czwartek, 17 maja 2018

Daria Skiba – "Uwolnij mnie"


Jak bardzo miłość może zaślepić?




Tytuł; "Uwolnij mnie"
Autor: Daria Skiba
Wydawnictwo: Vectra
Data premiery: 18.05.2018 r.
Stron: 339 



OPIS:


Jak bardzo miłość może zaślepić? Diana przekona się o tym, gdy wpadnie w sidła bezwzględnego Patryka. Jak wiele będzie musiała przejść dziewczyna, by w końcu podjąć decyzję o wyrwaniu się z objęć szaleńca, i czy wymarzone wakacje okażą się pierwszym krokiem do uwolnienia? Diana zostanie zmuszona do podjęcia egoistycznych decyzji, by po raz pierwszy od wielu lat postawić siebie na pierwszym miejscu. Czy rodzące się w jej sercu nowe uczucie przetrwa próbę czasu? Przeszłość nigdy nie odchodzi w niepamięć, czuwa, by uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Pewnego dnia demony upomną się o dziewczynę...
Daj się porwać wirowi wydarzeń i emocji, by poczuć na własnej skórze to, co przeżyła Diana. Myślisz, że jesteś w stanie tego dokonać?




MOJE WRAŻENIA:


Usiadłam do laptopa z zamiarem napisania recenzji... Patrzę na ten migający kursor, zaczynam pisać i usuwam to, co już napisałam. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje? Chociaż w głowie tyle myśli... ciężko je przelać na słowa pisane.

Kim w ogóle jest autorka? Znacie ją?  Być może wielu z Was kojarzy Darię z bloga  Kraina Książką Zwana, którego autorka prowadzi od dłuższego czasu. Jest również współzałożycielką grupy na Facebooku "Znamy-czytamy.pl", gdzie promuje twórczość polskich autorów. Prowadzi również swoją stronę autorską, Prywatnie Daria jest szczęśliwą mamą, ma wspaniałą córeczkę. Pochodzi ze Stronia Śląskiego, a obecnie mieszka na Szmaragdowej Wyspie. Jej pasją jest taniec z ogniem, czekolada i Within Temptation. Znam Darię już troszkę. Pamiętam dzień, w którym przeczytałam jej pierwsze opowiadanie i chciałam więcej. Ciągle dopytywałam, namawiałam do pisania, aż w końcu nadszedł ten dzień. Otrzymałam fragment do przeczytania i przepadłam... Wiedziałam, że to będzie COŚ.

W tej chwili mam przed sobą egzemplarz papierowy. Okładka przyciąga mój wzrok, jest po prostu adekwatna do treści. Nie mogłam się oprzeć, aby przeczytać książkę po raz drugi. Myślałam, że tym razem będzie łatwiej, ale jednak nie... Emocje takie same jak za pierwszym razem.

Nie chcę zdradzać Wam za wiele fabuły, tę książkę trzeba po prostu przeczytać, przeżyć, przemyśleć.  Główną bohaterką jest Diana, młoda dziewczyna, która wie, czego chce od życia. Sytuacja ta ulega jednak zmianie, kiedy wyjeżdża na studia. To właśnie tam poznaje mężczyznę, który początkowo jej imponuje, podoba się, który wiele dla niej znaczy. Razem z Patrykiem wynajmuje mieszkanie. Jednak już wkrótce okazuje się, że wcale nie jest tak kolorowo. Patryk nie tylko sięga często po alkohol i inne używki, ale również okrada Dianę z jej pieniędzy, stosuje wobec niej przemoc psychiczną. Jest po prostu bezwzględnym tyranem, szaleńcem, który potrafi tylko pasożytować na biednej dziewczynie. Jak długo Diana to wytrzyma? Czy w końcu uwolni się od Patryka? Czy da szansę nowemu uczuciu? Czy przeszłość odejdzie w zapomnienie, czy może uderzy w nią ponownie? Kochani tych pytań mogłabym postawić wiele, mieszając wam przy tym w głowach. Nie będę tego jednak robić, przeczytajcie sami.

"Diana, zniszczę cię. Jeśli mnie zostawisz, będziesz nikim, a ja cię zniszczę, przysięgam"

Daria Skiba poruszyła w swej książce temat, który jest tak naprawdę tematem tabu. W dzisiejszych czasach bardzo mało osób potrafi o tym mówić. Mimo, że przemoc w związku zadaje ból i niszczy, tak wiele kobiet nie potrafi się wyzwolić spod władzy tyrana. Liczą, że on się jeszcze zmieni, wstydzą się o tym mówić, boją się o siebie i dzieci. Takie milczenie jest z jednej strony przyzwoleniem do takiego traktowania, krzywdzenia. zadawania bólu. Z drugiej strony, rozumiem, iż strach nie pozwala na podjęcie ostatecznych decyzji. Mam nadzieję, iż jeśli ktoś jest w tej chwili w podobnej sytuacji co Diana, po przeczytaniu tej książki odważy się zrobić ten pierwszy krok do wyzwolenia. Da sobie szansę na normalne życie.

Autorka pisze lekko i przyjemnie, słowa wypływają z niej same, dostarczając nam z każdą kartką mnóstwo emocji, wbijają nas w fotel, wywołują lawinę uczuć od tych pozytywnych i miłych do najgorszych. Nie znajdziecie tutaj żadnych rozwlekłych opisów, tylko proste, zapadające w pamięć zdania. Jeśli zaznaczacie cytaty w książkach, tutaj znajdziecie ich wiele. Zanim się obejrzycie, będzie ostatnia strona. 

Muszę też wspomnieć o wspaniale wykreowanych bohaterach. Są wyraziści i bardzo charakterystyczni. Podobnie, jak my, mają swoje wady i zalety. Popełniają błędy, walczą z przeciwnościami losu. Bardzo bliska podczas czytania była mi Diana. Współczułam jej, ale jednocześnie podziwiałam ją za odwagę, za hart jej ducha. Za to, że wytrzymała to wszystko. Chociaż na pewno nie było jej łatwo. Za to Patryk wywołał we mnie tak negatywne emocje, że brakuje mi słów, aby go opisać. Tyran i pasożyt to tylko cząstka tego, co można o nim powiedzieć. Jedno jest pewne, Daria bardzo dobrze odzwierciedliła tę postać, każdy kto już przeczytał książkę, na pewno przyzna mi rację. Jest jeszcze Alan, o którym do tej pory nie wspomniałam. Kim on jest? Może nadzieją Diany na lepszą przyszłość? Przyjacielem? Na pewno jest kimś, kto odegra dużą rolę w tej historii.

Zakończenie – porażające, ale dające nadzieję na kontynuację, na którą już czekam. Mam nadzieję, że czas oczekiwania nie będzie długi.

Podsumowując,"Uwolnij mnie" to wspaniały debiut autorski Darii. To powieść, która zmusza nas do refleksji i do wyciągania wniosków. Dostarcza mnóstwo emocji, porusza trudne tematy. Jeśli raz ją przeczytacie, na zawsze pozostanie w Waszych myślach. Trudno będzie się wam od niej uwolnić. Przeczytajcie! Polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Vectra



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza oraz Czytam, bo polskie

piątek, 4 maja 2018

Małgorzata Kasprzyk – "Rodzinne rewolucje"


HUMORYSTYCZNA OPOWIEŚĆ 
O UTWORZENIU RODZINY PATCHWORKOWEJ
Z DWÓCH RODZIN ROZBITYCH



Tytuł: "Rodzinne rewolucje"
Autor: Małgorzata Kasprzyk
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2018
Stron: 263



OPIS:


Kiedy Zosia i Janek decydują się na ślub, są dojrzałymi ludźmi po przejściach. Maja dorosłe dzieci, które żyją już własnym życiem, toteż rodzice są pewni, że ich związek nie spowoduje w układach rodzinnych większych zmian. Dokładają jednak starań, aby młodsze pokolenie było ze sobą w przyjacielskich stosunkach. Przynosi to niespodziewane efekty uboczne, w rezultacie których obydwoje zaczynają rozumieć, że duże dzieci to naprawdę duży kłopot...




MOJE WRAŻENIA:



Jakiś czas temu odezwała się do mnie pani Małgosia z zapytaniem, czy nie chciałabym zrecenzować jej książki. Oczywiście, że się zgodziłam. Uwielbiam powieści naszych pisarzy, a o tej wiele już zdążyłam usłyszeć. Moją uwagę zwróciła również rekomendacja pani Wandy Szymanowskiej, której książkom miałam przyjemność patronować. Książka coraz bardziej zaczęła mnie intrygować. Cóż za rewolucje zostały w niej  przedstawione? Jak myślicie? Za chwilę się o tym przekonacie.

Najpierw jednak kilka słów o samej autorce. Małgorzata Kasprzyk to absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako lektor, tłumacz i urzędnik państwowy. Lubi muzykę, kino i podróże. Podobnie jak i ja, kocha zwierzęta, a szczególnie jednego niesfornego kota (to chyba wszystkie koty takie niesforne, bo z mojego też jest niezłe ladaco). "Rodzinne rewolucje" to debiut autorski pani Małgosi. Jak można wyczytać z okładki, to humorystyczna opowieść o rodzinie patchworkowej.

Każdy z Was pewnie zna kogoś, kto jest po rozwodzie lub w jego trakcie. Można zaobserwować, że po nieudanym związku trudno zaufać i stworzyć kolejny. Gdzieś w podświadomości tli się ta obawa, przed popełnieniem kolejnego błędu, obawa przed zranieniem, przed zaangażowaniem się i sformalizowaniem drugiego związku.  Rozpad rodziny jest nie tylko trudny i bolesny dla małżonków, ale również i dla dzieci, jeśli są w takim związku. Niejednokrotnie to one odczuwają go najbardziej i najdotkliwiej. To w pewien sposób na ich psychice odbija się ta sytuacja najbardziej. Właśnie tego tematu podjęła się  Małgorzata Kasprzyk w swej powieści.

Na kartach książki spotykamy wielu bohaterów. Jednym z nich jest Dominika – atrakcyjna trzydziestoletnia kobieta, która nie może narzekać na swoje życie. Ma dobrą pracę, ustabilizowaną sytuację finansową, stać ją na wszystko, co zapragnie. Często udziela bezzwrotnych pożyczek swojemu bratu. Pochodzi z rozbitej rodziny, nie utrzymuje kontaktu ze swoim ojcem, nie ma ochoty się z nim widzieć, ani spotykać. On po prostu dla niej nie istnieje. Czy kiedykolwiek mu wybaczy? Czy ta sytuacja jest główną przyczyną, iż nasza bohaterka nie przejawia żadnej ochoty na stworzenie związku, czy zainteresowanie się jakimś mężczyzną? Mężczyźni są nią zainteresowani, jednak ona od nich wyraźnie trzyma się z daleka. W pewnym momencie padną nawet podejrzenia, czy Dominika nie jest lesbijką, jednak szybko zostaną wykluczone. Ta sytuacja bardzo martwi jej matkę Zosię. Kobieta boi się, iż to zachowanie może wynikać z powodu jej rozwodu i życia w niepełnej rodzinie. Czy tak właśnie jest? Czyżby rozstanie – rozwód tak mocno odcisnął się na jej psychice? Coś może chyba być na rzeczy, ale o tym przekonacie się sami. 
Wkrótce w jej życiu wszystko ulegnie zmianie. Jej mama postanowi po raz drugi wyjść za mąż za Janka. Janek to również mężczyzna po przejściach, rozwodnik z dorosłym synem. Dla dzieci ich ślub nie stanowi żadnego problemu. Cieszą się z ich szczęścia, sami też dobrze się ze sobą dogadują. Wszystko układa się wspaniale, jednak wkrótce los będzie miał dla nich niespodziankę. Jaką? Co się takiego wydarzy? O tym musicie przeczytać już sami.

"Rodzinne rewolucje" uzmysłowiły mi, że rodzina patchworkowa ma szansę zaistnienia, chociaż ja sama w swoim otoczeniu takiej nie znam, a szkoda. Chętnie przyjrzałabym się jej z bliska.  Pani Małgorzata Kasprzyk stworzyła książkę ze wspaniałą fabułą, zawarła świetne dialogi, daje nam mnóstwo refleksji, otwiera oczy na rzeczywistość. Czytając, nie raz zatrzymacie się nad danymi słowami, aby je przemyśleć i rozważyć. Niejednokrotnie też wywoła wasz uśmiech. Książkę czyta się szybko, czemu sprzyja lekkie pióro autorki i  jej plastyczne opisy. Do tego okładka, piękna w swej prostocie.

Nie sposób też wspomnieć, iż wszystkie postacie zostały wspaniale wykreowane. Bardzo łatwo było mi ich sobie wyobrazić. Są realistyczni i bliscy czytelnikowi, ponieważ ich problemy podobne są do naszych. Mają jak każdy wady i zalety, popełniają błędy, ulegają chwilą słabości. Razem z nimi przeżywałam ich wszystkie rozterki i perypetie. Współczułam i cieszyłam się razem z nimi. Z Dominiką oddawałam się rozmyślaniom o jej życiu. Mogłabym tak pisać bez końca... więc lepiej na tym zakończę.

Jednym słowem "Rodzinne rewolucje" to opowieść o życiu, jego wyborach i losie. Zmusza do przemyśleń, ukazuje świat taki jaki jest. Mówi o trudnej drodze życia, o wyborach jakie trzeba dokonywać, ale też ukazuje miłość i sztukę przebaczania. Z życia należy korzystać i brać to, co najlepsze, warto dawać drugą szansę. Jedno wiem na pewno, po tę książkę pewnie jeszcze kiedyś sięgnę. Ja czekam już na kolejną książkę autorki, a Wy? Jeśli jeszcze nie czytaliście, przeczytajcie koniecznie. Polecam!





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania  dziękuję Autorce i wydawnictwu Videograf






Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza, Czytam, bo polskie








Zapowiedzi majowe


Dzisiaj chciałabym Państwu przedstawić propozycję dwóch książek, które swoją premierę będą miały w miesiącu maju.

Pierwsza z nich to zapowiedź Wydawnictwa Dobra Literatura, którego nakładem pojawi się książka Marka Kaczmarzyka pt. "Unikat. Biologia wyjątkowości"



Tytuł: "Unikat. Biologia wyjątkowości"
Autor: Marek Kaczmarzyk
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Premiera: 15.05.2018 r


OPIS:


Jeśli chcemy zrozumieć siebie, musimy zrozumieć także naszą wyjątkowość.

Biologia uczy, że każdy z nas jest wyjątkowy już na samym początku naszego istnienia. Nasz rozwój jest realizacją potencjału, którego główną cechą jest właśnie niepowtarzalność. Perspektywa przyjęta w tej książce pozwala zrozumieć, jak bardzo ważne jest to, że każdy człowiek to unikat, i jak cenna jest różnorodność z tego wynikająca.

Kiedy widzimy grupę rówieśników bawiących się na szkolnym boisku, zakładamy, że są oni do siebie podobni, więc można stworzyć dla nich jeden wspólny zestaw propozycji dydaktycznych. Taki uniwersalny system szkolny powinien pozwolić im budować i doskonalić zbiór kompetencji niezbędnych w przyszłości. W naszej grupie znajdziemy jednak dzieci o różnych potrzebach, zainteresowaniach i pragnieniach, z niepowtarzalnymi sposobami radzenia sobie ze światem. Mechanizmy, które sprzyjają różnorodności, są wpisane w rozwój człowieka. Mierząc wszystkich jedną miarą, narażamy się na straty, których nie można będzie odrobić. Dla dzieci oznacza to nieodkryte talenty, brak motywacji i przekonanie, że inny sposób myślenia to ich problem. Dla nas wszystkich może stać się przyczyną porażki w przyszłości, kiedy zabraknie ludzi myślących w nietypowy sposób, zdolnych rozwiązać problemy, których dzisiaj nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.




Drugą zapowiedź odnajdziemy w Wydawnictwie Prozami, którego nakładem pojawi się książka Magdaleny Zimniak pt. "Gra poza prawem"


Tytuł: "Gra poza prawem"
Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data premiery: 22.05.2018 r.



OPIS:


Dorota ma dwadzieścia lat. Nigdy nie opuściła domu, nie ma dostępu do telefonu ani internetu. Ola jest młodą bibliotekarką, wychowanką domu dziecka. Zmaga się z toksyczną przeszłością i kompleksami. Kiedy ich drogi się krzyżują, dochodzi do zbrodni. Czy bohaterki będą musiały zapłacić najwyższą cenę za wspólną grę, którą rozpoczynają?

Pochłaniająca opowieść o trudnej miłości matki i córki, o ludzkich tęsknotach i ograniczeniach. I o tym, że każdy jest zdolny do zbrodni.




Czy któraś z pozycji Was zainteresowała? Przeczytacie?




sobota, 21 kwietnia 2018

Daria Skiba – "Uwolnij mnie" [ZAPOWIEDŹ]




Zastanawiałam się, jak przedstawić Wam tę zapowiedź. Jest ona mi szczególnie bliska, gdyż napisała ją moja przyjaciółka, którą poznałam dzięki portalowi społecznościowemu – FB. Z Darią znam się już troszkę... I powiem wam, że początkowo nie wiedziałam, że skrywa taki talent. Pewnego dnia przeczytałam jej opowiadanie, które brało udział w konkursie na Stan: Zaczytany. To opowiadanie tak mnie wciągnęło, że kiedy kończyłam je czytać – chciałam jeszcze więcej. Namawiałam Darię, aby coś jeszcze napisała, bo ja to chętnie przeczytam...

Trochę to trwało :) Namawiałam, marudziłam, aż kiedyś dostałam mały fragmencik... I tak z tego fragmentu narodziła się cała książka. A ja tak troszkę czuję się, jak jej matka chrzestna :) ( teraz zaczynam marudzić, aby autorka napisała kontynuację)

O czym jest "Uwolnij mnie"? W dużym skrócie to powieść przepełniona emocjami. Warto po nią sięgnąć, przeczytać i przeżyć wszystko razem z główną bohaterką. 

Premiera książki przewidziana jest na 18.05.2018 r. , ale już od kilku tygodni dostępna jest w sprzedaży. Wiem, że wielu z Was już ją zakupiło, wielu może właśnie zamówiło, a dla niezdecydowanych tradycyjna zapowiedź poniżej.



Tytuł: "Uwolnij mnie"
Autor: Daria Skiba
Wydawnictwo: Vectra
Data premiery: 18.05.2018 r


OPIS:


Jak bardzo miłość może zaślepić? Diana przekonała się o tym, wpadając w sidła bezwzględnego Patryka. Jak wiele musiała przejść dziewczyna, by w końcu podjąć decyzję o wyrwaniu się z objęć szaleńca i czy wymarzone wakacje będą pierwszym krokiem do uwolnienia? Diana będzie zmuszona do podjęcia egoistycznych decyzji, by po raz pierwszy od wielu lat postawić siebie na pierwszym miejscu. Czy rodzące się w jej sercu nowe uczucie przetrwa próbę czasu? Przeszłość nigdy nie odchodzi w niepamięć, czuwa, by uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Pewnego dnia demony upomną się o dziewczynę...
Daj się porwać w wir wydarzeń i emocji, by poczuć na własnej skórze to, co musiała przejść Diana. Myślisz, że jesteś w stanie tego dokonać?  


Kochani to na koniec pytanie: Kto już czytał? Kto zamierza przeczytać?



Zapraszam was również do polubienia strony autorskiej Darii:   

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Marta W. Staniszewska – "I obiecuję ci miłość..."



Tytuł: "I obiecuję ci miłość"
Autor: Marta W. Staniszewska
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2016
Stron: 288



OPIS:



Marta W. Staniszewska to autorka dwóch powieści erotycznych "Nigdy Cię nie zapomniałam" i "Nigdy nie pozwolę Ci odejść". Po raz kolejny zostajemy w klimacie obyczajowo – erotycznym. I obiecuję ci miłość...  to niezwykle zmysłowa, szalenie romantyczna i głęboko fascynując książka. 

Wincent stawia dane słowo ponad własne życie i szczęście, jednak los zmusił go do zweryfikowania priorytetów. nauczył go ponadto, aby dwa razy przemyślał, komu i jaką obietnicę składa, bo może okazać się, że wszystkich nie będzie w stanie dotrzymywać... Zwłaszcza jeśli w grę wchodzi szczęście jedynej dziewczyny na świecie, na której mu naprawdę zależało. Czy Bella kiedykolwiek zaufa Wincentowi ponownie, po tym jak ją porzucił bez słowa wyjaśnienia? Czy przeznaczenie da im szansę naprawić błędy przeszłości? I co na to mąż Belli?




MOJE WRAŻENIA:


Z tego, co się zdążyłam zorientować to już trzecia książka autorki. Niestety nie miałam przyjemności przeczytać dwóch poprzednich powieści. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Marty. Wcale nie będę ukrywać, że to okładka przyciągnęła mój wzrok, zachęciła mnie do sięgnięcia po nią. Sama powieść liczy niecałe trzysta stron, ale dzieje się na nich całkiem wiele. Co? O czym ona jest? Jest to kobieca, troszkę erotyczna powieść o poszukiwaniu miłości i obietnicach, które nie zawsze są do spełnienia.

Główną bohaterką jest Izabella Colombe-Dębska. Ma 26 lat i jest przykładną żoną. W sumie niczego jej nie brakuje, mieszka w pięknym domu, pracuje w wydawnictwie, ma bogatego męża. Wydawać by się mogło, że wiedzie szczęśliwe życie. Czy aby na pewno? Jej życie przypomina mi zamknięcie w złotej klatce, ale cóż... Bella ma nadzieję, że jej mąż się zmieni. Poza tym została tak wychowana, iż  instytucję małżeństwa traktuje bardzo poważnie. Nie wyobraża sobie, że mogłaby odejść od męża i się z nim rozwieść. Czy w tych poglądach będzie stała? Czy może jednak zmieni zdanie? Jej mąż Tomasz to człowiek, który nie wzbudza sympatii. Jest arogancki i agresywny. To prawdziwy tyran, który decyduje za Belle, co ma robić, gdzie wychodzić, a nawet jak się ubierać. Jej pracę w wydawnictwie nie traktuje poważnie. Podporządkował sobie całkowicie małżonkę, jest jej "panem i władcą". Tymczasem sam pozwala sobie na wiele. Czy jego grzeszki ujrzą światło dzienne? Przekonacie się sami.

Pewnego dnia w ich życie ponownie wkracza Wincent. Kim on jest? Przyjacielem Tomka i dawną niespełnioną obietnicą Izabelli. Co ich łączy? Co się wydarzy? Musicie przeczytać sami... Więcej fabuły już nie zdradzę.

"I obiecuję ci miłość..." to lekka powieść, którą czyta się szybko i przyjemnie. Wystarczył mi jeden dzień i już byłam po lekturze. Fabuła książki wciąga na tyle, że nawet nie wiadomo kiedy pojawia się ostatnia strona. Napisana została przyjemnym i barwnym językiem, bardzo łatwo można sobie wyobrazić czytane sceny. Dodatkowym elementem, który mi się spodobał, były wtrącenia w wypowiedzi zwrotów francuskich, które wypowiada przyjaciółka Belli – Magda. Powieść dostarczyła mi mnóstwo emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. W miarę czytania poznawałam losy naszych bohaterów, ich życie codzienne, ich pragnienia i marzenia. Obserwowałam, jak Tomasz niszczy życie Izabelli, jak jego pewność siebie prowadzi go do zguby. W ich małżeństwie tak naprawdę nie było miłości. Równocześnie widziałam rodzące się nowe uczucie. Poznałam tajemnice z przeszłości, ból, zdradę, niedotrzymane obietnice, ale tez nadzieję, że jeszcze wszystko jest możliwe.

Wspomniałam też na początku, iż jest to powieść erotyczna. Czytelnik znajdzie w niej relacje ze zbliżeń fizycznych. Nie ma w nich jednak żadnych wulgaryzmów, jest namiętność i wzajemne przyciąganie. Sceny te zostały opisane ze smakiem i raczej nie będą nikogo szokować.

Jeszcze kilka słów o bohaterach. według mnie są dobrze wykreowani i wyraziści. Mają swoje wady i zalety, są naturalni i chyba dzięki temu nam bliscy. Można ich lubić lub znienawidzić. Osobiście denerwował mnie Tomasz, jego postępowanie i arogancja. Jego pewność siebie doprowadzała mnie do szału. Z kolei Izabella wzbudziła we mnie z jednej strony litość i współczucie, z drugiej strony dziwiłam się, że godzi się na takie traktowanie przez męża. Nigdy nie zrozumiem kobiet, które trwają w takich związkach i liczą, że ta druga połowa nagle cudownie się zmieni. Również na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe, które wiele wnoszą do powieści swą obecnością.

Podsumowując, powieść wciąga treścią od pierwszych stron, dostarcza emocji i pokazuje, że miłość ma wielką moc. Potrafi pokonać przeciwności i wszystkie trudności. Jednocześnie poznacie sekrety z przeszłości, które wiele wyjaśniają. Myślę, że warto się z nią zapoznać, Przeczytajcie sami.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Psychoskok






Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
Olimpiada czytelnicza; Czytam, bo polskie

Zuzanna Arczyńska – "Odzyskane dzieciństwo" [ZAPOWIEDŹ]



Kochani, dzisiaj przychodzę do Was z zapowiedzią i równocześnie zachętą do przeczytania książki Zuzanny Arczyńskiej – "Odzyskane dzieciństwo"

Jakiś czas temu, przy okazji spotkania autorskiego z Magdaleną Witkiewicz w Poznaniu, spotkałam się też z Zuzanną. Do dziś bardzo miło wspominam tę chwilę i wspólnie spędzony czas. Świetnie mi się z naszą Autorką rozmawiało, szkoda tylko, że tak krótko (ale liczę, że kiedyś znowu się spotkamy). Nie wiem, czy pamiętacie, ale Zuzanna Arczyńska jest autorką książki "Jak spadek", którą miałam przyjemność zrecenzować w zeszłym roku. Recenzję znajdziecie tutaj.

Wtedy też skorzystałam z  okazji i dopytywałam Zuzannę, kiedy wyda kolejną książkę i jak szybko to nastąpi. Troszkę musiałam na nią poczekać, ale w końcu jest, już wiadomo, że data premiery to 23.04.2018 r. 

Poniżej przedstawiam Wam okładkę i opis.




Tytuł: "Odzyskane dzieciństwo"
Autor: Zuzanna Arczyńska
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data premiery: 23.04.2018 



OPIS:

Dla niektórych jedyna na świecie, dla innych – tylko zastępcza. Pod opieką maman życiowi rozbitkowie na nowo uczą się żyć. Marta nie miała tyle szczęścia, by do niej trafić. Obecnie sama wychowuje syna i córkę, ciężko pracuje, a o byłym mężu sadyście nikomu nie opowiada. Nawet dzieciom.
Pewnego dnia ulega wypadkowi. Opiekę nad jej pociechami sprawuje lokator wynajmujący u niej pokój. Kim jest Marcin? Czy jego niekonwencjonalne metody pomogą naprawić relacje nastolatków z matką?
Odzyskane dzieciństwo to powieść o ludziach, którzy marzą o przyjaznej duszy i normalności, którzy odkrywają, że więź biologiczna może być mniej trwała od siły miłości.




Książkę Zuzanny Arczyńskiej poleca:
Magdalena Witkiewicz
Anna Kasiuk
Alek Rogoziński


Mam nadzieję, że  ktoś z Was, zachęcony opisem po nią sięgnie. Ja w każdym razie na pewno ją przeczytam.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Greta Gulsen – "Jak Feniks z popiołów"



Tytuł: "Jak Feniks z popiołów"
Autor: Greta Gulsen
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Rok wydania: 2017
Stron: 313




OPIS:


Jak Feniks z popiołów to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci, tragedie i fascynacje. By pomóc czytelnikowi odkryć drugą warstwę i zmusić go do myślenia. Autorka nie waha się poruszać delikatnych tematów, stawiać bohaterów przed trudnymi wyborami czy wciąż zaskakiwać zwrotem akcji, często brutalnym. Po co? Oto jedna z lekcji:

Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów.

To wszystko zaś w atmosferze czasów międzywojnia i kina przedwojennego, przy akompaniamencie niezapomnianych piosenek. Iście niebanalne połączenie.




MOJE WRAŻENIA:


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnego debiutu autorskiego. Tym razem poznamy Gretę Gulsen i jej książkę pt. "Jak Feniks z popiołów." Kim jest Greta Gulsen? Słyszeliście już może o autorce? Jeśli nie, to przybliżę Wam jej osobę.

Autorka pisze pod pseudonimem literackim Greta Gulsen. Jest absolwentką Medycznego Studium Zawodowego o kierunku terapeuta zajęciowy. Pisać zaczęła bardzo wcześnie, bo już w wieku ośmiu lat i początkowo traktowała to jako hobby. Dopiero w 2012 roku pojawiła się w blogosferze, a kolejne lata przyniosły decyzję o przyszłości literackiej. W 2017 roku pojawił się "Jak Feniks z popiołów." Moje pierwsze spojrzenie na okładkę, pierwsza myśl – książka z wątkiem medycznym. Czy tak jest? Co odnalazłam w treści?  O tym wszystkim już za chwilę.

"Jak Feniks z popiołów" ma fabułę zbudowaną z trzech rozdziałów: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.  W przeszłości poznajemy Laurę Chojnicką, wychowankę domu dziecka, która stawia się do pracy w sopockim szpitalu. Przed nią staż i wybór specjalizacji. Podjęcie tej decyzji wcale nie jest takie łatwe, ponieważ przyszła lekarka sama ma problemy kardiologiczne. Nie wszystko jest wskazane dla niej. Jest jednak ambitna, dba o swych pacjentów, dla każdego z nich ma czas i cierpliwość. W szpitalu nawiązuje też znajomości z innymi lekarzami, niektóre z nich przekształcają się w przyjaźń. Laura jest też niejednokrotnie świadkiem ludzkich dramatów. W życiu prywatnym sprawia wrażenie zakompleksionej, niepewnej swych sił i możliwości. Zdaje sobie sprawę z adoracji mężczyzn, jednak odrzuca ich zaloty. Do czasu, gdy pojawia się pewien aktor... Co się wtedy wydarzy? Tutaj muszę też wspomnieć Wam, że dojdzie do pewnego cudu. Jakiego? Musicie przekonać się sami. 
W drugim rozdziale przenosimy się w teraźniejszość. Po sześciu latach Laura spotyka przypadkowo profesora Eryka Wolińskiego, który proponuje jej pracę u swego boku. Nasza bohaterka przyjmuje tę ofertę, gdyż opiekuje się  Gustawem. Kim on jest? Nie chcę wam za wiele zdradzać fabuły, dlatego musicie przeczytać o tym sami. Wątkowi medycznemu towarzyszyć będzie atmosfera kina przedwojennego, niezapomniane stare piosenki, słynni aktorzy jak np. Bodo. 
W trzecim i ostatnim rozdziale przenosimy się w przyszłość, gdzie spotkamy już dorosłego i dojrzałego Gustawem oraz Gaję. Ich miłość i to, co ich spotyka, chwyta czytelnika za serce. Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba samemu przeczytać.

Myślę, że nie zdradziłam wam za wiele fabuły. Trzeba przeczytać książkę, aby zrozumieć co się w niej dzieje. Greta Gulsen dała nam wielowątkową powieść, która zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad wszystkim, co się dzieje. Bardzo skrupulatnie ukazała nam świat medyczny i jego problematykę. Terminy medyczne przekazane zostały w przystępny sposób. Tutaj człowiek jest nie tylko chorobą, ale przede wszystkim człowiekiem, któremu się wszystko tłumaczy i poświęca czas. Powieść ukazuje również trudne decyzje, jakie lekarze muszą podejmować – pojawia się wątek braku zgody na przetoczenie krwi (pacjent jest świadkiem Jehowy), brak zgód na pobieranie narządów do przeszczepu. Jest motyw reinkarnacji, przyjaźni, zdrady. Wszystko to jest dawkowane stopniowo i ukazuje kruchość życia, tę cienką linię między życiem, a śmiercią. 

Na naszą uwagę zasługuje nie tylko fabuła,ale i również bohaterowie. Zostali oni bardzo dobrze wykreowani. Na pewno niektórych z nich polubicie, innych nie zaakceptujecie. Niektórzy bardzo wiele wnoszą do powieści. Osobiście zaintrygowała mnie postać Laury, analizowałam jej postępowanie i zachowanie. Nie zawsze się z nią zgadzałam, niekiedy mnie denerwowała, ale mimo wszystko życzyłam jej jak najlepiej. Zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego autorka pokierowała jej losem tak, że w pewnym momencie znikła tak nagle... Troszkę mnie to zdenerwowało, wolałabym chyba wiedzieć, co się z nią stało. 

"Jak Feniks z popiołów" napisany jest bardzo dobrze. Książkę czyta się płynnie, a przejścia między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością są dobrze skonstruowane.

Czy polecam Wam debiut Grety Gulsen? Oczywiście, że tak. Przeczytajcie sami i przekonajcie się, jak kruche jest życie ludzkie, jak można odradzać się niczym feniks.  






Za możliwość przeczytania dziękuję autorce i Wydawnictwu Czarna Kawa.









Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza, Czytam, bo polskie.