bardzo szybko wciągnęła mnie swą treścią, porwała na stronice książki, wywołując przy tym mnóstwo emocji i dostarczając wielu wrażeń. Spędziłam z nią cudowny wieczór, pełen magii, zapachu pierniczków, skrzypiącego śniegu i oczekiwania na święta. To powieść pełna ciepła, która niesie z sobą nadzieję i pocieszenie. Daje otuchę, że w tym grudniowym czasie wszystko jest możliwe i wszystko może się zdarzyć. Co takiego zdarzyło się w Niechorzu? Dużo by pisać...lepiej przeczytać samemu.

Dodatkowy atut książki to wspaniale wykreowani bohaterowie. Normalni ludzie, tacy jak my, ze swoimi słabościami, wadami i zaletami. Mogliby być naszymi sąsiadami, a ich problemy poruszają nasze serca. Spotkacie tutaj wiele postaci, których ścieżki się spotykają bardziej lub mniej. Poznacie Klaudię Sobótko i jej rodzinę, czyli siostrę Alicję,  rodziców – Jagodę i Marcina, którzy prowadzą w Niechorzu hotel „Bursztynowa zatoka”. W powieści odnajdujemy również Iwonę – barmankę, której mąż Tomasz przebywa na misji wojskowej; młodą dziewczynę Maję, która marzy o zostaniu dziennikarką. Jest też Malwina, która prowadzi ośrodek dla maltretowanych kobiet i latarnik Hilary Lange.  Mimo że tych postaci naprawdę jest bardzo dużo, to daję wam gwarancję, że się nie pogubicie i wszystko będzie dla was jasne. Jednak ile postaci tyle problemów. Każdy z bohaterów się z czymś zmaga. Nie wszystkie z nich są słodkie, nie wszystkie są łatwe, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, że wszystko można rozwiązać. Czy uda się pogodzić zwaśnione rodziny? Czy ukrywana miłość przed okiem rodziców znajdzie szczęśliwe zakończenie? Czy ambitna Maja przybliży się do dziennikarstwa. A co się stanie z moimi ulubionymi bohaterami, czyli z Hilarym Lange i Malwiną? Czy święta dla wszystkich będą szczęśliwe?

Sylwia Trojanowska stworzyła cudowną powieść, obok której nie można przejść obojętnie. Należy ją przeczytać i wczuć się w ten świąteczny czas. Jeśli dodatkowo lubicie zaznaczać podczas czytania cytaty, to tutaj ich Wam nie zabraknie. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Podsumowując, jeśli jeszcze nie mieliście, okazji przeczytać „Wigilijnej przystani” to szybko po nią sięgnijcie. To jest właśnie odpowiedni czas na jej przeczytanie. Polecam!


Ps. Po cichutku powiem Wam, że w tym roku wyszła kolejna świąteczna książka Autorki, którą również zamierzam przeczytać :)









 




wtorek, 10 listopada 2020

Wanda Szymanowska – „Ojej, Murzynka” [RECENZJA/PATRONAT MEDIALNY]


 

Drogi czytelniku, jeśli zaglądasz na mego bloga, to na pewno wiesz, że jestem bardzo związana z twórczością Wandy Szymanowskiej. Po jej książki sięgam z wielką przyjemnością, jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, a wręcz przeciwnie po lekturze czuję niedosyt, chciałabym więcej i więcej... I w tajemnicy powiem Wam, że już będę czekać na kolejną i liczę, że Autorka już ją powoli pisze, bo nie można zostawić swojego czytelnika zbyt długo bez lektury. 

A Wy znacie już twórczość Wandy Szymanowskiej? Jeśli nie, to koniecznie to nadróbcie. Teraz macie okazję. Możecie zakupić najnowszą powieść pt. „Ojej, Murzynka”.  O czym jest ta książka? Jakich ma bohaterów? Zaraz się dowiecie...

Zuzanna Zakrzewska to młoda kobieta – Polka, doktor nauk humanistycznych, właścicielka prywatnej szkoły dla cudzoziemców, która niecodzienną urodę zawdzięcza swojemu ojcu Kenijczykowi. Spotykamy się z nią w momencie jej wyjazdu do ojczyzny taty. Zuzanna chce zobaczyć kraj, który jest jej całkowicie obcy. Chce poznać swoje korzenie i znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Poznaje tam Boba i Heidi, którzy są jej przewodnikami, z nimi poznaje miejsca i obyczaje tam panujące. Dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy, m.in. do czego służy kanga:

„Kanga jest najpopularniejszym i najbardziej pożądanym prezentem. Mąż może podarować ją żonie, dzieci mamie, a ona może podarować przyjaciółce w dowód przyjaźni, rodzice córce jako część posagu lub gdy urodzi się dziecko. Dla kobiet kangi są podstawą ubioru. Nosi się je jako ubrania codzienne, odświętne i wieczorowe. Również dla dzieci są pierwszym ubraniem i nosidłem”.

Oprócz miłych chwil nie brak też niestety i tych przykrych, które padają z ust dwóch polskich turystek:

„– Patrz, małpa nadchodzi. – Usłyszała Zuzanna i znów poczuła nieprzyjemne dźgnięcie w serce”.

Zuzanna często przez swój wygląd staje się obiektem drwin. Ludzie biorą ją za Murzynkę, często słyszy słowa, które ją krzywdzą i przysparzają ból. Jednocześnie jednak autorka pokazuje, poprzez postawę Zuzanny, jak w takich chwilach wyjść obronną ręką. Niejednokrotnie Zuzanna wspaniale radzi sobie z różnymi sytuacjami, niektóre są wręcz humorystyczne. Nie będę wam jednak zdradzać więcej fabuły, ponieważ musicie przeczytać tę historię sami.

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, nawet nie zauważycie, kiedy pojawi się ostatnia strona. Może będziecie zawiedzeni, podobnie jak ja, że to już koniec. Chętnie dłużej pobyłabym z bohaterami, ale o nich za chwilę... Tymczasem jeszcze kilka słów o przesłaniach z treści książki. Kochani bądźmy zawsze otwartymi na świat ludźmi. Nie osądzajmy innych z powodu koloru ich skóry, nie bądźmy rasistami. Powieść uczy, iż zawsze trzeba uważać na słowa, na to, co się mówi, bo mają one często moc krzywdzenia. I to, że ktoś jest inny od nas, nie znaczy, że nie rozumie, co o nim mówimy. Nasze zachowanie świadczy o naszej kulturze, a niestety coraz częściej słyszy się o różnych nieprzyjemnych incydentach. Są one widoczne w treści książki. 

Poznacie różnych bohaterów, o różnych narodowościach, obyczajach i zwyczajach. Zobaczycie, jak sobie radzą w naszym kraju i czy mają jakieś oparcie w innych. Wanda Szymanowska wspaniale wykreowała swoje postacie książkowe. Jednych polubicie, innych pewnie nie. Ja bardzo polubiłam Zuzannę, Boba i szczególnie chyba Janinę. Janinka to barwna postać, biegająca z różowym wałkiem nawiniętym na grzywkę, sprawuje pieczę nad szkołą Zuzanny. Lubi sobie wypić troszkę alkoholu, ale zawsze jest czujna i gotowa do pomocy. Również Bob jest sympatyczny, a jego nauka języka polskiego nie raz wywoła uśmiech na Waszych twarzach. Jak chyba w każdej książce są i negatywni bohaterowie. Mnie najbardziej denerwowała matka Zuzanny, która specyficznie traktowała swoją córkę. 

Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po „Ojej, Murzynka”. Spędzicie przy niej cudowny czas. Książka zaskoczy Was treścią, rozbawi, wzruszy, ale też i pouczy. Na pewno wyciągniecie z niej wiele wartościowych wniosków. Koniecznie przeczytajcie. Polecam!



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuje Autorce oraz







 

 




 

 

 

niedziela, 30 sierpnia 2020

Krystyna Śmigielska – „Pokurcz”

 




Kochani dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki „Pokurcz” autorstwa pani Krystyny Śmigielskiej. Kiedy zobaczyłam w sieci okładkę książki, byłam zaskoczona. Jest ona całkiem inna niż wszystkie okładki. Poczułam się zaintrygowana i zainteresowana jednocześnie.  Do tego niecodzienny tytuł. Cóż on może oznaczać? Kogo, bądź co autorka ma na myśli? Obok tej książki nie mogłam przejść obojętnie i wiedziałam, że muszę koniecznie ją przeczytać. Tym bardziej, że dotychczas przeczytałam tylko jedną książkę Autorki i byłam pod dużym wrażeniem jej pióra.

O czym więc jest Pokurcz? Co zawiera treść książki?

W powieści spotykamy się na nadmorskim deptaku z długowłosym, młodym mężczyzną, który jak się wkrótce okaże, pojawił się tam w poszukiwaniu pracy. Przez przypadek dowiaduje się o wakacie kelnera w kawiarni, w której pije kawę. Dziewczyna tam pracująca zaleca mu przyjść na drugi dzień na rozmowę z szefem. Mężczyzna stawia się rano przed oblicze Tomasza Zielenia, na którym wywiera dobre wrażenie. Co prawda dziwią go liczne umiejętności młodego człowieka, który posiada tylko świadectwo ukończenia szkoły zawodowej.Wyczuwa w nim jakąś tajemniczość, zastanawia się, czy na pewno jest tym, za kogo się podaje. W końcu jednak mimo drobnej ułomności młodzieńca przyjmuje go do pracy.  Nasz bohater bardzo szybko zdobywa zaufanie pracowników i szefa, jak i również dziewczyny, która poleciła mu tę pracę. Okazuje się, że jest córką szefa i ma na imię Olga. Między młodymi dochodzi do wzajemnej fascynacji. Czy to już miłość? Jakie myśli będą krążyć po głowie chłopaka? Czy się odkryje, pokaże swoje oblicze? Czy ta fascynacja ma jakąś przyszłość? Koniecznie musicie przeczytać sami, bo nie chcę tutaj zdradzać zbyt wiele szczegółów.

Nie myślcie jednak, że wstęp, który Wam przedstawiłam, zapowiada historię wielkiej miłości i że o tym będzie tu tylko mowa. Na pewno nie. Ta książka  ma wiele oblicz. Często będziecie zadawać sobie pytanie  – Kim pan jest, panie Rawicz? 

Tej książki nie da się przeczytać szybko. Ja dawkowałam sobie jej treść, układałam z niej całość. Tak jak już pisałam, to nie tylko książka o relacjach miłosnych. Autorka zastosowała dwie płaszczyzny: teraźniejszość i przeszłość, które przeplatają się ze sobą. W przeszłości spotykamy się z Kacprem i Włodkiem, z dwoma młodymi chłopakami, którzy jakże są od siebie odmienni. Kacper to lekkoduch, kombinator, uwielbia pieniądze, a szkoła w jego mniemaniu jest mu zbędna. Ma już określone plany na przyszłość. Włodek to intelektualista, mól książkowy, wrażliwy i delikatny człowiek, który marzy o studiach. Oboje żyją w środowisku, można rzec patologicznym, gdzie relacje rodzinne są bardzo trudne, które kształtują ich charaktery, odciskają piętno na ich życiu. Przeszłość mężczyzn pokazuje nam ich psychologię zachowań – decyzje, poszukiwania odpowiedniej drogi życia, poszukiwania tożsamości. Relacje Włodka i Kacpra ukazują też nietypową przyjaźń, bo nie zawsze przejawiają sympatię, niekiedy się nienawidzą, ale mimo to zawsze mogą na siebie liczyć. Nie będę wam więcej zdradzać fabuły, ale liczę na to, że sami ją chętnie poznacie.

Jak już wspominałam, książkę czytałam powoli, zatrzymując się nad niektórymi fragmentami, analizując i wyszukując tych istotnych elementów i drobiazgów, które świadczą o jej wyjątkowości. To lektura, która dostarczyła mi mnóstwo emocji i refleksji. Dodatkowo napisana w pięknym stylu, prawie poetyckim, chwilami surowym i brutalnym. Może jeszcze kilka słów o bohaterach. Postacie wspaniale wykreowane. Nie są to żadni bogacze, lecz normalni, prości ludzie, borykający się z trudami codziennego życia, z jego jasnymi i ciemnymi stronami. Niekiedy te ciemne strony przesłaniają jasne. Przy pierwszym spotkaniu wydaje się, że Włodek i Kacper przesiąknięci są złem, że miejsce, w którym się wychowują, odcisnęło na nich piętno i nic dobrego z nich nie wyrośnie. Jednak z każdą stroną poznajemy ich coraz lepiej i możemy dostrzec to, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne. Główny bohater jest autentyczny, zmaga się z bólem i cierpieniem, ze swoją niełatwą przeszłością. Nie wiadomo, jak wielu z nas, będąc na jego miejscu, by się zachowało. Tymczasem pomimo trudności, po cichu, na zewnątrz wychodzą jego marzenia. Czy pozwoli im na spełnienie, a właściwie, czy odważy się je spełniać? Sam siebie określa pokurczem. Czy ma rację, myśląc tak o sobie? Czy może odmienić swój los, odsunąć od siebie to słowo?  

Kochani, podsumowując mogę napisać jedno – polecam. Koniecznie przeczytajcie tę powieść, tak inną od tych, które ostatnio czytałam. Spędziłam z nią chwile pełne refleksji w rzeczywistym, trudnym środowisku, gdzie można zgubić siebie, gdzie nic nie jest do końca jasne i wszystko zależy od samego siebie. Można by rzec, iż los bohaterów jest w ich własnych rękach i to oni o nim decydują. Zaskakujące zakończenie, takiego się nie spodziewałam... Szczerze polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Autorce.


 



piątek, 21 sierpnia 2020

Mariusz A. Lewandowski – „Wspomnienia spisane wierszem” [ZAPOWIEDŹ]

 

Kochani bardzo mi miło oznajmić wam, iż objęłam patronatem medialnym tomik wierszy Mariusza A. Lewandowskiego. „Wspomnienia spisane wierszem” swoją premierę będą miały 1 września 2020 r.

Już dziś serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po nie. Koniecznie się z nimi zapoznajcie, nie będziecie żałować chwil spędzonych na ich czytaniu.




Pewnie chcielibyście dowiedzieć się coś więcej? Na razie będzie krótko i zwięźle, a może po premierze wspólnie o nich podyskutujemy.

„Wspomnienia spisane wierszem” to zbiór około stu wierszy, które czyta się lekko i przyjemnie. Wiersze te poruszą każdego z Was, skłonią do refleksji, ale też i wywołają uśmiech na twarzy. Wkradną się do waszego serca i pozostaną w nim na dłuższy czas. 

Ja już mam kilka swych ulubionych, wy też znajdziecie coś dla siebie.


Sięgnięcie po nie? Przeczytacie? 

wtorek, 28 kwietnia 2020

Jagna Rolska – „Testament życia”




Opis:

Ania w swoje osiemnaste urodziny otrzymała niecodzienny prezent – paczkę od mamy, która... zmarła, gdy ta była małą dziewczynką. Pożegnalny list i pamiętnik Ady wywrócą świat nastolatki do góry nogami.

Ania wyruszy w podróż przez pół Polski, na Hel, by dowiedzieć się, kim naprawdę była jej matka i odszukać ślady przeszłości. Jedzie tam, gdzie urodziła się Ada i gdzie wszystko się zaczęło.

Miłości, zdrada, intryga i niezwykłe zbiegi okoliczności... Jak Anna zareaguje na odkrytą tajemnicę? Czy prawda o przeszłości wpłynie na jej dalsze życie?


Moje wrażenia:

Książkę „Testament życia” Jagny Rolskiej przeczytałam dzięki Book Tour, który zorganizowała Zaczytana Ewelka. Zachęcona i zaciekawiona opisem z chęcią po nią sięgnęłam. To zarazem moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Jak wypadło? Czy książka spełniła moje oczekiwania? O tym już za chwileczkę.

Na samym początku trochę treści... O czym jest Testament życia? Najprościej mówiąc właśnie o życiu, o jego zawiłościach, sekretach, problemach, ale też o miłości, intrygach, niezwykłych zbiegach okoliczności. Rodzinę mamy różną, nikt z nas jej nie wybiera. Ona po prostu jest, jaka jest. Ania, nasza główna bohaterka też ją ma. Ma ojca, który ją bardzo kocha i jego przyjaciółkę Iwonę, którą nie darzy sympatią. Matkę pamięta, jak przez mgłę, gdyż ta zmarła, gdy ona była jeszcze mała. I nagle, w dzień jej osiemnastych urodzin dostaje nietypowy prezent z zaświatów, jeśli tak mogę to ująć. Kurier przynosi jej przesyłkę od nieżyjącej matki. Co w niej jest? List, w którym Ania otrzymuje instrukcje, aby udała się na Hel, a w trakcie podróży przeczytała pamiętnik i listy. Temat matki zawsze był tematem tabu, Ania nie wie o niej za dużo, ojciec nie chce o niej rozmawiać. Chęć poznania rodzinnej tajemnicy powoduje, że Ania ucieka z domu, udaje się w rodzinne strony matki. Co z tego wyniknie? Czy Anna odkryje prawdę, jak wyglądało życie jej matki? Czy udźwignie wszystko, co los jej zgotuje? Tych pytań mogłabym napisać jeszcze kilka, ale prościej będzie napisać, przeczytajcie sami...

Kiedy zaczynałam czytać tę powieść, początkowo myślałam, że będzie ona o kłopotach nastolatki, jej zerwaniu z chłopakiem i życiu młodzieży. Było to jednak błędne przekonanie. Z każdą stroną, z coraz większym zaciekawieniem czytałam wydarzenia z życia rodziny Ani. Książka wciągnęła mnie swą treścią, ciężko było mi się od niej oderwać. Szkoda, że tak szybko się skończyła. To niesamowita historia, która zawiera mnóstwo emocji: smutek, ból, złość, rozpacz... Ukazuje świat, który nie zawsze jest idealny. Świat, w którym poznacie, do czego może doprowadzić strata, zazdrość, pijaństwo, intryga... Świat, w którym poznacie, czym jest bezdomność, handel narkotykami, Autorka umiejętnie ukazała nam sceny z życia teraźniejszego  przeplatane ze scenami z przeszłości. Dość burzliwej przeszłości, w której swój udział ma tata Ani, jej matka Ada i jej siostra bliźniaczka.  Przeszłość powraca i ciężko się z nią pogodzić. Czy Ania zrozumie postępowanie Ady i Jaśki? Co zrobi jej ojciec?

Na naszą uwagę zasługują też bohaterowie, którzy zostali wspaniale wykreowani. Nasza główna bohaterka, mimo młodego wieku próbuje ogarnąć swój nowo poznawany świat. Razem z nią przeżywałam, to z czym musiała się zmierzyć. Miałam wrażenie, jakbym była obok niej. Polubiłam ją. Ogromną sympatię wzbudziła również we mnie Jadwiga, starsza pani, z którą Ania podróżowała na Hel. To taki dobry duch tej książki, który pozwolił wszystkim spojrzeć w odpowiedni sposób na wszystkie wydarzenia. Jej mądrość, rady bardzo się przydały. Oceńcie zresztą to sami.

Okładka i tytuł książki jak dla mnie jest idealny. Odzwierciedla treść. Również zakończenie nie mogło być inne, jak to, które jest. Chociaż powiem wam, że w sumie to chętnie poznałabym dalsze losy Ani i jej rodziny.

Podsumowując, autorka napisała historię z życia, przepełnioną emocjami. Wydarzeniami obok, których nie można przejść obojętnie. Polecam! Koniecznie przeczytajcie i dajcie znać, jak Wam się podobała.

środa, 22 kwietnia 2020

Wanda Szymanowska – „Oto rzeka szeroka jest.”




OPIS:

Oto rzeka szeroka jest to książeczka proekologiczna. Dbania o nasze miejsce na Ziemi musimy się uczyć od najmłodszych lat. Ochrona środowiska, utylizacja śmieci i recykling to problemy, z którymi mierzy się dzisiejszy świat. Korzystanie z rozwoju cywilizacji to jedno, ale trzeba działać, byśmy nie utonęli w śmieciach.


MOJE WRAŻENIA:

Zawsze z  niecierpliwością czekam na każdą kolejną książkę Wandy Szymanowskiej, zarówno tą skierowaną dla dorosłego czytelnika, jak i dla tego najmniejszego. Tym razem przeczytałam piękną, zarazem edukacyjną książkę dla najmłodszych. Chociaż muszę powiedzieć, iż nawet niejeden dorosły powinien ją przeczytać i wyciągnąć odpowiednie wnioski. O czym ona w takim razie jest? Czy tytuł ma nam coś sugerować? O tym już kochani za chwilkę...

W książeczce  przeczytacie o dwóch krainach. Jedną z nich jest Plastikolandia Pstrokata rządzona przez króla Plastikorurkona Pierwszego, a drugą jest Naturolandia Wspaniała rządzona przez Ziemomira Pogodnego. Obie te krainy dzieli rzeka Akwalonga i obie bardzo różnią się od siebie. Pierwsza z nich jest kolorowa, zarzucona plastikiem i licznymi śmieciami, które ciężko im już przetwarzać, natomiast druga kraina jest całkowitym przeciwieństwem. Tam wszystko ma swoje miejsce, jest ekologicznie i czysto.  Mieszkańcy obu krajów często spoglądają na siebie przez dzielącą ich rzekę, ciekawi są siebie nawzajem. Pewnego dnia Radzimir Wszechwiedzący wymyka się z Plastikolandii, narażając się na gniew swego władcy i udaje się na drugą stronę rzeki w celu naukowego zbadania Naturolandii Wspaniałej. Co z tego wszystkiego wyniknie? Czy władca Naturolandii przyjmie go u siebie? Pozwoli mu zwiedzić krainę? Koniecznie przeczytajcie z dziećmi.

Książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie, nawet nie zauważycie, kiedy pojawi się ostatnia strona. Autorka w bardzo jasny i prosty sposób przedstawiła, jak warto dbać o naszą Ziemię. Na pewno po przeczytaniu będziecie mieć wiele tematów do dyskusji z waszymi pociechami. Temat ekologii jest teraz bardzo na czasie. Wielu ludzi nie potrafi jeszcze segregować śmieci, są  też tacy, którym się nie chce tego robić, a tymczasem dzieci wynoszą przykład z domu. Przecież tak naprawdę to żadna filozofia wyrzucić papier do papieru, plastik do plastiku itd. To tylko nasza dobra wola i mała cegiełka do czystości wokół nas. Taką właśnie czystą, ekologiczną zobaczycie Krainę Naturolandii, gdzie odzież i żywność jest praktyczna i zdrowa. Natomiast z Plastikolandii również wyniesiecie nauki – to, co niezdrowe, przetworzone nie zawsze jest dobre dla nas. Jednak wszystko w świecie można zrównoważyć i znaleźć rozwiązanie. Do którego królestwa Wy należycie? 

Dodatkowym atutem książki są zawarte w niej piękne ilustracje.

Oto rzeka szeroka jest zasługuje na Waszą szczególną uwagę. Zachęcam Was, abyście koniecznie przeczytali lub dali do przeczytania swym dzieciom. Utwór jest doskonałym pretekstem do podyskutowania o naszej Ziemi, o środowisku i segregacji śmieci. W końcu wszyscy chcemy żyć i oddychać czystym powietrzem. Niech nasze otoczenie będzie taką Szczęściolandią Słoneczną.

Przeczytajcie koniecznie sami! Polecam!



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce oraz